Skok
Take opowiadanko w klimatach fantasy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Szybciej! Mamy mało czasu!
Dwie zakapturzone postacie stały przy drzwiach do rezydencji lorda Meonela.
- Pożyczyć Ci mój wytrych?
Jeden z nich z podenerwowaniem wiercił wytrychem w dziurce od klucza, co chwila spoglądając za siebie, czy nie widzi ich jakiś strażnik.
- Przecież pilnuję, żeby nas nikt nie zauważył! Pospiesz się!
Zamek w drzwiach ustąpił. Niższy z mężczyzn uchylił lekko drzwi i natychmiast schował się w cieniu, a drugi, obejrzawszy się jeszcze raz za siebie w obawie, że ktoś go widzi, po chwili poczynił to samo.
- Gdzie jesteśmy? – niższy mówił tak, jakby miał nóż na gardle - To chyba piwnice. – odpowiedział drugi – sprawdźmy, może jest coś do obrobienia. - Nie zapominaj, że przyszliśmy tu po Kryształową Koronę!
Wyższy z włamywaczy wyszedł z ukrycia, rozejrzał się po pomieszczeniu, aby upewnić się, że nikt go nie widzi i podszedł do skrzyni leżącej po lewej stronie pomieszczenia.
- Zamknięte!
Wyjął z kieszeni najmniejszy z wytrychów i delikatnie pokręcił nim w zamku. Po chwili ze złością odłożył go na bok i wyjął następny, nieco większy od poprzedniego. Zamek ustąpił i włamywacz błyskawicznie, lecz cały czas cicho, podniósł wieko skrzyni. Wewnątrz znajdowało się kilka worków, a gdy złodziej nimi potrząsnął, przyszło mu na myśl charakterystyczne brzęczenie platynowych monet. Włamywacz uśmiechnął się szyderczo i kiwnął głową do towarzysza. Niższy z włamywaczy zdjął łuk z pleców i wyjąwszy z kołczanu strzałę, napiął cięciwę. Grot ociekał trucizną, która bez problemu potrafiłaby powalić na ziemię nawet najsilniejszego strażnika, i to w czasie nie krótszym, niż minuta. Jego towarzysz zajął miejsce przy kolejnych drzwiach i ostrożnie je uchylił. Po chwili w jego stronę skierowała się para ciemnych oczu, widocznych w otworach na hełmie. Strażnik zaczął powoli podchodzić, trzymając dłoń na rękojeści miecza, lecz zanim zdążył cokolwiek zrobić, strzała jednego z włamywaczy utkwiła w jego piersi. Mężczyzna upuścił miecz, i broń upadła z brzdękiem na tyle głośnym, by usłyszeli go strażnicy z następnego pomieszczenia. I tak się stało – po chwili uchylily się kolejne drzwi i wyszły zza nich dwie osoby, lecz nie byli to zakłuci w ciężkie zbroje strażnicy, tak jak spodziewali się tego włamywcze, lecz pulchni mężczyźni w dworskich ubraniach. Na ich twarzy malowało się przerażenie, być może spodziewali się nagłego najazdu potworów. Włamywczae nie dali im jednak zbyt wiele czasu na zastanawianie, ponieważ po chwili obydwaj dworzanie zostali już otumanieni. Niższy z włamywaczy z niepokojem mierzył w nich z łuku, podczas gdy wyższy z zadziwiającą szybkością i precyzją krępował szlachciców.
- Śpijcie spokojnie. – zadrwił
Zdłodzieje przeszli przez drzwi do następnego pomieszczenia, które musiało być magazynem, ze względu na swoje duże rozmiary i ogromną liczbę kast, skrzyynek i beczek. Obydwaj przemierzyli pomieszczenie wzrokiem i ruszyli w kierunku kolejnych drzwi na lewo, pomijając te, które znajdowały się na prawo. Dostali się do pomieszczenia, pośrodku którego wyryte były na podłodze mistyczne symbole, i w górę wznosił się słup złotego światła.
- Ty, przechodzimy? - Przechodzimy, a co! Najwyżej ukatrupimy kilku kolejnych szlachciców.
I przeszli. Poczuli, jak ich ciało przeszywa przyjemny chłód, i po chwili znajdowali się w eleganckiej komnacie, zdobionej licznymi obrazami i malowidłami. W głębi pomieszczenia stało ogromne łóżko z dużym, pięknie zdobionym baldachimem. Na owym łóżku spał szczupły, acz wysoki mężczyzna. Sądząc po siwych włosach i licznych zmarszczkach na twarzy, a także raczej dużych uszach, był półelfem w podeszłym wieku.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil damianbartosik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…