Rambo
Historyjka opowiedziana w barze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Działo się to wiosną, na jednym z tych osiedli, na które nie ma potrzeby zaglądania, chyba, że ma się tam kobietę lub rodzinę. Równe działki na nich domki, trawniki, węże ogrodowe, huśtawki itp. Prawie każdy ma tu psa, tak jak Andrzej. Andrzej był zwyczajnym mężczyzną, który pogodził się już dawno z tym, że nie zostanie solistą punkowej kapeli. Znalazł sobie spokojną, stabilną pracę w jednej z fabryk. Był szczęśliwym mężem i dobrym ojcem dla dwójki swoich dzieciaków. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko tego niewielkiego domku z garażem i podwórkiem. Jeszcze tylko posadzi drzewo i wszystko gra… Zbliżał się wieczór. Andrzej i jego szwagier – Wojtek, który pomagał mu w remoncie domu, byli już mocno zmęczeni. - Co Andrzejku, jeszcze tylko meble i możecie się spokojnie wprowadzać? – Spytał Wojtek. - A jak! Malowanie już skończone, Kaśka się ucieszy!- Odparł Andrzej. - To, kiedy parapetówa? -No… parapety już są przecież. Ogarniemy tu trochę i podjadę do sklepu po coś dla psa, to i dla nas coś szklanego wezmę. - Mnie pasuje, jutro mam wolne to mogę zdychać do południa. - Wolałbym szwagier, żebyś pomógł mi przewozić meble z rana. Pomyślałem, że zrobimy flaszkę i pójdziemy spać. Ja i tak tu dzisiaj zostaje na noc, ale juto wolałbym być przytomny. - Ok, jedna flaszka i spać! - Dobra, to ty tu poczekaj z Rambo a ja jadę do sklepu. Rambo był pięknym, czarnym dobermanem, bardzo przyjacielskim i łagodnym dla ludzi, ale bezlitosnym dla kotów. Wojtek usiadł na ławce przed domem, zapalił papierosa i od niechcenia rzucał piłkę tenisową w stronę bramy, co bardzo odpowiadało psiakowi. Nie minęło pół godziny, kiedy Andrzej wrócił z zakupami. - Nie uwierzysz, jaka promocja była w markecie! – Krzyknął szczęśliwy. - No, no?! – Pyta Wojtek. - Człowieku, za jeden litr czystej dałem 32.90 Pln. - To elegancko, ale mieliśmy łyknąć tylko flaszkę… - Dobra tam, chuj… najwyżej zostawimy! Oprócz butelki wódki w reklamówkach miał jeszcze niedrogi napój, pieczywo, konserwę mięsną, szprotki wędzone, zupki w proszku i puszkę taniego żarcia dla psa. Miska pupila stała przy schodach. Andrzej wyłożył do niej zawartość puszki i razem z Wojtkiem weszli do środka. Rozłożyli żarcie na zakurzonym stole. Mieli jakieś talerzyki, widelce i dwa różne kubki, do których wlali przezroczysty płyn. - Trzeba było zaprosić sąsiada na integracyjną wódkę – powiedział Wojtek. - A tam, jeszcze zdążę. Zresztą ten tu obok wyjechał chyba gdzieś wczoraj, bo tak tam cicho. - Ogólnie, sąsiedzi ok? - Nie wiem, jak na razie to prawie z nikim nie gadałem, nikogo tu nie znam. - Może to i dobrze, nie ma, co spoufalać się za bardzo, wiesz jak to jest. - Byle tylko nic nie odjebać na początku, żeby kichy nie było na wejściu. - Ta… z Twoim „szczęściem” to wszystko jest możliwe. - Dobra, dobra już nie kracz… Czas mijał im przyjemnie. Czuli już niezły szum w głowach, zakąszając następne łyki wódki, rozmowa kleiła im się coraz lepiej. - Czekaj, czekaj może przystopujemy. Jutro od rana mamy przecież robotę. – Zauważył Wojtek. - No racja, ale przecież mało, co zostało, najwyżej po trzy kolejki - stwierdził Andrzej – po za tym ja czuję się całkiem dobrze. - No ja też zajebiście! - Dobra tam, kończymy flaszkę i walimy w kimę. Możesz tu przecież nocować. Rano się ogarniemy i ruszymy ostro z robotą. - No dobra. Ty, chyba ktoś wchodzi, pewnie to Kaśka! - Nie, co Ty?! Mówiłem jej, że zostanę tu na noc. To pewnie, Rambo se drzwi otworzył. W progu stanął doberman, w pysku trzymał drobnego, brudnego, martwego kundelka należącego do sąsiada. Rambo oczy miał równie zdziwione jak chłopaki, na jego widok. - No kurwa! Jeszcze się nie wprowadziłeś a Twój pies zagryzł psa sąsiada – Powiedział Wojtek, śmiejąc się przy tym. - Ja…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marcel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…