Wróć do katalogu

Przepis na świat doskonały

Młoda dziewczyna opowiada o tym, jak wyobraża sobie świat idealny jak z reklam.

Dytka, opublikowano , 12 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przed drzwiami małej, drewnianej chatki stała młoda dziewczyna. Miała jasną cerę i długie, kasztanowe włosy. Ręce trzymała za plecami. Zorientowała się, że ją obserwuję. Cóż, pozostawało mi się ujawnić. Inaczej nie miałabym szansy poznania jej spojrzenia na świat. Podeszłam. Powiedziałam, że ładnie wygląda, podałam rękę i przedstawiłam się. Pokazałam plakietkę i poprosiłam o rozmowę. Dziewczyna zawahała się. W jej oczach widziałam strach. - Nie chcę wiedzieć rzeczy, o których nie masz ochoty mi opowiadać - powiedziałam. - Proszę, nie traktuj mnie jak dziennikarkę. To tylko zawód. Pozwól mi choć przez chwilę być swoją przyjaciółką, w porządku? - zakończyłam. - W porządku - odpowiedziała. W jej głosie nie wyczułam niepewności. Czyżby już zdążyła mi zaufać? - zastanawiałam się. - Mam tylko taką prośbę... Czy mogłabym Pani mówić po imieniu? - zapytała odważnie nastolatka. - Oczywiście. Justyna. - Ewa. Od początku wiedziałam, że w Ewie jest coś niezwykłego. Była zupełnie inna niż większość dziewcząt w jej wieku. Byłam pewna, że artykuł o jej przepisie na świat idealny zrobi furorę. Po prostu to czułam. Zostawiałyśmy za sobą stare jabłonie. Nie miałam odwagi zapytać dziewczyny, dokąd zmierzamy. Domyślałam się jedynie, że będzie to miejsce równie niesamowite, jak moja rozmówczyni. I przynajmniej tak samo piękne, jak krajobrazy okolicznych wsi. Nie myliłam się. Ewa zaprowadziła mnie nad strumyk. Woda nie była idealnie czysta, ale było tam coś, co na mieszkance miasta robiło wrażenie. Słyszałam szum. Nie myślałam o obowiązkach i rozmowie z dziewczyną, a tylko o tym, że jest mi dobrze. Zobaczyłam, jak Ewa bierze do ręki nieduży kamień i wrzuca go do wody, a za nim kilka kolejnych. Jeszcze przez chwilę obserwowała, jak na wodzie robią się kółeczka, i podeszła do mnie. Usiadłyśmy na trawie. Włączyłam dyktafon. - Opowiedz mi o tym, jak wygląda twój świat doskonały. Wyobrażałaś go sobie, prawda? Na pewno tak. Wszyscy o nim myślimy, choć jest tak odległy i nierealny. Chcę wiedzieć, jak pragniesz żyć, mieszkać... Interesuje mnie każdy szczegół. Zastanów się przez chwilę. Kiedy będziesz gotowa, zacznij mówić. - Mój świat idealny - powiedziała dziewczyna - jest zupełnie inny niż ten, w którym żyjemy. Rządzą tam odmienne prawa. Jest tam mniej wojen. Zdarzają się, ale rzadko. Może się Pani wydawać głupie, że w moim świecie w ogóle dochodzi do przelewu krwi... - Miałaś mi mówić po imieniu, pamiętasz? Nie krępuj się. Justyna - przerwałam jej. - Dobrze, w porządku. Muszę się tylko oswoić z nową sytuacją - odpowiedziała. Zastanowiła się przez chwilę i wróciła do tematu. - W moim świecie zdarzają się sytuacje, w których giną ludzie. To smutne, ale nieuniknione. Taka nasza natura. Chciałabym, żeby można było ją zmienić, ale wiem, że wymagam za dużo. Nie wszyscy potrafią rozwiązywać problemy pokojowo. Niech więc tak zostanie. Nie zależy mi na stworzeniu istot idealnych. Mój wymarzony świat nie jest aż tak odległy, jak można by się spodziewać. Nie chcę ogromnych zmian. Wszystko, czego pragnę, jest całkiem realne i możliwe do zrealizowania. Dlatego w moim idealnym świecie zdarzają się wojny. Polityka. Za dużo tu kłamstw, oszustw. Naszym państwem powinny kierować osoby przede wszystkim wrażliwe, rozsądne, potrafiące się troszczyć o wspólne dobro. Osoby, którym nie jest obcy patriotyzm. A takich "polityków z powołania" wciąż nam brakuje. W ciągu kilku ostatnich lat niemalże wszystko zaczęło sprowadzać się do pieniędzy. Decyzje polskich polityków są coraz częściej nieodpowiedzialne i nie mają na uwadze dobra całego kraju. Jak z tym walczyć? Obsadzić w rządzie ludzi w przedziale wiekowym szesnaście - dwadzieścia lat. Nie mają oni jeszcze zbyt dużego doświadczenia, ale są ambitni, pełni zapału. I zwracają mniejszą uwagę na pieniądze, które zresztą nie mają w moim świecie aż takiej wartości, jak w tym, w którym żyjemy. Tu są tylko środkiem płatniczym, niezbędnym do kupna żywności i ubioru. A żywność i ubiór mają w moim świecie cenę bardzo niską. Tak, żeby każdy, nawet najbiedniejszy, miał co zjeść i w co się ubrać. Wygląd mojego idealnego świata jest bardzo zbliżony do wyglądu miejsca, w którym od dziecka mieszkam. Nie ma samochodów zanieczyszczających nasze naturalne środowisko, nie ma ogromnych aglomeracji. Jest to, co najpiękniejsze i zarazem najbardziej proste. Pola, sady, łąki, lasy. Domy są położone w pewnej odległości od siebie, jak na wsi. Na podwórku unosi się świeże, czyste powietrze i zapach dojrzewających owoców. Raz na jakiś czas można również wdychać woń świeżo skoszonej trawy, a jeszcze rzadziej - dymu z ogniska. W moim idealnym świecie wszyscy łapią chwile i starają się je zatrzymać, uwiecznić bez użycia aparatu fotograficznego. Nie jest to bardzo trudne, ale trzeba się wysilić, by móc zdobyć się na coś takiego. Zdjęcia uchwyconych momentów zostają do końca życia w ludzkiej pamięci. Nie można ich co prawda powiesić na ścianie nad łóżkiem, ale te wspomnienia żyją w nas, kroczą obok każdego dnia... - A ludzie? Jacy są według Ciebie idealni ludzie? - zapytałam Ewę. - Idealni ludzie przede wszystkim nie są idealni. Wiem, że to dziwnie brzmi. Już tłumaczę, co mam na myśli. Ludzie, jakich chciałabym mieć wokół siebie, nie mogą uważać się za idealnych. Idealnego człowieka nie ma i nigdy nie będzie, idealny jest tylko Najwyższy - dziewczyna uniosła wzrok w górę, ku niebu. Mam dość narcyzów. Gdybym mogła, odesłałabym ich wszystkich na bezludną wyspę. Niech żyją sobie z dala od ludzi, którzy mają świadomość, jak bardzo są słabi i ułomni. W moim wymarzonym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych