r. 9 W drogę
droga do zwycięstwa
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 9 W drogę
Za klasztorem stał już tylko jego samochód. Nie był zadowolony. Dali mu starego opla. Swojego nowego mercedesa musiał zostawić. Rozłoszczony wsiadł i odjechał. Po drodze na stacji benzynowej kupił dwa hot – dogi, wodę mineralna i czekoladę. - Szkoda, że stary nie pomyślał o jedzeniu. Tyle godzin bez jedzenia, to straszne. - Jedź i nie pękaj. - O widzę, że mam anioła stróża. - Będę towarzyszył ci aż do końca. - No tak. Stary przecież wspomniał o tobie. - Nareszcie mam rozrywkę, bo trochę już wynudziłem się. Dzięki. - Za co? - To dzięki tobie zwolnili mnie z półsnu. Już myślałem, że nic ciekawego mnie nie czeka. Marzyłem, aby los postawił na mojej drodze jakiegoś głupka, który będzie mnie potrzebował i zbudzą mnie. No i napatoczyłeś się ty. - Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele. Może jestem obrażalski, ale masz szczęście, bo nie jestem. - Coś ty za jeden? Z której paczki? - Słyszałeś kiedyś o czuwających, co nigdy nie śpią tak jak wy, czyli czuwają na okrągło. - Coś mi się o uszy obiło, ale tak naprawdę myślałam, że to fikcja. To dlaczego byłeś w komorze? Nie rozumiem. - Co jakiś czas musimy doładować się. Wtedy jest nam potrzebny sen, ale i tak nie śpimy tak jak wy. - Nic nie rozumiem i tak, ale dobra możesz zostać. Stawiam jednak warunki… - nie dokończył. - Nie możesz. - Dlaczego? - Już mi je postawiono. - Jakie? - Nie twój inteers. - Możesz być grzeczniejszy. - A ty przestaniesz wymądrzać się. Stoisz na straconej pozycji i jeszcze stawiać chcesz warunki. Chociaż właściwie jak chcesz, to mogę je poznać, chociaż i tak ich nie wykonam. Mów! - Pierwszy warunek nie wtrącasz się do moich metod działania, drugi nie wścibiasz nosa do moich podbojów. Jestem kochliwy. Trzeci, to jak mówię chcę być sam, to odchodzisz. Czwarty… - Daruj sobie. Szkoda twojej śliny. On mi postawił jeden warunek, że mam być z tobą zawsze, w każdej sekundzie bez względu na to gdzie jesteś i z kim jesteś. Ten łamie wszystkie twoje. - Hej! Stróżu, a jak będę kochał się z kobietą, to będziesz na to patrzył? - Odwrócę się. - Nie! Ja chyba śnię. Uszy też zatkasz? - Nie. A jak ona będzie chciała ciebie sprzątnąć, to jak ci pomogę nie będąc z tobą? Nie pomyślałeś o tym. - Przecież masz dziewiąty zmysł. Możesz się nim posłużyć i wyczytać wszystko z jej twarzy zanim wejdzie mi do łóżka. - Myślisz człowieku, że ten dar temu służy? - A nie? - Nie. Twoje podboje człowieku mnie nie interesują, dopóki nie zagrażają misji. Rozumiesz? - Rozumiem. Hot dog wcale nie zaspokoił mojego apetytu. Zjem drugiego, bo ty pewnie nie jesz takich specjałów. Muszę wyprostować kości. - Nie. Nie mamy czasu. Zatrzymamy się człowieku aż dojedziemy do hotelu. - Przestań mówić do mnie człowieku. - A nie jesteś nim? - W porównaniu z tobą nie jestem skumulowaną, gadającą energią. Nazywam się Wiktor. Moi przyjaciele mówią do mnie Wit. - Wiem. - Wszyscy jesteście tak zarozumiali? - To zależy kogo ma się przed sobą. . A jak będę ciebie nazywać? - Jestem Oris. - Dziwacznie, ale cóż i tak nie będziemy rozmawiać przy kimś. To był czwarty warunek. - Uważaj! Zjedź! Hamuj! Co robisz? Wit dał po hamulcach. W ostatnim momencie uniknął zderzenia z jadącym naprzeciwko audi, ale znalazł się w rowie. Wysiadł powoli z auta. Wit usiadł na trawie. - Jak się czujesz? - Trochę boli głowa. - Pokaż. Masz krew na policzku. Będzie siniak. Wezwij karetkę. - Nie. Nie trzeba. Posiedzę tylko spokojnie. To nic takiego. A ta co prowadziła audi? - Zwiała. Zapamiętałem jej numer. - W hotelu sprawdzimy co to za ptaszek. Masz fajkę? - Coś ty! Przecież nie palę. - Czego was tam uczą w tej wylęgarni czuwających? - Tego , że gdyby nie ja w najlepszym wypadku jechałbyś teraz do szpitala w stanie ciężkim. - Dobra, już dobra. Nie obrażaj się. Już mi lepiej. Dobrze, że tu nie ma drzew, tylko pola. Sprawdzę samochód. - Już sprawdziłem. Ma kilka otarć. Mieliśmy dużo szczęścia.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mesue
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…