Wróć do katalogu

Sala motyli

Spodoba się miłośnikom (raczej kulejącej jeszcze) fantastyki o charakterze przypowieści. Część większej całości, jeśli zda egzamin, zamieszczę więcej :)

tymianek, opublikowano , 7 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

•Sala motyli• - Nauczycielu, ja tam nie chcę wchodzić – powiedziała Dziewczyna. Stanęła na drodze i potarła piętę bosą stopą. – Bolą mnie nogi. Nauczyciel wyprzedził ją o kilka kroków i również się zatrzymał. Odwrócił się. Z nieśmiałym, czającym się gdzieś w kącikach ust uśmiechem odparł: – To miejsce, w jakim jeszcze nie byłaś. Dziewczyna spojrzała na niego krzywo spod ciemnej grzywki. W końcu podparła się pod boki i dzielnie zawołała: – Zatem muszę tam wejść, żeby wiedzieć, co znajduje się w środku. Ty mi tego nie zdołasz opowiedzieć. Chcesz, żebym przekonała się na własnej skórze, tak? Nauczyciel skinął głową, przymykając nieco oczy. Dziewczyna westchnęła. Uśmiechnęła się do Nauczyciela i ruszyła za nim. – Niech będzie. Z brukowanej kocimi łbami uliczki skręcili w piaszczystą ścieżkę. Tam nie dochodził już zwyczajny gwar miasta, stłumiony przez rosnące wzdłuż dróżki stare akacje z poskręcanymi konarami. Słońce rozgrzało piasek, a Dziewczynę jeszcze bardziej rozbolały strudzone całodzienną wędrówką stopy. Krzywiła się co chwilę, gdy nastąpiła na większy kamień. – Nauczycielu, kiedy dostanę buty?... – jęknęła, ale mężczyzna przystanął nagle i przyłożył palec do ust na znak ciszy. – Posłuchaj. Dziewczyna niechętnie przestała pocierać stopą piętę. Wytężyła słuch. Gdzieś z końca dróżki, zza akacji dochodził przenikliwy szum. Nie było to szemranie chłodnego strumyka ani szept deszczu. Liście drzew również się nie poruszały. Spojrzała z zainteresowaniem w oczy Nauczyciela, próbując coś z nich wyczytać. Jednak jego twarz była tak spokojna i tajemnicza, jak zawsze. – Co to...? – Przekonasz się sama. Szli dalej. Cichy szum powoli narastał, a gdy dotarli do powykręcanych przez czas akacji rosnących prostopadle do tych wzdłuż ścieżki, nagle zobaczyli dużą furtkę ogrodową, zrobioną z białych, metalowych prętów. Była otwarta na oścież. Nauczyciel śmiało przestąpił próg. Zaraz za nim, choć mniej zdecydowanie, zrobiła to Dziewczyna. W środku za podłoże również służył piasek. Przez stalowe pręty ogrodzenia zaglądały do środka gałęzie akacji. Gdy jednak Dziewczyna dostrzegła źródło szumu, przestało ją interesować wszystko inne. Z szeroko otwartą buzią oglądała dziesiątki - nie, setki! - klatek dla ptaków, zwieszających się z lin na różnych wysokościach. W każdej klatce bezradnie trzepotał skrzydłami kolorowy motyl. Dziewczyna chodziła pomiędzy wiszącymi małymi więzieniami, wyciągała do nich dłonie. Szum motylich skrzydeł nagle wydał jej się wołaniem o pomoc. Natychmiast obiema rękoma chwyciła drzwiczki metalowej klatki. Z cichym szczęknięciem otworzyła je i najdelikatniej, jak potrafiła, wyjęła ogromnego, błękitnego motyla ze środka. Na chwilę zamknęła go w klatce ze swoich palców. Wrażliwe skrzydła motyla zostawiły na dłoniach Dziewczyny ślad, gdy motyl zaczął trzepotać. – Leć! – powiedziała do niego. Chciała podrzucić go do góry, aby pofrunął, ale owad nie potrafił wzbić się w powietrze. Próbowała tak kilka razy, namawiała go miłymi słowami i położyła nawet na ziemi (bo być może ręce nie są dobrym miejscem do zaczynania lotu?). Nic to jednak nie dało. – Nauczycielu! – zawołała ze smutkiem. – On nie umie latać! Mężczyzna powoli podszedł do klęczącej przy motylu Dziewczyny. Usiadł na ziemi naprzeciwko niemrawego owada. – Dlaczego on

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych