Wróć do katalogu

Rozdział 2- Pierwsze wagary?

przygody księżniczki xeny czesc 2

fizi4, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Jak by się tak dobrze zastanowić to ja też miewam nieraz DZIWNE SNY. Najciekawsze jest to, że nasze sny lub czasem koszmary pochodzą z naszej głowy. Kiedy się czegoś boimy mamy koszmary, gdy jesteśmy ciekawi śnią nam się rozwiązania zagadek i naszych sporów.-Usłyszałam głos po drugiej stronie mostu. Był on strasznie znajomy, ale jednak za mało zospoznawalnym bym mogła poznać, kto tam stoi. Jego twarz była praktycznie niewidoczna gdyż promienie słoneczne świeciły wprost na jego plecy, co dawało efekt tak oślepiający, że można było pozna tylko kontur osoby stojącej naprzeciwko mnie. -No tak, ale kim jesteś?- Zapytałam ciekawa. -Heh- wyjąknął kpiąco.- Noto, co nie poznajesz już przyjaciela z ławki?- Zbliżał się powoli do mnie. Jego kroki były niechętne. Nagle zauważyłam tak znajomą twarz a wcześniej nawet nie mogłam rozpoznać. Teraz ona była bardzo wyraźna. Nie mogłam uwierzyć. Czy to był zbieg okoliczności czy przyszedł specjalnie by mnie powitać? -Co tu robisz?- Zapytałam. On jednak szedł dalej jak by nie słyszał mojego pytania lub nie chciał na nie odpowiedzieć. -Dlaczego tu jesteś?- Powtórzyłam pytanie, lecz nagle poczułam jak mnie przytula. Nie wiedziałam, że tak zrobi. Byłam zdziwiona, ale i ja postanowiłam zrobi to samo. Niechętnie, powoli położyłam ręce na jego plecach. Wtedy usłyszałam jego głos: -Wiesz, że już dawno po dzwonku prawda? Przepraszam to ja cię zatrzymałem. Może gdybym tu na ciebie nie czekał zdążyłabyś na lekcje! -Tak wiem, że już po dzwonku. Może, dlatego się nie spieszyłam! Można powiedzie, że od początku byłam spóźniona.- Odrzekłam radośnie. Było się, z czego Cieszyc, bo chyba nikt nie lubi chodzi do szkoły a ja miałam dziś taka możliwość. -Czyli nie zostaje ci nic innego jak iść na tak zwane WAGARY?- Powiedział i spojrzał na mnie. Jego twarz była strasznie niepewna, ale można było zauważyć, że raczej zależy mu na odpowiedź potwierdzającą! -Co?! W-W-Wagary???- Krzyknęłam tylko udając zdziwioną. Tak naprawdę pragnęłam pewnego dnia wyrwać się ze szkoły w czyimś towarzystwie, bo nawet kujony potrzebują troszkę luzu tylko, że jakoś nigdy nie było, z kim. -Tak… przecież chyba nie wejdziesz w środku lekcji lub nie wrócisz do domu, prawda? -Oczywiście, że nie tylko gdzie pójdziemy?- Byłam ciekawa jego odpowiedzi. On często opuszczał szkołę. Wiem, bo przecież chodzę nim dok klasy a choć jestem tu dopiero od kilku miesięcy to można rzec, że znam wszystkich na wylot! O każdym mogłabym powiedzieć jakieś słówko a nawet dwa. -Mam takie jedno miejsce…, jeśli chcesz…-Mówił niepewnie. -Hi hi, tak.- Zaczęłam chichotać a potem śmiałam się bardzo głośno o mało, co nie usłyszeli mnie w szkole. -H-Hej, z czego się tak śmiejesz? To wcale nie jest zabawne! No przestań!- Krzyczał do mnie z lekka zakłopotany. Po chwili jednak zaczęło to go z lekka denerwować chwycił mnie dwoma rękami za moje ramiona i spojrzał w mą do rozpuku roześmianą twarz. -Dość już tego proszę cię!- Mówił cały czas zakłopotany, ale jednak pewny tego o mówi. Przestałam się śmiać, ale uśmiechnęłam się jak by do niego, jak by jeszcze rozradowana jego słowami. -To, co idziemy?- Zapytał Daniel w końcu zniecierpliwiony tą całą akcją. -Tak.- Wtem ususzałam dzwonek na przerwę. -No dalej, pośpiesz się, bo nas nakryją!- Chwycił mnie za rękę i zaczął szybko biegną w kierunku szkoły. -Co robisz? Czemu biegniemy do szkoły? -Cicho bądź i biegnij! Minęliśmy szkołę i udaliśmy się na jej tyły. Najpierw przeskoczyliśmy przez duży płot znajdujący się za szkołą a potem biegliśmy spory kawałek polami. Po pewnym czasie byłam już strasznie zmęczona i potknęłam się. Upadlam na ziemię z głośnym hukiem. Gdy tylko to usłyszał odwrócił się i spojrzał na mnie. -Nic ci nie jest?- Zapytał -Nie tylko nie mam już siły biegnąc!- Odrzekłam uspokajając go. -Ale na pewno nic ci nie jest? -Nie, jejku mówisz jak moja mama wszystko wpo…- Mówiąc to spróbowałam, wstać, ale wtedy poczułam niewielki ból w nodze.- Ała! -Och a nie mówiłem! To chyba nic wielkiego, że spytałem czy nic ci nie jest, prawda? -Tak oczywiście, że nic się nie stało! Tylko, że teraz nie będę mogła iść!- Odpowiedziałam trzymając się za moją bolącą nogę. -Jesteśmy już pod koniec grogi, a ty nie możesz iść teraz sama do domu z bolącą nogą. Musisz iść ze mną do tego miejsca, choć bym cię miał NIEŚC! -N-Nie musisz się aż tak wysilać! Pojdę jakoś sama do ,,tego” miejsca!- Zaproponowałam, ale jego mina wydawała się być uparta na swoim.- Hmmm…, ale jeśli miałoby ci to sprawić jakąś wielką przyjemność to proszę bardzo dla mnie to żadna różnica! -To nie tak! To… To nie tak, że mi na tym zależy, tylko chciałbym abyś poszła tam razem ze mną. Jeszcze nigdy z nikim tam nie byłem a to, dlatego ze to dla mnie bardzo ważne miejsce. Możne tam zobaczy piękny zachód słońca i…i nawet sąsiednie miasta!- Tłumaczył dalej Dan z wielkim zaangażowaniem jak by chciał pokazać całe piękno tego miejsca określając go tylko jednym z jego kiepsko splecionych zdań. -A może wózek?- Zaproponował uśmiechając się -Co?- Odpowiedziałam zdziwiona -Wózek, no wiesz taki dla małych dzieci, spacerowy. Mógłbym cię w nim powieść^^. Zamurowało mnie wtedy, stałam i nie wiedziałam, co z siebie wyksztusić! -Och, no tak to zły…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych