Prolog
Zamieszczam tutaj prolog opowiadania. Mam nadzieję, że moja 'twórczość' przypadnie Wam do gustu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jasne, złotawe promienie słoneczne wleciały przez zamknięte okno i śnieżnobiałe zasłony. Młoda, niska, czarnowłosa kobieta poczuła ciepłe, przyjemnie łaskoczące jej twarz strugi światła wysyłanego przez wielką kulę gazową, znajdującą się daleko od Ziemi. Otworzyła powoli jedno oko, potem drugie. Jej wzrok przeniósł się z kremowego sufitu na zegarek wiszący na takiegoż koloru ścianie. Czarny, jajowaty odmierzacz czasu wskazywał, że za dwadzieścia minut dziewczyna powinna znaleźć się w pracy. Nie mogła się spóźnić z dwóch powodów: po pierwsze jej szef w ogóle nie tolerował spóźnialskich, a po drugie - jej praca była zbyt ważna, by można się było spóźnić. Więc, czym prędzej zerwała się z łóżka, złapała ubrania i wpadła pod prysznic, nie zwracając uwagi na to, że odkręciła kurek z zimną wodą. Chwilę potem zbiegała już po schodach w zawrotnym tempie. Dopadła kuchni i żałując, że czary nie istnieją, złapała za nóż, ukroiła kromkę chleba, posmarowała ją masłem i wyciągnęła z lodówki kawałek szynki, którą następnie kładąc na swoim śniadaniu, zaczęła łapczywie jeść, jakby nie robiła tego od co najmniej tygodnia. Gdy z pełnymi ustami, ale pustymi od kanapki dłońmi wstała, założyła na siebie letni płaszcz i półbuty. Już miała wychodzić z domu, kiedy przypomniała sobie o niezwykle ważnym raporcie leżącym w niebieskiej teczce, która zaś spoczywała na dnie dużej, czarnej torebki. Natychmiast puściła klucz, który już był w zamku frontowych drzwi, nacisnęła klamkę i jak huragan wpadła do kuchni, stamtąd przedostając się do salonu, by wziąć ze stolika torebkę. Gdy to zrobiła, wróciła na świeże powietrze, zamknęła dom i podeszła do samochodu. Zaczęła grzebać w tak ważnym dla kobiety przedmiocie, który omal nie zostawiła w domu, kiedy przypomniała sobie kolejny szczegół, który wali cały jej poranny porządek. Wróciła do domu i po chwili siłowania się z drzwiami od samochodu, wsiadła do środka, odpaliła go i wyjechała na ulicę. Było to dość ciężkie, ponieważ mieszkała przy ruchliwej ulicy i w dodatku na samiutkim zakręcie. Ulica ta nosiła nazwę Kielecka. Była ona położona w Dolnych Starachowicach, tuż przy granicy z Wąchockiem. Aby dostać się do miasta trzeba było minąć most położony na Zalewie Pasternik i rzece Kamiennej, by następnie przejechać przez tory. Tak właśnie zrobiła dwudziestoletnia Lila, której niby przyjemny poranek miał zapowiedzieć piekło w pracy. Minęła rondo, wjechała pod górę na Szlakowisko i skręciła w lewo, by dojechać do Komendy Głównej Policji. Niestety koło niej znajdują się światła i, by dostać się do wjazdu, trzeba je minąć. Zazwyczaj udawało jej się przejechać na zielonym, nim zdążyło się zmienić, ale teraz jakoś nie chciały współpracować. Musiała przeczekać, aż samochody skręcające w prawo w końcu przestaną jechać, by w końcu odpowiednie światła zmieniły kolor z czerwonego na zielony. Kiedy tak się stało, Lila spostrzegła, że spóźniła się już dziesięć minut. Natychmiast skręciła za światłami w lewo, wjechała na teren Komendy, zaparkowała i wpadła do środka. Chwilę potem już była na korytarzu, skręciła w drugi i wpadła do małego boksu, w którym urzędowała tego samego wzrostu co ona blondynka z dużymi niebieskimi oczami i trójkątną twarzą. - No, nareszcie jesteś! - powiedziała Ewa. - Przepraszam, Ewciu. - rzekła Lila. - Późno się położyłam... - Daj spokój! - zaśmiała się Ewa. - Przecież to tylko jakieś dziesięć minut! Nie ma o czym mówić. To ja zmykam. - Jasne. Ewa pożegnała się i opuściła boks. Lila przeszła przez mały, dziwnie nieprzyjemny pokój. W jego dwóch końcach znajdowały się dwa biurka - jedno uprzątnięte, czyste, a drugie - zawalone papierami. Gdy tylko Lila się rozebrała, usiadła przy tym zaśmieconym i zaczęła segregować wszystko, co jakiś czas wychodząc, by dać szefowi skończone raporty. Była w połowie pracy, gdy rozległo się nieśmiałe pukanie w drzwi. Lila, zadowolona, że będzie miała jakąś sprawę do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Little Wolf
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…