Wróć do katalogu

Prywatne życie superbohaterów – cz. I

Popkultura, lobotomia i Madonna...

erazmus, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Prywatne życie superbohaterów – cz. I/III{/b}

W przedszkolu na krańcu świata bawiono się grzecznie. Nie, żeby nie zdarzały się tam słowne zaczepki, awantury czy nawet bójki. Wszystko to jednak szybko cichło, by po chwili znów wspólne rządy sprawować mogły ład i harmonia. A budynek na nowo rozbrzmiewał odgłosami radosnych okrzyków.

O wychowanków dbała pewna piękna pani. Na dłoniach białe rękawiczki, na szyi różaniec, a w ustach najcudowniejszy na ziemi głos. Jeden z tych, któremu nie sposób się postawić i sprzeciwić. Każdy więc słuchał się, na wpół zahipnotyzowany, na wpół przestraszony wykonywał polecenia i grzecznie się bawił.

***

Pierwszy raz o pomyśle z lobotomią Madonna wspomniała, stojąc nad rusztem grilla. Na początku nikt nie chciał wierzyć jej słowom, wszyscy skłonni byli raczej uwierzyć w to, że jest naćpana, nalana, względnie i jedno, i drugie. Właściwie w sprawie stanu trzeźwości Królowej Popu nigdy nie można było mieć pewności.

Stała nad buchającym wysoko ogniem z narzędziem upiornie przypominającym pogrzebacz. Przypalała akurat tygrysiznę, z pasją i podekscytowaniem wykładając swoją teorię, nic nie zważając na czerniejące, pasiaste steki. Usłyszała kiedyś, że człowiek ma w mózgu specjalny guzik. Gdy się go wciśnie, podobno odczuwa się przyjemność. I choć nie bardzo rozumiała podstawy i zasady, w jaki sposób to działa, dość łatwo przychodziło jej wyobrażenie sobie, jak – niczym niezwykłe puzderko – otwiera się czaszkę, a w środku znajduje czerwony przycisk z uśmiechniętym rysunkiem jakiejś kreskówkowej główki. Proste.

Łatwizna, jak to usilnie próbowała wytłumaczyć grupce zebranych wokół siebie superbohaterów. Jej urodziny były jedną z tych nielicznych okazji, kiedy wszyscy obdarzeni nadprzyrodzonymi umiejętnościami mogli się spotkać, by wspólnie się urżnąć i świętować.

- Jasne, a ja tygrysy jadam na śniadania – chłodnym głosem odburknął Hulk. W olbrzymiej, niezdarnej łapie trzymał papierosa. Mocno drapał się

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych