Promienie BC
teraz już wiemy dlaczego nam się nie chce...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sulimir Chrzaszcz znowu zabrał się do wynajdywania. Taka już jego natura. Zazwyczaj siedziałem w takich momentach cicho, czekając co z tego wyniknie. Tym razem jednak gdy zawłaszczył mój stary, ulubiony, powyciągany w łokciach sweter, miarka się przebrała.
- Sulimir, co robisz? – złamałem panującą od kilku godzin ciszę.
Sulimir popatrzył na mnie, przez podrapane szkła tanich okularów pływackich. Moich okularów!!
- Promieniowanie braku chęci. – odpowiedział i jak gdyby nic wrócił do wypychania kawałkami swetra drewnianej skrzynki po winie.
Nie pytałem o nic więcej. I tak by nie odpowiedział. Na tyle to go już poznałem. Kiedy wynajduje, można podpalić dom, i tak nie zauważy. Trzeba tylko trzymać bezpiecznie kluczyki od stacyjki domu. Bo gotów się jeszcze gdzieś rozbić nieprzytomny, a remonty kosztują, sami wiecie.
W ciągu kilku następnych dni, zbierał i montował różnorakie komponenty zakupione w sklepie dobroczynnym albo tez znalezione przy drodze. Plastry lepiku, szklane rurki, porcelanowe miseczki. Rozlutowywał kawałeczki transmiterów satelitarnych i łączył je klejem sączącym się wolno z pistoletu. Podsłuchałem jak mamrocze pod nosem coś o braku przewodów, więc zacząłem mieć baczne oko na różne urządzenia domowe. I tak nie udało mi się dopilnować wszystkiego i którejś nocy kabel od pralki po prostu wyparował. Przez chwilę wahałem się, czyby go po prostu nie dofinansować i tym sposobem uchronić resztę wyposażenia, kiedy ogłosił koniec prac.
Odetchnąłem z ulgą i zażądałem demonstracji. Na nic się zdały jednak moje prośby, bo jak się okazało to jeszcze nie był całkowity koniec. Teraz trzeba było zebrać tak zwaną, „substancję podstawową”. Przez następne kilka tygodni Sulimir i sonda pobierawcza stanowili nierozerwalną parę. Zaczął od wielkich firm-biur, napęczniałych od braku motywacji. Zakradał się w godzinach obiadowych do kibelków pracowniczych, zaskakując przysypiające na sedesach rozleniwione jednostki. W dziale inżynierskim nadstawiał ucha na polecenia wykonania dokumentacji, o której wiadomo, że nikt jej nigdy nie przeczyta. Pojawiał się za plecami obarczonego takim zadaniem delikwenta, szybki ruch sondą, klik, klik i odchodził zadowolony pozostawiając ogłupiałego inżyniera na obracanym krześle. Dobrą stronę całego przedsięwzięcia stanowił zapewne fakt, że osoba pozbawiona znaczącej ilości substancji podstawowej zabierała się natychmiast do pracy, wykonując ochoczo, najbardziej nawet niewdzięczne zadania.
Prawdziwą kopalnią okazały się jednak dzieci różnych znajomych. Przyczajony w ich pokojach, czatował na celowo pozostawione bez opieki, sam na sam z nieodrobionymi lekcjami, pociechy. Jeden chłopiec, syn nauczycielki, obarczony obowiązkiem obsługi dmuchawy wsysająco-porządkującej, przez cale sobotnie popołudnie dostarczył ilości materiału niespotykanego nigdzie indziej. Klik i zielona, gęsta, klejąca substancja spływała do słoja.
***
W końcu przyszedł dzień, w którym Sulimir zdecydował, iż substancji wystarczy i trzeba wypróbować aparaturę. Zapuściliśmy długo nieużywane silniki kierunkowe domu i pofrunęliśmy do miasta nad stadion. Zmuszony byłem prowadzić, Sulimir bowiem trzymał kurczowo w objęciach promiennik, coś przypominającego swym kształtem budę pokurcza stepowego, obwiązaną kocem z siatką wystających drutów uwalanych w lepiku.
W odruchu przyzwoitości wybraliśmy mecz niezbyt ważny. Nieliczne gromady kibiców, skupione w grupkach niemrawo wymachiwały balonikami.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil seweryng
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…