Wróć do katalogu

Rachunek cz.2,3,4

Kolejne odcinki o życiu pewnego człowieka w piekle.

dRaiser, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Odcinek 2 Ciemność. Ciemność. Bardzo ciemna ciemność. I nagle niesamowicie ostre światło. Dusza Mariusa z wrzaskiem spadała, by wyrżnąć w kamienną podłogę piekła. - Yyyyaaargghhhh! - wrzask biurokrata słychać było całej jego okolicy, ale niewielu potrafi zachować spokój, gdy spada się z prędkością około 350 km/h. Marius darł się i darł, aż dokładnie na 2 metry nad kamieniami jego duch przekręcił się o 90 stopni i poszybował w innym kierunku. Kolejny lot trwał i trwał, ale biurokrat przestał się bać - jakby co, to coś go zatrzyma przed niechybną konfrontacją z jakimś obiektem. - "Oho" - pomyślał, zauważając będące na horyzoncie drzwi do jakiegoś gabinetu. - "jeszcze 15 metrów... Pięć... Dwa..." - Aaaach!!! - ponowny wrzask ducha spowodowany był bardzo znacznym zbliżeniem do drewnianych drzwi (podpisanych J.W. Lucifer). Jeszcze sekunda... I dusza przeleciała przez drzwi, zatrzymując się przed jakimś kamiennym biurkiem. Marius otworzył oczy, westchnął ciężko, po czym dopiero spojrzał na masywną postać, jaka stała nad nim. - Na przyszłość radzę nauczyć się hamować - wymruczał Lucifer, siadając na krześle. - Imię i nazwisko proszę, a także wynik sinbilance, jeśli łaska. - Ma... - Marius nabrał powietrza, po czym onieśmielony zaczął mówić do wielkoluda. - Marius Stonefield, bilans zero do zera. - Huh? Znowu przesądziła kosteczka? Te pieprzone anioły znów leją sobie na ludzi i zsyłają swoich wiernych na cierpienia... Ja pitolę... - powiedział Lucifer, głośno myśląc, a Marius zwiesił ponuro zwiesił głowę. - No, podnoś ten łeb. Nie będzie tak źle, tylko szybko znajdź robotę jakąś. - wymruczał wielkolud, zaciekle notując. - Że co? - wyrwało się Mariusowi. - No, stary, na razie możesz mieszkać u Alofsa, ale ten stary skurczybyk nie da ci na wieczność chaty za darmo. - Ale... Ale przecież... - Wybacz, ale mam sporo papierkowej roboty i nie mam ochoty skupiać się teraz na duperelach... - pstryknął, a Marius podleciał kilka metrów w górę, po czym Lucifer wręczył mu blok papierów. - Instrukcja latania i różne dokumenty - rzekł. - Jak się już udomowisz, to lepiej tu zajrzyj, załatwimy formalności. No dobra - to sayonara! - ponownie pstryknął palcami, a oszołomiona dusza Mariusa zaczęła pędzić po korytarzach piekieł...

Odcinek 3 Marius, chociaż trochę przyzwyczajony już do latania, tym razem miał wątpliwości, czy wysłano go w odpowiednim kierunku, gdyż pędził cały czas przed siebie, wcale nie skręcając. Po blisku 5-ciu minutach postanowił przejrzeć książkę od Lucifera ("Nauka latania"). Na pierwszej sensownej stronie odnalazł różne polecenia: "Aby lecieć, powiedz >>Chcę lecieć<< bądź >>Adu<<." "By polecieć do: - Twojego miejsca zamieszkania powiedz >>Adu DOM<<; - danej osoby powiedz >>Adu Imię<<; - jakiegokolwiek miejsca >>Adu Nazwa<<; - losowego miejsca >>Adu Los<<." Były biurokrat nie omieszkał spróbować i >>Adu DOM<< wydobyło się z jego duchowych ust. Wtem jego "ciało" zaczęło wierzgać we wszystkie strony, eteralne kończyny nawet wydłużać, aż zabrzmiał w jego głowie donośny głos "Instrukcja niepoprawna. Nieznana wartość zmiennej >>DOM<<. Wprowadź ponownie instrukcję poprawnie, a jeżeli jesteś pewien, że jest poprawna, skontaktuj się z naszym działem technicznym." Dusza Mariusa gwałtownie opadła na ziemię, po czym otrząsnęła się i wysapała: - Adu Alofs! Tym razem lot przebiegł bez problemów, Marius westchnął z ulgą ujrzawszy lekko łysiejącego osobnika. Wyglądał, w przeciwieństwie do wszechobecnych diabłów, na człowieka. - Hę? - wyartykułował pytanie. - Nazywam się Marius Stonefield i... - Ach, tak! Witaj, Mariusie, jestem Alofs. To ja zarządzam tą dziurą, oczywiście pod okiem J.W. Lucifera... Zaraz - ale coś ty taki zadumany? - Dlaczego to piekło w ogóle piekła nie przypomina? Alofs uśmiechnął się. - Gdy ci z góry zrzucili Lucifera i innych "niegodziwych" aniołów tutaj, ci mieli przez wieki męczyć podobnych sobie ludzi. I tak było. Dusze ludzkie topione w smole,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych