Skaza i Szakal
Powiedzmy, że zainspirowane własnymi wrażeniami z powrotu do domu od koleżanki.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Skaza i Szakal
Autobus wjeżdża na przystanek. Dwaj moi kumple już wsiedli, więc i ja żegnam się z koleżanką, która odprowadziła nas przy okazji wyprowadzając psa. Całkowitym przypadkiem nasze usta się spotykają. Nieważne. Żadne z nas nie weźmie tego na poważnie. Chociaż nie powiem, żeby specjalnie mnie to zmartwiło. To nawet dobrze. Wsiadam do pojazdu, którego jedynym przeznaczeniem jest dowieść moje dupsko pod dom. Kasuję bilet, który wyskakuje z kasownika, jakby go diabeł gonił i chowa się w mojej kieszeni. Rozsiadam się zajmując dwa miejsca. Lustruję moich towarzyszy podróży. Dwaj kumple, ale oni nie mają w tym momencie znaczenia. Tłusty kierowca. Nie obchodzi mnie. Jakaś stara babcia. Pewnie fanatyczka religijna. Dziwnie się na mnie gapi. Normalka. Młodzież przyszła. Pewnie wyglądam na młodego…. Jechał to sęk. Przychodzi kolej na łysego dresa, który z tyłu autobusu buja się w rytm czegoś co oni nazywają muzyką, a w rzeczywistości jest trzema komputerowymi dźwiękami ułożonymi w trzy ścieżki dźwiękowe o różnych tempach. Super. Mam go gdzieś, byleby nie sprawiał kłopotów. I jeszcze jakaś babka z toną tapety na twarzy. Aż szkoda patrzeć. A pies im wszystkim mordy lizał! Mam zły dzień. A jak ja mam zły dzień, to niebiosa się walą i otwierają bramy piekieł.
Przystanek. Z otchłani nocy wsiada jakiś bezdomny i zajmuje miejsce niedaleko mnie tak, że patrzę wprost na niego. Jest wychudzony, śmierdzi, ubrany w jakieś łachy. Stawia swój wózek, wyciągnięty z jakiegoś śmietnika obok siedzenia. Z kieszeni beżowej kurtki wyciąga cukierka w złotym opakowaniu. Rozwija papierek i wkłada czekoladkę do ust. Śmiecia chowa w brudnych jeansach. Jego wychudzona szczęka, porusza się nieapetycznie, gdy biedak delektuje się cukierkiem. Takim samym głupim cukierkiem, który ja połknąłbym w całości. Dla niego jest to jedyna, mała przyjemność, po dniu żebrania i chodzenia po śmietnikach. Pewnie całą noc spędzi w tym autobusie, przynajmniej dopóki go nie wyrzucą….. Kocham patrzeć na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ra'kiestaan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…