Wróć do katalogu

Spisek

Spisek, ale kogo na kim? Dyrektora na uczniach czy odwrotnie... W szkole dochodzi do tragedii. Jak to wzystko się skończy? Czytajcie a zobaczycie:) Proszę o oceny i komentarze...

slawi13, opublikowano , 20 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Przecież to Jedynka. Liceum nr 1! Karol, przecież tam chodzi Ania! - Spokojnie... Jedziemy tam! - Co mówili? - Jedna ofiara śmiertelna. - Ale to była strzelanina? - Nie wiem. Słyszałem tyle co ty. - Boże... Przecież tam była moja córeczka! Nasza córka! - Na pewno nic jej nie jest...Boże. To niemożliwe.... - A co ze sprawcą? - Nie wiem. Mówię ci, że wiem tyle co ty... Nie mówili.

* * *

- Boże drogi. Przecież tam chodzi Kamil! - Faktycznie! Nasz syn tam był. Podczas tej strzelaniny! - Niemożliwe... Mówią, że jest ofiara śmiertelna, ale to nie była strzelanina. - A co to było? - Nie ma czasu. Jedziemy tam. Boże drogi, nasz synek!

* * *

" Tragedia w jednym z warszawskich liceów"- "Podpis w TVP 1" 21.04.2006r. (wieczór tego samego dnia) " Zabójstwo w szkole..."- " Podpis w TVN 24" 21.04.2006r. " Dramat w polskim liceum..."- " Podpis w BBC " 21.04.2006r.

" Szkoła nie przyniosła mu przyszłości! Dała mu koniec nadziei na jakąkolwiek przyszłość! Odebrała mu życie!"- napis na fladze pozostawionej pod szkołą przez uczniów, 21.04.2006r.

* * *

21.04.2006r.

Dzień zapowiadał się jak każdy inny. Był piątek, przyroda budziła się do życia, uczniowie też. Większość planowała już co będzie robić w weekend, z kim się umówi i gdzie pójdzie. Patryk Strzyżewski nie zwracał uwagi czy ma sobotę, niedzielę, czy poniedziałek. Był on typowym "złym chłopcem", który w szkole robił co chciał, kiedy chciał i gdzie chciał. Wszyscy uczniowie bali się go i dlatego miał wąskie grono znajomych. Niektórzy mówili, że jest inteligentny, ale większość nie chciała w to wierzyć. Często nie chodził do szkoły, ale dziś chciał...i to bardzo. Miał pewną sprawę do załatwienia. Ta sprawa związana była z Michałem Dworkiewiczem. Szkolny geniusz, informatyk pasjonujący się hakerstwem. Ludzie, którzy się z nim stykali twierdzili, że jest dziwny i zachowuje się jak "psychol". Był sierotą, podobnie jak Strzyżewski. Patryk zetknął się z nim w dziwnych okolicznościach z pomocą dyrektora szkoły.

* * *

Miesiąc wcześniej

Dyrektor pierwszego LO w Warszawie wszedł do swojego biura wściekły. Był gruby i łysy. Zawsze wyglądał jakby przed chwilą zjadł tłustą golonkę. Usiadł za biurkiem i wezwał swoją sekretarkę. Ewa Kogut była starą panną, która uwielbiała donosić na uczniów. Od ich gnębienia był jej szef. - Wkurzają mnie Strzyżewski i Dworkiewicz! Obydwaj z klas pierwszych. Nie wiem jak mogliśmy ich przyjąć. Pierwszy jest opryskliwy, agresywny i zły. Drugi zachowuje się jak psychol! Jest ponoć świetny z nauki, ale drażni mnie. Nie chcę by tacy uczniowie tu chodzili. Znajdź na nich haka!- krzyknął. Często miał tak, że denerwowali go jacyś uczniowie. W całym mieście, wśród uczniów, znane były historie o tym, jak gnębił podopiecznych tylko po to, by ich wywalić. Teraz jego ofiarami stać mieli się ci dwaj pierwszoklasiści. Po godzinie panna Kogut przyszła z raportem. Z szerokim uśmiechem przedstawiła go dyrektorowi: - Strzyżewski to znany chuligan i rozbójnik szkolny. Na dodatek, po lekcjach, gra w koszykówkę na sali gimnastycznej bez żadnych opłat. To niedozwolone. Dworkiewicz...uczniowie twierdzą, że wieczorami korzysta z sali informatycznej i włamuje się na różne serwery. To niepotwierdzone, ale bardzo poważne.- czekała na reakcję. - Wezwij najpierw Strzyżewskiego. Jak wyjdzie, to biegnij po Dworkiewicza.- odrzekł knując coś w głowie. Patryk wszedł luźnym krokiem do gabinetu dyrektora. Rozsiadł się wygodnie w krześle naprzeciw. - Wzywał mnie pan, panie szefie?- spytał drwiącym głosem. - Przestań dzieciaku! Mam na ciebie haka. Mogę wyrzucić cię za kilka rzeczy ze szkoły. - Na przykład? - Pobicie, o którym dowiedziałem się dopiero dzisiaj. Panna Kogut wiele informacji potrafi dostarczyć. Mnóstwo wagarów i wykroczeń poza regulamin. - Wszystko co trzeba zdawać, zdaję. Pobicie...nikt się nie przyznał przed panem, że go pobiłem, więc go nie ma. Kogut jest starą plotkarą, która zrobiłaby karierę w SB! - Nie wyglądasz mi na kogoś wiedzącego co to SB. - A widzi pan jak zaskakujący potrafię być.- wrócił do lekceważącego tonu. - Ach, mam na ciebie kolejną rzecz. Obrażanie pracownika szkoły i to jeszcze w mojej obecności! - Ile ma pan na mnie rzeczy, to pana problem. Już?- wiedział, że nic nie mogą mu zrobić. Nie udowodnią mu niczego, a za obrażanie kogoś, raczej go nie wyrzucą. - Korzystanie z sali gimnastycznej po lekcjach, bez żadnych opłat i zajęć dodatkowych. Nie wiem jak się tam dostajesz, ale twoja noga już tam nie postanie. Zabraniam ci chodzić na w-f, uczestniczyć w zajęciach sportowych, a jak jeszcze raz mi podpadniesz to koniec. Widzisz jakich masz kolegów. Za jakiś przywilej powiedzą co robisz. Na pewno kiedy ich poproszę, potwierdzą coś, za co wylecisz ze szkoły. Widzisz- 1-0 dla mnie.- uśmiechnął się szeroko i zaczął rechotać. - Kto na mnie doniósł? - Nie wiem. Spytaj się Dworkiewicza.- Patryk wybiegł z pomieszczenia, nie zamykając za sobą drzwi. - Za miesiąc, dwa wyrzucimy go. Coś się wymyśli i po nim. Biegnij po Dworkiewicza za nim go dorwie.- powiedział pannie Kogut. Ta wyszła szybkim krokiem sprawdzając plan lekcji jego klasy. Patryk wyszedł ze szkoły. Nie zamierzał wracać na lekcje. Sprawdził kiedy Dworkiewicz kończy. Wróci pod szkołę kilka minut wcześniej i dorwie go jak będzie wychodził. Porozmawiają sobie... Ewa zapukała do klasy. Kiedy weszła poprosiła Michała do siebie. Ten wstał patrząc na boki. Miał długie włosy, okulary i wzrok niezrównoważonego umysłowo. Dziwnym krokiem doszedł do panny Kogut. - Dyrektor cię wzywa.- powiedziała mu kiedy zamknęła drzwi. - A-a-ale po co mnie wzywa dyrektor? O co chodzi?- spytał przestraszony. - Dowiesz się kiedy dojdziemy do jego gabinetu.- odparła spokojnie. Weszli przez sekretariat. Pokazała mu drzwi i usiadła za swoim biurkiem, przygotowując się do podsłuchiwania. - Usiądź.- Michał zrobił co mu kazano. Był cichy i czekał na to co powie mężczyzna przed nim. Niczym nie przypominał swojego poprzednika. No może na pierwszy rzut oka. - Grozi ci wyrzucenie ze szkoły.- po tych słowach uczeń spojrzał przeraźliwie na grubego dyrektora. - Dlaczego?- zapytał. - Doszły do mnie wieści, że po szkole korzystasz, ze szkolnych komputerów. Nie wiem jak się tam dostajesz, może masz jakieś układy. Tyle, że włamujesz się na serwery. Bawisz się w hakera!- krzyknął. - Nie wiem skąd ma pan takie nieprawdziwe informacje. Po pierwsze mam pozwolenie od nauczyciela informatyki na przebywanie w tej sali. Po drugie są to bezpieczne serwery treningowe, na które można bezpiecznie się włamywać. To taka zabawa! - Myślisz, że ci uwierzę? Łamiesz prawo na terenie naszej szkoły! Udowodnimy ci to! - Nie wiem czy jest pan na tyle inteligentnym człowiekiem by pojąć to, co powiedziałem wcześniej. To jest legalne. I nie wiem, jak uda się panu udowodnić nieprawdę. Słyszałem, że niektórzy to potrafią, ale są to mądrzy ludzie. Sam sobie odpowiedziałem! Nie wyjdzie panu!- dyrektor go zdenerwował. Michał Dworkiewicz nie lubił, kiedy ktoś go denerwował. - Przestań, bo od razu cię wywalimy! Teraz wynoś się stąd! - Kto powiedział panu takie kłamstwo? - Nie wiem. Pytaj Strzyżewskiego! - Co on ma do tego?- dyrektor uśmiechnął się tylko podstępnie. Uczeń wyszedł trzaskając drzwiami. Otworzyła je panna Kogut. - Doprawdy, istne z nich kanalie. Miesiąc półtora i wyrzucamy obydwu. Tak jak zawsze. Przecież koledzy potwierdzą naszą wersję, prawda Ewuniu? - Ma pan świętą rację...

* * *

Patryk stał pod szkołą czekając na tłum wysypujący się z niej. Interesowała go z niego jedna osoba. Powoli ludzie zaczęli wychodzić zakładając na siebie kurtki. Cieszyli się z weekendu. Zbijali się w grupki. Raz wychodziły większe, raz mniejsze. Po kilku minutach było już pusto. Drzwi otworzyła ostatnia osoba. Był to Michał, ciągnący swój płaszcz po ziemi. Obydwaj spojrzeli sobie w oczy. Strzyżewski podbiegł do okularnika i docisnął go do ściany. Potrząsnął nim kilka razy. - Co nagadałeś dyrowi?!- Dworkiewicz nie przestraszył się za bardzo. Szczerze mówiąc w ogóle nie przestraszył się najstraszniejszego chłopaka w szkole. - Co ty mu nagadałeś. - Nic. Ale skąd wie o tym, że gram w kosza po lekcjach? Mówił, że od ciebie! Siedzisz za tymi kompami i wiesz wszystko o wszystkim. Nie zdziwiłbym się, gdybyś miał podsłuch i kamery gnojku! - Mi powiedział, że od ciebie wie o tym, że włamuję się na jakieś serwery. Grasz w tego kosza i mnie podglądasz. Co?!- Patryk "odłożył" go na miejsce. - Wrabia nas.- powiedzieli równo. - O co mu chodzi. Rozumiem, nie jestem za grzeczny. Może znów wywala, tak jak się w tych historiach słyszy. - Na pewno. Przekupują uczniów, którzy się za nimi wstawiają. - Ale na pewno to nie ty?!- Strzyżewski chciał się upewnić. - Po co miałbym na ciebie donosić? Żebyś mnie zabił?- Patryk znów przygniótł go do ściany. - Może tak będzie, jak się nie przyznasz!

* * *

21.04.2006r.

Przed lekcjami, Patryk wysłał do Michała smsa o treści: Przygotuj się gnojku! Usunął wszystkie inne wiadomości w skrzynce odbiorczej i nadawczej. Zostawił tylko tą. Bolały go plecy. Jeden punkt po lewej stronie. Dotknął się tam i wyszedł z mieszkania ciężko oddychając. Żył sam. Po lekcjach, jak nie grał w kosza, to pracował. Nie miał żadnej rodziny, nie chciał, by zainteresował się nim Dom Dziecka. Jako siedemnastolatek nic by tam nie dostał. Pomieszkałby chwilę, a potem powrót do szarej rzeczywistości. Wolał już do niej przywyknąć. W szkole, jako opiekunkę, wpisaną miał babcię, która zmarła jakiś czas temu. Teraz był sam i musiał sobie radzić... Wszedł do budynku jak zwykle, pewnym krokiem rozstawiając szeroko bary. Przywitał się z kilkoma kolesiami i poszedł pod klasę. - Dziś nie ma żadnych sprawdzianów, a ty w szkole.- mówili koledzy z klasy uśmiechając się drwiąco. Nie odpowiedział. Minęła pierwsza lekcja. Wychodząc z klasy, na korytarzu mignął mu Michał. Podbiegł do niego. Chłopak dziwnie na niego patrzył. Popchnął go na ścianę. Ten miał pozlepiane włosy, podarte ubrania...wyglądał beznadziejnie.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych