Wróć do katalogu

Romans na stoku cz. 1

Wszystko może się zdarzyć, ale czy na pewno? Czy coś takiego mogłoby mieć miejsce? Zapraszam do czytania również pozostałych części...

mecenasstokroteczka, opublikowano , 6 min czytania, 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"Życie jest największym skarbem jaki masz, nie zmarnuj go!" - to słowa mojego ukochanego fizjoterapeuty, który podtrzymał mnie na duchu, kiedy tego najbardziej potrzebowałam. Nazywał się on Piotr Komorowski i był najlepszym mężczyzną w moim całym życiu. Gdy go poznałam byłam małą, bo sześcioletnią, dziewczynką. Można by powiedzieć, że bałam się wszystkiego. Jednak już wtedy miałam za sobą bardzo silne przeżycia jak operacja, a w jej wyniku również strata sprawności fizycznej.

Zabieg jak tysiące innych - wycięcie niegroźnego, bo niezłośliwego guza mózgu, naczyniaka jamistego, który był podobno bardzo duży. Właściwie mało pamiętam sprzed operacji. W mojej pamięci zachowały się jedynie strzępki chwil z tamtego okresu, gdy byłam sprawna i cieszyłam się życiem.

Jednak nie poddałam się i po zabiegu chciałam żyć jak większość dzieciaków w moim wieku. Dorastałam, a wraz ze mną także moja ciekawość świata. Największą zasługę ma w tym moja siostra bliźniaczka - Karolina. To ona pokazała mi, że nie ma sensu chować się za swoimi beznadziejnymi, grubymi, czterema ścianami. Nigdy nie zapomniałam niestety o człowieku, który (moim zdaniem) zrobił ze mnie osobę niepełnosprawną. Każdego roku w dzień rocznicy zabiegu, który zrobił ze mnie niepełnosprawną, nie było wstępu do mojego królestwa rozpaczy, które było w moim pokoju. Tego dnia musiałam być wyposażona w tonę bezów, hektolitry coli i kilogramy czekolady, co tworzyło razem niezłą mieszankę. Jednak tego dnia pozwalałam sobie niemal na wszystko. Na co dzień byłam bardzo pedantyczna i raczej poukładana, jednak tego dnia pozwalałam sobie na chwilkę zapomnienia. Tak więc mój pokój w tym dniu wyglądał raczej jak pobojowisko. Jednak jedenastą rocznicę moi przyjaciele postanowili, że spędzę nieco inaczej - pojadę z nimi na narty. Na początku nie chciałam się na to zgodzić, szczerze mówiąc miałam nadzieję, że mój neurochirurg, pod którego kontrolą byłam cały czas, będzie miał takie samo zdanie na ten temat. Jednak on odesłał mnie do fizjoterapeuty, który powiedział, że nie będzie dla mnie lepszej rehabilitacji, niż właśnie ten sport. Więc po długich namowach, spakowałam grzecznie torbę podróżną i pojechałam z przyjaciółmi w polskie Tatry - do Zakopanego. Pierwszego dnia, gdy poszliśmy wypożyczać narty, zapytałam, czy znają tam jakiegoś dobrego instruktora jazdy - a oni odesłali mnie od razu do szkółki narciarskiej, a tam wynajęłam instruktora. Okazał się nim Wiktor, wysoki brunet o równie wysokim stopniu inteligencji, gdyż na codzień studiował on medycynę. Tylko na zimę przyjeżdżał w góry, aby pomóc stryjowi w prowadzeniu szkółki. Bardzo to lubił, a ja polubiłam jego. Powiedział, że na co dzień mieszka w Warszawie i również tam studiuje, rzecz jasna na UW. Ja również mieszkam w stolicy, przeprowadziłam się tam, gdy moi rodzice dowiedzieli się o mojej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych