Reaktywne więzi cz.a1
Pierwsza część powieści fantasy dźgającej temat wokół steampunku i nieokreślonego bliżej czasu państwa Dathi. Cyrus Percival i Letto Dante muszą wykonać bardzo ważną misję. Są Łowcami, specjalnymi rządowymi agentami....
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Stary betonowy budynek dworca Mistvalley coraz bardziej porastał krzewami. Dzikie pnącza, trawa i mech dostawały się przez grunt na kamienną posadzkę wnętrza, tu i ówdzie dało się zauważyć pierwsze ślady nowego ekosystemu tworzonego we wnętrzu budynku. Zarządca dworca, stary dobry pan Henry, nawet nie myślał o pracach remontowych ani o przypilnowaniu aby robaki z wnętrza ziemi nie wychodziły i straszyły podróżujących. Najczęściej słyszaną odpowiedzią na pytanie „dlaczego ?” okazywał się oczywiście brak pieniędzy i funduszy wysyłanych ze strony państwa. Rząd nie miał w planach podtrzymywanie ruiny, dawnego postoju dyliżansów, nawet jeśli Mistvalley był bardzo ważnym ośrodkiem gospodarczym. To tutaj wydobywano złoto, węgiel, srebro. Wielu pracowników kopalń zostało w osadzie na stałe; nikt nie miał wątpliwości że poprawienie stanu dworca poprawi również jakość usług transportowych oraz zwiększy prawdopodobieństwo odwiedzenia pustynnych klimatów miasteczka. Niestety, pan Henry wyłącznie wzruszał ramionami – nic innego zrobić nie mógł. Teraz, stojąc za szklaną szybką kasy, wydał reszty wysokiemu brunetowi o długich włosach. Facet nie wydawał się być podejrzanym zbirem ani bandytą pragnącym napaść oddalone o 350km od stolicy jedyne miejsce z miarę dużą ilością pieniędzy. Trzymana w lewej dłoni drewniana walizeczka zdobiona metalowymi okuciami przyciągała wzrok staruszka. Zastanawiał się, co takiego może w sobie mieścić. Nikt normalny nie paraduje w słoneczny dzień prezentując doskonałej roboty neseser. Henry w zamyśleniu zmarszczył brwi. „Czyżby mahoń ?”, pomyślał, spoglądając ciągle na neseser błękitnookiego mężczyzny. Poważna, pełna siły postura podróżnika w końcu znikła – wyszedł na zewnątrz w stronę jedynego peronu na dworcu. Poza tym w środku nie dało się wytrzymać. Jedynym środkiem zabezpieczającym od wielu lat okazywał się denaturat i środki chemiczne przeciwko mrówkom. Niedawno zalęgły się pod płytami budynku, a ograniczone środki finansowe zmusiły pana Henrego do postawienia wszystkiego na jedną kartę. Musiał zwolnić jednego jedynego pracownika by móc wyrobić się z oszczędnościami placówki. Nikt jednak nie musiał o tym wiedzieć. Ważne, że klienci i użytkownicy torów od dwóch tygodni nie widzieli żadnego robactwa biegającego po kamiennym chodniczku.
Słońce uderzyło w skronie Cyrusa. Promienie świetlne prażyło nie tylko jego czarny płaszcz, ale także skórzane buty z wysoką cholewką i znoszone gładkie spodnie w tym samym ciemnym kolorze. Dawno nie kupował nic dla siebie; ciągle wykorzystywał nagrody za wykonanie zadania na zakup nowego sprzętu, amunicji, leków. Ostatniego czasu w branży źle się dzieje. Nie ma kto płacić ani obiecywać w miarę porządnych zarobków. Łowca miał nadzieję, że obecne zlecenie zmusi parę osób do otworzenia rynku dla cudzoziemców. Spokojnym krokiem podszedł do w miarę zachowanej drewnianej ławki na której siedział podobnie ubrany młodzieniec. Każdy oceniłby go celnie na świeże dwadzieścia dwa lata. Gładka skóra, jasna karnacja nie pasująca do klimatów pustynnych...wysoki kołnierzyk brązowego płaszcza zasłaniający pół twarzy. Zagadką pozostawały więc usta chłopaka, jego podbródek i spojrzenie ukryte za okrągłymi okularami przeciwsłonecznymi. Widząc nadchodzącego Cyrusa, zamknął kieszonkowe wydanie książki. Czytanie zawsze go uspokajało i sprawiało, że wie więcej niż wcześniej. Nauka przynosiła mu ukojenie, ale i zwiększała apetyt na dalszą wiedzę. „Kobiece życie po 40tce” dawało możliwość zdobycia czegoś więcej niż wyłącznie teorii. [b]Nadal nie rozumiem czemu mamy kupować bilety na pociąg, w którym pracuje wyłącznie maszynista. Według niepisanego prawa ulicy mamy możliwość zaoszczędzenia ostatnich pieniędzy.[/b] [b]Pamiętaj, że jesteśmy pod prawem, nigdy pod. Poza tym...o to właśnie chodzi, prawda ? Musimy postarać się być lojalni wobec zasad. Inaczej plan się nie powiedzie.[/b] Cyrus zastanowił się ponownie, w duchu, nad pytaniem zadanym przez Letto. Asystent coraz bardziej zamieniał się w zwykłego obywatela myślącego nie dość, że obiektywnie, to wykorzystującego kruczki prawne i życiowe. Fakt faktem pociąg „Golden Way” nie posiadał wagonu restauracyjnego, konduktora; nawet o łazienkę było trudno. GW stworzono wyłącznie dla pracowników kopalń podróżujących między Easthall a Mistvalley. To, że mieli potrzeby intymne bądź gastronomiczne jest zupełnie inną, osobną sprawą. Najlepiej wtedy wziąć przykład z pana Henryego i przyjąć obojętny wyraz twarzy. Pozostała wyłącznie jedna sprawa ratująca państwowe koleje – pachniało w nich o wiele lepiej niż na dworcu. Letto machnął ociężale ręką, próbując powstrzymać nos przed wdychaniem trujących substancji. [b]Tutejszy klimat źle na mnie działa. Nie zrozum mnie źle, partnerze, ale twoje miejsce pochodzenia...śmierdzi.[/b] – mało używany akcent chłopaka zniknął, natomiast pojawił się słynny ton głosu przypominający monotonną liturgię prowadzoną z ambony. Blondyn nadal miał problem z normalnym wysławianiem się; ciągle nie mógł zrozumieć dlaczego ludzie piszą słowniki bądź encyklopedie, ale nie próbują używać formalnego sposobu mowy. [b]Nic z tym nie zrobimy, przykro mi. Jeśli znajdziemy trochę wolnego czasu w Easthall zajdziemy do urzędu komunikacji i postaramy się o odpowiednie pismo. Dziadunio Henry chyba pomylił detergenty z cyklonem B.[/b] [b]Bynajmniej. Im dłużej siedzę tym coraz bardziej mam ochotę wysadzić dworzec.[/b] [b]Zachowaj energię na podróż. Konstruktor nie powołał cię do życia abyś miał niszczyć rozpadające się ruiny dawnych wieków. Masz, jak ujął, „przyczynić się do szerzenia dobra na świecie”.[/b] Cyrus przybrał mało poważny wyraz twarzy, przynajmniej próbując w miarę dobrze udać wielkiego ojca i stworzyciela Letto. Chłopak natomiast nie zareagował tak, jak on oceniał. [b]I zabijanie dla pieniędzy ma pomóc ? Nie uważam, abyśmy cokolwiek zmienili nawet w kraju, jeśli zamiast róży używamy pistoletu.[/b] Ponownie otworzył książkę. Paradoksalnie rzecz biorąc zamknął temat moralności Łowców na krótką chwilę. Po prostu sądził, że lepiej jest czytać o menopauzie niż wdawać się w dyskusje prowadzące do niczego. Zupełnie jakby nie był blondynem. [b]Jak uważasz. Nie mnie oceniać czy postępujemy słusznie, czy też nie.[/b] – Cyrus powrócił do patetyczności i powagi; sięgnął prawą dłonią na czoło. Pot lał się z głowy ciurkiem, marzył o chłodnym skrawku cienia w wagonie turystycznym. Zazdrościł współpracownikowi wyregulowanych gruczołów, ich wyrównanej pracy i niezauważalnej pracy. Wszystko co miał zamieniało się na dodatkowy ładunek energii. Teoretycznie, gdyby chciał, mógłby prawym sierpowym powalić nawet stado szarżujących byków. Dziwne, że mimo magazynu siły, Letto nadał pozostawał spokojny i „uduchowiony”, jak to powiadał Konstruktor. Brunet już miał coś dodać do nierozsądnego spojrzenia ucznia na pracę, gdy wtem usłyszał znajome buczenie tłoczonych kół. „Golden Way”, gwiżdżąc wesoło z zardzewiałego gwizdka zamontowanego na dachu bladoczerwonej lokomotywy. Numer boczny – 82545 – pasował do numeru wydrukowanego na parze biletów. Cyrus nie miał wątpliwości, że zatrzymujący się pociąg miał doprowadzić ich z Mistvalley do Easthall w niespełna trzy i pół godziny. Nauczony latami doświadczeń oraz ludzką przezornością, czym prędzej poszedł ku wejściu do zielonego wagonu. W sumie było ich pięć, każdy z nich wyglądał rewelacyjnie jak na 100 lat wykorzystywania. Lokomotywa miała wiosen o wiele więcej, oczywiście, jednak producent nie przyznawał się do daty powstania maszyny. [b]Letto, chodź. Czeka nas masa zabawy ![/b] Cyrus przywołał go gestem dłoni, stojąc już na kratowanych schodkach pociągu. Pozostała minuta do punktualnego odjazdu, a droga nie lubiła czekać na pasażerów. Blondyn z włosami wplątanymi w kucyk z sentymentem spojrzał na kierunek podróży „Golden Way”. W krajobrazie pustyni nie widział nic niesamowitego, wyłącznie parę suchych krzaczków, piasek, kamienie i skalne pagórki. Gdzieś tam krył się cel zadania, wiedział to doskonale. Nie miał niestety pewności, że misja zostanie wykonana. Zawsze pozostawał ułamek prawdopodobieństwa porażki, musi ją uwzględniać w pracy Łowcy. „Zapowiada się ciężki dzień”, westchnął w duszy, wskakując do ruszającego z wolna pociągu.
Zamknął oczy. Obicia krzeseł są niewygodne, dziurawe, twarde, przez twardą szybę słońce zmieniało jego skórę w prażoną kukurydzę. W sposobie walki z wyniszczającym klimatem terenów Mistvalley mógł wyłącznie zamknąć oczy; oddać się matematycznym konwulsjom. Chwilę później wiedział wystarczająco dużo. Regularnie, co 10 sekund, nadgryzione zębem czasu koła „Golden Way” uderzały z stukotem o jeszcze bardziej starsze tory. Gwizdanie machiny przekracza dopuszczającą moc decybeli. Węgiel dosypywany do tłoku gigantycznego pieca nie pochodził z kopalni niedaleko. Zawierał w sobie lekki dodatek specyficznej trawy rosnącej przy granicach Easthall. I ponoć przedstawiciele kolei mieli wspierać lokalne przedsiębiorstwa....pff, też coś. Powinien zareagować, zadziałać aby rudy wydobywane z Mistvalley stały się popularniejsze w stolicy Dethi. Jak na razie musi zachować umiarkowaną czujność, wypatrywać uważnie znaków szczególnych obecności przeciwnika. Wydawać by się mogło, że podróż pociągiem jest wyłącznie sielanką, idyllą spędzania wolnego czasu, ale nie teraz i nie tutaj, w bezbrzeżnych rejonach Kanionu Tartossa. Jeśli dobrze pamiętał z map atlastu, długi most łączący oddzielone ruchem płyt tektonicznym połowy kanionu znajduje się mniej więcej 200 kilometrów dalej. Gdyby nie on przetransportowanie się na drugą część spalałoby na panewce. Zamiast dobrej konstrukcji mostu wędrujących witałaby piękna śmierć zaczynająca się 150 metrów w dół, w głąb korytarza skalnego. Nadzorca budowy, niejaki Jonathan Hayneman, przyznał że gdyby nie katastrofa sprzed dwudziestu pięciu lat w której zginęło ponad 40 osób, nigdy nie zabrałby się za konstruowanie przejazdu. Jak zawsze śmierć okazywała się o wiele bardziej wpływowa od życia, a architekt bogatszy o świeżutkie 100 000 deribów. On zarabiał 2 kawałki w ciągu miesiąca o ile był w stanie znaleźć minimum dwa dobrze płatne zlecenia. Często misje zlecali Łowcom prywatne towarzystwa, organizacje, związki i grupy. Rząd wykorzystywał ich wyłącznie do zastraszania i pokazywania kto tworzy koronę władzy. Jeśli zatem król z ministerstwami stanowił przepiękny diament szlachecki, to Letto i Cyrus byli co najwyżej paskudnym kamieniem. Kamieniem idealnie wyważonym i stworzonym do trafiania między oczy. W końcu je otworzył. Leżąca na prawo od niego książka zachęcała do dalszej lektury. Prawdę mówiąc chłopak kupił ją ze względu na treść, nie na okładkę. Na białym tle przedstawiała ona półnagą kobietę po czterdziestym roku życia. Siwe długie włosy na prawym przedziałku mieszały się z czarnymi po lewej; piwne oczy wpatrywały się z iskierkami w oglądającego obrazek. Koronkową bieliznę, jak sądził od początku, dopasowano o rozmiar mniejszy niż powinno. To spowodowało, że…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Rafaello
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…