Wróć do katalogu

Siewca

ciągłość wszechrzeczy, chyba najbardziej wydumane i najdłużej powstające z moich opowiadań. typowa fantastyka w starym stlu.

gufy, opublikowano , 12 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

S I E W C A

Przemieszczał się stosunkowo wolno. Nie mógł rozwinąć pełnej prędkości z obawy przed powstaniem fali czasowo energetycznej w ramach płaszcza torusa. Jego prędkość musiała być przynajmniej jedną tysięczną mniejsza od prędkości bezwzględnej światła. Korzystał chwilowo z napędu fotonograwitacyjnego i chociaż, jego statek funkcjonował bezbłędnie musiał poświęcać mu trochę uwagi. Mimo to miał mnóstwo czasu na rozmyślanie. Urodził się, przygotowany genetycznie wyłącznie do myślenia. Zadanie, które stało przed nim, wymagało zaangażowania całej mocy jego umysłu. Miał stworzyć człowieka, a właściwie całą ludzką cywilizację i chociaż podstawowe dane potrzebne do wykonania tego zadania miał zakodowane genetycznie to jednak pewne czynniki, które mógł napotkać, wymagały, aby poza myśleniem nie musiał wykonywać żadnych zbędnych czynności. Był olbrzymim mózgiem wymarłej cywilizacji, był ostatnim pokoleniem ziemskiej ludzkości i chociaż tradycyjnie używał zwrotu „urodziłem się” był świadom, że nie posiada ojca ani matki z krwi i kości. Był ostatnim, a zarazem pierwszym pokoleniem. Był Siewcą! Został stworzony genetycznie w ostatniej fazie istnienia ziemi przez pokolenie Twórców, które samo było już tworem genetycznych przemian, przygotowanym specjalnie w celu wykreowania jego. Wykreowania Siewcy. Ludzkość jako zespół jednostek nie istniała już od bardzo dawna. Świadomość, że tempo upływu czasu zmieniło się, a właściwie zmieniało się ciągle od zarania planety, jego rasa zdobyła bardzo późno. Znał cel swojej wędrówki dosyć dokładnie, ponieważ kilka pokoleń Szukaczy penetrowało początek istnienia nowego ciągu Torusa Wszechświata swymi umysłami, w celu znalezienia odpowiedniej planety. Całe swoje doświadczenie w tym zakresie oraz wszystko, to co udało im się poprawić lub zmienić przekazali mu w zapisie genetycznym. Gdyby istniał ktoś, kto mógłby go widzieć z zewnątrz pomyślałby z pewnością, że to średniej wielkości kometa pędzi z zawrotną prędkością w przestrzeni ginącego wszechświata. Tego postronnego obserwatora zastanowiłby fakt, że jest to jedyna drobina materii, która pędzi w przeciwnym kierunku niż cała reszta dążąca do punktu zapadnięcia w potężnym Czarnym Leju, z którego nie ma już powrotu. Zdawał sobie sprawę ze swojego wyglądu, wiedział, że w niczym zewnętrznie nie przypomina człowieka, którym w istocie był i za którego się uważał. Powłokę jego statku stanowił blok skalny otoczony masą krystalicznego wodoru wykorzystywanego jako napęd fotonograwitacyjny, potrzebny mu do lotu w tej części pancerza Torusa Wszechświata, z której wyruszał i tej, do której zmierzał. On sam zajmował w pojeździe bardzo mało miejsca, chociaż poza nim, płynem ustrojowym, skałą i skrystalizowanym gazem nie istniało w tym pojeździe nic więcej. Funkcję silników pełniła jego nieograniczona myśl. Tak jak samą myślą mógł sterować swym lotem, jego szybkością i trasą, tak mógł nią wykonać prawie wszystko, łącznie z korektą orbity planety, do której zmierzał. Podstawową korektą orbity zajęli się już Szukacze, jednak szczegóły pozostawiono jemu. Do tego został stworzony i przygotowany. Był człowiekiem, mocno zmodyfikowanym fizycznie i psychicznie, ale przecież zawsze człowiekiem. Aby jak najlepiej przygotować go do tej misji, Twórcy pozbawili go wszystkich ludzkich zmysłów, które zajmowały miejsce wśród jego szarych komórek, a które to w tej misji były mu zbędne. Był, więc olbrzymim mózgiem, który całą swą moc mógł wykorzystać do myślenia i tworzenia. Był Siewcą! Myślą mógł dokonać wszystkiego, no może z wyjątkiem jednej rzeczy, nie potrafił zmienić istoty swego wszechświata, nie potrafił zahamować ruchu materii w jej odwiecznej wędrówce w ramach Torusa Wszechświata. Wiedział jak funkcjonuje jego wszechświat. Wiedział, że takich siewców jak on w podobnym czasie wysłanych przez swoje cywilizacje z różnych punktów, podążających z misją życia ku powstającym planetom po drugiej stronie, jest wielu. Każdy z nich niósł na wybraną planetę istnienie swojej rasy. Nigdy się nie spotkają tak jak nigdy nie spotkali się ich poprzednicy. Miał moc, aby z nimi rozmawiać, właściwie znali się bardzo dobrze, ich myśli spotykały się w przestrzeni i przenikały wzajemnie, wiedział, że nie będą sobie przeszkadzać. Dla każdego z nich jedynym zadaniem było odtworzenie swej rasy po drugiej stronie, tam gdzie materia z olbrzymim impetem wylatywała z jednego punktu w Wielkim Wybuchu i kształtowała się w słońca i planety, rozchodząc się następnie w przestrzeni niebytu i tworząc Torus Wszechświata, który był jednym z wielu Wszechświatów zawieszonych w bezkresnym niebycie. Wszechświata, który był olbrzymim torusem, w którym materia nieprzerwanie krążyła pomiędzy Wielkim Wybuchem a Wielkim Lejem Zapadnięcia. Wiedział, że kiedyś w czasie nawet dla niego trudnym do wyobrażenia, w pobliże jego planety przybył tez Siewca. Siewca, który był ostatnim pokoleniem swej rasy- jego rasy -rasy, która go stworzyła i którą ma tworzyć. Był zebranym w jedną potężną ludzką myśl doświadczeniem milionów pokoleń. Tak jak kiedyś jego rasa została stworzona i ukształtowana przez poprzedniego Siewcę, tak rasa, którą on będzie tworzył wyda następnego Siewcę. Tak jak materia odradza się po przejściu przez Centrum Torusa Wszechświata tak każda rasa odradza się tworzona przez swego Siewcę. Planeta, do której podążał była, jak i jego rodzima planeta trzecią od słońca w układzie dziewięciu planet średniej wielkości gwiazdy, w jednej z odnóg galaktyki spiralnej położonej mniej więcej w środku pancerza Torusa. Układ ten wybrali Szukacze ze względu na podobieństwo do rodzimego układu planetarnego. Wymagał on pewnych korekt, aby trzecia planeta znalazła się w strefie życia. Szukacze rozbili jedną z planet na pas…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych