Spotkanie z koboldem cz.1 - Zapiski
Poeta opowiada o pierwszym spotkaniu z koboldem, wyjatkowo dziecinną jaszczurką
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdy co jakiś czas powracam myślami do tamtego spotkania, nie mogę uwierzyć że tak się zachowałem, chociaż to nie był już mój pierwszy raz. Ale może jednak zacznę od początku...
Rzecz zaczęła się pod pewnym dębem, czy tam klonem. Nie wiem, nie pytałem się jego...jej...nieważne. Próbowałem w spokoju pisać poemat w cieniu tegoż drzewa. No właśnie, "próbowałem" to bardzo dobre słowo. Przegryzając końcówkę pióra, czułem, że co chwila mi coś przeszkadza, przerywa me myślenie. A to jakiś ptak postanowił głośno oznajmić, że żyje i ma się dobrze,a to liście musiały się poruszyć z powodu niezbyt silnego wiatru. Największą przeszkodą w pisaniu byla jednak obecność dziwnego stworzenia, które spotkałem pierwszy raz w moim krótkim życiu, a byl nim kobold, o którym teraz opowiem. Pytacie pewnie, kimże jest ów kobold. Mała jaszczurka z ogonkiem i skrzekliwym głosikiem, to wyjątkowe uproszczenie tegoż dziwnego stworzenia. Wygląd jednak nie jest najważniejszy, acz jego charakter, bardzo burzliwy, nieco dziecinny oraz cokolwiek zagubiony. Gdy po raz kolejny włożyłem końcówkę pióra do ust, przegryzając ją lekko, kobold spojrzał na mnie swymi wielkimi, błękitnymi oczętami. Wyglądał w tamtym momencie jak dziecko, spragnione wiedzy, cóż takiego wyczyniałem. - Uuuu, a co pan takiego robi? Co? Oooo, niech pan powie, tak tak! Kobold zaskrzeczał swoim wyjątkowo piskliwym głosikiem. Zdumiałem się, jak taki mały pyszczek może być przyczyną więdnięcia mych muzykalnych uszu, które usłyszały już niejedno. Odwróciłem swą głowę w jego kierunku, uśmiechając się przy tym uprzejmie. Wypada być grzeczny i tolerancyjny dla dziecka, a takim byl ten kobold, niezależnie od wieku ciała. - Mój przyjacielu, właśnie tworzę wielki poemat, o sensie życia. O miłości, śmierci, zagubieniu. Rozumiesz mnie, prawda? - rzekłem do niego, pełen nadziei że chociaż część zrozumiał. Kobold który nie podzielił się jeszcze swym imieniem, patrzył na mnie przez dłuższą chwilę, widocznie zastanawiając się nad konstruktywną, pełną mądrości wypowiedzią. Nie wiem do teraz, dlaczego wtedy tak się łudziłem. A kobold w końcu się odezwał: - Znaczy się...ten..no...co? Aaaa, że rzyć! Ale pan siedzi na rzyci...ma pan mdłości że strasznie śmierdzi? A po co? Westchnąłem ciężko. Zdumiałem sięz tego, że moja słowa zostały tak brutalnie i bezsensownie przekręcone. Zwłaszcza jego ostatnie pytanie mnie całkowicie wytrąciło z równowagi. Pokręciłem tylko głową i rzekłem: - Mówię o odpowiedzi na to, dlaczego warto żyć. Że szukamy miłosci, że jesteśmy zagubieni i obawiamy się śmierci. Teraz mnie rozumiesz...? Miałem nadzieję że odpowiedź będzie twierdząca. Ach, jak ja sie myliłem... - A po co pan na rzyci siedzi? Ponownie głęboko westchnąłem, dając upust swemu, dobremu wtedy jeszcze, rozdrażnieniu. Ale nie mogłem się dziwić, miałem przed sobą duże dziecko. Już miałem odpowiadać, gdy ten nagle się odwrócił i pobiegł w swoja stronę. Już myślałem
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Crom
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…