Przeznaczeni do chwały.
Opowiadanie Fantasy w świecie Magii i Miecza. o Odwadze, męstwie i Honorze. zapraszam do lektury.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Przeznaczeni do Chwały
"Na środku niewielkiej sali, na fotelu bujanym, siedział staruszek o bardzo długiej i siwej brodzie, a wokół niego na ziemi klęczało kilkanaście małych dzieci. Były pośród nich dziewczynki i chłopcy. Z tymże, że dziewczynki były tylko trzy. Wszyscy słuchali z zaciekawieniem, ale kiedy starszy mężczyzna skończył mówić... - Dziadku! Prosimy, mów dalej to takie ciekawe! Opowiedz! Prosimy! - Przecież znacie tę historię na pamięć... tyle razy już wam ją opowiadałem. – zaśmiał się Dziadek. - Ale ty tak ciekawie opowiadasz! – zawołał jeden chłopiec, lecz oblał się rumieńcem i szybko schował się za kolegów. - Nigdy Cię tu nie widziałem urwisie, jesteś tu pierwszy raz? - Ta... tak... – wybąkał chłopiec. - No dobrze... Chodź tu urwisie... – powiedział Dziadek, wziął zaczerwienionego chłopca na kolana i zaczął opowiadać dalej... "
Odział krasnoludzki składał się może ze stu osobników tej rasy, kiedy schodził w dół doliny zwanej przez większość Doliną Rozpaczy, dlaczego akurat tak ją nazywano, wiedzą chyba tylko najstarsze Krasnoludy, ale one rzadko chcą o tym rozmawiać. W każdym razie dzień zapowiadał się piękny, pomiędzy stokami górskimi, widać już było wschodzące słońce. Ale kto o tym teraz myślał. Oni wiedzieli, że muszą stawić czoło niebezpieczeństwu. Niepokoili się. Wprawdzie wróg podobno jest jeszcze jakiś szmat drogi przed nimi, a oni byli przyzwyczajeni do takich niebezpieczeństw. Wiedzieli, że mogą nie wrócić już do swoich żon, dzieci do swoich kopalni. Należeli do „Kowadła” – tak nazywali swój odział najlepsi, najbardziej wyszkoleni krasnoludzdzcy wojownicy jakich ziemia nosiła. Od lat byli szykowani do takich bitew. Czekali na ten moment wiele lat, aby wstać, wziąć swój oręż i pancerz i powiedzieć: „Tak! Jestem gotowy, będę bronił naszej wolności”. I tak maszerowali, nikt się nie uskarżał, przecież wędrówka trwała dopiero od dwóch dni. Promienie wschodzącego słońca odbijały się w ich bogato zdobionych napierśnikach i zdawało się, że drzewa uginają się i szepczą coś do siebie. One wiedziały...
Było południe. Odział zatrzymał się na kilku godzinny odpoczynek, cel był blisko. Dowódcą oddziału był Galilee Zortz Yaos, zwany przez podwładnych po prostu Zortzem. Imię te zostało mu nadane po tym jak wraz z czwórką innych pobratymców zapolował na zgraję Ettinów, które nękały północne stoki ich kopalni, natomiast pierwszym imieniem posługiwała się tylko rodzina, która dla Krasnoluda była prawdziwą świętością. Owy dowódca siedział wraz ze swoimi doradcami na uboczu i podniośle o czymś rozmawiali. -Dobrze wiesz, że będziemy mieli problemy, to nie jakaś tam bitka – wręcz krzyczał rudobrody krasnolud na, którego mówiono Rubin, przez jego zamiłowanie do drogocennych kamieni. -Wszyscy dobrze wiemy, że chodzi o wolność, popatrz na nich wszystkich oni wierzą, że wygramy i ja chcę w to wierzyć, ale ty mi to uniemożliwiasz. – spokojnie mówił Zortz drapiąc się po swej siwej brodzie. W tym czasie pozostała dwójka krasnoludów, która siedziała w tym kółku cicho o czymś rozmawiała. Spostrzegł to Dowódca. -Hej wy szumowiny co tam knujecie na boku co? Gadaj mi tu już Wolfghar! -Eee? A no tak... Wszyscy dobrze wiemy, że nie będzie łatwo. Ostatni najazd tak ogromną liczbą miał miejsce kiedy byliśmy dzieciakami. Wdarli się do Doliny Rozpaczy. Wtedy im się udało, obronili nas, razem damy radę, nie zawiedziemy. -Dobrze prawi skurczybyk jeden! Damy radę! Słyszycie! Za dwie godziny wymarsz! I skarpety zmienić! – Krzyczał na całą polanę dowódca. Po czym cicho dodał sam do siebie: -Uda nam się... chyba... mam taką nadzieję...
Słońce chyliło się ku zachodowi. Oddział maszerował, wszyscy milczeli, zbliżała się bitwa. Myśleli, o żonie, dziecku, rodzinie, o łóżku, co po niektórzy o kamieniach, ale większość myślała o wrogu tyle o nich słyszeli... Jedno było pewne została już tylko noc, którą prześpią w jakimś jarze, a i tak większość nie zmruży oka....
Wolfghar Myros nie miał rodziny, jego ojciec zginął podczas pamiętnej bitwy w Dolinie Rozpaczy miał wtedy 30 lat, a matka? Matki nie pamiętał, zmarła przy porodzie. Ojciec także należał do „Kowadła”, każdą bitwę traktował jakby mogła być jego ostatnią. To od niego pierwszy raz słyszał hymn kompanii, to wtedy postanowił być jak ojciec. Zawsze powtarzał mu: „Nie zgub swej ufności, niech Twój głos będzie słyszalny”. Nie rozumiał wtedy tych słów, teraz jednak miał 160 lat i wszystko było wyraźniejsze, to echo z przeszłości kierowało nim. Siedział teraz przy ognisku i przypominał sobie wszystko co mówił mu ojciec o ich wrogach. Większość w około spała, albo udawała, tylko nieliczne krasnoludy siedziały jeszcze, gawędziły albo grały w gwinta. Do jego ogniska dosiadł się: Zortz, Rubin i czwarty krasnolud o zawiłych imionach - Henneth Ingohrr. Nazywano ich Sztabem. To od nich jutro będzie wszystko zależeć.
Świtało. Według zwiadowców zostały im do przebycia 2 mile. Dalsze wiadomości zwiadowców nie było zbyt optymistyczne. Siły…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Filavandrel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…