Wróć do katalogu

SERIA NIEFORTUNNYCH OMAMÓW

Opowiadanie humorystyczne o pewnym Mietku amatorze mocnych doznań.

pryndzial, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mietek dziwny był. Miewał zwidy. Miał do tego talent nieprzeciętny. Zjadł pół kilo marynowanych podgrzybków – szast prast i już miał piękny oman. Zjadł kilo – w najgorszym razie dwa. A cudne to miewał zwidy. I barwne były, i takie plastyczne, śmieszne a nieraz przykre. A takie realistyczne, że jak raz mu się zwid straszny przytrafił, to tak się przeląkł, że modlić się chciał i na pomoc niebiosa przywoływać. Ale w porę się opamiętał na swoje nieopisane szczęście, bo sobie przypomniał, że już kiedyś był w podobnej opresji, i owszem spłynęły wtedy rydwany ogniem opromienione, tyle, że niebyli to wybawiciele a Jeźdźcy Apokalipsy, którzy większy rozsiali zamęt w jego łepetynie i większym go lękiem przejęli, niż sto tresowanych pcheł, które owego razu go wystraszyły. A trzeba powiedzieć, że wystraszyły go nieludzko. Inne ziomki gustujący w podobnych uniesieniach duchowych strasznie mu zazdrościli tego, że w sumie za psie grosze doświadczał tego, za co oni bulili wielkie pieniądze, prawie zawsze narażając się stróżom prawa, którzy niezwykle chętnie rekwirowali to czy tamto. A w markecie słoiczek marynowanych grzybków niżej zeta stoi. I kupować można kiedy się chce i ile się chce. Nawet dla tych przeżartych mózgów rachunek ekonomiczny był prosty. Kleju to nawet Mietek nie ruszy, choć niekiedy i nieoficjalnie przyznaje, że próbował. Ale od momentu, gdy pewnego razu wąchał oglądając Playboya (Mietek jest tylko facetem – czasem lubi sobie pooglądać dla wzmocnienia wrażeń) klej mu się wylał i posklejał nowiutki, pachnący jeszcze farbą drukarską numer, niwecząc tym samym koncepcję miłego spędzenia wieczoru, już tego nie robi. Mietek bardzo to przeżywał. Choć teraz z perspektywy czasu potrafi już trochę żartować z tego incydentu. Mówi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych