Projekt Riese
Projekt literacki dotyczący tajemnicy Kompleksu Riese w górach Sowich.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
RIESE- Projekt Literacki
ROZDZIAŁ-1 PRZEWODNIK v.2.1-18.09.2015r.
Od rana było ciepło i w końcu nie padało. Tylko chwilami zrywał się porywisty wiatr i pochylał nad nim gałęzie drzew. Wjechał na krętą drogę prowadząca pod górę, otworzył boczną szybę i zerknął na zegarek. Dochodziła 8.05 więc miał jeszcze trochę czasu i nie musiał się spieszyć. Silnik spokojnie terkotał zmagając się z pochyłością terenu a on leniwie spoglądał na mijane zbocza gór na których pasły się krowy. Wracał po kilkudniowym urlopie a to zawsze oznaczało nowe sprawy z którymi przyjdzie mu się zetknąć. Praca przewodnika którą wykonywał była ciekawa, mógł poznać wielu ludzi i czasami też dowiadywał się rzeczy o których wcześniej nie miał pojęcia. Historia tych ziem, czasami sama przychodziła do niego i kładła mu na tacę wiedzę, której nie przeczytał w żadnej książce. A gdy któraś z wycieczek życzyła sobie jego osobę jako przewodnika, upewniał się, że ma to jakiś sens. Przejechał przez wysoki las aż znalazł się na równej drodze. Po lewej stronie ograniczał drogę wysoki mur, oddzielający go do zabudowań jednostki wojskowej. Jechał kilkaset metrów wzdłuż niego zakręcając nieco w bok. Potem, minął wartownię, bramę i pojechał dalej już nie tak dobrą drogą w stronę skalistego wzniesienia, gdzie mieściły się obiekty Włodarza. Z daleka zobaczył Janka siedzącego na ławce. Nieco dalej w kamiennym kręgu Stefan z mozołem rozpalał ognisko. Wysiadł i uśmiechnął się. Był znowu w miejscu, które tak uwielbiał. -Dobrze, że jesteś. Wszyscy już stęsknili się za tobą- powiedział ukazując swoje krzywe zęby Stefan. Tęsknić to mogli za Halinką ich jedyną osłodą na smutki dnia, za jej jędrnymi piersiami i smagłymi pośladkami ale nie za nim- przemknęło mu przez myśl. -Jestem, jestem. W końcu pora wrócić do swoich obowiązków – mruknął pod nosem. -Byłeś gdzieś? -Padało przez trzy dni a ty pytasz, czy gdzieś byłem? Odpocząłem i to wszystko. Poszli do baru gdzie powitała go zza baru Halinka. Aż nie chciało mu się wierzyć, że była już na miejscu. Przeważnie przyjeżdżała zmachana przed dziewiątą rano i nerwowo otwierała pomieszczenia, aby sprzedać pierwsze bilety. -Cześć Max, pijesz kawę?- zapytała pełnym radości głosem. -Chętnie- odparł. Janek usiadł naprzeciwko i wyciągnął spod stołu piwo. Upił łyk i otarł usta. Jego rozczochrane włosy domagały się mycia a nieświeży oddech wypełniał powietrze zawiesiną alkoholu. -Kiedyś szef przyjedzie wcześniej i wyleje cię na zbity pysk za to, że na kacu przychodzisz do pracy. Janek machnął ręką. -Nie martw się. Szef to równy gość i rozumie ludzi. A dzisiaj po prostu zmienimy kolejność. Pierwszy pójdzie Stefan, potem ty oprowadzisz ludzi a ja wejdę do szyku około południa. Zaraz też przyjedzie Paweł z Romkiem. Nie ma tragedii Max. Wezmę kąpiel, zdrzemnę się jeszcze godzinę i będzie ok. Do tego czasu mój oddech będzie już pachniał lawendą. Gorąco od rana a piwo najlepiej gasi pragnienie. Wczoraj oblewaliśmy nasze ostatnie egzaminy. Dopiero co wróciłem i głowa mi pęka- oznajmił ze szczerością. -Piwo ci nie pomoże, ale egzaminy widocznie zaliczyłeś. Nic o tym nie wspominałeś? -Nie chciałem zapeszać i nie byłem pewny czy jestem dobrze przygotowany Dużo czasu ostatnio poświęciłem na pisanie pracy ale opłaciło się. Wszystko zaliczyłem i mam teraz przed sobą kilka miesięcy na zastanowienie się co dalej- powiedział z uśmiechem na ustach. -Gratuluje- rzucił krótko Max zazdroszcząc koledze tego, że już wszystko ma za sobą. Jemu pozostał jeszcze rok magisterki zanim osiągnie swój wymarzony cel. Kiedy po maturze powiedział ojcu, że ma zamiar zostać historykiem, ten przyjął to bez entuzjazmu. Zresztą wtedy sam nie wiedział czy dobrze robi i nie lepiej wybrać jakiś bardziej dochodowy zawód? Teraz nie miał już żadnych wątpliwości, że dokonał właściwego wyboru. Janek pokiwał do Halinki i zaczął sobie coś podśpiewywać. Już taki był i koniec. Nigdy za wiele nie mówił, ale gdy coś mu w życiu wychodziło, starał się dzielić tym z innymi i skupiać na sobie uwagę. Halinka podała kawę. -Proszę bardzo. Musicie być dzisiaj w formie. Przyjedzie dziś kilka autokarów z Niemiec. Janku, nie jestem pewna czy dasz radę? Może weź wolne, co?- zapytała z troską w głosie i pogładziła go po włosach. W powietrzu uniósł się zapach jej perfum. Nuta irysów i wrzosów rozlała się wokół nich niczym afrodyzjak. Janek puścił jej lotnego buziaczka i spochmurniał. -Powoli mam dość tej pracy. Zostanę do września i odchodzę- oświadczył. -Chyba zwariowałeś! Dostajesz pieniądze za gadanie i nic więcej ciebie nie obchodzi. To najłatwiejszy sposób zarabiania. Czego ty szukasz? Pracy w kamieniołomach? Dzięki temu, że tu pracuję nadrobiłem zaległości w nauce z całego roku- powiedział Max i upił łyk gorącej kawy- Zresztą jak mówisz i tobie się to opłaciło. -No tak, ale ty jesteś gawędziarz, lubisz opowiadać, szybko łapiesz kontakt z ludźmi a mnie to nudzi. Ciągle to samo. Włodarz już śni mi się po nocach a kokosów tu nie zarabiamy. Jola już dwa razy złapała zapalenie oskrzeli a Stefan co? Ciągle narzeka, że boli go głowa jak wychodzi ze sztolni. Jak dłużej będziemy tutaj pracować, zapłacimy za to swoim zdrowiem. Szkodliwego za prace w niskiej temperaturze nie płacą. -Może i masz rację, ale mi na szczęście nic nie dolega. Lubię to miejsce, tą pracę i nie myślę o jakichś zmianach- oznajmił ze szczerością w głosie. -Skończysz tak jak większość z nas ucząc bachory w szkole, zobaczysz- zawyrokował Janek. Specjalnie by mu to nie przeszkadzało, ale interesowała go praca naukowa. Grzebanie w archiwach i szukanie śladów przeszłości. Historię miał we krwi i wszędzie szukał okruchów minionych czasów. -Coś się wydarzyło specjalnego pod moją nieobecność?- zapytał. -Specjalnego? Jeżeli za specjalne można uznać to, że coraz więcej przyjeżdża tu niemieckich wycieczek, to tak. Nigdy ich tylu nie było. A i pilnować ich trzeba, bo oddalają się od grupy i łażą sami po sztolniach. Kilka dni temu Stefan złapał jednego z młotkiem w ręku, kiedy ten opukiwał skały. Wyobrażasz sobie? -Są nachalni, bo wierzą, że tu wrócą. Nie kumasz tego jeszcze? -Bardecki opowiadał kiedyś, że zanim otwarto Włodarza, otrzymali propozycję z firmy niemieckiej, która chciała przejąć to miejsce. Sypnęli dolarami, ale sprawa utknęła gdzieś na wysokim szczeblu i ze względu na specjalny status jaki posiadał Włodarz odrzucono ofertę. -Skąd ty wiesz takie rzeczy? -Uważnie słucham i nic więcej. Czy ty niczego nie widzisz? Wszystko zmienia się na gorsze nie tylko w naszym kompleksie. -Jak zwykle przesadzasz.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil rilen
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…