Śmierć
ucieczka przed światem
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sobotni, sierpniowy wieczór. Za oknem tępa masa tłumu maszeruje w ściśle określonym rytuale, nakazującym szukanie dodatkowych promili wszędzie tam gdzie tylko jest to możliwe. Nie ważne z kim, nie istotne gdzie, liczy się tylko dodatkowa porcja ukajającego alkoholu. To pomaga, daje niepodważalne alibi na bycie kretynem. W ten sobotni, sierpniowy wieczór każdy ze spokojem zrzuci maskę i pokaże całemu światu jak bardzo rozwijająca się w nim od czasu narodzin głupota wpłynęła na wyraz jego twarzy, sposób myślenia, zachowanie.
Wszystko to jednak nie dotyczy mnie dzisiaj. Nie mam obowiązku rozmawiać z tłumem, który sam w sobie czuje się tłumem wyjątkowym, indywidualnym i zapewne również mądrzejszym od każdego innego tłumu. Dziś nie czuje się najlepiej. Leżę w łóżku zlany zimnym potem i z trzęsącymi jak w gorączce rękami sięgam po ostatnią tabletkę przeciwbólową w nadziei, że kolejna dawnego lekarstwa zamkniętego w kolorowej, zachęcającej do spożycia ampułce, przyniesie ukojenie natężającemu się ciągle cierpieniu. W głowie oprócz skrawków własnych myśli słyszę jedynie przeszywający wszystkie moje komórki mózgowe straszliwy huk, a właściwie jego najbardziej rozwiniętą formę. To tak jakby trębacz z Wierzy Mariackiej zainstalował w mojej głowie system głośników stereo i teraz chce za wszelką cenę udowodnić mi, że sterczenie na jakiejś wieży z durną trąbką w ręku nie jest tak najbardziej bezsensowną formą samorealizacji i że zawsze znajdzie się choć jeden odbiorca, który chcąc nie chcąc będzie go słuchał. Dlaczego więc pytam, skoro już raz udało się komuś go uciszyć, dlaczego nie znajdzie się dzisiaj jakaś zabłąkana strzała i nie zabierze tego nędznego grajka z mojej głowy.
Ale chwila, chyba jednak udało mi się powtórzyć bieg historii. A może to kilogram zjedzonych wcześniej środków przeciwbólowych zaczął działać, tak czy inaczej trębacz znikną. Żadnych nieprzyjaznych dźwięków, żadnego grania, żadnych hałasów tylko słodka jak najwspanialsza czekolada cisza. Coś wspaniałego, pławić się w końcu we własnych myślach nie zakłócanych przez niedowartościowanego muzykanta. A może, może to wszystko tylko mała przerwa, albo czas na wieczorną zmianę trębaczy. Może właśnie wspina się po schodkach kolejny kretyn z trąbką, może nawet z jeszcze większą niż jego poprzednik. Albo prowadzi nawet swojego upośledzonego kolegę z bębnem większym niż moja głowa jest w stanie zmieścić, który tylko czeka aby
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Fiener
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…