Wróć do katalogu

Samotność

Fragment powieści pt "Rozmawiając z Samotnością". Wędrówka po niebie by spotkać swoją prawdziwą przyjaciółkę...

themoniq, opublikowano , 17 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słońce. Rozlewające się wszędzie ciepło, dookoła unoszący się zapach olejków do opalania. Lato. Dobrze znane miejsce- plaża nad pobliskim jeziorem. Mnóstwo ludzi; znajomi na ręcznikach, koledzy grający w piłkę w wodzie, niedaleko następna grupa znajomych rechocząca z jakiegoś dowcipu, na kajaku i rowerkach wodnych uśmiechnięci ludzie- same znajome twarze. I ja. Sama. Obserwująca wszystkich z cienia, siedząca pod pobliskim drzewem. Patrzyłam na całą sytuację i zastanawiałam się, dlaczego tu jeszcze siedzę?! Równie dobrze mogłam pójść do domu. I tak nikt nie zauważyłby braku mojej obecności. Z drugiej strony mogłam dołączyć do którejś z ekip- przecież wszystkich znałam i wszyscy znali mnie. Jednak siedziałam w miejscu. Tu było dobrze. Nie musiałam nikogo prosić, by móc z nimi pograć w piłkę, czy zagrać w karty. Nie musiałam dosiadać się do grupki osób, by posłuchać kawałów i pośmiać się razem z nimi. Nie musiałam…albo nie chciałam. Widziałam ekipę, z którą spędzałam niegdyś bardzo wiele czasu. Wszyscy rewelacyjnie się bawili. Nie chciałam tam iść. Bałam się… Bałam się odrzucenia, odtrącenia, krzywych spojrzeń, cichych komentarzy na boku, stwarzania pozorów, że wszystko jest w porządku… Jak to się nazywa? Czy czasem nie lęk przed odrzuceniem? W momencie, gdy przestałam się zgadzać z ludźmi zaczęto patrzeć na mnie w inny sposób. Miło się ze mną przebywało, ale lepiej przebywa się z ludźmi, którzy mają takie zdanie jak ty. Tylko, że dla mnie tacy ludzie nie są sobą i starają się przypodobać innym, a ja taka nie jestem. Więc siedziałam dalej wpatrując się w wesołych ludzi i wzdychając ciężko, bo, mimo iż dalej byłam z nimi- byłam jednak osobno. - Dlaczego?- Zapytałam siebie szeptem. - Bo inność kosztuje- odpowiedział mi wiatr, który delikatnie poruszył zielonymi listkami drzew. Po moim policzku poleciała łza. Wiatr swym podmuchem osuszył ją i znów przemówił. - To jest cena za prawdziwość i pozostanie przy wartościach, w które wierzysz. - Dlaczego tą ceną jest samotność? - Bo czasami tylko ona uczy nas pokory. Nie traktuj jej jak wroga. Spójrz na nią jak na przyjaciela- ona jest twoim sprzymierzeńcem. - I tylko ona jest ze mną zawsze, nawet, gdy jestem wśród ludzi.- Stwierdziłam cicho, w duchu jednak żałując, że nie bawię się beztrosko ze wszystkimi. - Pokochaj ją. Ona pokaże ci to, czego nikt z ludzi, na których patrzysz nigdy nie zrozumie. Wiesz, kto był samotny, mimo iż kochał go cały świat, a na pewno połowa? - Elvis Presley?- Spytałam. - Bingo! On i wielu innych. Przyjaciele samotności. Ona pokazała im inny świat, nauczyła pokory, wyrażania emocji poprzez muzykę, wiersze- poprzez swoją twórczość. Oni również mieli wokół siebie ludzi; miliony kochały ich, kolekcjonowali zdjęcia, plakaty, tylko dla nich przychodzili na koncerty. Byli kochani i pożądani na każdej imprezie i w każdym towarzystwie- mimo to samotni. Słuchałam z uwagą, ciągle patrząc na roześmiane twarze i pluskające się w wodzie postacie. Z każdym słowem wiatru miałam coraz większą ochotę wskoczyć do wody, gdy zaś z drugiej strony wewnętrzna obawa samotnej zabawy nie pozwalała mi ruszyć się z miejsca. - Jak ja mam wyrazić swoje emocje? Nie umiem śpiewać. - Musisz znaleźć swój sposób. Ona ci w tym pomorze. - Samotność? - Nie kto inny. Zaufaj jej.

Spojrzałam za okno. Padało. Deszcz dudnił o szybę, zegarek wskazywał czwartą na nad ranem. Zaschło mi w gardle. Wsadziłam nogi w ciepłe kapcie i poszłam napić się mleka. Zimny płyn sprawił, że rozbudziłam się całkowicie z sennego letargu, mimo to wróciłam do łóżka, by, choć spróbować zasnąć i nie iść do szkoły w „balkonami” pod oczami. Nie sypiałam ostatnio najlepiej. Wierciłam się w nocy, mimo iż zawsze spałam spokojnie. Rozkopywałam kołdrę, rzucałam poduszkami, nawet mówiłam przez sen, co naprawdę mi się nie zdarza. Przewracałam się z boku na bok cały czas usilnie próbując usnąć, ale bez skutku. Położyłam się na plecach i wpatrywałam się w sufit. Oczami wyobraźni widziałam rozbijające się o brzeg, spienione fale, które podmywały zostawione na piasku ślady stóp... I słyszałam jakiś dziwny głos, coś jakby z szelestu można było wyodrębnić słowa "porozmawiaj z Samotnością"...

Było czysto. Wszystko spowijała biel, osnuta delikatną nutką błękitu. Pod stopami miałam najpiękniejszą zieloną trawę, jaką mogłam sobie wyobrazić i mnóstwo czterolistnych koniczynek. Piękno tego miejsca zaczęła mnie przerażać na jakiś swój własny, niewyjaśniony sposób. W oddali widziałam połyskujące złotem stoły, przy nich złote krzesła. Gdzieś na zielonej trawie leżała spokojnie para. Trzymali się za ręce, wyraźnie szczęśliwi. Dalej ktoś przechadzał się wśród puszystej mgły, która spowijała to miejsce i nadawała mu tajemniczości. - Gdzie jestem?- Spytałam. - W Niebie- usłyszałam w odpowiedzi. - Jak to w niebie? Nie zasłużyłam. - Skąd to stwierdzenie? Nikt nie trafia do Tego miejsca, jeśli uprzednio na to nie zasłuży. - Nie zasłużyłam. Wierzyłam w Boga, ale nigdy nie byłam do końca przekonana o jego licznych zaletach. Nigdy nie wierzyłam do końca w pismo święte i uważałam, że On ma wady, a teraz przygarnął mnie do nieba? - Trafiają tu ludzie różni. Również podróżnicy, którzy często zbaczali ze swojej życiowej drogi. Ty jesteś tutaj, bo żyłaś w zgodzie z sobą. Nawet, jeśli łamałaś któreś z nadanych przez Pana przykazań, zawsze znalazłaś na nie odpowiednie wytłumaczenie. Żyłaś w zgodzie ze swoją duszą, dlatego ona została tu zaproszona. Widzisz tych na Pastwisku Pana? Tą parę?- Zapytał - Owszem. - Oni zginęli w wypadku. Byli pod wpływem alkoholu, zdradzali się wzajemnie, mimo to duszą pozostawali sobie wierni. Uciechy ciała były tylko uciechami ciała, dlatego ich dusze połączyły się w Niebie. W sercu swoim, żadne z nich nie dopuściło się zdrady. - Bzdura. Dusza musi odpowiadać za to, co robi ciało. Dusza posiada przecież sumienie, które wskazuje nam to, co jest dobre a co złe. Anioł zaczął się śmiać. - Widzisz, nie do tego zmierzałem. Popełniali błędy, grzeszyli, a Pan i tak wpuścił ich do Królestwa, gdyż żyli w zgodzie ze swoja duszą. - Więc po co Bóg wymyślał przykazania, skoro wystarczy żyć w zgodzie ze swoją duszą, by dostać się do nieba?! Powtórnie usłyszałam perlisty śmiech anioła. Zastanowiło mnie, jaką płeć owy anioł posiadał. Mógłby równie dobrze kobietą jak również mężczyzną. Jego wiek również był bliżej nieokreślony. Mógł mieć lat czterdzieści, a równie dobrze mógł mieć ich dwanaście. - Bóg przykazań nie wymyślił. Wymyślili je ludzie, by wiara w Pana miała jakiś punkt zaczepienia a ludzie chcący wyznawać Pana nie postępowali tak jak oni nakazują, co w sumie bardziej działało na korzyść ludzi niż samego Stwórcy. Bóg faktycznie nadał dziesięć przykazań na Synaju, które Mojżesz miał przekazać ludowi wybranemu, ale ich było tylko dziesięć, a w zasadzie dziewięć, po czym dziewiąte zostało podzielone na pół i w wyniku jest ich dziesięć. A chcąc odpowiedzieć na pytanie, które narodziło się w twojej głowie, to nie mam płci, ani wieku. - Czytasz mi w myślach? - Owszem. W myślach i duszy. - Czuję się tym, co najmniej skrępowana. Nie mogę pomyśleć w tej chwili nic, co uszłoby twojej uwadze?! - Niech cię to nie przeraża. Nie jestem taki wścibski. To cecha ludzi, nie aniołów. - Przepraszam, jeśli cię tym uraziłam. Uśmiechnął się. - Nie uraziłaś mnie. Masz prawo czuć się nieco skrępowana, że ktoś ma ciągły dostęp do twoich myśli. - Mogłabym spojrzeć w dół? - Dlaczego chcesz patrzeć na Ziemię? Tęsknisz za nią? - Bardzo. Tutaj jest naprawdę miło, ale to jednak nie to samo. - Brakuje ci go, prawda? Spojrzałam na niego, ale jego bezpłciowa twarz nie wyrażała żadnych emocji. Nie było na niej cienia grymasu, drwiny lub uśmiechu. - Bardzo- Odpowiedziałam szeptem.- Bardzo wiele mnie nauczył. Przykro mi, że wypełnia go taki żal, a ja nie mogę go jakoś pocieszyć. - Za nimi nie tęsknisz?- Wskazał głową ekipę. Siedzieli na ławce. - Szczerze? Za każdym z nich tęsknię. Nie w tym samym stopniu, ale jednak. I to nie, dlatego, że już ich nie zobaczę, że są daleko. Po prostu wiem, że będzie mi ich brakować. Już brakuje. Westchnęłam. Spojrzałam w dół na ludzi. Mieli swoje ciało, mieli w nim dusze, mieli wolny czas, mieli życie… Najbardziej jednak przerażał mnie fakt, że nie wiedzieli, co z tym życiem zrobić. Byli jak zwierzęta zamknięte w klatce, które nie wiedziały, co ze sobą począć.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych