Wróć do katalogu

Rozmowa kwalifikacyjna

I tak to się właśnie w obecnych czasach odbywają rozmowy w sprawie pracy, farsy nie ma końca. Oparte na faktach! UWAGA - ZAWIERA WULGARYZMY!

Agnes1709, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jak już wiecie, życie pisze najlepsze scenariusze, a więc pokrótce opowiem Wam, jak to się dziś wybrałam na rozmowę w sprawie pracy. Zakładowe "INICJAŁY" zostały zmienione na potrzeby owego filmu, każda zbieżność z rzeczywistymi jest zupełnie przypadkowa. Jednakże w razie wątpliwości zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą (albo inną, niedorzeczną osobą... instytucją) gdyż każda literka niewłaściwie stosowana może (ale nie musi) zagrażać Twojemu życiu lub zdrowiu!

Tytuł: "Rozmowa kwalifikacyjna" jest już zajęty, więc pozostaje powyższy. :SAD:

Dziś wybrałam się na rozmowę sprawie pracy i owszem - odbyłam ją, ale jakaż to była rozmowa?! No ja PIER... takiej jeszcze nie miałam (a dużo w życiu przeżyłam, widziałam, "prześmiałam").

A więc...!

Wsiadam do autobusu i JADĘ na... drugi koniec miasta, a właściwie to poza miasto. Czas "trwania" - ponad godzina, ale pal licho. Jadę i mulę, mulę i jadę, końcu, przy akompaniamencie narzekań osób starszych (i nie tylko) na DOSŁOWNIE WSZYSTKO i kisząc się jak ogór w słoiku, dojechałam. Wysiadam na jakimś zadupiu. Najpierw 309 tysięcy przecznic (pojechałam przystanek za daleko i zatoczyłam koło, bo przecież nie mam nic lepszego do roboty) i gdzie ja, do cholery, jestem?! Idę, i idę, i idę i widzę... budynek (O MAMO, CYWILIZACJA!!!), a w budynku... kanciapie... kurcze, w portierni, do cholery - dwie baby (banan, trzy jabłka, cztery kanapki, dwie kawy i coś tam jeszcze) - tak się przepracowywać to grzech. A zresztą, mam to w dupie, niech se żrą!! Staję w progu i pytam: - Gdzieś tu przyjmują do pracy do pakowania, widzą panie może, gdzie? No to baby... baba... jedna: - A do której firmy? Więc się spowiadam: - Do "PD". - Na pakowanie? - Tak. "A może ona chce tam, a może tam...? Ale nie, na pewno tam, tam też biorą, to ta pewno tam..." - rozpoczyna się iście błyskotliwa, bardzo praktyczna i jakże pomocna mi w tej chwili dyskusja, bo co one biedne...? Przecież nie powiedziałam im, jakiego zakładu szukam, więc skąd mogą wiedzieć? NO ŻESZ...! - Ale tu są trzy firmy, to na pewno na śrubki? - w końcu przestały mędrkować. "Tak, na śrubki, do "PD". - Ale na pewno do "PD"? Tu biorą też z tego i z owego, i z ch... wie jeszcze, jakiego, do pracy (znów mi podaje nazwy stu trzydziestu ośmiu zakładów, które są mi w tej chwili bardzo potrzebne) - może krzywo i ułomnie wyglądam, przytrzymana jakaś jestem, czy jak? A na zewnątrz, w pizdu, 800 stopni C, a ta pier... co jej ślina na język przyniesie (może te jabłka nie są pierwszej świeżości?). NO ŻESZ KUR.. JEGO W DUPĘ WYJ... MAĆ!!! TAK, "STARA TORBO" - przeżułam w myślach - do "PD", NIE ROZUMIESZ, BABO, PO POLSKU, CZY MAM WADĘ WYMOWY?!!!" - mało brakło, żebym jej tak wyjechała. No tępa jak powojenna siekiera, widać OSTREGO rżnięcia jej brak (do tego nie trzeba używać mózgu!). Pokierowała mnie (W KOŃCU) na jakiś pierdolnik - "Tam, pójdzie pani w prawo, taki DUŻY biurowiec, widać go stąd" - pokazuje paluchem, ale, kurwa, nic nie widać, bo zasłania go budynek. No i pięknie, kroczę więc, dygu, dygu, dyg! Wylazłam zza winkla (według sugestii wkurwiającego blond drogowskazu) i szukam DUŻEGO biurowca. Nie ma! Po lewej tylko dwupiętrowy, długi budynek z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych