Wróć do katalogu

Skarby starej szafy

Taak.. wydawac by się mogło- Stara szafa. A ile może zmienic w codziennym życiu... ( oceńcie sami )

Loona, opublikowano , 14 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Skarby starej szafy

Był mroźny, ale słoneczny listopadowy poranek. Karolina siedziała za biurkiem pochylona nad matematyką, przedmiotem, który sprawiał jej największe trudności, dlatego też od czasu, kiedy znalazła się w gimnazjum zaczęła poświęcać mu coraz więcej uwagi, aby nie robić sobie zaległości. Karolina była bardzo zapracowaną nastolatką, miała dużo dodatkowych zajęć i - co trzeba jej było przyznać - była bardzo ambitną osobą. Biegała na różne kółka, pobierała korepetycje z matematyki, brała udziały w coraz to nowych konkursach, a do tego musiała to pogodzić z przeprowadzką, która zbliżała się nieubłaganie. Karolina wcale nie chciała się przeprowadzać, ale na nic zdały się jej prośby a wręcz błagania o to, by pozostać w starym mieszkaniu, miała tu koleżanki, kolegów i szkołę, która zdążyła polubić, nie uśmiechało jej się więc porzucanie tego wszystkiego i zaczynanie od nowa. Rodzice byli jednak nieugięci, uważali, że nie mogą zmarnować tak korzystnej okazji, w końcu los się do nich uśmiechnął i po 13 latach mieszkania w bloku, nareszcie mają możliwość przeprowadzki do dużego, wolnostojącego domu w pięknej spokojnej okolicy, nieco oddalonej od miasta.

Dom ten odziedziczyli niedawno po dalekiej krewnej, której Karolina nie miała nawet przyjemności poznać, ciotka bowiem przepadła z dnia na dzień w niewyjaśnionych okolicznościach i słuch po niej zaginął, zostawiła jednak po sobie testament, w którym jej ostatnią wolą było, aby dom trafił właśnie do nich. Na początku wydawało się Karolinie dziwne, że ciotka, z którą nie utrzymywali kontaktu, przepisuje jest rodzinie dom, warty być może fortunę, ale z czasem przestała się nad tym zastanawiać. - Może ona była jakaś opętana, albo zwariowała na stare lata i wyjechała w poszukiwania przygód czy coś takiego... podobno starzy ludzie tak mają - Zastanawiała się głośno Karolina. - Córeczko nie mów tak! Ciocia Wanda była bardzo miłą i dobroduszną osobą. Proszę cię, trochę szacunku! - Powiedziała mama Karoliny i posłała jej gniewne spojrzenie. - A ja uważam, że trafiła nam się niepowtarzalna okazja i nie ma co o niej za dużo dyskutować, ciotka Wanda była starszą osobą, mogło jej się przytrafić coś niefortunnego... ale proszę was nie rozdrapujmy tej sprawy, myślę, że ona na również by tego nie chciała, zaopiekujemy się domem tak, jak o to prosiła, będzie to nasza wymarzona przeprowadzka - dorzucił tata Karoliny z uśmiechem na twarzy, po czym wstał z miejsca i oznajmił: - Gotowe? Zabieram panie, do naszego nowego domu. Karolina z mamą popatrzyły po sobie nieprzekonane, ale nie miały zamiaru się sprzeciwiać, uśmiechnęły się i ruszyli w drogę.

Kiedy zajechali na miejsce, słońce chyliło się ku zachodowi, ale to nie popsuło humoru tacie Karoliny. Niemal wyskoczył z auta i stanął dumnie na wprost wielkiej willi, pod którą zajechali. Mama zaniemówiła, Karolina również stała oniemiała, wpatrując się w ogromny budynek, który miał stać się jej domem. Owszem, wyobrażała sobie duży dom, ale nie ogromną wille, taka jak ta. - I jak, macie jeszcze jakieś wątpliwości? - Powiedział wesoło tata i przesunął się o kolejne parę kroków w stronę drzwi. - Oczywiście czeka nas jeszcze nie mały remont, w końcu dom liczy sobie ponad 100 lat, ale jak na razie nie jest źle, da się mieszkać. Mama wciąż wpatrywała się w willę jak zaczarowana, po czym jakby wyrwana z transu, powiedziała tylko: - Wejdźmy do środka!

Kiedy przekroczyli progi domu, mama od razu pognała a do kuchni, tata, rzecz jasna, ulotnił się do garażu, Karolina została sama w przesadnie dużym, jej zdaniem, salonie. - Przyznać trzeba że miała gust. - Westchnęła Karolina i udała się na pierwsze piętro swojego nowego domu. Przyglądając się obrazom i meblom, Karolina miała wrażenie, że znajduje się w jakiejś pradawnej krainie, pełnej wielu nieoczekiwanych niespodzianek czyhających na każdym kroku. Było to tak fenomenalne uczucie, że Karolina w jednej chwili zapomniała o swoich wcześniejszych wątpliwościach. Teraz chciała jedynie spędzić tu swoją pierwszą noc i pomału odkrywać wszystkie tajemnice, których nikt prawdopodobnie przed nią nie odkrył. - Tato, tato! - Krzyknęła Karolina, aby znaleźć ojca wśród sterty narzędzi znajdujących się w garażu. -Tu jestem córciu, podziwiam to cacko, tylko spójrz. Karolina zawsze dobrze dogadywała się z tatą, jedną z ich wspólnych pasji były samochody, tata zaraził ją miłością do starych aut juz jako małą dziewczynkę i odtąd jeździli razem na wszystkie, organizowane w ich mieście, zjazdy miłośników motoryzacji. Kiedy tata zrzucił białą płachtę zasłaniającą starego, ale jakże pięknego Hummera, auto przeznaczone do szybkich jazdach przez pustynne bezdroża, lub ciemne lasy, Karolina aż pisnęła a z wrażenia. - Tato!, Ale on śliczny! - Prawda?, Piękny, właśnie sprawdzam silnik... Ale Karolina juz nie słuchała, coś kazało jej wpatrywać się w starą szafę która ukazała się wraz z samochodem, jak gdyby "wyszła" z pod ziemi. Gdyż następną pasja Karoliny były antyki, chociaż nie skończyła nawet 14 lat, wszystko co stare, mające jakąkolwiek wartość kolekcjonerską, tak bardzo ją pasjonowało, że pochłaniało do reszty. Nawet tak wspaniałe auto jakie przed chwilą ujrzała, teraz jakby zrobiło się strasznie małe... i takie odległe. Z transu wyrwał ją tata, który stał koło niej, także wpatrując się bacznie w szafę. - Widzę, że już ją odkryłaś - Zażartował. - Chciałem ci ją zaprezentować nieco później, abyśmy mogli nacieszyć się najpierw samochodem, no ale cóż, widocznie twoja spostrzegawczość wygrała i sama zdążyłaś ją sobie zaprezentować. - Tata uśmiechnął się i puścił oczko do córki. - Tato - Powtórzyła przejęta Karolina. - Spójrz tylko na te rzeźbienia, staranność wykonania... ktoś się nad tym napracował. Zbliżyła się do szafy i delikatnie pogładziła masywne drewno, z którego zrobione były przednie drzwiczki. Szafa jak gdyby drgnęła, może nie było tego widać, ale Karolina wyraźnie to poczuła. dziewczyna zadrżała, poczuła coś dziwnego, rzecz nie do opisania, jakby jakaś niewidzialna siła przesyłała jej pozytywne emocje. Zachwiała się, zobaczyła w wyobraźni krainę. Trudno było ją zakwalifikować do którejkolwiek z krain, jakie, będąc małą dziewczynką, widywała w bajkach. Kraina ta, chociaż pokryta śnieżnym puchem, emanowała ciepłem i radością. To było bardzo dziwne przeżycie, dziewczyna nagle straciła czucie w nogach i osunęła się na podłogę, w ostatniej chwili przestraszony tata zdążył chwycić ja od tyłu, aby opadła mu na ramiona, a nie na ziemię. - Córeczko, Karolinko, co się stało?, Słyszysz mnie? Karolina ocknęła się, leżąc na kanapie w salonie. - Dzięki Bogu!, Karolinko, co ci się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych