Sen Premiera
O tym, co się przyśniło Premierowi.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Premier wstał wcześnie, nie chcąc się spóżnić na swoją konferencje, którą miał tylko raz w roku. Oczywiście, znowu spalił swoja jajacznicę, druga w tym tygodniu. Odkąd żona się od niego wyprowadziła, nic nie potrafił zrobic samodzielnie. Samodzielnie umiał jedynie rządzić, co jednak też nie wychodziło mu zbyt dobrze. Naród i przeciwnicy polityczni zawsze maja do niego jakieś zastrzerzenia, ale Premier już się do tego przyzwyczajił, tak samo jak do notorycznych przegranych w debatach. Sam Premier nawet nie wiedział, dlaczego wyborcy postawili właśnie na niego. Być może dlatego, że spece od reklamy świetnie zrealizowali jego spoty promocyjne, w których wypadł tak dobrze i wyglądał w nich niczym mło0dy Tom Cruise. A może dlatego, że był wyższy i przystojniejszy, niż jego przeciwnik, który sięgał mu zaledwie do pasa. Ale to Premierowi pasowało. Miał wszystkich w ręku, każdy słuchał jego poleceń, każdy program, gazeta, portal internetowy, cytowały jego debilne wypowiedzi. Jednym słowem, żyć, nie umierać. Taak, Premier wcale nie miał jeszcze ochoty umierać. Chciał do końca wypełnić swoją misję, zniszczenia kraju, który już przed jego kadencją podupadał. Trzeba więc dobić leżącego, póki leży, nie? Tak, Premier miał zawsze wszystko obstawione. Zawsze. Więc kiedy rano wychodził na swoją debatę, włożył elegancki, stylowy garnitur, włoskie buty i ciemne okulary, które nadawały mu przystojnieszy wygląd na zdjęciach w gazetach. W końcu wsiadł do swojej służbowej limuzyny i pojechał do studia telewizyjnego, gdzie miał odbyć się rzeczona debata. - Jak wyglądam? - spytał, jak zawsze, Premier swojego kierowcę, Sławomira. Sławomir, bojąc się utraty pracy, zawsze, wszędzie i o każdej
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mateusz Nawrocki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…