ROZDZIAł TRZECI I CZWARTY
ostatnia część
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ROZDZIAŁ TRZECI
Mijały dni,potem uzbierały się z tego miesiące.Obecność nowego mężczyzny w moim życiu starała się tuszować nieobecność poprzedniego.Nasze relacje zaczęły być bardziej usankcjonowane.Boże,żargon prawniczy w stosunkach damsko-męskich.Chyba tylko mnie na to stać Łukasz stawał mi się bliższy z każdym dniem ,który spędzaliśmy razem.Staranie dobierałam miejsca ,w których przyszło mi przebywać w samotności.Nigdy nie były to miejsca ,które były by nośnikiem wspomnień o Krystianie.Nie chciałam ryzykować skoro było ze mną w miarę dobrze.Moje zwidy okazały się jednorazowe.Chwilowa kumulacja psychotycznych marzeń i wspomnień.Triumf "szkiełka i oka" nad "czuciem i wiarą".Moje prywatne zwycięstwo.Nie mogę powiedzieć ,że zapominałam o nim.Skąd.To by było niewybaczalne.Dopuszczałam do siebie cekinowy świat przystrojonych na Wielkanoc ulic i świadomość ,że nie jestem sama.To wystarczało jak na razie by znowu wróciło mi zdrowe, psychiczne krążenie.Bym nie była stuknięta.Śmielej stawiałam kroki mijając obcych ludzi.Nie szukałam w tłumie znajomych oczu i winnego ,który je uśmiercił .Odstępował strach ,Łukasz roztaczał wokół mnie aurę żywotności ,na dalszy plan przesunęła się więc atmosfera odrętwienia.Cieszyło to chyba wszystkich,zwłaszcza Paulinkę ,która ewidentnie nam kibicowała.Zniknęły przywidzenia z szyb na kuchennych szafkach, a wiatr nie był od dawna już tak lodowaty jak wtedy gdy zdawało mi się ,że Go widzę.Teoretycznie powracałam do żywych.Praktycznie to nieżywi powracali wciąż do mnie. Po czwartkowych zajęciach wróciłam do pustego mieszkania.Musiałam sobie radzić z samotnością,nie mogłam jak dziecko cały czas liczyć ,że ktoś będzie ze mną.Łukasz nie mógł mnie dziś podwieźć a Paulina już pojechała.Miałam plan na poradzenie sobie z przebywaniem z samą sobą-chciałam nastawić wieżę , zrobić sobie dobrego drinka i z jakimś czytadłem wyłożyć się na sofie, myśląc o koleżankach , które już pozachodziły w ciąże i gotują swoim mężom przesolone zupy.Plan nie wypalił.Seria niefortunnych zdarzeń wybiła mnie z rytmu i spokój ,który osiągałam z trudem przez ostatnie tygodnie został skutecznie zakłócony.Udało mi się jedynie włączyć muzykę,nastrojową dodam bo akurat trafiłam na kawałek "Hurt" Johnnego Casha.Idealny na takie wieczory jak ten,który skrupulatnie zaplanowałam.Co z tego skoro mój obłęd przeszkodził mi w czytaniu drogiego szmatławca dla feministek.Mój obłęd znowu przybrał Jego postać.Kolejny raz Go zobaczyłam.Zaskoczyła mnie moja własna reakcja.Obyło się bez wzdychania, omdlenia ,krzyku czyli bez typowych kobiecych zachowania w sytuacjach kryzysowych, a widok trupa we własnej sypialni to raczej kryzys.Rozum i wyobraźnia zawarły dziwny układ,jakby dawno ukartowane porozumienie.Już nie myślałam ,że to przywidzenie , w ogóle wyłączyłam myślenie co rzadko się zdarza.Obrałam inną taktykę.Postanowiłam biernie czekać co się stanie.I nagle zaczęło się dziać.Krystian podszedł i popatrzył na mnie.Wstrzymałam oddech,żadna myśl nadal nie była w stanie mną poruszyć.Wtedy On dotknął mojej dłoni.To wywołało setki myśli, wspomnień ,które domagały się przypomnienia ,które na parę sekund oddały mi moje dawne życie.Pojawiła się nasza pierwsza rozmowa,która za chwilę przybrała kształt pierwszego tańca, pocałunku.Nie zdążyłam się nim nacieszyć kiedy przedarł się do sfery wspomnień obraz pierwszej nocy pod namiotami...Wszystko przewinęło się niesamowicie szybko.Klatka po klatce tylko w znacznie przyspieszonym tempie jakby komuś zależało na tym abym w jak najkrótszym czasie zobaczyła jak najwięcej.Absurdalność sytuacji ustąpiła,zbladła wobec szczerości przypomnianych scen.Pozwoliłam aby moja świadomość przyjęła ten absurd za coś normalnego.W taki właśnie normalny sposób Krystian zaczął rozmowę: -Skończyłaś już to opowiadanie?-zapytał.Dopiero to zdołało mnie zmotywować do powrotu na ziemię.Sekundy mijały, a ja nie potrafiłam odpowiedzieć -Skończyłaś czy nie?-zapytał ponownie -Jakie opowiadanie?-wydusiłam z siebie.Krystian uśmiechnął się...Jego krótki śmiech zrekompensował mi każdy przeklęty dzień po jego śmierci, przestałam się obwiniać za to ,że ja żyje a on zginął,przestałam nienawidzić wszystkich znanych i nieznanych mi ludzi.Tylko dlatego ,że się zaśmiał -To opowiadanie mała , które tak strasznie planowałaś napisać,pamiętasz?To, w którym obiecałaś przeprowadzić ze mną psychologiczną batalię o wyższości swojej rozdartej muzyki punkowej nad moją jak to określiłaś"melancholijną,suterenową zapadnią artystyczną"-znowu się zaśmiał,znowu nie posiadałam się ze szczęścia -A to opowiadanie -Przecież mówię do ciebie baranku,od paru minut-zmierzwił mi włosy dłonią.Jego dotyk był nie taki jak się spodziewałam.Był ciepły,a kojarząc z filmów sceny wizyt umarłych wydedukowałam ,że powinien być lodowaty.Jednak nie.Był to dotyk żywego człowieka...Najprawdziwszego.Chciałam tą chwilę zachłannie zatrzymać dla siebie.Zamknąć w szkatułce i trzymać na kominku jak najświętszą relikwię...Milczałam.Znowu Krystian się odezwał -Ej,humanistko,dowiem się w końcu co z tą twoją pseudo twórczością? -Pseudo?!Mówiłeś ,że podoba ci się jak pisze ,jakiego języka używam, a teraz mówisz pseudo twórczość?!Pieprzony bboy!-tym razem zaczął się śmiać ze mnie. -Zawsze łatwo cię było sprowokować.Młoda ,skoro tak się bulwersujesz to udowodnij do cholery ,że to prawdziwa twórczość.-odparł Dotarło do mnie,że faktycznie dałam się sprowokować jak dzieciak.Inaczej dałam się sprowokować nieżyjącemu chłopakowi jak dzieciak.Nadal jednak nie widziałam w tym absurdu. ‑Jakim cudem ja z tobą w ogóle rozmawiam?‑zapytałam w końcu ‑Widzisz, czasem zdarza się ,że człowiek ma jakąś pasje ,coś co kocha i jest w stanie zrobić wszystko dla tej jednej jedynej idei , dla tego zajęcia.Poświęca się mu.Bez opamiętania.I w 99% jest to taniec ,śpiew lub gra w nożną. -Dlaczego akurat w nożną? -Nie przerywaj mi.Więc jest to gra w nożną jak mówiłem.Niestety, my ,znaczy ty i ja ,należymy do grona"szczęśliwców",którzy posiadali inną pasję.Otóż moją największą pasją byłaś i jesteś ty,a ja jestem twoją pasją.I choćbyś nie wiem co robiła tak już zostanie.-zamilkł na chwilę,nie chciałam mu jednak znowu przerywać.-Jak widać koncepcję naszej pasji ,powiedzmy wspólnej pasji ,której mogę nadać kryptonim "My" , szlag jasny trafił.I z tym się chyba zgodzisz? -Nie śmiem się sprzeczać Krystian. -To dobrze bo byś dostała w łeb-wystawił mi bezczelnie język.Odwzajemniłam gest. -Lila,tam gdzie teraz jestem nic się nie ukryje... -To znaczy gdzie ty jesteś,bo tego mi nie raczyłeś powiedzieć.Westchnął. -Miałaś nie przerywać -Wybacz -Nazwij to miejsce jak chcesz,każdy może to nazwać jak chce.Po śmierci masz taki jakby"gratis", że nadajesz wszystkiemu nazwy takie jak tobie pasują.Możesz sobie dzięki temu stworzyć swój własny świat , o ile poprzedni był o dupę rozbić.Ja swojego Nieba nie nazwałem Niebem.Skoro mogłem wybrać to strzeliłem sobie Paradise-podoba ci się? -Świetne-teraz to ja się zaśmiałam -Wracając do tematu.Znalazłem się w miejscu ,w którym,jakby to ująć tak żeby nie kopiować stylu od ciebie...O mam!Znalazłem się w miejscu gdzie świętość Przybytku okraszona została wieczną,wiadomą myślą,która krąży w eterze i każdy może ją poznać -Co kurwa?To ma być niby mój styl? -No kurwa staram ci się powiedzieć,że w Zaświatach krążą takie dziwne dymki czy obłoczki czy mgiełki czy cholera wie co i to jest po prostu zmaterializowana wiedza o Świecie! -Mgiełki?-zapytałam -Tak mgiełki -Tyś widział kurwa mgiełkę kiedyś? -Kurwa,a tyś widziała?!I nie klnij mi tu,uczyłem cię przecież. -Ty mi nie klnij,duchy nie klną -Właśnie widzisz młoda jak nie klną-tym razem oboje wybuchnęliśmy śmiechem -To jeszcze nie koniec.Jak już sobie przyswoisz tą,no tą wiedzę... -Mgiełkę-dodałam zgryźliwie -Niech ci siedzi.Mgiełkę,jak sobie ją przyswoisz to możesz czasem oszacować na podstawie tego co było ,to co będzie -Przewidzieć przyszłość? -Nie do końca przyszłość.Masz jedynie możliwość interpretacyjną,możesz założyć co się ewentualnie stanie lub co ktoś chciałby zrobić ale nie koniecznie zrobi.I Lila ja tu jestem po to ,żeby cię odwieść od pewnej myśli ,która moim zdaniem telepać ci się będzie bo tym głupim baniaku. -Mianowicie? -Jakby to powiedzieć...Uważam ,że jesteś zdolna popełnić samobójstwo bo chcesz się ze mną spotkać po śmierci-wyrzucił to z siebie jednym tchem.Cisza. -Czegoś ty się naćpał? -Właśnie wydaje mi się ,że to ty możesz się w niedalekiej przyszłości naćpać. -I to ci powiedziały chmurki twojego beznadziejnego Boga? -Mgiełki...i On nie jest beznadziejny. -Jest bo mi cię zabrał -To nie był Jego plan -On ma jakiś plan w ogóle?Czy tylko siedzi na swoim zakurzonym tronie i myśli,którą by tu wyspę zatopić i zabić setki tysięcy dzieci? -Takie masz wyobrażenie Boga? -A jakie mam mieć?Dla
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gloria
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…