Wróć do katalogu

RM-Wars (epizody od 1. do 8.)

Rycerze Jedi, stronnicy Republiki i klika postronnych osób bierze udział w tajnej misji mającej na celu odzykanie szczątków Archiwum Akademii Jedi. (jak narazie to wszystkie istniejące epizody. Kolejne będą publikowane na www.rmwars.friko.pl)

Adams the Redopublikowano 2 czerwca 200436 min czytania 4,1 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ep.1 - Supernova Podwójne silniki jonowe frachtowca z jękiem obudziły się do życia. Pokład statku zaczął się trząść i podskakiwać, kiedy silniki protestowały przeciwko lataniu z tak niską szybkością. Chwile później już tylko cichy pomruk dawał znać o ich egzystencji. Frachtowiec wyleciał z pola grawitacyjnego doku stacji Golan II. - Myślisz, że coś zauważyli?- Spytał niewysoki mężczyzna rasy ludzkiej - Wiesz, trudno nie zauważyć frachtowca, któremu brakuje jednej tony wagi - powiedziała twi'lekanka. - Zaraz pewnie otrzymamy wiadomość, że odlecieliśmy z mniejszym ładunkiem niż zadeklarowany. Uważam... - dalsze jej słowa zagłuszył szum interkomu. - "Fenix" tu kontrola lotów Golan II. Brakuje wasze informacje o załadunku nie pokrywają się z rzeczywistością - powiedział kobiecy głos - musicie zawrócić i zweryfikować wasze dane - - Tu "Fenix". Wasze informacje są błędne. - powiedział Adams. - Niemożliwe, Nasza aparatura wyraźnie wskazuje, że macie o 1,013 tony mniej wagi. - - Wasza aparatura się myli - skinął na Rale - tracimy kontakt - udał szum i wyłączył interkom. - Zaraz wyślą myśliwce - powiedział. - Jesteśmy już poza obszarem eksplozji? - zapytała. - Jeszcze nie... - Nastała chwila długiego i krępującej ciszy, którą przerwał jęk sensorów. - Myśliwce - - Podnieś tarcze - szybko sprawdził odczyty. Sześć skosów i trzy gały. Standardowa ekipa pościgowa. - Idź do laserów. Potrzebuje trochę czasu... - - Ile? - - Minutę... Dasz radę? - - Pewnie. To jak walczenie z Imperatorem przy pomocy buta, starej koszuli i zużytego blastera! - zaśmiała się i poszła w głąb statku. Wiedział, że nie będzie łatwo. Wiedział, że nie potrzebuje aż tak dużo czasu. Ale jeżeli ma stąd wyjść żywy i w miarę całym statku, Rale będzie musiała wytrzymać.

***

Frachtowiec zatrząsł się od pierwszych trafionych strzałów. Natychmiast posłała wiązkę w stronę zbyt napastliwego imperjala. Pierwszy strzał oderwał lewy statecznik, drugi przeorał kabinę. Nie miała jednak czasu tego zobaczyć, bo kolejny skos wychylił się z szyku. "Boże walczę z rekrutami" pomyślała. Zielony pilot szybko pożałował swego błędu. I co z tego, że ten żal trwał zaledwie kilka nano-sekund.

***

Nieźle sobie radzi. Zredukowała liczbę ścigających myśliwców o połowę. Teraz trzymały się razem i od czasu do czasu posyłały w stronę "Fenixa" kilka wiązek, żeby szybko odskoczyć i odlecieć zanim wleciały w zasięg laserów. - Jak sobie radzisz? - zapytał przez komlink - Mówiłam, łatwizna... - - Zejdź z tamtą, i przepnij się do czegoś. Zaraz zredukujemy ich liczbę - Przełączył kontrolę ognia na automat i zawrócił w stronę myśliwców. Wystraszeni piloci zawrócili. Jednocześnie sensory wykryły dwanaście dodatkowych myśliwców. - Pozdrówcie Imperatora - powiedział sam do siebie i nacisnął przycisk detonatora. Na początku nie działo się nic, jednak szybko zamknął oczy wiedząc, co się stanie. Gdyby miał je otwarte zobaczyłby jak stacje Golan II pęcznieje, i zamienia się w supernową. Zamiast to, jednak zawrócił "Fenixa" i wszedł w nadświetlną. Zatrzęsło tylko lekko.

Ep. 2 - Gildia Każdy, kto znalazłby się w sektorze przestrzeni oznaczonym jako ZR-453 zobaczyłby dziwny widok. Zobaczyłby niszczyciel klasy Imperial. Zdziwiłby się jeszcze bardziej gdyby zobaczyłby, że jest ona cały czerwony. Zdziwiłby się gdyby spojrzał na niego dokładnie i zobaczył dziwny wzór, powtarzający się na wierzchu i spodzie niszczyciela. Ujrzałby dwa żółte, krzyżujące się narzędzia. W jednym z nich rozpoznałby młot. Drugi poznaliby tylko historycy lub kulturoznawcy. Był nim sierp. Ale w sektorze ZR-453 nie było żadnego innego statku oprócz czerwonego niszczyciela klasy Imperial. Który zresztą szybko skoczył w inny, oznaczony tylko numerem sektor.

***

Pomruk astromecha obudził go ze snu. Ludvik rozejrzał się po kabinie. Spojrzał w moc i sprawdził stan swojej małej pasażerki. No, właśnie, to była największa anomalia jego X-winga. Drugi pasażer. Przyleciał na stację Rever, żeby sprowadzić kilka części na "Buntownika", niszczyciel klasy Imperial II. Był to statek oddziału, który formalnie, był samozwańczą jednostką. Formalnie. Załoga "Buntownika", składająca się z ludzi którzy nie mogli znieść oficjalnej polityki Nowej Republiki, wobec bardziej radykalnych admirałów byłego Imperium, którzy zostali moffami w niektórych częściach galaktyki, oraz dowódca niszczyciela, admirał DEM wykonywali akcję, na polecenia Nowej Republiki, aczkolwiek mieli dużą swobodę. Na pokładzie jednostki stacjonowała Eskadra Cieni, najlepsza formacja zaraz po Eskadrze Łotrów. "No właśnie, ciekawe, co oni teraz porabiają?". Zastanowił się Ludvik. Misja na Rever była nieudana w każdym calu. Stacja została zaatakowana, a on ratował się ucieczką, zabierają ze sobą drugą pasażerkę, której matka została zabita przez Imperjali. Była to ludzka dziewczynka, w wieku około 6 lat. Gwizd astromecha przerwał jego dumania. - Wiem, że to czekanie nie ma sensu - astromech odpowiedział mu gwizdem. - To, co? Mam otworzyć kabinę i popchać? - - Co się... - zaczęło mówić dziecko, ale Ludvik szybko znowu uśpił je mocą. Nie powinna się na razie budzić. Niech oszczędza siły.

***

- Kapitanie Stanior, mamy coś na sensorach! - - Co to jest? - - Wygląda że ktoś zostawił sygnał, który podaje namiary pewnego sektora, oraz sygnał S.O.S. - - Coś jeszcze? - - Tak. IFF pokazuje że jest to sygnał kogoś z Eskadry Cieni -

***

Obudził się z kolejnej drzemki. A może medytował? Nieważne. Ważne było to, że jego astromech zaczął przeraźliwie piszczeć. Zrozumiał dlaczego. Przed nim ukazał się niszczyciel klasy Imperial. Czerwony. Włączył interkom. - Kapitanie Stanior, jak miło że pan wpadł. Szkoda żem nie mam tu dość miejsca by pana zaprosić - wskazał na dziecko, które jak zauważył, obudziło się jakiś czas temu i zaczęło latać z radością po kabinie X-Winga. Zauważył również że do ukierunkowanie lotu wykorzystuje moc. Ciekawe. Mistrz Luke musiałby to zobaczyć. I zobaczy. Ale później. - Właśnie, Ludvik, zastanawiałem się czemu mam takie dziwne odczyty na sensorach życia, a teraz rozumiem. Już cię ściągamy. - - Szkoda, zaczynało się robić tak przyjemnie - powiedział z sarkastycznym uśmiechem Ludvik. A potem stracił przytomność.

Ep. 3 - Mroczny Jedi Frachtowiec YT-2000 Corelian Engeineering CO. wyszedł z nadświetlnej. Maniak poruszył się w swoim fotelu. Jak na razie wszystko szło zgodnie z planem. - "Ciemiężca", tu "Rozrabiaka", czekamy na przejęcie ładunku, w jakim jest stanie? - - Tu "Ciemiężca", nie może się doczekać spotkania z wami- odpowiedział głos w interkomie. Ładunkiem była urocza Bothanka, córka jednego z senatorów. Maniak nie wiedział, którego. Wiedział, że jej statek został zaatakowany przez piratów i wzięty w niewolę. Szybko, zaoferował okup za pasażerkę, tłumacząc się tym, że ma osobiste porachunki z jej ojcem i ma zamiar mu wysłać pewien ciekawy holodysk. Podziałało i teraz piraci, przekazywali mu dziewczynę. Szło zbyt łatwo.

***

YT-2000, złączył się rękawem cumowniczym z swoim młodszym bratem YT-2400. Piraci i ich zakładnik weszli na pokład. - Więc kto jest tu dowódcą? - zapytał największy z piratów, prawdopodobnie ich dowódca. - Ja - powiedział Maniak i podszedł do pirata, pozwalając żeby ten przyjrzał się cylindrycznemu kawałkowi metalu, który wisiał przy jego udzie. Pirat przyglądał się dość długo. - TO JEDI!!! - wykrzyknął - OSZUKAŁEŚ NAS!!! JAK JA ZARA... - chciał powiedzieć, ale Maniak przerwał mu pokazując swoją lewą rękę. Połyskiwał na niej czarny meta robo-rammienia. - Nie Jedi przyjacielu. Powiedzmy tylko, że lord Vader był moim idolem. Przecież Jedi nie odkupywaliby więźnia i nie kamuflowali się - chyba, że za poleceniem senatu, dodał w myślach. Spojrzał na pirata. Jego słowa pewnie go uspokoiły. Albo jeszcze bardziej zaniepokoiły.

***

- Nie bój się - powiedział Maniak do Fray'vorla, młodej dość bohtanki - Jestem tu z polecenia twego ojca i nie zrobię ci nic złego. - Spojrzała na niego fioletowymi oczami. - Uh-huh - powiedziała. - Naprawdę nic, ci... - przerwał mu ryk alarmu. - Proszę, zostań tu dobrze? - - T...tak, proszę pana - wymamrotała. W końcu pochodzi z dobrego domu, pomyślał Maniak. - Przy okazji, mów mi Maniak. I nie martw się. -

***

- Co my tu mamy? - zapytał po wejściu do kabiny, gdzie Ugger, jego drugi pilot i gandyjczyk, manipulował przy sterach. - Ugger zauważył na sensorach, że z przestrzeni wyszła fregata szturmowa - - No to mamy dodatkowych partnerów do transakcji. - Włączył interkom i wywołał "Ciemieżce" - Co kombinujecie? - zamiast odpowiedzi ujrzał w iluminatorze jak salwa z turbolasera rozrywa "Ciemiężcę" na dwoje. Cóż, i tak mieliśmy go zniszczyć, pomyślał. - Uggre podnieś osłony! - włączył komlink - Adasha, Trog do wieżyczek. Zbliża się tuzin skosów. Trzymajcie je na dystans. - Zawrócił maszynę, w czasie, kiedy reszta załogi wykonywała rozkazy. - Ugger, idź do naszej pasażerki i zadbaj o nią. Dam sobie radę. - Zaczął oddalać się od fregaty. Występujące od czasu do czasu drgania podpowiadały mu, że są pod ostrzałem myśliwców TIE. Sprawdził sensory. Fregata zaczęła powoli skracać dystans do frachtowca. - Cholera, wiedzą, kogo mamy na pokładzie - powiedział. Mistrza Kyle mówił żeby zachowywać w takich chwilach spokój. Ciało Maniak było spokojne. Tylko mózg jakoś nie chciał współpracować.

***

Rychares był bardzo zadowolony. Miał tylko odbyć rutynowy patrol, a spotkał statek Maniaka, do którego miał osobistą zemstę w związku ze zniszczeniem statku jego ojca. To Maniak poprowadził atak na jednostkę jego ojca. To on zdradził ich pozycję. Teraz Rychares go złapie i podda długim torturą. Uśmiechnął się mimowolnie. Bardzo długim. - Kapitanie, mamy nowy odczyt na sensorach! - - Jeszcze jeden przemytnik? - - Nie. Krążownik kalamaryjski klasy MC-80a. Wywołuje nas. - - Nie poddamy się! - - Kapitanie, on wypuszcza myśliwce! - - Nigdy. ZA IMERATORA!!! - wykrzyknął.

***

Walka trwała 5 minut, w ciągu, których dwa dywizjony X-Wingów i jeden B-Wingów zaliczyły kilka dodatkowych plam farby pod kabinami. Maniak wywołał kapitana krążownika. - Tu kapitan statku "Postrzeleniec", Maniak. Wywołuje kapitana -spojrzał na odczyty - hmm... "Twierdzy". - Na ekranie ukazała się znajoma twarz. - Wiesz, nie mam czasu zawsze ratować twój tyłek - - Co ty mówisz, przecież wygrywaliśmy? - odparł Maniak. Misiek tylko się zaśmiał.

Ep. 4 - Szczątki Archiwum Werw III była planetą z umiarkowanym klimatem. Zamieszkana przez Werwów, rasę humanoidalnych kotów, istniała sobie spokojnie. Odkryta 300 lat przed Nową Republiką, powoli przystosowywała się do warunków podróży kosmicznych. Pierwszą z decyzji jej mieszkańców był utworzenie nowoczesnego kosmoportu. Jak że Werwowie to rasa bardzo ekologiczna, wybrano nieużytek, schowany pomiędzy górami. Żaden twór, który mógł zanieczyścić dziewicze lasy i rzeki Werw III, nie mógł oddalić się od kosmoportu As'Lesel bardziej niż pozwalały na to pasma górskie. Poza tym terenem podróże odbywały się na miejscowych środkach transportu.

***

Twardy skrzywił się, spoglądając na swój nowy środek transportu. Arrakki były ośmionogimi, olbrzymimi pajęczakami. Mimo wielkości dwóch śmigadzy, były one łagodne, i w połowie inteligentne. Żywiły się owocami urra, zielonymi kulkami o średnicy człowieka. Pod swą twardą skórą, owoce urra posiadały półpłynny, biały miąższ, o wysokiej zawartości protein i innych składników odżywczych. Tylko szczęki araka były w stanie przebić twardą pokrywę owocu. - Mistrzu Morte, czy to naprawdę jest konieczne? Nie możemy wziąć barki? - zapytał Twardy. Zrozumiał po chwili, że nie ma, co oczekiwać na odpowiedz. Jego mistrz z uśmiechem leżał na grzbiecie swojego arraka. "Gdyby chcieć to można by tam zamontować działo E-Web" pomyślał Twardy. Zawsze zazdrościł mistrzowi jego zdolności do synchronizowania się z wszystkim, co żywe. Chociaż z drugiej strony, pomyślał, mistrz Morte zawsze zazdrościł mi zdolności mechanicznych. Mimo niewygody, której się spodziewał, Twardy poczęstował mistrza zagadkowym śmiechem.

***

- Nie wyglądasz na zadowolonego uczniu - powiedział mistrz Morte trzeciego dnia podróży. - Zastanawiam się, dlaczego nasz przewodnik patrzy na nas z taką nieufnością - powiedział. - Nie dziw się mu. Martwi się o arraki - - Jak można się martwić o coś, co rozmiarami przypomina X-Winga? - - Pamiętasz, kto był tu przed nami? - - Tak. Mistrz Small Seven. Ale nie wiem, dlaczego się wycofał - - Po prostu, arachnofobia i miecz świetlny to nie najlepsza para - odpowiedział z uśmiechem mistrz Morte. Twardy zastanowił się. Mistrz miał rację. On sam w pierwszej chwili pomyślał że te pająki atakują wioskę w której się znaleźli i tylko to że prowadził je jego mistrz, powstrzymało go od posiekania ich na plasterki.

***

Narrg został najęty na przewodnika dla tych dwóch pozaświatowców tylko dlatego, że musiał ratować honor klanu. Przybyli, zapłacili i wymagali transportu. Nikt nie chciał ich jednak, wsiąść ponieważ podobna do nich osoba, która tu była zabiła arraka. Na samą myśl o tym Narrg się skrzywił. - Będziemy musiał uważać na tych dwóch. Może trzeba będzie pomścić twego brata - wyszeptał do odpowiednika ucha swego wierzchowca. Zwierzę zawarczało mu w pół-inteligentnej odpowiedzi. *** Tydzień później, przy jednym z postojów mistrz zabrał Twardego na bok. - Słuchaj. Jest jeszcze jeden powód, dla którego tu jesteśmy - - To nie chodzi o zawiązanie pokoju miedzy Ich'ra a Tes'amun? - zapytał Twardy. Te dwie frakcje walczyły o dominację na Werw III jeszcze przed odkryciem ich planety. Jedi mieli być gwarancją, że z dawana toczony spór w końcu dobiegnie końca. Obie strony na to czekały. - Nie tylko. Na tej planecie mieszka człowiek o imieniu Radirax. Brał udział w wojnach klonów. Po dojściu Imperatora do władzy i zniszczenia większości Jedi dostał przydział do grupy operacyjnej "Tyran" - - Czy to nie ta grupa, której członków obwinia się o zniszczenie archiwum Akademii Jedi na Corscant z polecenia Imperatora? - zapytał. - Jest tylko jedna różnica. Oficjalnie mieli oni je zniszczyć. Faktycznie - przenieść na inną planetę. Na tą planetę. - Twardy zaniemówił. Pierwszy raz zaczął widzieć większy sens w ich misji.

Ep. 5 - Czekając na Nową Republikę Deveric był niespokojny. Nie wiedział, czemu miał czekać w miejscu, które wskazał mu dowódca. Mówił coś o przechwyceniu kogoś. Nieważne. Deveric poprawił mundur i spojrzał przez iluminator. Obraz jego skarbu, dumnego "Pogromcy", przezbrojonej kolerianśkiej korwetty napawał go dumą. Po kilku przeróbkach, i dodania wsparcia w postaci krążownika lotniczego "Buta" z pełnym dokiem myśliwców kapitan był pewien zwycięstwa nad każdym piratem. Chociaż niektórych z jego załogi niepokoiły rozmiary grupy mającej przechwycić piratów, on był spokojny. "To pokaże, że Imperium nadal jest potężne" myślał. Jego nawigatorzy zakładali się jak szybko skończą z przeciwnikiem. Nagle jeden z oficerów nadzorujących sensory podniósł się i powiedział: - Kapitanie, mamy sygnał przeskoku - - Jakie są znane parametry? - - 8 X-Wingów i koreliańska korweta YT-2000 - - Niezły ekwipunek jak na piratów... - - Kapitanie, te jednostki mają sygnał IFF i oznaczenia Nowej Republiki - powiedział z przestrachem w oczach. - A czy to różnica? - - Nie kapitanie - powiedział oficer i usiadł na swoim miejscu. "Trzeba coś zrobić z tym człowiekiem" pomyślał Deveric. Jednocześnie podniósł się oficer łączność. - Kapitanie, "Buta" pyta czy wypuścić myśliwce - - A na co oni czekają? - - Mówią, że to Eskadra Cieni...- - Zaraz ja ich zamienię w cienie jak nie wypuszczą myśliwców!!! - wrzasnął. Trzeba też coś zrobić z kapitanem "Buty". Zajmę się tym po walce myślał. A w iluminatorach rozpoczęła się bitwa. - Kapitanie, przegrywamy! - - WY NIEUMIEJĘTNE BANTHY!!! Przygotujcie mój myśliwiec! -

***

Mirtul odbił myśliwcem na lewo i skrócił skrzydła skosowi, który chciał załatwić jego skrzydłowego. W komlinku usłyszał ciepłe warknięcie. - I ja go też, Reewe - był to skrót od imienia Reewedara, jego wokiego-skrzydłowego. Zrobił kolejną półpętle w prawo, wyrównał ster i nagle zanurkował wystawiają ścigające go skosy na ogień Marle, koleżanki z eskadry. Gwizd jego astromecha podpowiedział mu, że jeżeli chce pokonać Ludvika musi się pośpieszyć, bo kończą mu się przeciwnicy. Rzeczywiście 1/4 wrogich sił już nie przypominała myśliwców. - Horen, w lewo - nadał przez komlink. Myśliwiec jego kolegi posłusznie odbił w lewo, wystawiając mu kolejnego skosa. Kolejna ozdoba na kadłubie mojej maszyny pomyślał. - Jeszcze jedenaście - powiedział po cichu. Tyle dzieliło go od Ludvika. Kolejny skos wszedł na ogon Tary, jednej z najlepszych pilotek. Nie przeszkadzał jej fakt że była już ponad sześćdziesiąt lat . Zawsze ją lubił. - Siedem, półskręt w lewo, a potem beczka i świeca - - Zrozumiałam - sprężył lasery podwójnie i jednocześnie wystrzelił torpedę w stronę skosa który "przypadkiem" wszedł w jego celownik. Następnie przeciął na pół skosa który ścigał jeszcze Tarę. Kolejny skręt i salto w prawo, pozwoliły Reewemu strącić, skosa który przypiekał mu plecy. Astromech powiadomił go, że do systemu weszła fregata szturmowa, która natychmiast wypuściła pół dywizjonu X-Wingów i pół dywizjony Y-Wingów. Imperialna korwetta, została w błyskawicznym tempie zniszczona. Lotniskowiec uciekł w nadprzestrzeń pozostawiając pozostałe w całości myśliwce TIE możliwości ucieczki. Mirtul włączył interkom: - Tu Mirtul z Eskadry Cienie do dowódcy myśliwców TIE. Poddajcie się, a ocalicie skórę - - Tu sierżant Virus Rammstaein z Trzeciego Dywizjonu Obrony "Ullesa". Czy gwarantujecie nam bezpieczny przelot? - - Jeżeli wyłączycie broń i silniki, nic wam się nie stanie - - Rozum... - - Tu Deveric ze zniszczonej korwetty "Pogromca". Ja tu dowodzę i rozkazuję moim ludziom walczyć!!! - kilka skosów oderwało się od formacji i rzuciło w stronę formacji X-Wingów. "To samobójstwo" pomyślał Mirtul. Jednocześnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych