Przemyślenia Samobójcy Odosobnienia
Wystarczy spojrzeć na świat.. na kogoś... i już wiesz że chcesz umrzeć...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PROLOG
Zagłuszona jej twarz kołysała się na moich policzkach. Czarne panie w spódniczkach ciała tańczyły przy płomieniach ludzkiego dna .Trzymały w rękach małe noże. Tańczyły czarne panie… tak szybko. Świat płakał. Żałoba wszystkich narodów świata. Taniec się skończył. Śmierć przegrała. Zagłuszona jej twarz w marmoladowych objęciach matki- płakała. Czarna pani rozdarta , bez ciała , bez ubrania. Czarna pani tańcząca przy ogniu podniety miłosierdzia – płacze białymi łzami. Wokoło niej kwiaty, grzebienie , ludzkie włosy, pieniądze, dno. Jej ciało leżące na ziemi – nagie , zgwałcone, bezradne. Zagłuszona jej twarz kołysała się na moich policzkach . Czarne panie z oczami mojego Boga. Ludzie na kolanach proszący o przebaczenie . Czarne panie w spódniczkach ciała tańczą – płomienne zło.
I.
Wybiegłem z domu . Wytarłem ręka czoło. Krew. Zrobiłem się zielony. Pójdę do ZOO . Zobaczę.. misie, tygryski, brzydkie ptaszki i inne zgwałcone przez ludzi- stworzenia. Zamknąłem oczy. Takie słabe. Takie bezużyteczne. Wszyscy na mnie krzyczeli. Ojciec ,matka, spuszczona siostra, kwiat róży i Ty- biała damo. Biegłaś w moją stronę... bez spodni... moja TY... SuperHiperExtraOrgasmoWałbrzyskaDziewico. Wybiegłaś na mnie całkiem naga. Z papierosem w ustach. Wybiegłaś. Na dworze . Cholernie ciemno. Wpadam w dno. Wszyscy. Wszyscy na mnie i do mnie. Krzyczą. Błagają. Idioto zrób coś ze sobą. A ja stoję. I nie modlę się. Wmawiam sobie że jestem całkiem normalny.. no może n i e c a ł k i e m... Ale kiedyś byłem „Fajniejszy” ... no bo się starałem... a teraz.… teraz mam wszystko w dupie. Słucham ciebie. Stoisz. Mi na drodze. Ale się nie boisz. Pytam. Żegnasz mnie. Wszyscy na mnie krzyczą. Chcę biegać. Potrafić. Rozumieć. Rzygać potężnie i „znów się podnosić”. Wszyscy pytają ... Co się z tobą dzieje ? Czemu masz krew na ustach ? Czemu n i e l i ż e s z dupy światu jak my ?? Oglądam swoje żebra. Z bliska i znienacka. Oglądam bateryjny telewizor. Ojca i matkę, siostrę ... chowam . Pochowam ich zgodnie z moją wiarą. Wszyscy na mnie… ból swój kładą. Wszyscy gwałcą.... rękami grzech. Modlą się za mnie. A ja za nimi. Wchodzę do kościoła. Ludzie drą ryje : Czapki z głów. Idę dalej. Widzę małe kobietki. Ubrane ... rozebrane.. wyciągnięte z bólu-nieba. Wrocław. Wrocław- tonie. Parki . Budynki . Psy. Wszyscy. Pomału – umierają. Małe kurwy. Mali geje. Pedały. Gnoje. Murzyni i żydzi. Ja już więcej nic nie zaśpiewam. Ja już nigdy nie będę krzyczał. Teraz będę wspaniałym człowiekiem. Zdrowym i silnym ... jak cholera. Będę rzygał .. powietrzem. Wszystkim małym ...cholernym pedałom. Dla nich będę rzygał... powietrzem. I mogą sobie krzyczeć : Skurwysyn . Ale ja będę żył. W swojej krainie. Będę żył .. w małym drewnianym domku... obok niego.. będzie pełno śniegu... Wokoło mojego drewnianego domku... będą z każdej strony góry... i będę szczęśliwy... kiedyś. Nigdy. Nigdy. Sam. Samotność. Było zimno . Było przyjemnie .Zobaczyłem Ciebie. I już umarło.. wszystko.. nawet chwilowa przyjemność... twoje usta.. coś powiedziały. Wiedziałem . To były . Najbardziej nie przyjemne słowa . Jakie od Ciebie usłyszałem . Ktoś mi kiedyś napisał . Że powinienem się udać do psychiatry . Zrobiłem go . Sobie sam . Z plasteliny i ze szczęścia . Walić to wszystko na ryj . Mali bandyci . Złodzieje. Cyganie . Było zimno . Jednak czułem . Przyjemność z rozpaczy . Twoich rąk . Słuchałem .Potrafiłem . Spuścić Ci się na twarz . Bez żadnych zbędnych emocji . I robiłem to częściej .Bo chciałaś tego . Za cenę każdego grzechu .
II
Przeczytałem z góry do dołu.. twoje usta. Kochały. Dotyk. Ust. Kochały mnie. Wyciągnąłem się na fotelu i zasnąłem.. na kilka sekund. Twoje usta. Milczały. Ubrałem Cię w czarną ..długą suknie. Myślałaś.. spoglądałaś na mnie...
NIELUBIĘ JAK NA MNIE KRZYCZYSZ
P r z e s t a ł e m.
Wytarłem mokre oczy. Wytarłem mokre.. łzy.
DZIADEK MÓWI ŻE TO BÓG WLEWA NAM ŁZY DO OCZU.
Trzymam różową .. dłoń... Na niebie jest placek . I dwie kobiety. Chodzące w białych pidżamkach-boso. BOSO. Bosa kobieta .Mnie z tobą też .. było dobrze... Zawsze . Mówi. Do swego białego... przyjaciela. Słyszałem że podobno.. można być przyjacielem... Boga. Ale ja takiego przyjaciela. Miałem. Śnię. Krzyczą ludzie- bezgłowi. Śmierdzą. Jak ludzie śmierdzą... to albo się... nie myją. Albo są z Afryki. Mówi moja mama. A ja zawsze muszę być- czysty. Jak dywan. Który jest w pokoju- moich rodziców. Nie wolno mi dotykać .. brudnych dziewczyn. Każdych dziewczyn. One gniją – mówi dziadek.
DZIEWCZYNY ŚMIERDZĄ jak PCHŁY
Nie wolno
Nie wolno mi biegać Nie wolno mi krzyczeć Nie wolno mi stać na głowie.. bo umrę jak pies- sąsiada Nie wolno mi być Nie wolno mi być dla kogoś przyjacielem Nie wolno mi rodzić dzieci z trzema głowami Nie wolno mi patrzeć na zabite gołębie Nie wolno mi śmierdzieć. Nie wolno Nie wolno Nie wolno
Tu gdzie mieszkam .. nie wolno oddychać. Częstą bawię się dżdżownicami. Słucham ich śpiewu. Krzyku i kłótni- małżeństwa. Dostałem kiedyś.. lalkę i czekoladę. Od pana mieszkającego w sklepie ..w godzinach od 9.00 do 21.00 od poniedziałku do piątku. Ten pan był bardzo stary i śmierdział jak pani z mięsnego. Ale on nie śmierdział mięsem. Padliną. Serce mu się rozkłada- mówi dziadek. Ale ja mu nie wierzę.. To nie serce. To starość. Czekoladę nie podzieliłem i zjadłem sam. Dostałem suchą karę. Dlaczego ? Umarłem . Umierałem. Biały sen.
CZASMI KIEDY CHCEMY KRZYCZEĆ BÓG ZASZYWA NAM USTA
Mój tata umarł. Po cichu. Nie miał ust. Nie miał czekolady. Wylałem na niego kubek gorącego milczenia. Miał na sobie czarny kaftan. Trumna była dobrze zbudowana.. aby dobrze nosiła jego grube kości. Mama mówi że OJCIEC był pedałem. Dlatego mnie kochał. Nigdy nie mówił. Bo Bóg zaszył mu usta.. w dzieciństwie- kiedy kochał się z dziadkiem. DZIADEK też jest pedałem- krzyczy moja mama. Zawsze. Czasami. Kiedy jest zła. Kiedy leci jej .. moja łza. Kiedy cicho śpiewa.
KIEDY MILCZYMY KOLYSZEMY SIĘ TAK JAK NASZE WŁOSY
Dziadek mówi że prawdziwi mężczyźni.. mają krótko ścięte włosy. Ja mam długie. Ale co on może wiedzieć skoro jest gejem- mówi mama. Kiedy pachnie wiosna. Topnieją nasze serca. Kiedy kobieta dostaje kwiaty. Robi się słodka. Kiedy się zakochamy... mamy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Surneal
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…