Słodkie gimnazjum
Początki znajomości siedzących w jednej ławce Marka i Eli.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zaczęło się całkiem niewinnie, przysiadłem się do Eli, bo nie miałem ze sobą książki, a nauczycielka wyraźnie stwierdziła, że „co najmniej jedna na ławkę”. Nikt nie zwrócił większej uwagi, pomijając może samą Elę. Jaka była? Cicha dziewczyna, średni wygląd, średnie oceny, starannie nie wyróżniająca się przeciętna uczennica gimnazjum. Gdy zapytałem czy mogę przy niej usiąść, oczywiście już siedząc, przytaknęła wyglądając na zrezygnowaną. Prawdopodobnie przygotowywała się mentalnie na durne docinki innych uczniów. Możliwe, że po lekcji usłyszy coś podobnego do „zmiękły ci nogi jak koło ciebie siadł, co?”. Jakoś tak głupio mi się zrobiło gdy o tym pomyślałem, chciałem zagadać, nie znalazłem słów, zaczęła się matematyka. Nauczycielka kazała wykonywać zadania, po czym przestała się interesować. Ja spojrzałem na zadania, po czym również przestałem się interesować. Równania liniowe, ile można wałkować to samo? Zamiast chociażby otworzyć zeszyt i udawać, że coś robię, zacząłem przyglądać się temu co robiła dziewczyna obok. Odczytywała coś z wykresu funkcji y=0.5x+2 i zapisywała w zeszycie, nuda. Pomyliła się. Powiedzieć jej? - Dla dziesięciu powinno być siedem nie osiem - rzuciłem od niechcenia. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, sprawdziła, poprawiła. - Dzięki - szepnęła. Po tym jak poprawiłem ją jeszcze kilka razy zapytała skąd znam poprawne odpowiedzi ledwie spoglądając na zadania. Wytłumaczyłem pojęcie zmiennej kierunkowej. O dziwo zrozumiała i zaczęła robić mniej błędów. Nawet nie zauważyłem rozbrzmiewającego dzwonka. Do końca przerwy nie wstałem nawet z krzesła. Ela dokonała przezbrojenia, zestaw przeciwko matematyce zastąpił ten na język polski. Nie potrzebowałem już cudzej książki, ale i tak zostałem. Lekcja ciągnęła się jak flaki z olejem, od czasu do czasu zapisywałem słowa nauczycielki, używając coraz bardziej ozdobnych liter. - Ładne pismo - napłynęło z mojej prawej. Obejrzałem się na Elę ze zdziwieniem, nie spodziewałem się, że będziemy prowadzić dziś jeszcze jakąś konwersację. Po rzuceniu cichego „staram się”, okazało się, że moje przewidywania się sprawdzają - zakończyliśmy rozmowę. Niedługo później skończyły się również lekcje. Wracając do domu ze zdumieniem odkryłem, że rozmyślam o nowej koleżance. Uśmiechnąłem się lekko pod nosem. Właściwie to czemu nie. Miło byłoby wreszcie znaleźć kogoś z kim można by normalnie porozmawiać, a Ela wyglądała na inteligentną. W każdym razie wystarczająco, żeby starać się nie zwracać na siebie uwagi, co już dobrze wróżyło. * Następnego dnia rano od razu usiadłem tam gdzie wczoraj. Ela zrobiła wielkie oczy, na moje powitanie bąknęła niewyraźne „cześć”. Najwidoczniej nie spodziewała się gościć mnie po raz wtóry. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? - Gość w dom, Bóg w dom - zażartowała. Uśmiechnąłem się, mam nadzieję, że zachęcająco. Kolejne lekcje mijały, a ja z zafascynowaniem przyglądałem się jak strony zeszytów Eli zapełniają się równiutkimi liniami bezsensownych notatek. - Podziwiam Cię. Jakim cudem znajdujesz w sobie energię do spisywania tego wszystkiego? - zapytałem gdy przepisała rozwiązanie któregoś już z kolei zadania z łączenia oporów. - To ja Cię podziwiam. Przecież nawet nie słuchałeś tego co pani mówiła - nawiązała do rozwiązanego przeze mnie przy tablicy problemu. - Reszta słuchała i jakoś im nie pomogło. Te zadania nie są trudne, to ta babka wszystko komplikuje swoimi dziwnymi tłumaczeniami - wskazałem na nauczycielkę próbującą właśnie, całkowicie bezskutecznie, porównywać opory…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dzik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…