Wróć do katalogu

Przebudzenie

Krótkie i temat pewnie oklepany, ale warto przeczytać. Zainspirowała mnie pewna osoba podsumowując mnie w pewnej rozmowie słowami: "a ja cię walne w łeb i powiem: Głupiś, taki świat nie mógłby istnieć, ludzie by na to nie pozwolili"

Jarl, opublikowano , 4 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dolna płyta dworca była brukowana. Przez środek szedł cały rząd masywnych kolumn, do których przyczepiono kartki z rozkładami jazdy autobusów oraz numerami peronów. Wszędzie stało mnóstwo pojazdów, a pomiędzy nimi poruszali się ludzie. Pasażerowie, przyjeżdżający i odjeżdżający. Ludzie, którzy ich odprowadzali lub odbierali. Nie brakowało także handlarzy artykułami spożywczymi. Wśród całego tłumu dało się wyróżnić dwoje ludzi. Kobietę, wyjeżdżającą z miasta na weekend oraz mężczyznę, który ją odprowadzał. Wyglądali na mniej więcej dwadzieścia lat. Nie rozmawiali wiele, przecież ledwie się znali. Nie mieli wspólnych tematów, toteż co chwila spoglądali na siebie nawzajem. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniali się niczym szczególnym, więc nikt nawet nie zwracał na nich uwagi. Mężczyzna ledwie znał tę kobietę, lecz wyczuł w niej coś szczególnego. Spojrzał w jej oczy, które były wyjątkowo szczególną grą barw. Srebro, zieleń… ale dominował odcień żółtego. „Oczy są odzwierciedleniem duszy” przeszło mu przez myśl, a lubił to sformułowanie tym bardziej, że sam miał nietypowe oczy, w których nie łatwo było wybrać jeden, dominujący kolor. „Będę za nią tęsknił” – powiedział sobie w duchu – „Nie wiem dlaczego, ale wiem, że będę”.

*** Czuł, jak powoli wracają zmysły. Wyraźnie się budził. Zaczynał postrzegać świat wszystkimi zmysłami, o których dawno zapomniał, że w ogóle takie posiada. „Co się stało?” – rzucił w przestrzeń. „Zasnąłeś na bardzo długo i nikt nie mógł Cię obudzić” – usłyszał odpowiedź, sam nie wiedział od kogo. „Miałem sen” – powiedział – „taki straszny sen…”. „Opowiedz mi o nim” – dopiero teraz ją rozpoznał. Była czymś, co w werbalnym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych