Wróć do katalogu

Ścieżki, drogi i dukty cz.I

Co oddasz, aby wszystkiego nie stracicć

kartonbezpudla, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Minęła chwila zanim zorientowali się że nie ma nikogo w pobliżu. Biegli trochę czasu nie zważając na nic, ale przecież nie powinni być za daleko. Beztroska gonitwa zapędziła ich w ten nieznany fragment lasu. Wyniosłe drzewa spoglądały na nich z obojętnością, zajęte swoimi sprawami. A oni stali, rozglądając się i próbując znaleźć chociaż drobny element który wskazał by im drogę powrotną. Mijały bezgłośne minuty i żadne z nich nie wiedziało co począć dalej. W końcu chłopiec podszedł do wystraszonej dziewczynki, wyciągnął rękę i w uspokajającym geście oparł ją na jej ramieniu. - Nie bój się - wyszeptał - Nie wiem gdzie jesteśmy. Gdzie oni mogą być ? – łamiącym się głosem zapytała. - Niedaleko, zobaczysz zaraz ich usłyszymy, jak nas wołają – uśmiechnął się – wystarczy że chwilę tu poczekamy. Chłopczyk zsunął z siebie kraciastą kurtkę i rozłożył ją na miękkim mchu rosnącym u stóp wielkiego dębu. Usiedli, starając się jak najlepiej wykorzystać nietypowe posłanie. Rozglądali się po okolicy. W lesie zawsze daje się wyczuć swoistą pustkę. Mimo iż otacza cię wiele żyjących istot i słychać ich kroki na ściółce. To ma się wrażenie że jesteś tutaj sam. Wszystkie te odgłosy, rośliny i rozłożyste drzewa trwają w innym świecie. Ty zawsze jestem w nim gościem, osoba wyrwaną ze swojego rytmu, tylko obserwatorem z innej krainy. Nie czujesz się tutaj niechciany, gospodarze życzliwie zapraszają w odwiedziny. Widzisz jednak że nie do końca otwierają drzwi przed tobą, zasłaniają miejsce w które masz nie patrzyć. Ich powitania są uprzejme i stonowane, mają sprawić że bez obawy skierujesz swoje kroki w głąb plątaniny leśnych ścieżek. Tyle że masz wrażenie że kryje się tu jakaś tajemnica. Skrzętnie ukrywana przez obcymi, niechętnie ujawnia swą naturę, chyba że będzie już za późno. Wielkimi krokami wieczór przybliżał swoją obecność. Mimo iż jeszcze światło dnia nie odeszło do końca, niektóre roślinki pozamykały już swoje domostwa. Niedostrzegalnym ruchem listki ustawiały się do snu, a małe kwiatki przyciskały coraz bardziej płatki ku sobie. Rodzeństwo coraz z większą obawą zaczynało zdawać sobie sprawę, że zostaną tutaj sami. Żadne z nich nie chciało tego wypowiedzieć na głos, ale niepokój wkradł się w ich myśli. Sami w lesie, wśród tych wszystkich dziwnych szelestów. Zmrok przeciskał się coraz bardziej ku skulonej dwójce. Wraz z nim powolnym ruchem docierała aura z wielkiego drzewa u którego stóp siedzieli. Otaczała ich ciepłym wianuszkiem, przynosząc woń rozgrzanych gałęzi i śpiących liści. Wkradał się w serca i uspokajał ich rytm, wyrównywał oddech pozwalając zapomnieć o troskach panoszących się w umysłach. Zdawało się że szepce słodkie słowa wprost w głowach zasypiających. - Dziś jesteście pod moją opieką, żadna ręka nie zdoła was dosięgnąć, jesteście poza jej zasięgiem. Śpijcie, jutro nowy dzień przyniesie co ma dla was zaplanowane. Ale to będzie jutro. Teraz śpijcie – bezimienny drewniany głos wygłosił swoją obietnice. Zasnęli. Gęste obrazy zaczęły snuć swoją opowieść. Zlepiały się krawędziami, przenikały. Ciężko było wyłowić pojedyncze znaczenie tego tworu. Migały zdjęcia odległych dolin, porośniętych dzikimi krzakami bzu. Zbocza niedostępnych gór, surowo patrzących na niechcianych przybyszów. Miejsca odległe, nieznane, takie które widuję się tylko w sennych mgłach. Odrobinę za inne, aby mogły być prawdziwe. Zabierały wzrok obserwatora, więziły w swoim odbiciu. By za chwilę przeistoczyć się w inny obraz, też wymagający absolutnej uwagi. Poranek przywitał śpiący las typową dla siebie nonszalancją. Zwinnie i szybko uporał się z zamkniętymi domostwami jego mieszkańców. Pognał po płatkach zamkniętych kwiatów, powodując cichą eksplozję zapachów i barw. Wstrząsnął wielkimi dębami, zabierając im resztki snu w którym trwały. Zatrzymał się przez chwilę nad śpiącą dwójka. To nie było ich miejsce, zupełnie nie pasowali do otaczającego ich świata. Przyglądał im się z zaciekawieniem, patrząc w ich zamknięte oczy. Stał tak przez chwilę i jakby od niechcenia przesunął swoją mglistą dłonią po ich twarzach. Uśmiechnął się i popędził dalej ku swoim obowiązkom. Resztki odległego snu dopalały się w oczach dzieci. Ostre światło łapczywie zabierało jego wspomnienie z umysłów. Wstał nowy dzień. Wiedzieli że teraz są zdani tylko na siebie. Żadne z nich nie wiedziało gdzie są, ale tutaj zostać nie mogli. Muszą iść. Wstając rozejrzeli się po okolicy. Parę mizernych krzaczków, jakiś pagórek, a w oddali szum wodnej ścieżki. - Skoro i tak nie wiemy gdzie iść, może pójdziemy wzdłuż strumienia – zaproponował chłopiec. Dziewczynka z zaciśniętymi ustami przytaknęła. Spojrzała na niego i widać było że całkowicie mu ufa. Oddaje teraz swój los w jego ręce, bez znaków zapytania, bez wątpliwości. Doszli do wąskiego strumyczka, chwile zastanawiali się w która stronę się udać i w końcu ruszyli z jego biegiem. Szli tak patrząc co jakiś czas w wodną drużkę. Nie wyróżniała się niczym szczególnym, po prostu mały strumyczek, jakich pewnie są dziesiątki w każdym lesie po wiosennej burzy. Ten jednak był ich. To on ich prowadził.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych