Spacer do Lamiki
Chciałem napisać jakąś wielką, ładną powieść. Nie wyszło narazie. Bylem zmęczony, napisałem, co czułem.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Burzowe chmury zgromadzone trzaskały hałaśliwie o siebie. Ustąpiło słońce, pociemniało niebo, wygasły wszelkie jasności otoczenia. Wartkie strumyki deszczu przykryły ziemię. Kacime nie widział tego aktu przyrody, ponieważ zapatrzony był w pustą kartkę papieru, którą usiłował wypełnić. Całe pokojowe światło skupiało się na nim i biurku. Przy maksymalnej koncentracji nieposkładane myśli krążyły chaotycznie w głowie jego i drwiły sobie z pisarza. Nie wytrzymał, poddał się. Zgniótł papier, rzucił do kosza i wyszedł. Tymczasem grube obłoki chmur opadły niczym kurtyna, dopuszczając życiodajne promienie. Wiatr opanował się, ucichł. Po burzy zostały tylko kałuże. Nie było na co dłużej czekać. Należało ruszyć się gdzieś po godzinach spędzonych w domu. Założył buty i poszedł do Lamiki, która na pewno wysłucha i zrozumie. Droga nie będzie jednak łatwa, ponieważ nie wiedział, gdzie ona mieszka. Miał cichą nadzieję, że gdzieś w jego mieście. Musiał w to wierzyć, inaczej jego życie nie miało by sensu. Kiedy wyszedł z mieszkania, musiał zdecydować. Zobaczył liczne sznury tłoku, wijące się chodnikami, usłyszał zewsząd miejsce hałasy, poczuł smród benzyny. Nie lubił wychodzić na ulicę. Poszedł na północ, w stronę domków jednorodzinnych. Wiedział, że Lamika wolałaby spokój i nie szukałaby niepotrzebnych atrakcji. Ruszył ulicą Długą, skręcił w obręb Wielkiego Placu, aby wyrwać się z ludzkiej masy. Cisza ogarnęła go ponownie. Powoli jego oczom ukazywała się ruina starego wiaduktu. Pod tą sypiącą się ruderą zauważył młodego mężczyznę. - Tylko spokojnie – powiedział Kacime do niego. - Litrowa wódka w mojej bandzie – rzekł z uśmiechem ów mężczyzna. Kacime długo wychowywał się w tych stronach i rozumiał już częściowo tutejszy dialekt. Wódka oznaczała przyjemność, litrowa to znaczy, że cała, a „w mojej bandzie” to odpowiednik „po mojej stronie”. - „Cała przyjemność po mojej stronie” – przetłumaczył sobie w myślach. Okazało się więc, że wiaduktowy tubylec nie był do niego wrogo nastawiony. Co za szczęście. Kacime mógł spokojnie podążać dalej do celu, którego jeszcze nie widział. Kiedy wydostał się z Wielkiego Placu, zapadał już wieczór. Słońce czerwieniało i do połowy schowało się za horyzontem. Wpadł znów w tłum, ale jakiś przerzedzony, wieczorny. Niedaleko po lewej, za zabytkowym młynkiem był park. Pisarz po nierównych chodnikach udał się właśnie w tamtym kierunku. Lamika jest z pewnością jak woda, tryskająca w fontannie - życiodajna, upajająca mnóstwo drobnych istnień, emitująca zgromadzone ze słońca promienie, albo jak drzewa – płuca wielkiego miasta. W parku były ławki, a na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pluszak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…