Wróć do katalogu

Stare kamasze

Stare kamasze

szymon, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszystkiemu były winne stare kamasze - winne były śmierci dziadka, winne babcinemu obłędowi, winne mojemu głupiemu przyjściu na świat i winne jeszcze jednej rzeczy, której nie zdradzę, ponieważ obiecałem. Tak, to będzie zupełnie prawdziwe opowiadanie napisane w zupełnie prawdziwy sposób. Może kogoś zniechęci fakt, że opowiadanie właściwie będzie streszczeniem prawdziwej sytuacji z mojego prawdziwego życia, że nie będzie to takie kolorowe i tak zupełnie oderwane od rzeczywistości jak dotychczas, ale kiedy moje oczy przeczytały temat "Stare kamasze" uśmiechnęły się i spoglądając w lustro dziadka zobaczyły tę sytuację jakby działa się dziś, tutaj, obok mnie, a ja ją tylko w lustrze widzę i opowiadam Wam, co następuje: Tego wieczora dziadek wrócił do domu później niż zwykle, ponieważ w pracy kolega obchodził urodziny i trzeba się było napić wódki. Popijano ją zazwyczaj śmietaną, bo dziadek był pracownikiem mleczarni, albo dodatkowo zagryzano ogórkiem kiszonym, jeśli któremuś udało się z domowej komórki zwędzić pokaźny słoik. Tedy siedzieli tak przy wielkim piecu i pijąc i popijając opowiadali sobie cicho, która z córek w jak bardzo zaawansowanej jest ciąży. Dziadek mówił, że moja mama najbardziej zaawansowana, sąsiad, że jego córka najbardziej, a inny kolega, że jego synowa to już najbardziej bardziej. Śmiali się przy tym i za każdym razem stukali musztardówkami z wódką żytnią, pili do dna i strząsali mocnym gestem krople na podłogę. Dziadek mówił potem, że wypił najwięcej i nie było powodu, by twierdzić, że kłamał, gdyż pił zawsze najwięcej i znany był z tego, że wracał do domu idąc prosto, z głową podniesioną wysoko i uśmiechając się pod wąsem, co wyglądało jakby nad czymś wesołym rozmyślał, a nie liczył kroki od końca, dzięki czemu wiedział, kiedy ma skręcić prawo w naszą furtkę i kiedy będzie ten zdradliwy próg i gzyms, o który tak często się uderzał. Starzy mieszkańcy wsi widzieli z daleka, że dziadek jest pijany i śmiali się z tych, co próbując zagadnąć mijającego ich dziadka dostawali od niego wiązanką soczystych wyzwisk po głowie, ponieważ dziadek musiał wtedy wrócić do bramy mleczarni i zacząć odliczać raz jeszcze kroki od tyłu, dzięki czemu wiedział gdzie furtka i gzyms. Ale rozprawiam tu o chodzeniu, kiedy najważniejsze jest przecież wchodzenie, a raczej wejście dziadka do sieni. Może zacznę od tego, że babcia bardzo niecierpliwie wyczekując dziadka dwa razy już przypaliła ziemniaki i kawał mięsa z kapustą, a także wypiła kilka kubków zimnego mleka dla uspokojenia, kilkanaście razy napomniała moją mamę, by nie wychodziła już do sieni, bo jeszcze się przeziębi, a będąc w najwyższej ciąży we wsi nie może się przeziębić, bo to na pewno jest chłopiec, a przeziębić chłopca to niedobrze, bardzo niedobrze. Kilkanaście znowu razy babcia kazała swojemu ojcu, a mojemu pradziadkowi wychodzić na drogę i patrzeć, czy dziadek nie idzie, co też biedny mój pradziadek czynił, ale tylko połowicznie. Ponieważ wiedział on, że dziś jeden z kolegów dziadka ma urodziny i zdając sobie sprawę jak te urodziny są obchodzone nie musiał się nawet wysilać i dochodził jedynie do rogu domu, tam odstawał chwilę, słuchał jak nadchodzi wieczór i wracał mówiąc, że jeszcze nie, ale zaraz na pewno będzie. Babcia na to natychmiast stawiała na kuchni patelnię z ziemniakami i mięsem i kapustą i natychmiast ją przypalała, czym wprawiała w wielką wesołość swoją matkę, a moją prababcię, która cały czas uspokajając powtarzała, że zaraz przyjdzie, że nie ma co się denerwować i że co ma być to będzie. Za słowa te biedna prababcia dostawała od babci ostrą reprymendę, mama znowu była napominana, by się nie ruszać, by spokojnie w pokoju siedzieć i koca z nóg i brzucha nie ściągać i znowu wysyłała pradziadka na drogę. Tu trzeba odpowiedzieć na pytanie, dlaczego babcia była tak zniecierpliwiona dziadka nieprzychodzeniem? Powodem wcale nie była najwyższa we wsi ciąża mojej mamy. Powodem nie było też jedzenie, które dziadek zazwyczaj jadł po pracy i które babcia chciała podać dziadkowi ciepłe, by się po robocie dobrze chłopina najadł. Powodem nie była też późna pora, bo dziadek zazwyczaj późno kończył, a godzinne spóźnienie to jeszcze nie taka tragedia. Powód był jak zwykle głupi i dla zwykłego śmiertelnika niezbyt istotny, jednak moja babcia traktując niektóre rzeczy bardzo poważnie i priorytetowo potrafiła z głupiego i nieistotnego wyciągnąć o wiele więcej, niż komukolwiek innemu przy takim samym wyciąganiu udać by się mogło. Powodem były, wzmiankowane już wyżej, tak ważne dla tego opowiadania, stare kamasze. Stare kamasze dziadka zawsze babcia chowała w małej szafce tuż obok drzwi, ponieważ dziadek zaraz po wejściu do domu zrzucał je z nóg niedbale i nigdy nie zadał sobie trudu włożenia ich do tej szafki, lub choćby równego ustawienia. Babcia, kobieta słusznej społecznej postawy wymagającej od swych mężów choćby równego ustawiania butów przy wejściu, zazwyczaj zaczynała podawanie dziadkowi jedzenia od reprymendy za kamaszowy bałagan. Dziadek…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych