Spiski, rozdział 1: Zabójstwo
Jestem osobą dość młodą, więc proszę być szczerym, ale równocześnie łagodnym w krytyce. Moje opowiadanie rozgrywa się w wymyślonym przeze mnie świecie, Malhunie. Uwielbiam fantasy, więc moje opowiadania są... fantastyczne. Wszelakie nazwy pochodzą z
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Krasnolud Theron obchodził tego dnia wyczekane setne urodziny. W kulturze jego ludu oznaczało to wejście w wiek dorosłości i musi zgłosić się do wojska. Jego przybrany ojciec, Fissadiy z rodu DeYack, był Niziołkiem, złodziejem. Był już stary i bardzo schorowany, lecz za młodu ukradł wiele kosztowności i pracował dla wielu panów i gildii złodziei, dzięki czemu niemal opiewali w luksusach. Jego żoną, oraz przybraną matką dla Therona była Harayia, zwykła kura domowa, lecz także była halflingiem. Przygarnęli krasnoluda, jeszcze jako małe dziecko, odnajdując go w złupionym krasnoludzkim forcie Goldhall. Przygarnęli także jego nową siostrę, elfkę, Xaelię, posiadającą wrodzony talent magiczny. Theron zamierzał wyposażyć się w broń i zbroję u lokalnego handlarza, za pieniądze ze skarbca rodzinnego. Wszedł do wielkiego pokoju i zaczął zapełniać swoją sakwę, kiedy nagle usłyszał znajomy głos Xaelii zza swoich szerokich pleców: -Co robisz? –spytała młodsza siostra. -Chcę wziąć pięćdziesiąt sztuk złota, aby kupić sobie dobry topór, zbroję i tarczę. Wiesz przecież, że dzisiaj muszę zgłosić się na posterunek, żeby się z rekrutować. -Ale nasz ojciec jest tak chory… Potrzebuje twojej pomocy, inaczej umrze. Ja mu nie pomogę, co prawda znam się trochę na magii leczniczej, ale potrafię tylko leczyć rany. Mogę tylko złagodzić chorobę, a twoje wsparcie duchowe może wydłużyć mu życie. -Jeżeli nie stawię się na posterunku, aresztują mnie i już nigdy nie zobaczę ojca żywego. -Ale… -zaczęła Xaelia, lecz w tym momencie zjawił się w skarbcu Fissadiy.- Ojcze! Co tutaj robisz? -Usłyszałem waszą kłótnię i postanowiłem sprawdzić, co się dzieje.-odpowiedział słabym głosem stary halfling. -Powinieneś leżeć w łóżku i odpoczywać. Odprowadzę cię. Theron wykorzystał chwilę nieuwagi młodszej siostry, zabrał pieniądze i wymknął się z pokoju. Starał się stąpać cicho, żeby nie obudzić śpiącej jeszcze matki i służby, był jeszcze wczesny ranek. Po wyjściu z domu odetchnął głęboko i szedł dalej normalnym chodem. Jego dom znajdował się na przedmieściach, ponieważ, mimo szlacheckiego tytułu, jego ojciec w przeszłości był złodziejem, po za tym Niziołkiem, a ludzie woleli szlachtę z własnej rasy. Szlachcice z miasta Ghadaas nie życzyli sobie takiego towarzystwa w swojej dzielnicy. Targ był w centrum metropolii, więc Theron musiał przebyć daleką drogę krótkimi dróżkami Ghadaas, by na niego się dostać. Po przebyciu kilkuset metrów krasnolud miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Odwrócił się, lecz usłyszał tylko świst i rąbek czarnej szaty, obdarzonej zakończeniem w kształcie głowy smoka, znikającej za rogiem. Theronem przeszły dreszcze ‘pewnie jakiś zabójca’, pomyślał i przyspieszył kroku. W Ghadaas istniało wiele gildii złodziei, lecz nigdy nie widział tego symbolu: głowa czerwonego smoka, otoczona wieloma niebieskimi płomykami. Być może był to zabójca z Księżycowych Krain, w których żyło wiele istot, potrafiących widzieć bez światła, nadających się świetnie na złodziei i morderców. Przechodząc przez slumsy zrobiło mu się niedobrze. Widok martwych ciał, trędowatych, chorych dzieci, nawet największego poszukiwacza przygód przyprawiłby o mdłości. Przez tą dzielnicę zaczął biec. Chciał ją jak najszybciej opuścić. Lecz, kiedy zobaczył ciało żebraka, zmasakrowane, nie wytrzymał i zwymiotował. Nie wiedział, kto mógł popełnić taką zbrodnię. Strażnicy czasem aresztowali żebraków, jeżeli byli zbyt natrętni, ale nigdy by go nie zabili, a już na pewno nie w taki sposób. Możliwe, że zrobił to jakiś bardzo nerwowy mieszkaniec miasta, lub okryty złą sławą poszukiwacz przygód, którego okradli. Tak czy tak, Theron szedł dalej, minął punkt rekrutacyjny, do którego miał się zgłosić jeszcze dzisiaj, lecz najpierw musiał się wyposażyć w trochę sprzętu. Po całej tej krótkiej podróży, krasnolud dotarł wreszcie na wielki targ Ghadaas. Był to ogromny plac otoczony kramami i sklepami. Był tam nawet cyrk oraz przyjezdni sztukmistrze. Theron udał się jednak do tej części plac, w której sprzedawano bronie i zbroje. Zaczął oglądać ciekawe bronie. Miał już sięgnąć po potężnie wyglądający młot bojowy i spytać o cenę, kiedy usłyszał za sobą krzyk ‘Theron!’. Odwrócił się i zobaczył zadyszaną i zapłakaną Xaelię: -Theron! Chodź szybko! -powiedziała. -Co się stało? –spytał krasnolud. -Ojciec nie żyje. -Co!? –Theronowi zawirowało w głowie. Mężczyzna, który wychowywał go niemal od najwcześniejszego dzieciństwa zmarł. Nie mógł w to uwierzyć. Zaczął biec najszybciej jak mógł w kierunku domu. Po jakimś czasie zgubił zmęczoną już biegiem młodszą siostrę, lecz nie zwracał na to uwagi. W ogóle na nic już nie zwracał uwago. Chciał tylko jak najszybciej dotrzeć do domu. Strach o ojca do dawał mu sił. Może to tylko tragiczna pomyłka. Może po prostu pogorszył się stan jego, choroby, ale ciągle da się go uratować. W mieście było wielu kapłanów, ale żaden nie potrafił wskrzeszać ludzi ani przedstawicieli żadnych innych ras. Kiedy dobiegł już do domu, cały zziajany, przeskoczył dwa schodki przy wejściu, niemal wpadł na lokaja, ale udało mu się do biec do łóżka Fissadiya. Sprawdził jego puls. Po kilku długich sekundach stwierdził, że jego serce już nie bije. Pokręcił głową z przerażeniem. Matka stojąca obok wybuchła głośnym płaczem. Theron przytulił ją i spróbował pocie szczyć, jednak sam czuł się podobnie jak ona. Wypełniał go wszechogarniający żal. Żal o ojca, najważniejszą osobę w swoim dotychczasowym życiu. Przypomniał sobie wszystkie wspólne treningi, posiłki. Z jego oczu popłynęły łzy. W tym momencie do pokoju wpadła, wyczerpana bieganiem, Xaelia, lecz kiedy zobaczyła, co się dzieje, od razu zrozumiał, że dla ojca nie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil drizzt10
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…