Pustka
wiem ze nie ma polskich znakow. natchnienie chwili... jak zwykle tekst prosto z glowy...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pustka
Czy wiesz kiedy sie ja czuje?
Wyszedlem z domu jak zawsze. 5.45. Nie wychodze wczesnie i nigdy nie staram sie wychodzic pozniej. Jest jak jest. Proste? Dla mnie tak. Nie widze w tym zadnego sensu sie nad tym zastanawiac. Bo czy jest w tym sens? Przekrecam klucz w zamku i czuje powiew swiezego powietrza na twarzy.
-Przyjedziesz? -Daj mi piec minut.
Odbicie w lustrze jeszcze dziesiec minut temu mowilo nie.
Slonce powoli wychylalo sie zza horyzontu oslepiajac i nie pozwalajac isc szybciej. Co z tego gdy musze. Musze byc szybciej niz inni. Nie moge byc drugi i nie moge byc ostatni.
-Pamietasz pierwszy pocalunek? -Pamietam, bylas przy tym.
Poczulem za soba tlum ludzi i ich jeden wielki oddech. Tylko chwila wystarczyla by juz poczuli ze wyszedlem z domu. Krwiozercze umysly napewno sa ze soba poloczone. Telepatycznie przesylajac sobie wiadomosci o mojej obecnej lokalizacji. Przyspieszam wiedzac jednak ze mnie w koncu dogonia. Po raz kolejny staram sie do tego nie dopuscic. Brakuje mi juz pomyslow, jednak zyje wciaz nadzieja ze ten ostatni bedzie skuteczny.
-Co u ciebie? -Tesknie za Toba
Mijam pobliska lake, automatycznie, nie zauwazajac juz pasacych sie na niej koni. Szczesliwe zwierzeta. Jedzenie, ruch. Czuje juz oddech na plecach. Krople krwi spadaja tu za mna. Im dluzej za mna ida tym wiecej zjadaja samych siebie. Krwiozercze bestie sa wciaz suna nienasycone. Napajaja sie widokiem uciekajacego ostatniego niewinnego. Uciekam. Przed siebie. Juz nie trzymam sie kierunku. Plan nie dziala. Wiedza ze nie ide dzis do pracy. Zaraz zrobia to samo co ostatnim razem i wyjda z bocznej ulicy...
-Czemu placzesz...? -Ranisz mnie...
Odbijam w bok, szybko przebiegajac na druga strone ulicy. Katem oka potwierdzam ze znow wyszli z bocznej ulicy. Juz biegne szybciej, slyszac tylko przyspieszony tupot i coraz czestsze oddechy. Krew tryska juz przede mnie. Czuje jak splywa po czole jak pot przy codziennym joggingu. Slysze krzyki, szczek lamanych kosci. Slysze jak czesci ciala uderzaja o asfalt. Gonia mnie i traca sily.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil maciej.biernat
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…