Wróć do katalogu

Spóźnienie

Kolejne (jakże by inaczej) wypracowanie na j.polski. Chyba sprzed 3 lat. Może się wam spodoba

Kaa, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Szanowna Pani Profesor! Dlaczego znów straszy mnie Pani kolejną wizytą w gabinecie dyrektora, kolejną naganą w dzienniku lub, dla odmiany, kolejnym telefonem do rodziców? Z powodu jednego, głupiego spóźnienia? Wiem, że to już piąty raz w tym miesiącu, nie musi mi Pani przypominać… Wiem, że dziś trzeci marca, wiem… Niech Pani siedzi spokojnie i da mi powiedzieć! No. Od razu lepiej. Otóż widzi Pani – to nie było takie zwykłe spóźnienie. Co to, to nie. Chcę już na początku zaznaczyć, że nie będę wymyślać jakichś durnych, wyssanych z palca bajeczek typu „przepraszam, budzik mi nie zadzwonił” , czy „mój Boże, znowu uciekł mi autobus!” . Nie. Dziś opowiem Pani najprawdziwszą historię. Straszną, ale prawdziwą.

Otóż, hm…. Eee… To było tak… Proszę mnie nie popędzać, muszę się skoncentrować! No. A więc. Dzień jak co dzień. Idę sobie spokojnie do szkoły, macham plecaczkiem, nucę piosenki harcerskie, ptaszki śpiewają, kwiatki pachną, żule piją jabola przed monopolowym… A tu nagle słyszę AAAAAAAAAAaaaaaaaa!!! Matko Boska, myślę, co się dzieje? Wtem moim oczom ukazał się przerażający widok – oto jakąś nieszczęsną starowinkę wychodzącą z Grama napadł przedszkolak w pończosze na głowie! Brutal wyrwał babuni koszyk z zakupami (a konkretniej to z saletrą potasową, cukrem pudrem i zapałkami, po co jej to było?) i rzucił się do ucieczki. Myślę sobie - nie można patrzeć obojętnie na przemoc i agresję! Zero tolerancji! Kierowana obywatelskim obowiązkiem, ale również mając w pamięci Pani słowa na temat altruizmu i poświęcenia, pognałam za złoczyńcą w stronę placu zabaw. Młodemu najwyraźniej nieco przeszkadzała pończocha – co i rusz obijał się o latarnie i potykał o krawężniki. Prymitywna ta dzisiejsza młodzież, nie sądzi Pani? Nawet porządnego napadu nie umieją przygotować. Zamiast zawczasu uszykować jakąś hulajnogę, kominiarkę uszyć, potrenować w domu, to oni wszystko tak na pałę… To znaczy… chciałam powiedzieć – bez…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych