Wróć do katalogu

Rozważania nad łopatą.

Rozdział książki, która rodzi się i rodzi.

Vodayo, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Poniedziałek{/b}

Pogrzeb pana prokuratora. Stary dziad, z prawniczej rodziny, od niepamiętnych czasów. Jeden z tych, którego przodek, jeszcze na drzewie wisząc, „wymierzał sprawiedliwość”. Dziadek na starość zaszalał, i potajemnie fundnął sobie młodą żonę, na wieść o czym, cała zgraja spadkobierców, palpitacji serca dostała. „Grab” dugo przyglądał się dziewczynie, zastanawiając się, ile w tym miłości było, a ile wyrachowania. Nie bądźcie przyjaciele monochromatyczni, widząc wyłącznie w czerni i bieli. Było pewnie jedno i drugie. Pytanie tylko, w jakich proporcjach? Tak czy siak, to koniec balu i koniec złudzeń. Dziewczyna stała sama, pośród zgrai zionących nienawiścią prawników, wkoło niej zaś świeciła pustka, jaka towarzyszyła chyba tylko średniowiecznym infamisom. Oj będziesz miała lala ciężkie życie. Z ostatniego grosza cię ta banda szakali oskubie, nie przebierając w niczym. Już im chodzi po głowach, jak z własnego dziadka i ojca niepoczytalnego wariata zrobić, a ty wrócisz tam skąd żeś przyszła, i ciesz się, jak tylko tak się skończy. Warto było? Dla „Graba” nie. Zmarnowane kilka lat życia, na etacie pielęgniarki starego tetryka, a nagroda uleci w krainę ułudy. Na co liczyłaś właściwie? Że ta nadęta kasta przygarnie jak swoją i pieniędzmi się podzieli? Że dziadek będzie żył wiecznie? Że znajdzie się taki sąd, który rzetelnie podejdzie do sprawy, i obroni przed własnymi kolegami z pracy? Zrobią z ciebie chorą psychicznie kurwę na psychotropach, która dziadkowi czegoś do herbaty dosypała, do ołtarza go ciągnąc. Ale kto cię tam kobieto zrozumie? Na pewno nie „Grab”. Może myślisz, i czujesz, że warto. Jeśli tak jest, to pewnie bardziej czujesz jak myślisz.

Jeśli istnieje jakiś inny świat, to pan prokurator, smażyć powinien się teraz, w jednej celi z tymi kilkoma facetami, pochowanymi na tym samym cmentarzu, których nań wyprawił, nim karę śmierci zawiesili. Ale nie miejcie złudzeń kochani. Nie zostaje się osiemdziesięcioletnim piernikiem z willą, pokaźnym kontem, i tak uroczą żoną, jeśli człowiek nie ma do tego predyspozycji. Możecie być pewni, że w dniu sądu ostatecznego dziadek będzie siedział po prawicy Piotra, pomagając mu sądzić, szarą masę udręczonych aniołków, samemu mając zaś zapewnione miejsce, w radzie nadzorczej rajskiego interesu. Cała nadzieja w tym, że po śmierci nic już nie ma, i dlatego „Grab” jest ateistą. Tak naprawdę, to jedyna forma sprawiedliwości wiekuistej jest chyba. Ci, co nic nie mieli, bez żalu mogą pogrążyć się w nicość, ci, co mieli namiar, mają się z czym rozstawać i czego bać umierając. Kiedyś „Grab” podzielił się tą myślą z Piotrem, podczas wieczornej partii szachów na parafii. Był to jak dotąd jedyny przypadek, kiedy słyszał bluźniącego Piotra, i w ramach pokuty, przez wiele miesięcy cierpieć musiał natężoną akcję misyjną, obliczoną na swoje nawrócenie. Nic z tego. Patrząc na ten „boży świat”, i jego urządzenie, łatwo domyślić się jak będzie wyglądał ten „lepszy”, i dla kogo będzie lepszy. Jak myślicie? Kto będzie stroił harfy aniołom, układał pióra i pucował aureole żeby połysk miały?

Po pogrzebie, zwyczajowe posiedzenie przy połówce, z chłopakami od łopaty w cmentarnych chaszczach. Genialna ekipa. Możecie wierzyć, nikt nie umie się tak bawić, nie ma takiego poczucia humoru, i podejścia do życia, jak grabarze. „Grab” jest tu w pewnym sensie dyrektorem. Jedynym człowiekiem z ramienia parafii, w grabarskim ujęciu zarządzającym cmentarzem. Resztę przysyła firma pogrzebowa, czasem kogoś dośle Piotr – zazwyczaj pokutnika, który po kilku głębszych, wróciwszy do domu, nie miał ochoty słuchać wyrzekań żony jędzy, i był ją stuknął, w ramach prośby o chwilę ciszy i spokoju. W założeniu, taki ktoś, ma spędzić jeden dzień, na pożytecznej pracy, z dala od alkoholu, przy okazji

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych