Rachel: Więzy Krwi (I rozdział)
Osierocona siedemnastoletnia dziewczyna imieniem Rachel, dowiaduje się, że jej zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach matka była z rodu Wielkich Magów. Czy jej następczyni odkryje okoliczności jej śmierci? I czy podoła przeznaczeniu Wielkich Magów?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
AKT 1
In Memoriam
ROZDZIAŁ PIERWSZY
W ciągu następnych lat w Aerfár nie zaszły żadne większe zmiany. Fundusze z eksportu stale rosły, by potem raptownie się skurczyć, za sprawą importu. Kraj nie przedłużył swoich granic, pomimo oficjalnego zezwolenia Rządu Zatraconego Świata.. Nie dlatego, żeby obawiano się kosztów; władze nie chciały prowokować złych mocy, po tak długiej ciszy. Nie teraz, gdy kraj zaczął naprawdę przybierać na sile. W centrum miasta postawiono ogromną bibliotekę i szkołę z internatem. Zostało to przyjętę z ogólną aprobatą; rodzice pragnęli, by ich dzieci mogły się kształcić w innych dziedzinach, niż tylko w walce. Dlatego też szkoła w dość krótkim odstępie czasu wypełniła się po brzegi. Kraj było otoczony potężnym białym murem, dniem i nocą strzeżonym przez łuczników i Wielką Magię. Na blankach piętrzyły się wysokie wieże, znakomite punkty obserwacyjne dla strażników. Kraj nie był bardzo duży, tak więc szybko zaczęło mu grozić przeludnienie; teraz o wiele ostrożniej przyjmowano gości. Co może wydawać się dziwne, kraj nie podzielił się na miasta. Istniało po prostu Aerfár. Mieszkańcy pozwolili podzielić sobie tylko ziemię na Północną, Wschodnią, Zachodnią i Południową.
Nowo wybudowana szkoła z internatem w Północnej części Arefár dzieliła się na dwa bloki: chłopięcy i dziewczęcy. Oba bloki wyposażone były w piętra, na których ulokowano pokoje dla uczniów. Sama szkoła była masywnym budynkiem, z tylko jednym wejściem: frontowym. Nad nim powieszono ogromny herb szkoły: Dwa skrzyżowane miecze, na tle książki, owinięte czerwoną wstążką. Miał on symbolizować trzeźwość umysłu podczas honorowej walki. Oczywiście nie uczono tylko walki, lecz także innych, bardziej teoretycznych przedmiotów, takich jak medycyna, język, handel i ekonomia oraz historia. Uczniowie, którzy ukończyli siedemnaście lat, mogli sami zadecydować w jakim kierunku zamierzają się dalej kształcić, w ciągu ostatnich dwóch lat nauki. Bowiem w chwili ukończenia lat dziewiętnastu uczeń zaczynał samodzielne, dorosłe życie. Uczniowie wybierający kierunek medycyny, uczyli się o najróżniejszych, leczniczych ziołach, sposobach leczenia najróżniejszych ran, takie jakj ukąszenia, ugryzienia, użądlenia i tym podobne zranienia. Postrzegani byli jako przyszli lekarze i zielarze, tak więc wróżono im świetlaną przyszłość. Szczególnie pomocni okazali się (czy też się okażą) w uzdrawianiu wędrowców, wracających po długich, męczących i niebezpiecznych marszach poprzez Pustkowia. Język, wybierany przez przyszłych tłumaczy i wykładowców, był najbardziej rozchwytywanym kierunkiem. Każdy uczeń bowiem uważał ów przedmiot za najbezpieczniejszy i najprostszy (dopiero później się przekonywali, jak bardzo się mylili!). Wbrew pozorom, język wcale prostym kierunkiem nie był, gdyż nie polegał on tylko na nauce języka rodzimego (jak myśleli), ale również na opanowywaniu języków, używanych na Pustkowiach; czyli Zapomnianych Języków. Były one stosowane głównie przez uchodźców z Południa, wypędzonych przez Łowców Dusz z wiosek pod Urwaną Skałą. Wykucie tych języków stanowiło nie lada wyczyn, więc ci, który wybrali język myśląc, że jest najprostszy, wcześniej czy później zmieniali zdanie. Ważną dziedziną w Aerfár i na Pustkowiach była handel i ekonomia. Aerfárczycy bowiem handlowali bardzo chętnie i profesjonalnie, co skutkowało natychmiastowym wzbogacaniem się tych osób. A handlowano wszystkim co miało jakąś wartość – począwszy od jadła, skończywszy na ciężkich pancerzach, Mieczach i łukach. Same Miecze osiągały wartość astronomiczną, i po sprzedaży choćby jednej sztuki, kupiec dosłownie tarzał się w złocie (nawet na środku Placu, rozpływając się ze szczęścia). Ekonomiści cieszyli się powszechnym uznaniem, nie naruszonym docinkami złośliwych, twierdzących, że są to materialiści i chytrusy, jakich Świat nie widział. Kierunek historii wybierali zwykle ci, którzy nie chcieli opuszczać murów Aerfár. Dobrze bowiem wiedzieli, iż historyk tylko w całkowitej ostateczności musiał opuścić swój kraj. Medyk, językoznawca i ekonomista musieli się liczyć z tym, że będą wyruszać na wyprawy. Historycy byli wyjątkiem, bowiem ich zadaniem było kronikarstwo i szerzenie wiedzy w następnych pokoleniach. Najrzadziej wybieranym kierunkiem była Walka i Magia. Działo się tak ze względu na trwającą ciszę ze strony złych sił, a nie ze względu braku umiejętności. Nauka Walki i Magii wiązała się też z narażaniem życia, gdyż od kogo jak nie od uczniów kształcących się bojowo będzie oczekiwana pomoc w sytuacji zagrożenia? Ku wielkiemu zaskoczeniu, w większości, która wybierała ów kierunek, były dziewczęta, nie mężczyźni, co stało się pretekstem do żartów wśród mieszkańców; Aerfár było chyba jedynym krajem, w którym większość Magów stanowiły kobiety. Na dodatek w większości w bardzo młodym wieku. Pomimo żartów, w mieszkańcach stopniowo budziła się obawa, że jeśli tak dalej pójdzie, to kraj nie utrzyma się w razie ewentualnego ataku. Nauka Magii wymagała od ucznia niebywałej wytrwałości i cierpliwości. Dopiero po dwóch latach nauki teoretycznej, uczeń może przystąpić do zajęć praktycznych, oraz dostać swój pierwszy Miecz. Pierwsze Miecze nie były doskonałe, lecz wystarczyły na zajęcia i standardowe zaklęcia. Miecze wykuwane były z najtwardszej stali, a potem wypełniane Magią przez doświadczonych Magów. Z pozoru wyglądały jak zwykły oręż, ale pobudzone do życia nawoływaniem Maga, zdawały się żyć własnym życiem. Wściekle roztaczając wokół siebie płomienie, gotowe były stawić czoło najpotężniejszym bestiom i pokonać je. Wyjątkiem byli Łowcy Dusz. Władali oni dużo większą mocą od Mieczy, jak i również ich powierników. Łowcę Dusz pokonać mógł tylko Wielki Mag, władający Wielkim Mieczem. Lecz kim byli Wielcy Magowie? Był to Ród Magów niezwykłej klasy. Byli uczciwi, prawi a ich moc zdolna była zniszczyć Łowcę Dusz. Byli ludźmi, lecz gdy wpadali w gniew, lub szał bojowy, stawali się tak straszliwi, że niejedną potężną bestię zabiliby wzrokiem, a Łowcę Dusz skłonili by do ucieczki. Wówczas, ich oczy płonęły zimnym ogniem, podobnie jak oręż, a głos mieli tak straszliwy, że nie było istoty, która by im się nie podporządkowała. Byli Rodem niezwykle szlachetnym, nigdy nie splamionym zdradą czy tchórzostwem. Każdy Wielki Mag miał za zadanie stanąć oko w oko z Łowcami Dusz i zniszczyć ich.
Od wydarzenia na Urwanej Skale minęło siedemnaście lat. Słońce wstało, kąpiąc w swoim blasku skuloną postać, owiniętą w pościel i pogrążoną w głębokim śnie. Leżała na dużym, acz jednoosobowym łóżku tuż obok okna, przez które wpływały promienie słoneczne. Izba nie była duża. Na kamiennej posadce leżały puchate dywany, a wzdłuż ścian porozwieszane były obrazy. Na półkach było mnóstwo drobiazgów; łańcuszki, figurki, świeczki i gumki do włosów. Na lewo, za małymi drzwiczkami, znajdowała się łazienka. Przed łóżkiem porozrzucane były ubrania; co pół kroku leżała inna część garderoby, jak gdyby strudzony wędrowiec nie miał na nic siły, ledwo dochodząc do łóżka. W łóżku leżała dziewczyna; jej czarne włosy leżały w nieładzie na poduszce , a oddech z pół otwartch ust był głęboki i rytmiczny. Najwyraźniej spała bardzo mocno, bo nie obudziły jej poranne promyki słońca, oświetlające jej twarz. Obok łóżka stał oparty o komodę miecz. Odziany był w skórzaną pochwę z wyrytymi wzorkami. Jak na miecz, był wyjątkowo krótki, błędem jednak by było nazwać go sztyletem; był to Wielki Miecz, używany przez Wielkich Magów, a zwał się Cáith, Ostrze Czystości. Kilkanaście lat temu był używany przez Christial i teraz stał się własnością jej córki. Był najpotężniejszym z Wielkich Mieczy. Warto też dodać, iż Miecze słuchały tylko Wielkich Magów. Gdyby ktoś inny próbował nimi władać dotkliwie by go poparzyły. W rękach Wielkich Magów były bronią niewyobrażalnie potężną. Wielkie Miecze przejmowały charakter ich właściciela. Gdyby jeden z Wielkich był porywczy z natury, Miecz szybko by był gotowy do boju, szybko płonął by płomieniami i z łatwością wchodziłby w każde ciało. Teraz stał spokojnie przy właścicielce, która poruszyła się.. Słońce zapiekło ją w dopiero co otwarte oczy. Odgarnęła koniuszki włosów z policzków i zamrugała. Kiedy oczy przywykły do promieni słonecznych, ziewnęła, wpatrując się przed siebie. Nawet nie pamiętała jak się znalazła w łóżku. Bolała ją głowa i czuła się dość słabo. - Chyba trochę nadużyłam wczorajszej nocy – pomyślała posępnie, próbując przypomnieć sobie jak znalazła się w swoim pokoju. Wczoraj były jej urodziny. To miał być zwyczajny, spokojny dzień. Dzień jak co dzień, z wyjątkiem tego, że te i ów człowiek składał jej życzenia. Pamiętała, że Amalia zaprowadziła ją do swojego pokoju, i że było tam mnóstwo gości… i wina. Położyła ciepłą dłoń na obolałej głowie. Kto ją przyprowadził do łóżka? A może sama przyszła? Amalia? Amalia była jej najbliższą przyjaciółką z tego samego roku. No cóż, pomyślała, jeśli to ona ją przyprowadziła to nie jest tak źle. Przemknęło jej przez głowę, że mogła to być pani Cloud. Zadrżała z zażenowania. Pani Cloud przez siedemnaście lat opiekowała się nią i była dla niej jak matka. Pracowała i mieszkała w bibliotece, a to dość daleko od pokoju Amalii. Czy to możliwe, że dowiedziała się o zabawie? Amalia obiecywała, że nikt z zewnątrz się nie dowie… Każdy chłopak lub dziewczyna w chwili osiągnięcia siedemnastu lat (czyli wieku pół-dorosłego, jak mawiano) osiągał prawo do spożywania alkoholu. Jeśli jednak by go nadużyto, mogło się to skończyć nieprzyjemnymi konsekwencjami; szlaban lub (co najgorsze) wydalenie ze szkoły. Pomyślała o tym, że może już nie należeć do szkoły i coś ją ścisnęło za gardło. To niemożliwe, by Rachel, córka Christial, Wielki Mag mogła być wydalona ze szkoły… Gdzieś w oddali zabrzmiały poranne dzwony. Północna część kraju budziła się do życia. Rachel podparła się na łokciach, ale zakręciło jej się w głowie i z powrotem opadła na poduszki. Zastanawiała się, czy w ogóle wstawać z łóżka. A jeśli wszyscy wiedzą o zabawie? Gdy postanowiła nie ruszać się z łóżka, przypomniała sobie, że dziś jest ważny dzień. Wedle tradycji, dzień po siedemnastych urodzinach, uczeń musiał wybrać dalszy kierunek edukacji. Jako Wielki Mag oczywiste było, że powinna wybrać Magię, lecz… dokonanie takiego wyboru postawi krzyżyk na innej przyszłości… gdy wybierze ten kierunek, stanie się już bezpowrotnie i nieodwołalnie Wielkim Magiem, który musi wypełnić swe przeznaczenie. Ale nie miała wyboru. Westchnęła przeciągle, po raz kolejny żałując, że przypadł jej taki los. Bo jak miała zacząć kształtować przyszłość, nie znając swojej przeszłości? Wiedziała tylko, że znaleziono ją na w okolicach Mrocznego Morza, nieopodal zmarłej matki. Matki nie pamiętała, wiedziała tylko, że była wybitnym Wielkim Magiem. Zaś o ojcu nie słyszała kompletnie nic. Jedyną rzeczą, która została jej po matce był Wielki Miecz i srebrny łańcuszek z malutkim złotym listkiem. Zawsze gdy wieszała go na szyi jej oczy napełniały się łzami. Wówczas myślała, jak bardzo jest samotna. Tak chciała, by jej własna matka objęła ją ciepło i uśmiechnęła się do niej. Ale los chciał inaczej, i nie miała komu powiedzieć „dobranoc”. Może gdyby miała kota... Koty bardzo lubiła. Pani Cloud miała jednego w bibliotece, i gdy Rachel nawiedzały czarne myśli, uspokajała się w jego towarzystwie. Bardzo by chciała mieć kota. Psa mieć nie mogła; na Północy Aerfár był całkowty zakaz przyprowadzania psów (wywoływały one zbyt duże poruszenie wśród uczniów). - Sama jestem jak kot – pomyślała smętnie Rachel. – Chodzę własną ścieżką, i moje życie ogranicza się do spania, picia, jedzenia i korzystania z toalety. Roześmiała się na głos i zdecydowanym ruchem usiadła na łóżku. Przez chwilę znów poczuła się słabo, ale to minęło. Odrzuciła kordłę i z zażenowaniem stwierdziła, że nie ma na sobie nic prócz bielizny. Popatrzyła trzeźwym wzorkiem na komodę obok łóżka. Obok Miecza leżały świeżo przyszykowane ubrania. Spostrzegła, że wczorajsze tak po prostu leżą na podłodze. Po raz kolejny usiłowała sobie przypomnieć, kto ją przyprowadził do pokoju. Sądząc po bólu głowy, nie byłaby w stanie wczoraj wejść po schodach do izby. Amnezja również na to wskazywała. Wygramoliła się ostrożnie z łóżka i omal znowu nie upadła, gdyż nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Ból głowy nie ustępował, a wręcz potęgował się. Złapała świeże ubrania i przeszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic i stanęła przed lustrem. Patrzyła na nią siedemnastoletnia dziewczyna z zielonymi oczami, czarnymi włosami do ramion i jasną cerą. Wyglądała bardzo słabo, była bledsza niż zazwyczaj, a delkatne worki pod oczami stanowiły niechlubną pamiątkę po zabawowej nocy. Przypudrowała je nieco, tak, że stały się niewidoczne a włosy uczesała i ścisnęła w kucyk. Teraz wyglądała niemalże jak zazwyczaj. Wciągnęła na siebie jasne dżinsy, ciepły biały sweter a szyję przepasała różową…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Snakedot
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…