Serce Smoka
Nina od zawsze lubi igrać z ogniem. Pewnego dnia widzi dziwne znaki, którymi decyduje się podążać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Prolog -Nie baw się zapałkami. -dobiegł głos z drugiego końca pokoju. Była to blondynka o niebieskich oczach i szczupłej sylwetce. Mówiła donośnym głosem do swej córki-Niny, która stała przy kominku z palącą się zapałką. Kochała zabawy z ogniem od kiedy była mała. Słyszała od mamy tysiące słów na temat jakie to jest niebezpieczne, ale nie słuchała. To było silniejsze od niej. Fascynował ją ogień, jego ciepło, kolor, potęga. Po prostu wszystko. Uwielbiała się wpatrywać w to niesamowite zjawisko. Wielu uważało to za dziwne zachowanie, ale odpowiednie do jej wyglądu. Miała bowiem ogniste włosy i zielone oczy, w których dało się zauważyć plami czerwieni. Była wysoką szesnastolatką. Miała około 1,74m wzrostu, a do tego była chuda jak patyk. Niektórym się to podobało, innym nie. Kiedyś przechadzając się uliczkami parku podeszła do niej pewna starsza kobieta. Dała jej drożdżówkę, którą wcześniej kupiła. Uważała, że Nina jest za chuda i w domu jej nie karmią. Chciała ją też zaprosić na obiad, ale dziewczyna odmówiła. -Dobrze mamo-powiedziała zdmuchując zapałkę. -Ja już wychodzę. Mam nadzieję, że pod moją nieobecność nie podpalisz domu. -Na pewno. Nie jestem aż taką ciamajdą. -powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha trzymając pudełko zapałek w ręku. Podeszła do niej mama i uściskała ją, a potem wyszła. Nina została sam na sam zapałkami, a uwierzcie mi ta dwójka może być całkiem niebezpiecznym połączeniem. *** Dziewczyna siedziała na kanapie w salonie urządzonym w stylu vinatge. Niezbyt lubiła wystrój tego pomieszczenia. Był trochę staromodny, ale jej matka lubiła antyki. Nina wpatrywała się w ogień palący się w kominku. Myślała o ojcu. Nigdy go nie poznała. Spędził noc z jej matką, a potem odszedł. Nina zawsze chciała go poznać. Dowiedzieć się jaki jest i zapytać dlaczego ją zostawił. Dziewczyna nawet nie znała jego imienia. W duchu nakazała sobie nie myśleć o nim. Ktoś kto cię nie chce nie zasługuje na miejsce w twojej głowie. Spojrzała się na obraz wiszący nad kominkiem. Był to piękny pejzaż gór. Nagle stanął w płomieniach. Nina w przerażaniu i jednocześnie...fascynacji podniosła się z kanapy i obserwowała zachodzące zjawisko biorąc kilka głębokich wdechów i wydechów. Ogień następnie objął cały kominek i jego okolice. Nina podniosła kubek stojący na stole. Był on wypełniony wodą. Chciała ją wylać na kominek choć nie sądziła, że to da cokolwiek. Zamachnęła się, ale szybko powstrzymała swój ruch. Kominek nie stał w płomieniach. Nie było nawet żadnych zgliszczy. Po ogniu nie było śladu. Nina w pierwszej chwili była zaskoczona i pomyślała, że jest wariatką, bo jaka normalna osoba widzi coś czego nie ma? Domyśliła się, że to oznaki zmęczenia. Nie wyspała się dzisiaj, a dzień był dość męczący. Postanowiła położyć się do łóżka. Wyszła z salonu, a na podłodze korytarza zauważyła żarzącą się strzałkę. Wzięła telefon z zamiarem zadzwonienia na straż pożarną. Już wybierała numer kiedy strzałka zniknęła. Dziewczyna wyłączyła telefon i przerażona pobiegła na górę do swojej sypialni. Położyła się do łózka nie zmieniając ubrania. Zamknęła oczy i czekała na sen, ale on nie nadchodził. Była zbyt zszokowana i przerażona, by szybko zasnąć. Udało jej się to jednak po kilku godzinach. Śniły jej się żarzące strzałki, a ona szła wzdłuż nich.
***
Była już prawie dwunasta godzina. Niebo było bezchmurne. Słońce znajdowało się wysoko na horyzoncie. Nina wyszła na zewnątrz. Uznała, że po wczorajszych zdarzeniach powinna zaczerpnąć świeżego powietrza. Chodziła uliczkami parku już od godzin porannych. Dziewczyna skręciła w lewo. Szła w stronę niewielkiego jeziorka. Usiadła w pobliżu niego. Odchyliła głowę wpatrując się w błękitne niebo. Ujrzała orła siedzącego na gałęzi. Wpatrywał się w jej oczy po czym odleciał. Nina śledziła kierunek jego lotu, ale ptak zniknął z zasięgu jej wzroku. Spojrzała się na brzeg jeziora. Była na nim ognista ręka wyciągnięta w jej stronę. Stale się rozciągała. Chciała ją dotknąć. Szesnastolatka była przerażona. Raptownie wstała z trawy i zaczęła biegnąć przed siebie. Drogę zagrodził jej ptak, a konkretniej orzeł, którego widziała niedawno. Patrzył się na nią swoimi żółtymi oczami. Nina spojrzała się za siebie. Ręki nie było. Orzeł, który przed chwilą znajdował się przed nią też zniknął. Dziewczyna rozejrzała się na boki. Jedyne co ujrzała to żarzące się strzałki na, które pozostali ludzie nie zwracali uwagi. Ognistowłosa tym razem postanowiła iść wzdłuż nich. Nie wiedziała co ją czaka na końcu.Podejrzewała jednak, że dziwne zjawiska, które ostatnio widuje nie opuszczą jej dopóki nie pójdzie wyznaczoną ścieżką. Uznała, że lepiej zaryzykować i najwyżej umrzeć niż żyć w strachu. Ruszyła w kierunku strzałek.
ROZDZIAŁ 1 DZIECKO SMOKA
Strzałki doprowadziły dziewczynę w głąb lasu, a potem znikły. Nina zaniepokoiła się tym i rozejrzała się dookoła. Jedyną rzecz jaką zauważyła oprócz drzew był orzeł, którego widziała w parku. Patrzył się na nią, a potem odleciał. Dziewczyna instynktownie poszła w kierunku lotu ptaka. Doprowadził ją do jaskini. Stanął przed nią i...przybrał ludzką postać. Zmienił się w wysokiego, barczystego chłopaka o złocistych oczach i białych jak sól włosach. Szesnastolatka złapała raptowny oddech i uszczypnęła się na wypadek gdyby śniła. Tą czynność uznała jednak za bardzo śmieszną szybko skarciła się za wykonanie jej. -Hej jestem Anastazy. Dla przyjaciół Anek.-powiedział i wyciągnął do niej rękę. Nie wiedziała co zrobić. Była zbyt zszokowana by ją uściskać. Chłopak zabrał rękę rozczarowany i chyba trochę zaskoczony jej zachowaniem, które mogło się wydać niemiłe. Dziewczyna stała przez dłuższy czas w bezruchy przypatrując się Anastazemu. Miał oliwką cerę i przyciągające oczy. Tajemnicze. Było w nich coś co sprawiało, że chciałeś skupić na nich swoją całą uwagę. Białe jak śnieg włosy, trochę przydługie wyglądały dziwnie na tle całej twarzy zresztą jak blade usta, które bardzo odznaczały się od niej. Chłopak był bardzo umięśniony. Miał na sobie brązowy t-shirt i nieco ciemniejszą, skórzaną kurtkę. Spodnie też miał brązowe, ale o odcień jaśniejsze od bluzki. Buty miał sportowe w kolorze szarym i granatowym. Anek pomachał jej rękami przed oczyma mówiąc: -Ziemia do...-urwał w pół zdania uświadomiwszy sobie, że nie zna imienia dziewczyny.-Jak masz na imię? -Wolę nie zdradzać mojej osobowości obcym.-powiedziała dość uparcie. Chłopak się tylko zaśmiał i szeroko uśmiechnął. -Znasz moje imię więc nie jestem obcy.-powiedział cicho chichocząc. -Tak jak nie ocenia się ludzi po okładce, nie ocenia się też ich według imienia. -Nina szybko skarciła się za te słowa. Zabrzmiało to tak jakby się wymądrzała. Często mówiła coś lub robiła czego później żałowała. Najczęściej uznawała to za głupie lub nudne. Była dość bezmyślną nastolatką. Z tego też powodu rzadko rozmawiała z ludźmi. Bała się, że coś palnie i stanie się pośmiewiskiem całej szkoły, miasta. Nie miała żadnych przyjaciół, zaledwie kilku znajomych, którzy nie za bardzo ją lubili. Wcześniej czuła się bardzo samotna, ale teraz chyba zdążyła się do tego przyzwyczaić. Chciała mieć jednak przyjaciółkę. To było,...jest jej marzenie, które też uznała za dziwne i bezsensu, bo jaka szesnastolatka marzy, aby mieć przyjaciela? Księcia z bajki, niegrzecznego chłopaka, gwiazdę rocka-tak, ale nie przyjaciela. -To ludzie mają okładki? Co na twojej pisze?-powiedział sarkastycznie po czym wybuchnął śmiechem. -Nie wiem. Natomiast wiem, że na twojej pisze: jestem głupim orłem. -z twarzy chłopaka zszedł uśmiech, a Nina zaczęła wyzywać siebie w myślach. Mówiła, że jest głupia i najgorsza na świecie. Powiedziała taką głupią rzecz, że teraz chciała zapaść się ze wstydu pod ziemię. -Wiem, że mi zazdrościsz. -powiedział beztrosko, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. -Czego? -powiedziawszy to wybuchła śmiechem. -No niemal zapomniałem, jesteś dzieckiem smoka. To trochę lepsza fucha. Chociaż nie wiem czy chciałbym się zamienić.- w tonie jego głosu słychać było drwinę i...pogardę? -Dzieckiem smoka?-powiedziała pełna zdziwienia, szoku i niedowierzenia. - A no tak ty o niczym nie wiesz.-powiedział dość objętym tonem z nutą zawodu. -O czym nie wiem? -spytała mrużąc oczy. Często to robiła gdy była zdezorientowana. -Wiesz co to za miejsce? -odparł wskazując ręką na jaskinie. -Jaskinia?-stwierdziła sarkastycznie. -To co jest w niej mądralo? -bąknął znudzony i chyba zmęczony jej głupimi odpowiedziami. Nina już miała coś odpowiedzieć, ale wycofała się stwierdziwszy, że to co zamierza powiedzieć jest tak samo głupkowate jak wszystko co do tej pory powiedziała. -To miejsce nazywa się Zjednoczone Narody Smoka co w skrócie brzmi TUNOD. -Jaja sobie robisz?-spytała tonem obojętnym bez odrobiny szmuglerka czy oburzenia. -Nie. Właściwie to rozmawiam z tobą. A zresztą nawet nie wiem jak się robi jaja. Chyba, że mnie nauczysz. -odparł rozbawiony po czym wybuchnął śmiechem. Nina znowu wycofała się z odpowiedzi. Uważała, że cokolwiek by nie powiedziała zabrzmiało by głupio chociaż nie odpowiadanie na żadne pytania mogłoby przynieść niekorzystne skutki. -Ok. Więc to długa historia. Nie uczyłaś się jej w szkole? -spytał sztucznie zdziwiony -Chyba nie.-odpowiedziała zawstydzona, a on tylko wybuchnął śmiechem. -Na prawdę sądzisz, że by cię uczyli o magi i smokach na historii?-powiedział z trudem hamując śmiech. Na twarzy Niny pojawiły się wyraźne rumieńce. Dziewczyna nie tylko poczuła się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Asowa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…