Wróć do katalogu

Serce nie sługa.

Opowiadanko napisane pod dużym wpływem Sapkowskiego, stąd też podobne nazwy bohaterów,które są,nawiasem mówiąc, kompletnie nieistotne.

dominiqo, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Deszcz ciął zaciekle, burzowe chmury niebo pokryły. Pioruny waliły wściekle, nocne demony nagle ożyły. Stałem sam pośrodku mroku, ja i moje demony. Nie mogłem zrobić kroku, Myliły mi się moralne strony. Dusza krzyczała przeciągle, strach wnętrznościami targał, świat zaczął znikać we mgle, wirować zaczął, porwał i szarpał. I wzleciałem… Poza czas i przestrzeń wzbiłem się. Wirowałem i szybowałem… Nagle…

Obudziłem się. *****

„Tokio The Times”, 23.11.2075 „Podróż w czasie jest możliwa. Dowodzą tego badania poczynione przez grupę specjalistów z całego świata, pod moją skromną batutą. Tak, stwierdzamy z pełną odpowiedzialnością, że owa podróż jest możliwa. Ja, Takashimo Terigawujii…”

*****

- Podróż w czasie jest niemożliwa, adepcie Jarre. – powiedziała Laura Calvo, rektorka uniwersytetu i szkoły magicznej na wyspie Gylfi. - Ale… - Nie ma żadnego ale!! Adepcie, jeszcze słowo o takich głupotach, a każę je wybić z ciebie odpowiednią stroną, jeśli już z głowy się nie da! - Tak, pani. – powiedział Jarre i zwiesił głowę. Był już czwarty rok na wyspie, a przecież na wyspę trafiali tylko najzdolniejsi z tych, którzy uczęszczali na zajęcia w elementarnych szkółkach magicznych działających poza wyspą. Jego umiejętności pozwalały już na swobodne robienie psikusów młodszym uczniakom czy też na popisy względem co urodziwszych adeptek. A Jarre był zdolny. I lubił poszerzać horyzonty. Jednym z jego ulubionych miejsc, oprócz jadalni i dziewczyńskiej toalety, była biblioteka. Spędzał tam mnóstwo czasu. Na początku musiał uważać, żeby nie czytać ksiąg nieprzeznaczonych dla jego oczu, ale z czasem wszedł w znakomitą komitywę z głównym bibliotekarzem, starym Baelorem i mógł swobodnie lawirować wśród gąszczu ksiąg, zwojów i manuskryptów. I tak oto posiadł wiedzę na tematy zarówno ciekawe, wstydliwe, mądre i głupie oraz wiele, wiele innych. W końcu jednak, podczas jednego z dłuższych posiedzeń w bibliotece natrafił na dzieło nieznanego maga o tytule „Uniwersum et tiempo nec impossibilium”. Traktowało ono o podróżach w czasie i jego treść głęboko zafascynowała chłopaka. Spędził na czytaniu tej przedziwnej księgi długie godziny i kiedy doszedł do wniosku, że wie już na ten temat wystarczająco dużo, postanowił skonfrontować swoją wiedzę z wiedzą rektorki. Jakże wielkie było więc jego rozczarowanie jej odpowiedzią. Co więcej, gdy wrócił do biblioteki, okazało się że księga zniknęła, a stary Baelor patrzył na niego wilkiem. Jarre z przygnębieniem wymalowanym na twarzy skierował smutne oczy na inne książki, ale żadna nie wydała mu się w tym momencie interesująca, więc postanowił opuścić bibliotekę. W ostatniej chwili spostrzegł kątem oka coś walającego się po podłodze. Podniósł to, a znaleziskiem okazała się poniszczona, stara i brudna karta… karta z jego księgi. Uradowany pobiegł do dormitorium. Spotkało go kolejne rozczarowanie, gdyż stwierdził iż z pobrudzonej stronicy daje się odczytać tylko jedno zdanie: „….azaliż w czasie podróżując pamiętać musisz, iże przeznaczenia zmiany sił ci nie dano. Wszelako czas zmienić możesz i rzeczywistość, jednakowoż przeznaczenia oszukać nie zdołasz….”. ***** „Jak inaczej nazwać miłość jeśli nie przeznaczeniem? Gdy dwoje oczu spotyka się na ten jeden, jedyny moment sprawiając, że dreszcz przeszywa oba tak sobie obce a zarazem tak bliskie ciała. Jak….” Margarita de Tancarville, „Rozważania o miłości.”

*****

Jarre patrzył na nią z niemym zachwytem, szeroko otwierając usta ze zdumienia. Mona była jedną z tych nowych adeptek, które przybyły wraz z innymi ze świeżego naboru, jednak różniła się od reszty wiekiem i aparycją. W oczach Jarre jawiła się jako driada, leśna zjawa i nie mógł oderwać od niej wzroku. Gapił się i gapił, aż w końcu odwzajemniła spojrzenie i, co zdumiało Jarre najbardziej, uśmiechnęła się promiennie, zniewalająco. Właśnie miał zemdleć z wrażenia, gdy ona podeszła do niego swobodnie i zapytała: - Można tu u was coś zjeść?? Strasznie zgłodniałam w podróży… - Jaaa…eee… Jaaaasneeee….- wybąkał Jarre onieśmielony, ale zaraz się otrząsnął pobudzony jej przyjazną postawą. - Chodź.. Chodź ze mną. Wszyscy na pewno pójdą do głównej jadalni z nadzieją na wyżerkę, lecz nie czeka ich tam nic poza zwykłym posiłkiem. Chodź ze mną! – dokończył już ze swoim normalnym, szelmowskim uśmiechem. Ona odwzajemniła ten uśmiech i w podskokach udała się za nim. ***** W tym czasie bardzo często dawało się ich zauważyć razem, niemal zawsze trzymających się za ręce i śmiejących się głośno. On, utalentowany prawie, że absolwent akademii i ona, nie mniej zdolna czarodziejka, która dzięki talentowi przeskakiwała kolejne szczeble edukacji na wyspie w zawrotnym tempie. Wszyscy, którzy na nich patrzyli, mówili jedno: miłość. I mieli rację, to była miłość. ***** „I miłowali się wzajemnie w bezgranicznej miłości swojej. Szczęście wieszczono im na wszelkie sposoby. Nie doświadczyli ci oni szczęścia, o co to to nie. Wkrótce po przeprowadzce, po ukończeniu akademii i wziętym ślubie, wydarzyła się rzecz dziwna i niebywała. Jarre, będąc pod wpływem fisstechu, narkotyku silnego, tajemną stronicę w dłoni trzymając, potężne zaklęcie wyskandował, śmiejąc się przy tym i parskając. Siła czaru potężna była wielce, bo po magu ślad nie został, a Monę odnaleziono ze zmiażdżonymi nogami i nieprzytomną. Długo ci

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych