Requiem for a dream
Marzenia na pograniczu fantastyki.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Requiem aeternam dona eis Domine et lux perpetua luceat eis _ _
Ciche wrześniowe popołudnie. Nieznośny żar rozlewa się po skąpanych w słońcu kłosach. Promyki delikatnie głaszczą skorupę, przygotowując sobie posłanie pod rozłożystym jaworem. Powietrze zdaje się jakby stać w bezruchu. Tylko malutki żuk w wysiłkiem potrząsając skrzydełkami zaburza idealny układ cząsteczek. Zmęczony opiera drobne nóżki na twardym podłożu z wyraźną ulgą. Nieoczekiwanie jakaś niewidzialna siła unosi go w powietrze. Utrudzony bezradnie porusza kulistym ciałkiem, bez perspektyw oswobodzenia... - Bez obaw kruszynko. To tylko ja. – chłopak zsunął robaczka z ramienia i pozwolił przejść mu na zacieniony liść ogromnego drzewa. Żuk otrzepał skrzydełka i nie odwracając się do swojego wybawcy podreptał czym prędzej w głąb chłodnych gałęzi. Młody mężczyzna ponownie wsunął dłoń do kieszeni ciemnych spodni i ruszył beztroskim krokiem wzdłuż wyznaczonej sobie wcześniej ścieżki. Przed nim rozciągało się jedynie złote pole... Gdy chłopak rozglądał się wokół, łapczywie pochłaniając każdy najdrobniejszy szczegół pięknej letniej pogody, jego ciemne, długie włosy falowały hipnotyzująco pomimo, że w promieniu kilkunastu kilometrów nie dało się odczuć najmniejszego podmuchu wiatru. Nieskazitelnie blada twarz była gładka niczym aksamit. Aura jaką mężczyzna wytwarzał naokoło siebie, nie dopuszczała żadnych elementów mogących zachwiać tą równowagę. I oczy zawierające przestrzeń dna oceanu i niebios równocześnie, znakomicie dopełniały resztę. Można rzec – anioł, a nie człowiek. _ _
Dokuczliwe wrześniowe popołudnie. Popołudnie upalne nie do wytrzymania. Zmierzwione kosmyki kleją się do czoła, lepkiego od potu. Odór ciała przenika cienką, bawełnianą koszulkę. Tylko wywieszony język pozwala na wymianę wody w organizmie. Taka ją zobaczył. Brnęła przez wysoką trawę, szarpiąc za sobą wypchany plecak. Była piękna! Najpiękniejsza jaką kiedykolwiek widział. Podszedł natychmiast niewiele myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Patrzyła na niego z lekko schyloną głową. Chłopak stanął naprzeciw i wyprostował się nad wymiar gorliwie, manifestując swoją postawę i wzrost. Tak, niewątpliwie miał się czym pochwalić, ale na nieznajomej jego pawie piórka nie zrobiły większego wrażenia. Zrezygnował więc ze swojego pierworodnego pomysłu. Żadna maska nie mogła pomóc mu w zrozumieniu świata. Przybiera naturalną postawę ciała, rozluźnia mięśnie twarzy i wyciąga rękę. Dziewczyna odwzajemnia uścisk i pozwalając zabrać sobie plecak rusza z nieznajomym w świat. _ _
Wieczorny krajobraz chowa się za horyzontem złotych pagórków. Zielona trawa nad brzegiem rzeki przyjemnie faluje utożsamiając się z szumem wody. Dwoje młodych ludzi przygniata ją własnym ciężarem, leżąc i beztrosko wpatrując się w niebo. Nasycają oczy ostatnią letnią bryzą. Niebiosa są dziś wyjątkowo przyjazne. Nieziemsko błękitne otulają słońce różową pierzyną. - Chciałabym być wolna jak ptak. – zamyśliła się dziewczyna. - Ale jaki ptak? Wróbel, struś czy jaskółka? – odpowiedział pytaniem chłopak. - Jesteś rozbrajający. Miałam na myśli orła albo jastrzębia. - A więc chcesz być silna, piękna i niezależna. Wcale nie wolna... - Nie chce być strusiem. On nie potrafi latać. - Jaskółka jest najbardziej wolna z nich wszystkich. Nie ma żadnych ograniczeń. Nawet rodzicielskich. - Nie chce zostawić bliskich na rzecz wolności. Nie w tym rzecz. - Więc dlaczego nie wybierzesz wróbla? Prawdziwa wolność zaczyna się wówczas, gdy stajemy się niezauważalni. Nikt niczego od nas nie wymaga i nikt nie zrobi nam krzywdy. Dlaczego wiec nie wybierzesz wróbla?... _ _
Kolorowe liście na drzewach ogrzewają wyobrażenia o chłodnym poranku. Złote stoki siana przypominają o nieodwracalnym końcu tego lata. Na jednym z nich siedzi dziewczyna rysując koła na piasku. Jej wyraziste włosy stapiają się z tym samym odcieniem krajobrazu wokół twarz ma ponurą. Zasępiony wyraz świadczy doskonale o tym, co dzieje się w jej wnętrzu. Chłopak wyłania się zza złocistego pagórka z rękami założonymi na plecach. - Zamknij oczy... – prosi. Dziewczyna posłusznie wykonuje polecenie. Przyjaciel podaje jej dłoń, pomaga wstać i obejmując jedną ręką ostrzega: - Nie otwieraj. – po czym przykłada jej do twarzy malutki lecz przepiękny kwiat. Dziewczyna wciąga głęboko powietrze do nozdrzy i uśmiecha się szeroko. – Co czujesz? – pyta. - To fiołek. – odpowiada rezolutnie, choć nie całkiem pewna siebie. - Nie. To zapach leśnej ściółki, śpiew wiatru i miłość biedronek. - Jaki ma kolor? – drąży dalej. - Niebieski? - Nie. To barwa oczu karmazynowego nieba, które każdego ranka spogląda na niego z troską i opieką. - Wiesz skąd go mam? - Z marzeń o lepszym życiu... Chłopak nie odpowiada tylko prowadzi przyjaciółkę po omacku przed siebie. Zatrzymują się na skraju wzgórza. Nagle, nie wiadomo z której strony zrywa się silny wiatr. Porywa ubrania, włosy i łzy. Dziewczyna rozkłada ramiona,, otwiera oczy i puszcza kwiat, który szybuje wraz z ptakami w przestworzach. Jej stopy niemal nie dotykają podłoża. - To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest takie fascynujące. – szepta jej do ucha chłopak i obejmuje w talii. - To przyjemne gdy mogę patrzeć na świat Twoimi oczami, wiesz? _ _
Chłodny jesienny wieczór. Dziewczyna otulona płaszczem podchodzi do ognia i wyciągając ręce przed siebie napawa się pieszczotami płomieni. Chłopak grzebie patykiem w popiele dookoła paleniska. Nie zauważa dyskretnych lecz stanowczo wymownych spojrzeń przyjaciółki. Nie podnosi wzroku gdy ona śmiało siada zbyt blisko niego. Pozostaje nieugięty w tej samej pozycji, nawet gdy dziewczyna kładzie głowę na jego ramieniu i manipuluje jego ręką wokół swojej talii. - Chciałaś kiedyś być kimś innym niż jesteś? – pyta nagle chłopak. - Oczywiście. Na tym polega życie. - Tak? – zapytał z niedowierzaniem. - Tak. Nie sens w tym przecież, żeby cieszyć się samym sobą, ale by nieustannie dążyć do doskonałości. By z dnia na dzień stawać się coraz to lepszym człowiekiem. Nie uważasz? - Chyba nie jesteś szczęśliwa... – zauważył. A czy to kim jesteś nie sprawia, ze nie możesz stać się tym kim chciałabyś być? - I tu trafiasz w sedno. Dawniej nieustannie dręczyła mnie myśl, że jestem ślimakiem, który ubzdurał sobie, że będzie motylem. Przy Tobie już wiem, że każdy może być piękny, bez względu na to jak wygląda. - A jeśli teraz popełniamy błąd? Jeśli to tylko nierealne marzenia? Jeśli tak się nie da żyć?... - Wiesz co na ten temat powiedział Einstain? Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi. Chłopak tylko obejmuje przyjaciółkę całując ja w czoło. Nie może jej przecież wyjawić jak bardzo się myli. Jeszcze nie teraz. _ _
- To niesamowite, że mogłam Cię poznać.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marchewka89
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…