Przegryźć dżdżownicę
"Jak mogłeś pieprzyć się z nią rano a ze mną kochać wieczorem?"- o zdradzie na podstawie Grocholi i mojego pamiętnika.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Przegryźć dżdżownicę" na podstawie książki Katarzyny Grocholi pd tym samym tytułem i własnych tekstów"
(filmik ze zdjęciami lub Wilki- "Moja baby"- przy zasłoniętej kurtynie)
część I
(kurtyna się podnosi: stolik, krzesło, na stoliku lampka wina, światło punktowe na kobietę w czerwonej sukience siedzącą przy stoliku. muzyka: Aria na strunie G)
Z nami jest inaczej... Pamiętam jak kiedyś stałam w oknie i było tak cudownie pięknie, zachodziło słońce, ptaki zanosiły się przedwieczornym ujadaniem- stałam w oknie i pomyślałam, że jest tak cudownie, ze w taki dzień powinno się umrzeć- a ty stanąłęś za mną, przytuliłeś mnie do siebie, oparłam plecy o twoją pierś, jedną ręką trzymałeś mnie za brzuch, drugą położyłeś na moim obojczyku, czułam jak jesteśmy jednością, zachodzimy razem ze słońcem, zstępujemy w wieczór spokojny, leniwy, zawsze nasz... I powiedziałeś: -Dlaczego ci smutno? Zobacz, mamy wszystko czego nam trzeba... A ja powiedziałam: -Ale nie dożyjemy już naszych dużych drzew, które posadzimy. A ty pocałowałeś mnie w szyję i powiedziałeś: -Ale będziemy razem patrzeć jak rosną, to ważniejsze... Tak bardzo cię kocham...Bardziej niż wczoraj i mniej niż jutro. * Jak ciebie spotkałam, to wiedziałam, że wszystko odzyskało sens. Ty nie byłeś tym sensem, broń Boże- ale nagle świat ustawił się na właściwym miejscu, ziemia zaczęła nareszcie krążyć po swoim wyznaczonym od dawna torze, zieleń była zielona, a ziemia brunatna. Miłość to była miłość, krzesło to było krzesło itd. Takie tam różne... No, bo tylko zadurzenie jest niebezpieczne. Zmienia świat- wędrujesz sobie spokojnie nad ziemią, aż w końcu wszystko się sypie i lecisz w dół. Wróciłam do domu, a ty siedzisz tu, na tym fotelu. -Co masz taką minę? Nie martw się, grunt że my wiemy, co jest najważniejsze- mówisz. I już wiem, że pewne sprawy są nieistotne, bo mnie nie dotyczą... Mnie nie dotyczą! Poczułam taką cudowną nadzwyczajną pewność: niekóre sprawy na tym świecie mnie nie dotyczą. Jest ich sporo. To są wypadki samolotowe, wybuchy bomb w Jerozolimie, ataki IRA, wyrzynanie się Tutsi i Hutu, dziennik telewizyjny i zdrada małżeńska. Ty jesteś inny.
(kurtyna. muzyka: Dziś tylko się znamy)
część II
(muzyka:Chopin-Prelude in e minor)
Parę miesięcy temu zaczęłam mieć wrażenie, że szybko posuwam się w stronę maniakalno-depresyjną z bladoniebieskim odcieniem schizofrenii. Widziałam rzeczy, które nie są. Te głupie twarze znajomych, którzy nagle zaczęli się obchodzić ze mną jak z lekko nadgniłym jajem, co to niby jeszcze nie śmierdzi, ale jak przypadkiem skorupkę trącisz, to będzie- ouff- nieprzyjemnie. Przyjeżdżamy na przykład do takich. Parkuemy obok ich czerwonego mercedesa. Ach, jak to miło, że wpadliście. Tamta kobieta nie patrzy na mnie- jak to dobrze widać, kiedy ktoś na ciebie nie patrzy. Czasami ktoś nie patrzy, bo za bardzo chce spojrzeć. Ale oczywiście w mózgu nic mi się nie zapala- mój wyłącznik bezpieczeństwa, moja czerwona lampka przepalona na amen- tylko czuję coś oślizgłego w jej spojrzeniu, które błądzi w okolicach mojego męża. Ale w tym nie ma żadnego niebezpieczeństwa, a ja mam paranoję- wcale na ciebie specjalnie nie patrzy, ja jestem przewrażliwiona. Wracamy do domy, wieczór łagodnieje, napięcie mija. Jestem w złym stanie.Skrzydlaty kaleka. Miło było? Miło było. -Ale ta Ola mnie coś unika-rzucam od niechcenia, tak sobie, nie myśląc o niczym, bo, jak wiadomo, mnie takie rzeczy nie dotyczą. -Ona? Daj spokój, przecież jest taka miła. Taka bezpośrednia. Ona nie robi nikomu przykrości. Ty jesteś przewrażliwiona. -Może jestem- zgodziłam się wtedy. Żadnej lampki, żadnego błysku, nic, nullo. -Może jestem-dodałam- może to przez ten jej głos. Taki skrzeczący. -Ona? Ona wcale nie ma skrzeczącego głosu. OK. Słyszę rzeczy, które nie są. A ty mówisz: -Nie każdy może mieć taki ciepły głos jak twój- dzięki Bogu-a ja mam ciebie...i twój głos... Dobra nie będę.... *
Po tym spotkaniu w naszym domu dostałam szału. Jeszcze oczywiście nic nie wiedziałam, ale jeśli gość w moim domu nie odzywa się do mnie przez siedem godzin, a jest osiem osób raptem, to czy myślałeś, że ja tego nie zauważę? Tańczyłeś ze mna cały czas, a kiedy poszam odgrzać chińskie jedzenie, odwróciłam się- zobaczyłam o tu, w szybach, jak ona się podnosi i natychmiast podchodzi do ciebie, i jak ją obejmujesz- czekała na ten moment. Boże, przecież nie będę idiotką. Przecież człowiek, z którym żyję, ma prawo tańczyć z kim chce, przecież nie będę robić awantury, przecież nie posiadam go na własność, przecież muszę zachowywać się godnie, przecież muszę zająć się sobą, a nie śledzić go, nie kontrolować, nie sprawdzać, nie pilnować! Mieszałam żarcie- to nie jest miłość, pomyślałam. Przecież jesteś człowiekiem wolnym! Miłość to zaufanie do drugiej osoby- tak mówiłeś! Przecież wiem, że mnie nie zranisz! Przecież mówiłeś- wiem, na pewno wiem, że cię nigdy nie skrzywdzę! Będziemy żyli przez pięćdziesiąt lat! Ale jak weszłam z jedzeniem, to już siedziała pod kominkiem, jakby nigdy się stamtąd nie podniosła. Siedziała ze swoim przyjaznym uśmieszkiem. A o drugiej w nocy: do widzenia, do widzenia, jak było miło, naprawdę, do zobaczenia, trzeba to koniecznie powtórzyć... Trzeba to koniecznie powtórzyć!!! Szlag mnie trafił. -Nie obrażaj mojej inteligencji- wrzeszczałam.- Wiem, że będziesz robił, co chcesz, ale nie życzę sobie widzieć jej więcej w moim domu! -Ale dlaczego? To taka miła kobieta.
(muzyka: Love so alike)
I ty nagle zrozumiałeś. -Kochana, kochana, wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza, przysięgam ci, ze nigdy ona już do tego domu nie wejdzie, chyba, że zmienisz zdanie. To nie ona jest ważna, tylko ty, jak możesz w ogóle tak myśleć, przecież ty jesteś moja, tylko ty, już zawsze...Nie psuj tego, co jest między nami, kochana... To co ja miałam zrobić? Jestem jak dziecko, które nic nie rozumie. * Ja? Ja mam paranoję? Czy to nie ty trzymasz mój świat w rękach i przerzucasz go sobie nad głową jak w cyrku? moje serce trzepocze w twoich ciepłych dłoniach. Proszę, nie wypuszczaj go z tej słodkiej klatki. Oddaję ci mój świat- zrób z nim co zechcesz tylko "nie zabijaj mnie powoli...". Gdybym mogła zatrzymać dla siebie choć odrobinę Ciebie, mogłabym stworzyć sobie niebo tu, na ziemii. Czy jestem gestem nieistotnym, myślą, która płonie i umiera równie szybko? Jesteś moim powietrzem, od którego brak mi tchu. Zupełnie, jakby coś mnie opętało.
(muzyka: Apocalyptica-One)
A w sobotę ten sąsiad. -Dlaczego nie otwieraąłś drzwi?- pyta. MNIE pyta. -Kiedy ? I jeszcze nic, jeszcze nie chwytam, jeszcze wiem, że to po prostu paranoja, nie rozumiem, o czym mówi. -Byłem wczoraj. Przyniosłem te książki, ale tylko czerwony mercedes stał pod bramą i nikt nie otwierał... Nagle dociera do mnie, o co pyta. Cały dzień byłam w pracowni, tylko ty byłeś w domu. I nie rozumiem, co robił czerwony mercedes pod moim domem. Patrzę na ciebie- wszystko widzę, wszystko wiem. Ona jeździ tym pieprzonym mercedesem, jak jej mąż jest w delegacji! Ona tu była!!! ...przysięgam, że nigdy nie wejdzie do tego domu... kochana jesteś dla mnie najważniejsza... Patrzę na tego swojego? męża i nie wierzę. I pytam, idiotka, jeszcze pytam, jeszcze raz pytam: -Ona była? sąsiad wychodzi. Nie dopita kawa zostaje na stole. Psy szczekają przy furtce. Patrzę na bezlistne drzewa. ...możemy razem patrzeć jak rosną... Tak zimno, tak strasznie zimno, wchodzę do środka, siadam obok ciebie. Dosyć, dosyć, nie kłam, nie kłam! a ty podnosisz się z fotela, potrącasz filiżankę, kawa ciemnym strumieniem cieknie po złotawej serwetce, po frędzelkach, kap kap kap na dywan- będzie plama- nie kłam- teraz nie kłam!!!-a ty odwracasz się i krzyczysz: -Owszem, pieprzyłem ją wczoraj na górze, w twoim pokoju, zadowolona jesteś?!! * (muzyka: Adagio for strings)
Nigdy nie będzie tak jak kiedyś...Nie będę o tym myśleć. Śniadanie na stole. Zostaję sama nad parującą herbatą. Widzę jak miłość ucieka ze szklanki. Słyszę szum czerwonego mercedesa. Widzę jak jedziesz. W prawo, prosto, i stacja benzynowa, i skręcasz, i stop, jedynka, dwójka i już setka na liczniku, mijasz jej ulicę... nie, nie mijasz. Zwalniasz? I migacz, prawy migacz. po drodze. nikt się nie dowie, ja nie będę wiedziała. Chociaż ona nieważna... czy tak to wygląda? Dlatego wychodzisz tak wcześnie, dlatego herbata niedopita? Dlaczego kochamy najmocniej wtedy, gdy miłość umiera? * Gdzie pojechałeś tak szybko? Tak rano? Może jak zwykle, ale nie pamiętam, może się zawsze spieszyłeś.ale wiedziałam wtedy, że do pracy. Że gdziekolwiek, że nie przeciwko mnie... Wchodzisz do jej domu? A jeśli spotkasz ją przypadkiem? Przypadkiem? * Obejmujesz mnie którejś nocy. Mówisz- jesteś taka znajoma, taka moja. Każda komórka mojego ciała krzyczy- jestem dla ciebie. A nie mogę nawet płakać. Nie wiem, nie wiem, co powinnam zrobić, nie wiem, gdzie się kończę ja, a zaczyna ona. Nie mogę cię bezpiecznie przytulić, bo może myślisz wtedy o niej? Może sobie wyobrażasz, że to tamta? Może cały czas kłamiesz, a ja nie wiem? I nie będę wiedziała....
* Trzeba się zająć tym, co jest w tej chwili. Normalnym życiem. Ale już powinieneś być. Dzwoniłeś przed wyjściem z pracy, że juz jedziesz. Spowiadasz się z każdego kroku. Usypiasz moją czujność? Dlaczego? Nie chcesz, żebym podejrzewała. Że jesteś gdzie indziej. że spotykasz się z nią. że dzwonisz do niej. bo jej mąż jest w pracy. tak jak mój. żebym czuła się bezpiecznie. dzwoniłeś już dawno. byłbyś już dawno. Znów prawy migacz? Mogło ci coś nawalić w samochodzie. albo korek. albo wypadek. Opóźnienie. Cokolwiek. Wszystko. tyktyktyktyktyktyktyktyktyktyktyktyktyktyk. (kurtyna- muzyka: Tamta Kobieta)
część III
(scena: łóżko, scena wyciemniona całkowicie, w trakcie mówienia powoli się rozjaśnia. muzyka: Nocturne in E minor Chopin)
Bladoniebieski kolor mojej paranoi ciemnieje, to już prawie czerń. Tak... Tak sobie... No proszę... Po prostu... Szum w uszach.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil meditative-rose
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…