Wróć do katalogu

Spryciarze

Kolejne doświadczenie Nadziei Porąbaniec.

Rajstop, opublikowano , 7 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nadzieja Porąbaniec po raz kolejny mocno psiknęła posyłając krople śliny na zgrabny stosik książek ułożony przed jej twarzą. - Dawno tu nie odkurzałam. To fatalnie. Było piękne sobotnie popołudnie, jeden z tych nielicznych w roku dni, kiedy Nadzieja postanawia robić coś konstruktywnego. Dziś padło na uporządkowanie szafy z książkami. Zaledwie pięć półek osobistych woluminów, ale Nadzieja była dumna. Całe życie przed nią, kiedyś będzie miała bibliotekę na cały pokój. Teraz postanowiła ułożyć swoje zbiory według jakiegoś ustalonego porządku. Nie wiedziała tylko jakiego. Było tyle różnych możliwości. Banalne: autorami, tytułami (chociaż nie posiadała dwóch książek o takim samym tytule), alfabetycznie autorami, alfabetycznie tytułami (to już było łatwiejsze). Problem też sprawiało fakt, że jeśli wybrałoby się opcję autorzy-tytuły – którzy mają iść na początek – odrzucając opcję alfabetyczną. A może wziąć pod uwagę gatunek i rodzaj książki? Albo wydawnictwo i rok wydania? Lub też podzielić na te ulubione (trzy wyższe półki) i mniej ulubione (dwie ostatnie półki), bo zakładała, że skoro to już są jej książki, to wszystkie lubić musi. Albo jeszcze inaczej: dzielić według tego, jak która jest zniszczona. Jest też opcja – ułożyć kolorystycznie, ale z tego raczej zrezygnuje. Od kiedy swego czasu ułożyła ubrania w szafie właśnie kolorystycznie i wyszło jej, że trzy czwarte szafy tonie w mroku czarnych ubrań –rezygnowała z układania czegokolwiek kolorystycznie. Bała się, że znowu okaże się strasznie mroczna. - Przerasta mnie to – Nadzieja wierzchem dłoni otarła resztki śliny z twarzy. Jak zwykle przeszła jej ochota do generalnych porządków akurat w środku sprzątania. - Cholera by to wzięła. Parszywie mi się nie chce już – bądź co bądź wywalenie wszystkiego z półek na ziemie było dość pracochłonną czynnością. Diabelsko się uśmiechnęła. Chwyciła słuchawkę telefonu. Bardzo szybko wystukała numer do Zbysia Bibusa. Miała to opanowane do perfekcji. Kiedyś w przypływie tęsknoty, ale odpływie środków finansowych, wyobrażała sobie, że dzwoni do ukochanego. Raz po raz wykręcała numer – nie pozwalając jednak na połączenie. Sama wydawała z siebie charakterystyczne bipanie, a potem rozmawiała z wyimaginowanym Zbysiem. Zaprzestała tej zabawy, gdy telefon rozdzwonił się tuż przy uchu, przyprawiając o lekki zawał i pierwsze stadium głuchoty. Teraz sygnał rozległ się naprawdę. - Tak, słucham? – na dźwięk basowego głosu Zbysia majtki same spadały na ziemie. - Zbyszek, kochasz mnie? – Nadzieja postanowiła od razu przejść do rzeczy. Z facetami trzeba twardo. - Tak, oczywiście. A co chcesz? – Zbysio nie był głupi. Doskonale poznawał ten ton. Wiedział, że będzie wykorzystywany jako mężczyzna, ale niekoniecznie tak, jakby sobie tego życzył. - Nic, zupełnie nic... – Nadzieja w brzmienie głosu wlała całą słodycz jaką w sobie miała - ...potachałbyś mi tony książek? - Wiedziałem... - No co. Jesteś mężczyzną. Od tego właśnie jesteście. Ty musisz polować, a ja dbać o ognisko domowe. Tak było od zawsze. Możesz mi chyba czasami coś ponosić i poukładać, prawda? Ja też ci czasami coś gotuje... – przekonywała. - Misiuuuuuu

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych