Wróć do katalogu

Short love story with a happy ending

Miało iść na jakiś konkurs walentynkowy, ale w końcu dałem inne;p

Bolko, opublikowano , 8 min czytania, 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Miłość… Twórcą wielu jest poezji W różnych formach ciągle siedzi Źle dobrane często słowa Bo w amoku pleciesz zgoła! Treści także niedobrane Radość, smutek są banałem

Był poranek. Zimny grudniowy wschód pośród wszechobecnego śniegu. Marcin kolejny raz mówił o swej miłości. Robił to w sposób niezwykle szczery i bardzo prosty. Klaudię cieszył fakt, że była wszystkim dla swego chłopaka. Obdarowywał ją ciągle komplementami oraz drobiazgowymi przedmiotami - symbolami cudownej miłości. Nie był typem poety, więc monotonne powtarzanie najprostszych zaklęć mogło stać się nużące, lecz nie przeszkadzało jej to. Oboje mieli siedemnaście lat. Wiek młody, ale w tym wypadku wystarczający żeby poczuć smak prawdziwej miłości. Mieszkali na biednym osiedlu, gdzie większość ludzi można było określić pijakami i życiowymi nieudacznikami. Znali się bliżej dopiero od kilku tygodni, choć dorastali kilka bloków od siebie. Nic jednak nie znaczył ten fakt. Poranek minął już na dobre, a nasza para zdążyła już nawet zjeść obiad i wyjść spotkanie - oczywiście na piwo. Alkohol go rozluźnił. Dzielił się z nią największymi sekretami. Obnażył swoje najintymniejsze duchowo miejsca. Całą duszę spakował w słowny prezent, którym nie mogła pogardzić. Słuchała z zaciekawieniem. Czasem wtrąciła kilka słów. Prawie wszystkie jej samodzielnie zaczęte tematy wirowały wokół Łukasza - jego kolegi. Skojarzenia wydają się teraz jasne, jak śnieg, który ich otaczał. Łączenie faktów wysnuwa wnioski o rychłym końcu, ale czemu doszukiwać się w jej pytaniach jakiegoś celu? Może nie chciała nigdy spotkać się z Łukaszem, a pytania były niewinne. Tak właśnie Marcin to odebrał! Nie czuł zazdrości. Jego miłość była przecież bezgraniczna i nic nie mogło jej zmniejszyć! Wsłuchiwał się w jej piękny głos. Zrobiłby dla niej wszystko. Niestety spotkanie skończyło się dosyć szybko. Zabrała jego duszę. Wypytała o kolegę i stwierdziła lodowatym tonem, że jest jej zimno i musi siku. Nawet się nie pożegnała. Powoli odeszła w stronę swojego bloku. Reżyser krzyczał coś o nudzie, ale to nie był film, a on był przypadkowym przechodniem. Zorientował się szybko w tym fakcie i wrócił na plan filmowy. Marcin nie poszedł do domu. Stał wpatrzony w płatki śniegu, które powoli opadały na ziemię żeby zgnić i przybrać postać wody, której ulotność sprawi, że para opuści ten świat i ponownie zawita w chmurach. Te cudowne, białe dary niebios upadną! Jego ciało również. Czuł, że upada i leży teraz na ziemi. Miesza się z błotem poprzez turlanie w nim. Żaden człowiek nie przyszedł jednak powiedzieć, żeby wstał. Nie chodzi o to, że facet wyrzucający śmieci nie miał telefonu, którym mógłby zadzwonić do szpitala psychiatrycznego w sprawie kręcącego się w błocie chłopaka. Marcin spadał w sobie! Jego ciało stało w bezruchu, a upadała tylko dusza. Poszedł w końcu do domu. Zaczął rozmyślać. Myśli były płytkie i głupie. Znał tyle słów, żeby wystarczyło na zrozumiałą komunikację z ludźmi. Poezję uważał za przeginanie za pomocą głupich metafor. Wiedział, czym jest miłość, lecz nie czuł potrzeby żeby się o tym rozpisywać. Miał to w sobie i mówił każdemu o swym uczuciu - czemu miał zachowywać to w formie głupiego tekstu? Prozaiczną szklankę również miał prawie pustą, a jej płyn był bardzo przejrzysty. W końcu Klaudia się odezwała! Radość! Nie do opisania! Chciała znowu z nim spotkania. Nie zwracał uwagi na fakt, że kazała mu zabrać swojego kolegę, Łukasza. Co w tym złego?! Tylko głupiec szukałby u niej jakiegoś celu. Tamten dzień już minął. Minęły prawie cztery doby. Spotkali się znowu! Marcin był cierpliwy. Klaudia traktowała go jak posąg ze zużytego powietrza. Skupiła się na Łukaszu. Okazało się, że spodobał jej się ten czarujący blondyn o niebieskich oczach! Reżyser zdumiałby się, bo sam nigdy nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych