Stargate Varonat 1st Season
Dość długie opowiadanko utrzymane w klimacie Gwiezdnych Wrót. uwagi i sugestie mile widziane
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Stargate Varonat 1ST Season
1x01 Lost Drużyna SG-18 weszła do pomieszczenia wrót przygotowana do kolejnej misji, którą było rozpoznanie na planecie znajdującej się na skraju galaktyki. Kiedy ostatni symbol zaskoczył wrota zostały aktywowane i członkowie zespołu przeszli przez wrota. Po drugiej stronie znaleźli się w sterylnym pomieszczeniu wyglądającym na pozostałości po placówce pradawnych. - Majorze - zawołał pułkownik spoglądając na jednego ze swoich ludzi - czy my przypadkiem nie mieliśmy trafić na zalesioną planetę? - zapytał zdezorientowany - W istocie pułkowniku - wyprzedziła odpowiedź Angela - coś musiało pójść nie tak podczas sekwencji wybierania współrzędnych - Doskonale, dzwońcie do bazy musimy to jak najszybciej zameldować - odparł rozglądając się po pomieszczeniu Angela podeszła do urządzenia sterującego jednak kiedy wybrała adres w pomieszczeniu zgasło światło. - Co się stało? - zapytał Tom - Wygląda na to że system zasilający ten kompleks nie ma wystarczającej mocy do utworzenia tunelu - Doskonale co pani proponuje pani kapitan? - zapytał pułkownik zwracając się do Angeli - Musimy odnaleźć to źródło zasilania. Nie mamy innego wyjścia - Doskonale. Pójdzie pani z majorem na rekonesans, ja i Paul obstawimy to pomieszczenie - Tak jest pułkowniku ale to wydaje mi się zbędne ten kompleks wydaje się być opuszczony od setek lat - odparł Tom ruszając wzdłuż korytarza Oboje podążali coraz niżej w dół bazy mając nadzieję na odnalezienie pomieszczenia z generatorem energii. - Zaczyna mnie nużyć służba z pułkownikiem - zaczął nagle rozmowę Tom - O czym ty mówisz? - zdziwiła się Angela - Powinienem dowodzić swoim własnym zespołem, pułkownik jest jak dla mnie zbyt oporny w wykonywaniu zadań - Tak ci się tylko wydaje, on jest po prostu ostrożny. Wiesz dobrze że nie zaryzykował by naszego życia w żadnej sytuacji - Nie o to chodzi, chciałbym po prostu dostać ten cholerny awans i dostać własny zespół - Wiesz dobrze że to nie zależy od tego, równie dobrze mógłbyś dostać drużynę pozostając w stopniu majora - Angela przerwała na chwilę i zatrzymała się w przejściu - Co się stało? - zapytał Tom - Chyba znaleźliśmy generator - odparła wchodząc do sali z ogromnym urządzeniem Angela zaczęła badać urządzenie podczas gdy Tom zszedł poziom niżej gdzie znajdowała się konsola sterująca. - Tom - zawołała nagle wstając z podłogi - O co chodzi? - zapytał wychylając się zza schodów - To urządzenie ma w sobie tyle energii że prawdopodobnie mogłoby aktywować tunel nawet poza galaktykę - W takim razie dlaczego wrota nie zadziałały? - zapytał - Ktoś po prostu to wyłączył - Jak to ktoś? Sugerujesz że ktoś jest w tej bazie? - Dokładnie to sugeruję. Musimy jak najszybciej zawiadomić pułkownika Tom chwycił za radio jednak spotkał się jedynie z zakłóceniami. Nie czekając ani chwili ruszył w kierunku pomieszczenia z wrotami. Kiedy oboje dotarli na miejsce nikogo nie zastali. Wokoło panowała cisza, Tom zdając sobie sprawę że jego towarzysze zostali prawdopodobnie pojmani wycofał się za filar. - Powinniśmy spróbować skontaktować się z bazą - zaproponowała Angela - Nie możemy zostawić pułkownika i Paul’a - Nadamy jedynie sygnał żeby przysłali posiłki - Masz rację - powiedział i po chwili oboje ruszyli w kierunku wrót Gdy dotarli do urządzenia sterującego Angela zaczęła wybierać sekwencję. W tym samym czasie strzał znikąd powalił Toma na ziemię. Zza ściany wyszedł wysoki mężczyzna trzymający w ręku broń. - Proponuję ci odsunąć się od urządzenia - powiedział do Angeli W tym samym momencie w pomieszczeniu pojawiło się jeszcze 5 innych mężczyzn trzymających pułkownika i Paul’a. - Niestety nie możemy wam chwilowo pozwolić odejść. Nie wiem kim jesteście i niewiele mnie to obchodzi ale póki my tu jesteśmy nikt nie będzie używał wrót - powiedział anulując wybieranie adresu - Niestety musieliśmy was tu zatrzymać, kiedyś urządzenie zasilające mogłoby prawdopodobnie pozwolić na utworzenie wielu tuneli pozagalaktycznych jednak jego obecny stan budzi zastrzeżenia, dlatego musimy skorzystać z niego jako pierwsi - dodał podchodząc do jednego ze swoich ludzi Po otrzymaniu rozkazu żołnierz podszedł do urządzenia ustawionego w pobliżu wrót i rozpoczął wybieranie współrzędnych. Kiedy ósmy symbol zaskoczył tunel został aktywowany. Trzech żołnierzy od razu przeszło na drugą stronę. Jeden z pozostałych podszedł do swojego przywódcy. - Pamiętaj Kelon tunel nie będzie aktywny zbyt długo więc nie baw się z tymi tutaj - Nie pouczaj mnie Melger przybyłeś tu po mnie i doceniam to ale nigdy więcej nie waż się zwracać do mnie tym tonem Melger bez słowa odwrócił się i wszedł w tunel. Kelon sięgnął po broń i obezwładnił pułkownika, Paul’a i Toma, po czym wymierzył do Angeli, która w tym samym czasie chwyciła za broń jednego z żołnierzy i zabiła go. Kelon widząc śmierć jednego ze swoich najlepszych ludzi podbiegł do Angeli i wytrącił jej broń. - Pożałujesz tego. Geran był jednym z moich najlepszych wojowników. Będziesz mi musiała drogo zapłacić za jego śmierć - powiedział strzelając do niej ładunkiem obezwładniającym Nie zwlekając dłużej chwycił dziewczyną za rękę i wciągnął za sobą we wrota. Tom widząc co się stało podniósł się z trudem z ziemi i wbiegł we wrota za nimi. Pułkownik sięgnął po broń i chciał pójść w jego ślady jednak tunel został dezaktywowany w chwilę potem. - Co się stało pułkowniku? - zapytał Paul - Obawiam się że ich straciliśmy - odparł pułkownik podchodząc do urządzenia sterującego - nie wiemy nawet gdzie ich szukać
Tom wypadł z horyzontu zdarzeń i znalazł się na obcej planecie, na której trwała właśnie bitwa. Wstał i sięgnął po pistolet, który miał przypięty przy pasku jednak w tej samej chwili tuż obok niego eksplodował ładunek odrzucając go kilka metrów w tył.
Kiedy się ocknął znajdował się w pustym pomieszczeniu wewnątrz statku kosmicznego. Rozejrzał się dookoła jedna nie zauważył Angeli, na maszynie nieopodal leżał jego pistolet, kiedy go wziął do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn. - Stójcie - krzyknął podnosząc na nich broń - kim jesteście? - Moglibyśmy zapytać cię o to samo, tak nam się odwdzięczasz za uratowanie życia? Jestem Devane, a to Zang jeden z głównodowodzących ruchu oporu - Ruchu oporu? Gdzie ja jestem? - zapytał sam siebie - co z dziewczyną? - Jaką dziewczyną? - zdziwił się Devane - Ja ją widziałem - odparł mu medyk wchodzący do pomieszczenia - została zabrana przez Kelona, ten drań znalazł sposób żeby odnaleźć drogę powrotną do naszej galaktyki - Galaktyki? - powiedział z niedowierzaniem Tom - Więc ten szaleniec nie żartował
Po kilku godzinach znaleźli się na stacji kosmicznej wyglądającej na mocno zużytą. Tom ruszył razem z Devanem w głąb bazy, która była w opłakanym stanie. W głównym hangarze ustawione były wrota nad którymi sprawowano kontrole z centrum dowodzenia znajdującego się nieopodal. Jedna ze ścian była oddzielona od przestrzeni polem siłowym, pozwalającym na przejście przez nie materii. Wewnątrz bazy wciąż trwały naprawy, rebelianci odnaleźli spuściznę po swoich przodkach niedawno i wszystko wskazywało na to, że ciągle gubią się w krętych korytarzach bazy, ściśle strzegącej tajemnicy swojego powstania. Tom przemierzając wąskie połączenia pomiędzy kolejnymi poziomami zaczął zdawać sobie sprawę w jakiej sytuacji się znalazł, z daleka od domu pośród nieznanych mu przedstawicieli obcej cywilizacji prowadzących wojnę z bliżej nie znanym mu wrogiem, który nieznanym sposobem znalazł się w jego galaktyce. - To będzie twoja kwatera - przerwał mu rozmyślania Devane wskazujący drzwi na wprost korytarza - Nie mogę tu zostać - odparł rozglądając się dookoła - musze odnaleźć moją towarzyszkę i znaleźć sposób na powrót do domu - Uwierz mi przyjacielu, jeżeli ona naprawdę wpadła w ręce Kelona to będziesz potrzebował pomocy żeby ją uwolnić. Tymczasem musisz odpocząć wygląda na to że wiele ostatnio przeszedłeś Tom zamknął się w pomieszczeniu, które zostało mu przydzielone. Część mieszkalna bazy była tak usytuowana że bez problemu można było zobaczyć przez wizjery pozostałe sekcje. Tom opadł bezwładnie na łóżko. Niemal od razu zmorzył go sen będący ukojeniem po ostatnich przejściach.
Ze snu wyrwał go odgłos alarmu rozbrzmiewający w całej bazie. Nie zastanawiając się długo ruszył w stronę centrum dowodzenia. Kiedy dotarł na miejsce zobaczył że przez wrota wdarło się kilku żołnierzy Kelona, którzy zaatakowali patrol na jednej z planet. - Czemu ich wpuściliście? - zapytał Tom podchodząc do szyby dzielącej ich od hangaru - Nie mamy na to wpływu, żeby się ich pozbyć musimy wyłączyć pole siłowe ale nie możemy tego zrobić kiedy są tam nasi ludzie Większość żołnierzy zdołała uciec jednak jeden z napastników złapał jednego z przywódców rebelii Norela. - Przestańcie strzelać albo on zginie - krzyknął w kierunku centrum dowodzenia jeden z intruzów - Dajcie mi broń - powiedział Tom zwracając się do Zanga Ten po krótkim namyśle podał mu karabin plazmowy. Tom zrobił krótki test strzelając w pobliską ścianę po czym wymierzył i zastrzelił żołnierza trzymającego Norela, ten od razu podbiegł do wrót i objął pierścień wtedy operator na chwilę dezaktywował pole siłowe wysysając napastników w przestrzeń. - Dobra robota - powiedział Devane zabierając mu broń - Powinniście się zabezpieczyć przed takimi akcjami - zaproponował - Niby jak? - zapytał Jorge - Nie pomyśleliście nigdy żeby założyć na wrota jakąś osłonę? - Osłonę? Jakoś nie przyszło mi to do głowy, to w zasadzie dobry pomysł - przytaknął mu odchodząc od konsoli Tom ruszył z powrotem w stronę swojej kwatery. Zang zatrzymał go na chwile przy drzwiach. - Tom, to jest Norel nasz główny przywódca - powiedział wskazując na mężczyznę wchodzącego po schodach - Zang? Kogo znowu sprowadziłeś? - zdenerwował się Norel widząc nieznajomego - Spotkaliśmy go na Sparinie, nie mogliśmy go tam zostawić. To wróg Norela - odparł - Wiesz że nie lubię obcych masz się go stąd natychmiast pozbyć - krzyknął wchodząc do centrum - Norel, on przed chwilą uratował ci życie - uświadomił go Devane Dowódca zamilkł na chwilę po czym odwrócił się w stronę Toma. - Wybacz mi zdenerwowała mnie ta zasadzka - powiedział oschle i odwrócił się w drugą stronę Tom odszedł do swojej kwatery, stojąc przed wizjerem i spoglądając w bezmiar przestrzeni zaczął rozmyślać nad przyszłością, która nie wyglądała zbyt dobrze z jego punktu widzenia.
the end
1x02 The Alliance Kolejnym wyprawom odbywanym z bazy kosmicznej Agharta towarzyszyło coraz większe napięcie będące jednocześnie poczuciem bezradności wobec bezwzględnych Silonów. Kolejne oddziały wysyłane na ekspedycje przepadały bez wieści i wszystko wskazywało iż koniec wojny nieuchronnie zbliża się ku końcowi a szala zwycięstwa nieustannie przechylała się na stronę nieprzyjaciela. Kiedy jednak wszelkie nadzieje zaczęły gasnąć, rebeliantom z pomocą przyszedł nieoczekiwany sojusznik. Tego dnia Tom pomagał Jorgowi zamontować laserowe pole siłowe na wrotach, która miała chronić bazę przed atakami ze strony nieprzyjaciela, pracę przerwała im nagła aktywacja z zewnątrz. Obaj wybiegli z hangaru żeby umożliwić ewentualną dezaktywację pola siłowego, jednak zamiast spodziewanego ataku w bazie nieoczekiwanie pojawił się Gorel będący jednym z członków sojuszu sprzymierzającego kilka planet w układzie, chwilę później w hangarze pojawili się przywódcy rebelii. - Nieźle się tutaj urządziliście - powiedział Gorel rozglądając się po hangarze - Czemu zaszczycasz nas swoją obecnością kanclerzu? - zdziwił się Norel - Nie bądź taki oficjalny, przybyłem żeby zaproponować nowy sojusz. Otrzymaliśmy doniesienia że armia Silonów zdobyła kolejną planetę, tym razem padło na Ontarę, do tej pory sojusz nie angażował się w wojny światów zewnętrznych jednak Ontara była w trakcie negocjacji mających doprowadzić do przyłączenia jej do sojuszu. W takim wypadku jesteśmy zmuszeni zareagować - Chcecie oficjalnie przyłączyć się do wojny? - zdziwił się słysząc propozycję Gorela - Oczywiście że nie, nasz plan zakłada wspomaganie rebelii w tajemnicy, ta chora wojna musi się zakończyć. Jeżeli z naszą pomocą uda wam się ich osłabić wtedy wyślemy naszą armię do ostatecznego rozrachunku - Wiedziałem że kryje się za tym jakiś podstęp. Jednak przystaniemy na waszą propozycję, jesteśmy na skraju wyczerpania, trafiamy na Krath niemal na każdej planecie na którą się udajemy - Proponuje wam udać się na Celest. Sojusz pomógł kiedyś tamtejszemu władcy z łupieżcami, jest nam coś winien - Ratorn nie jest głupi. Nie przystąpi do wojny - Zawsze można spróbować - powiedział odwracając się w stronę wrót - teraz chciałbym żebyś udał się ze mną na Alearn, musimy jak najszybciej podjąć rozmowy. Nam wszystkim zaczyna już brakować czasu Norel skinął na Zanga, który od razu zbliżył się do swojego dowódcy. - Udasz się na Celest i spróbujesz przekonać Ratorna żeby wspomógł rebelię. Wiesz że potrzebujemy pomocy, liczę na ciebie - Zrobię co będę mógł - odparł Zang - I zabierz ze sobą nowego - Ale ... - Żadne ale Zang, masz go zabrać Norel odszedł wraz z przywódcą sojuszu na Alearn. Chwilę później Zang wspólnie z Devanem i Tomem byli gotowi do podróży. Kiedy wrota zostały aktywowane cała trójka przeszła na drugą stronę. Znaleźli się na niewielkiej polanie, wrota otoczone były gęstym lasem, jedyna droga wychodząca z polanki prowadziła wprost do miasta oddalonego o około kilometr drogi. Miasto otoczone było wysokim murem, wewnątrz panował spokój nieliczni mieszkańcy przemykali uliczkami, unikając spotkania z nieznajomymi przybyszami. Poziom technologiczny planety był dość wysoki, miasto wyglądało imponująco jednak zdawało się mieć w sobie dziwną aurę zamkniętego środowiska. W centrum znajdował się olbrzymi budynek, w którym urzędował obecny przywódca miasta Ratorn. Strażnicy zaprowadzili ich do wielkiej pustej sali, w której przyjmowano interesantów. Całość otoczona była balkonem położonym na wysokości kilku metrów. - Nie muszę chyba mówić że nie jesteście tu mile widziani - powiedział Ratorn otwierając drzwi do pomieszczenia i wchodząc do środka - nie mieszam się w waszą wojnę, nie rozumiem więc dlaczego rebelianci przybywają do mojego domu narażając mnie na gniew Krath - Nikt nie musi wiedzieć o naszej wizycie Ratornie, przybyliśmy prosić cię o pomoc. Chyba najwyższy czas żeby przestać się ukrywać i stawić czoło zagrożeniu - Zang, powiedz mi czy widzisz tu jakiekolwiek zagrożenie? Oprócz was oczywiście. Znacie moje zdanie w tej sprawie, odejdźcie stąd zanim ktoś dowie się o waszym pobycie tutaj Nagle do pomieszczenia wbiegł zdyszany strażnik. - Panie, właśnie dostaliśmy meldunek od patrolu, nieopodal wylądował statek Kelona - Doskonale, jestem wam niezmiernie wdzięczny za wizytę - powiedział zgryźliwie w ich kierunku - ukryjcie się na balkonie, spróbuję się ich pozbyć Kiedy wszyscy weszli na wyższy poziom, w pomieszczeniu pojawił się Kelon w towarzystwie Melgera. - Witaj Ratornie, długo cię nie widziałem - powiedział zadowolony - Słyszałem że zwiedzałeś galaktykę, jestem pod wrażeniem nikomu jeszcze nie udało się powrócić - Przestań mnie okłamywać, dobrze wiem że miałeś w tym swój udział. To na twojej planecie powstało źródło zasilania - Dobrze wiesz że istnieją starożytne baterie. To Forlon jest odpowiedzialny za twoje wygnanie - Bredzisz, Forlon to mit planeta została zniszczona setki tysięcy lat temu. Przybyłem żeby upewnić się że nasza umowa wciąż jest aktualna. Doszły mnie słuchy że po moim zniknięciu zaprzestałeś wspomagania naszej małej kampanii - powiedział podchodząc bliżej Ratorn, nie chcąc wydać się przed rebeliantami wskazał mu wzrokiem na balkon dając do zrozumienia że coś jest nie tak. Kelon po chwili zorientował się o co chodzi i sięgając po broń odpalił ładunek w kierunku balustrady. Eksplozja wzniosłą w powietrze tumany kurzu, Melger wbiegł po schodach i zobaczył wybite okno. - Zdążyli uciec - krzyknął do Kelona - Więc na co czekasz? Biegnij za nimi Melger wybiegł na zewnątrz i wskoczył na statek, który poleciał w stronę wrót. Kiedy dotarli na miejsce pilot chciał odpalić ładunek jednak Melger powstrzymał go przed tym. - Chcesz zniszczyć wrota? Nie będziemy tu przylatywać za każdym razem - powiedział wyskakując ze statku Devane zdążył właśnie ustanowić tunel, Zang pobiegł od razu w kierunku horyzontu zdarzeń, Tom sięgnął po karabin i strzelił kilka razy w kierunku biegnącego w ich stronę Melgera, który rzucił w niech granat ogłuszający. Devane celnym strzałem zdołał go zniszczyć zanim ten eksplodował. Melger dopadł do nich i powalił Toma na ziemię. - To ty - powiedział ze zdziwieniem - to niemożliwe Devane korzystając z okazji strzelił do niego trafiając go w korpus, po czym złapał Toma i obaj wbiegli we wrota. Po drugiej stronie znaleźli się na planecie Noisis będącej azylem bezpieczeństwa dla uciekinierów. - Dlaczego nie wybrałeś adresu bazy? - zdziwił się Zang - Mam pewne wątpliwości po tym co się wydarzyło - Co masz na myśli? - Jeszcze nie wiem
Tymczasem Melger wrócił do miasta gdzie czekał na niego Kelon. - Musimy porozmawiać - powiedział - pamiętasz człowieka który o mało nie zniweczył naszego powrotu do Varonat? - Towarzysza Angeli? - powiedział po krótkim zastanowieniu - Dokładnie tego samego. Właśnie go widziałem, jest z rebeliantami - Proszę, proszę cóż za niespodzianka - uśmiechnął się do siebie - to może się nam przydać
Podążając wzdłuż gór znajdujących się na Noisis Devane opowiadał Tomowi o planecie na którą trafili. Większość zamieszkujących ją ludzi była przybyszami z innych światów. Od lat miasto znajdujące się po drugiej stronie pasma górskiego było ostoją dla szukających odosobnienia. Rdzenni mieszkańcy planety skupiali się w większości w mieście znajdującym się daleko od miejsca w którym zostały ustawione wrota, które notabene kilkanaście lat wcześniej zostały przeniesione z ich miasta po tym jak podróżnicy zaczęli wykorzystywać je do ucieczek z innych planet. Jednocześnie w pobliżu wrót znajduje się urządzenie pozwalające na szybki transport do miasta za pomocą swego rodzaju teleportacji. Kiedy dotarli do przesmyku prowadzącego na drugą stronę gór Zang i Devane zatrzymali się na chwilę. - Czemu się zatrzymaliście? - zapytał Tom - Musimy poczekać na Jolela. To nasz sojusznik, mieszka po drugiej stronie. Wkrótce powinien się tutaj pojawić - Dlaczego po prostu nie pójdziemy do miasta? - Większość czasu spędza w jaskiniach, jest inicjatorem ruchu oporu - Ruch oporu? Nie mówiliście mi o tym - Cóż nie było okazji, to wyszkoleni przez Jolela szpiedzy, którzy zdobywają dla nas informacji o Silonach. Melger był kiedyś jednym z nich, jednak zbuntował się i przyłączył do Kelona tuż przed atakiem Zang rozpalił ognisko i rozbił obóz u podnóża góry. Kiedy on i Devane zasnęli Tom zapuścił się w głąb jaskini, oświetlając sobie drogę kryształem zasilającym magnetyzer doszedł do kamiennego mostu znajdującego się nad niewielką rozpadliną. Kiedy spojrzał w dół usłyszał za sobą spadające odłamki skał i zrozumiał że ktoś zaszedł go od tyłu. Kiedy się odwrócił zdążył zobaczyć tylko pięść zmierzająca w jego stronę. Uderzenie wytrąciło mu z ręki kryształ i broń po którą zdążył sięgnąć w ostatniej chwili. Szybkim ruchem udało mu się podciąć przeciwnika i powalić go na ziemię, kiedy do niego dopadł zadał mu kilka ciosów jednak został odepchnięty na skałę znajdującą się nieopodal. Napastnik podbiegł do niego i kopnięciem odepchnął go jeszcze dalej. Kolejny cios udało mu się zablokować i tym razem to jego przeciwnik upadł na ziemię rażony ciosem, Tom rzucił się na niego póki ten leżał na ziemi zadał mu jeszcze kilka ciosów, jednak napastnik zdołał wyrwać się i przewrócić go na ziemię, kiedy do niego dopadł ktoś nagle podniósł leżący na ziemi kryształ i poświecił nim na walczących. Dopiero teraz Tom zauważył że walczył z kobietą. - Dość tego Tifa - krzyknął stojący nieopodal mężczyzna W tym samym momencie nadbiegli Zang i Devane. Dziewczyna wstała i wyciągnęła rękę do Toma pomagając mu wstać. Kiedy stanęła w świetle można było zauważyć jej wysportowaną i smukłą sylwetkę, opadające swobodnie ciemne długie włosy doskonale pasowały do jej czarnych oczu, w których malował się zapał do walki. - Jest dobry - stwierdziła podchodząc do nieznajomego mężczyzny - Widzę że już się poznaliście - powiedział Zang - to jest właśnie Jolel - wyjaśnił wskazując na mężczyznę - A ona? - zapytał Tom - To Tifa - odparł Devane - córka Ratorna Tom popatrzył na niego z niedowierzaniem. - Interesujący układ - powiedział podchodząc bliżej Jolela Wkrótce wszyscy znaleźli się w kryjówce Jolela znajdującej się nieopodal mostu. - Przebyłeś daleką drogę żeby się tutaj dostać - powiedział Jolel - Chyba nie myślisz że przybyłem tu z własnej woli - odparł biorąc od Tify kubek z niebieskim płynem - to był niefortunny wypadek. Chciałbym się jednak dowiedzieć po co zostałem tu sprowadzony - zapytał przyglądając się cieczy znajdującej się w naczyniu - Podejrzewam że twoi przyjaciele pomyśleli że potrafię odesłać cię do domu, niestety bardzo się przeliczyli. Wraz ze stratą Spariny przepadła twoja ostatnia nadzieja - Dlaczego? - Na Sparinie ukryte było źródło energii ukryte dawno temu przez rasę Ord. To było jedyne urządzenie o którym wiedzieliśmy obawiam się że jeżeli Kelon zdołał wrócić to jego ludzie odnaleźli je i wykorzystali żeby sprowadzić go z powrotem - Więc przybyliśmy tu na darmo? - Niekoniecznie wasza obecność może się przydać, moi szpiedzy donieśli że ktoś systematycznie przekazuje informacje Silonom. Obawiam się że te informacje wydostają się wprost z Agharty, dlatego wasze oddziały wpadały w pułapki - Dlaczego mówisz to mi? - Jesteś w tym konflikcie neutralny, skąd mam wiedzieć czy mogę zaufać któremuś z twoich towarzyszy - Chyba nie myślisz że Zang albo Devane mogliby zdradzić? - zdziwiła się Tifa - Nie wtrącaj się, idź ćwiczyć - powiedział stanowczo Jolel nie spoglądając nawet w jej stronę - szpieg jest mocno zakonspirowany w rebelii, żeby go odnaleźć potrzeba będzie kogoś nie związanego z całą sprawą twoja obecność może być dla nas bardzo pomocna - Nie wyobrażaj sobie że będę waszym pionkiem, mam już swoją misję - Do niczego nie będę cię zmuszał jednak pamiętaj że czasami stoi się po nieodpowiedniej stronie nie zdając sobie z tego sprawy Nagle do groty wszedł Devane. - Musimy już iść, zaczyna się robić późno Tom wstał i wyszedł bez słowa. Wkrótce cała trójka znalazła się w pobliżu wrót, które ustawione były na podwyższonym kamiennym bloku. Devane wybrał kombinację i wszyscy przeszli z powrotem do bazy. W hangarze znajdowało się kilka oddziałów rebeliantów, z centrum dowodzenia wyszedł właśnie Norel. - Co tu się dzieje? - zapytał Zang - Dobrze że wróciliście, ostatni przekaz ujawnił plany Silonów. Wszystko wskazuje na to że dowiedzieli się o planach sojuszu. Chcą zaatakować jego siedzibę na Alearn - Ale to doprowadzi ... - Dokładnie tak do upadku sojuszu, wtedy nic nie powstrzyma Kelona. Musimy się pospieszyć zanim uda im się dokonać ataku Operator aktywował wrota, Norel podszedł do Toma i zabrał mu karabin. - Przykro mi ale ty nie idziesz. Tym razem to wyłącznie nasza sprawa, zostań w bazie i czekaj na nasz powrót Tom bez słowa ruszył do centrum dowodzenia. Po chwili wszyscy rebelianci zgromadzeni w hangarze przeszli przez wrota i w bazie zapanował spokój. Tom usiadł przed konsolą i zaczął przeglądać dane, Jorge leżał na ziemi i podłączał jakieś urządzenie do komputera. Cisza wewnątrz bazy odbijała się echem po wszystkich korytarzach, żołnierze którzy nie wyruszyli na Alearn pozamykali się w swoich kwaterach czekając na powrót swoich towarzyszy. Jorge wstał i aktywował urządzenie, które wcześniej montował razem z Tomem na wrotach. Kiedy to zrobił na pierścieniu aktywowało się przezroczyste pole siłowe. - Zmieniłeś konfigurację? - zapytał Tom - Przekalibrowałem emiter, rozproszyłem nieco lasery i wytworzyłem pole siłowe pobierające mniejsze zasoby energii - Jakie to ma działanie? - Nie ma pewności, teoretycznie powinno nie przepuszczać materii, jednak istnieje możliwość że pole nie wytrzyma niektórych minerałów - To znaczy że ktoś mógłby przesłać nam ładunek? - Obawiam się że tak, będę nad tym pracował może jeżeli uda mi się zwiększyć moc wytworzę pole zdolne zatrzymać ... - Co się dzieje? - zapytał Tom - Mamy aktywację z zewnątrz, przygotuj się do wyłączenia pola siłowego Kiedy tunel został aktywowany do bazy wszedł Jolel, Tom zbiegł na dół i podszedł do niego. - Co się stało? - zapytał - Mam złe wieści, Siloni zastawili pułapkę na Alearn - Wiem, chcą zniszczyć siedzibę sojuszu, rebelianci wyruszyli żeby ich powstrzymać - To była przynęta. Oni nie podłożyli bomby pod siedzibą. Wysłali na Alearn niszczyciel, który zniszczy ją kiedy rebelianci dostana się do środka, wszyscy zginą - To trochę komplikuje sprawę, większość żołnierzy ruszyła z Norelem. Musimy sami się tam udać - Nie mogę tego zrobić, mogliby mnie rozpoznać, musisz to zrobić sam, kilka minut wcześniej wysłałem tam Tifę. Jeżeli wyruszysz od razu zdołasz ją dogonić
Po chwili Tom znalazł się na Alearn, na platformie zawieszonej kilka metrów ponad ziemią na której stały wrota. Kilkaset metrów dalej dało się zauważyć ogromny gmach w którym mieściła się siedziba sojuszu. Tom ruszył biegiem w jej stronę, wtedy zobaczył nadlatujący z przeciwnej strony niszczyciel. Tuż przy gmachu trafił na Tifę mocująca się z kratą prowadząca do kanałów pod budynkiem. - Co ty tu robisz? - zdziwiła się widząc Toma - Staram się ... Zanim zdołał dokończyć oboje zostali ostrzelani przez żołnierzy, którzy czekali po drugiej stronie kraty. Niszczyciel zawisł nad budynkiem i aktywował działo. Tom chwycił Tifę za rękę i pociągnął za sobą, w chwili kiedy Krath rozpoczęli atak oboje wpadli do rzeki która przepływała w okolicy gmachu. Jeden strzał wystarczył żeby roznieść ogromny budynek, potężna eksplozja targnęła okolicą, zabijając jednocześnie żołnierzy, którzy zaatakowali ich przy wejściu do kanałów. Kilkadziesiąt metrów dalej Tom wynurzył się z wody, w miejscu gdzie znajdowała się siedziba sojuszu znajdowało się jedno wielkie płonące rumowisko, Tifa wypłynęła na powierzchnię i z niedowierzaniem patrzyła jak płonie ostatnia nadzieja na zwycięstwo z Silonami. - Wszystko przepadło - powiedziała kładąc się na brzegu rzeki - nic nas już nie uratuje - Nie mów tak, dopóki ma kto walczyć nic nie jest stracone. Chyba nie pozwolisz żeby ich śmierć poszła na marne? Teraz wstawaj niszczyciel wylądował musimy dotrzeć do wrót zanim ktoś zorientuje się że tu jesteśmy Gdy znaleźli się w ich pobliżu, zauważyli biegnących w ich stronę kilku rebeliantów, między innymi zauważyli Zanga i Devanea. - Co tam się stało? - zapytał Tom - Zorientowaliśmy się że to pułapka jednak zanim wszyscy zdążyli się wydostać nastąpił atak, większość z nas uszła z życiem ale straciliśmy Norela Tifa aktywowała wrota i wszyscy przeszli z powrotem na Aghartę. Porażka jaką ponieśli rebelianci odcisnęła się na nich podwójnie, strata Norela, który był głównodowodzącym od początku konfliktu i zniszczenie siedziby sojuszu co jednoznacznie doprowadziło do zerwania paktu, stworzonego wiele lat wcześniej. Garstka rebeliantów pozostała sama przeciwko potężnemu wrogowi, który z każdą chwila stawał się silniejszy. Tifa wspominając słowa Toma porzuciła nauki Jolela i przyłączyła się do rebeliantów, którzy od tej pory znaleźli się pod dowództwem Zanga.
the end
1x03 Shadows of Past Agharta świeciła pustkami, po obaleniu sojuszu rebelianci robili wszystko żeby zdobyć jakąkolwiek pomoc w walce z agresorem, Tom wyszedł ze swojej kwatery, przemierzając korytarz w kierunku centrum dowodzenia, natknął się na Tifę stojąca przed wizjerem przez, który widać było wejście do hangaru chronione polem siłowym. - Nad czym się tak zamyśliłaś? - zapytał stając obok niej - Ostatnie wydarzenia dały mi wiele do myślenia - odparła nie odwracając wzroku od szyby - Wyobrażam sobie Nagle w pobliżu bazy z podprzestrzeni wyszedł wahadłowiec rebelii, z jednego z silników wydobywały się kłęby dymu. - Chyba będą mieli problemy z lądowaniem Statek przechylił się na bok i zaczął lecieć wprost na łącznik, w którym się znajdowali, pilot w ostatniej chwili odpalił silniki pomocnicze i uderzył w korytarz techniczny, silnik eksplodował niszcząc niewielką część bazy, fala uderzeniowa wybiła szybę w wizjerze przez który wyglądali, Tom odepchnął dziewczynę jednak w tym samym momencie aktywowało się pole ochronne. - Chodźmy do centrum dowodzenia trzeba wysłać kogoś po załogę Gdy znaleźli się na miejscu, Jorge wysyłał właśnie statek ratunkowy na zewnątrz bazy. - Co tam się stało? - zapytała Tifa - Awaria systemu lądowania, na takim sprzęcie musimy latać, w taki sposób nigdy nie wygramy wojny Tom usiadł przy terminalu, gdy nagle do pomieszczenia wszedł Zang. - Zang nie wydaje ci się że w tej całej historii ze zniszczeniem siedziby sojuszu coś jest nie tak? - Znowu zaczynasz? - zirytował się siadając przy konsoli obok niego - przestań snuć domysły - Nie zrozum mnie źle ale akcja na miarę zwabienia wszystkich rebeliantów w jedno miejsce w celu ich likwidacji daleko wykracza poza działanie kilku szpiegów - Odpuść sobie nie mam zamiaru tego słuchać, dosyć mamy problemów wewnątrz bazy - Zaczynam mieć wrażenie że tylko mnie zależy na jak najszybszym zakończeniu tej wojny - skwitował go Tom - Ty chcesz po prostu wrócić do domu - odparł mu zgryźliwie - A ty nie? Ile czasu minęło odkąd ostatni raz oglądałeś Kelorię? - nie czekając na odpowiedź Tom wstał i wyszedł z pomieszczenia Przeglądając pliki w terminalu znajdującym się w jego kwaterze odnalazł ukryty adres planety znajdujący się gdzieś na skraju galaktyki. Idąc tym tropem postanowił w nocy odbyć podróż na tą planetę. Po jakimś czasie wrócił do centrum dowodzenia gdzie zastał tylko Jorgea. - Jak tam prace nad polem siłowym? - zapytał dając mu do zrozumienia że chodzi mu o coś innego - Na razie dałem sobie z tym spokój, musi nam wystarczyć pole na ścianie hangaru - Mam do ciebie sprawę ale to musi pozostać między nami
Kiedy większość mieszkańców stacji zapadła w sen, Tom zjawił się w hangarze i podszedł do wrót. Jorge zauważył go i zaczął aktywować wrota adresem jaki znalazł w terminalu, gdy tylko tunel został aktywowany Tom przeszedł na drugą stronę, w tym momencie w centrum dowodzenia pojawiła się Tifa. - Co tu się dzieje? - zapytała widząc aktywowane wrota - Robię test - odparł wymijająco - Coś mi się nie wydaje, widziałam Toma na korytarzu. Wypuściłeś go z bazy? - Tifa nie naciskaj mnie jak wróci wszystkiego się dowiesz - Chciałbyś - powiedziała ruszając biegiem do hangaru - Tifa! - krzyknął za nią jednak dziewczyna zdążyła wbiec na pochylnię - doskonale Tom mnie zabije Po drugiej stronie znalazła się na krawędzi góry, na której znajdowały się wrota od których prowadziła murowana droga, za wrotami rozpościerał się górzysty teren który oddzielony był przez ogromny kanion. Nieopodal na wzgórzu znajdowały się starożytne budowle, miedzy nimi zauważyła Toma zmierzającego w stronę wielkie budowli na środku, ruszyła więc w jego kierunku, jednak kiedy znalazła się w ich pobliżu nikogo przy nich nie było. Wyglądając zza muru poczuła na głowie lufę karabinu. - Co ty tu robisz? - zapytał Tom zabierając broń - Myślałeś że puszczę cię samego? Wszystko chciałbyś dla siebie? - Nie wymądrzaj się, jak już tu jesteś chodź ze mną Oboje w ciszy ruszyli dalej, przemierzając opuszczone budowle wybudowane na całym wzgórzu. W centrum znajdował się duży wybrukowany obszar na środku którego znajdował się kamienny ołtarz. - Kto to wybudował? - zapytała nagle Tifa - Skąd mam wiedzieć, wyglądam na twojego przewodnika? - Zastanawia mnie skąd ten adres wziął się w bazie - Nie ma się nad czym zastanawiać, nie wiecie nawet kto ją zbudował, kto wie jakie inne planety odwiedzali Nagle dobiegły ich odgłosy rozmowy więc nie oglądając się na siebie ukryli się w budynku w pobliżu ołtarza. Po chwili na placu pojawiło się dwóch ludzi, jeden z nich wyglądał jak żołnierz Krath drugi ubrany był w długi czarny habit. - Inwazja przebiega pomyślnie panie, akcja przeprowadzona na Alearn skutecznie osłabiła rebeliantów, przy okazji zupełnie nieoczekiwanie zerwano sojusz, dlatego uważam że powinniśmy przejąć pozostałe planety tego układu - mówił żołnierz zwracając się do drugiego mężczyzny - Nie jest jeszcze zbyt wcześnie, wszystko po kolei przekaż Melgerowi rozkazy - Dobrze panie Mężczyzna odszedł w stronę wrót. Po chwili na placu pojawiło się jeszcze kilku żołnierzy. - Co się stało? - zapytał wyraźnie zdziwiony ich obecnością - Zauważono obcych przechodzących przez wrota - Jakich obcych? - zapytał wyraźnie zdenerwowany - dlaczego ich od razu nie zdjęliście? - Chcieliśmy najpierw cię o tym zawiadomić - odparł jeden z nich - Głupcy mogli podsłuchać naszą rozmowę w świątyni, macie ich natychmiast znaleźć i postawcie straż przy wrotach Żołnierze rozbiegli się po okolicy w poszukiwaniu przybyszy. Tom wybiegł z budynku i ogłuszył jednego z nich po czym wciągnął go z powrotem do środka. Zanim jednak zdążył ukryć się razem z Tifą w pomieszczeniu pojawiło się jeszcze dwóch żołnierzy. Kilka minut później oboje stali na placu przed obliczem mężczyzny w habicie. - Kim jesteście? - zapytał przyglądając im się uważnie - nie wiem jak ty ale ona wygląda mi na rebelianta - dodał po chwili - Rebelianta? - zaczął udawać zdziwienie Tom - Nic o tym nie wiecie co? - zastanawiał się nieznajomy - Jesteśmy podróżnikami, trafiliśmy tu przez przypadek - Coś takiego, kto by pomyślał. Może mi wytłumaczysz jak się trafia przez przypadek na planetę której nie ma na żadnych mapach? - Nie gadaj ta planeta jest w każdym przewodniku turystycznym - stwierdził dobitnie Tom - Nie drażnij się ze mną - odparł poważnie mężczyzna Na plac wszedł jeszcze jeden mężczyzna ubrany tak samo jak ich rozmówca. - Kto to jest Seph? - zapytał spoglądając na nich - Nieproszeni goście, wydaje mi się że powinniśmy się ich pozbyć - No co ty, szkoda by było - powiedział podchodząc do Tify - ja się nimi zajmę, zaprowadźcie ich na mój statek Żołnierze związali im ręce i zabrali w stronę znajdującej się w pobliżu góry. Mężczyzna podszedł do Sepha i położył mu rękę na ramieniu. - Uspokój się żołnierzu, nie możesz zabijać każdego napotkanego człowieka, nie zapominaj o naszym głównym celu tacy jak oni mogą być bardzo pomocni
Tymczasem na Agharcie, Zang wszedł do centrum dowodzenia i zobaczył stojącego przy drzwiach Jorgea, nieopodal stał zamyślony Devane. - Co się stało? - zapytał - W nocy Tom i Tifa wyruszyli na nieznaną planetę. Podobno Tom znalazł adres w terminalu - Dlaczego nic nie powiedział? - Twoja ignorancja sprawiła że zaczął działać samodzielnie - Dlaczego więc wciąga w to wszystko Tifę? - Nikogo w nic nie wciąga, ona poszła z własnej woli. Problem w tym że powinni już byli wrócić - Chcesz za nimi iść? - Dokładnie tak - Wiesz że nie możemy narażać ludzi w takich bezsensownych misjach - W takim razie pójdę sam, Jorge aktywuj wrota - powiedział Devane ruszając w stronę wyjścia Kiedy znalazł się na pochylni dogonił go Zang. - Zaczekaj, masz rację musimy to sprawdzić pójdę z tobą Gdy znaleźli się po drugiej stronie wpadli na dwóch strażników pilnujący wrót. Zaskoczeni żołnierze nie mieli szans, Devane zrzucił jednego w przepaść, drugi oddał kilka strzałów w jego stronę jednak Zang odebrał mu broń i zabił zrzucając z urwiska. W oddali zauważyli jeszcze kilku żołnierzy dlatego jak najszybciej oddalili się w stronę najbliższego wzniesienia. Kiedy dotarli do największej budowli znajdującej się między ruinami, weszli do środka korzystając z kanałów znajdujących się pod nią, przedostając się na wyższe poziomy trafili na zwieńczenie znajdujące się tuż przy wielkiej sali, w której znajdowało się kilku ludzi w czarnych habitach. - Nie ma się czym martwić, Andros zajął się już przybyszami - wyjaśniał pozostałym Seph - Martwi nas raczej że komuś udało się odkryć tą planetę, proponuję jak najszybciej się stąd wynieść, póki jeszcze nikt nas tutaj nie znalazł - Zrobimy to jak tylko podejmiemy decyzję odnośnie działań Kelona, kiedy kilka lat temu doprowadziłem do pierwszego zgromadzenia, troje naszych sojuszników zgodziło się utorować nam drogę do tej części galaktyki, jednak dowiedziałem się że jeden z nich podjął działania, które mogą doprowadzić do klęski naszego planu - Co masz na myśli? - Zniszczenie siedziby sojuszu było ryzykownym posunięciem, co prawda osłabiło rebelię jednak otworzyło Kelonowi drogę do przejęcia planet tego układu - To nam tylko oszczędzi fatygi - Niestety mylisz się w tym punkcie - powiedział wskazując ręką na wejście Do pomieszczenia wszedł zakapturzony mężczyzna kulejący na jedną nogę. - Witajcie bracia, niestety Seph ma rację, zniszczenie sojuszu było pierwszym krokiem Kelona, mającym doprowadzić do przejęcia należących do niego planet. Nasz cel stał się dla niego przykrywką, potajemnie rozpoczął wydobycie phiroth na Sparinie - Mając w posiadaniu odpowiednio dużo surowca może się nam przeciwstawić, ciągle jesteśmy osłabieni, zebranie odpowiednio licznej armii potrwa jeszcze kilka lat. Proponuję jak najszybciej się go pozbyć, przejmiemy dowództwo nad oddziałami którymi dowodzi i poprowadzimy kampanię po naszej myśli - Panowie, uspokójcie się - odezwał się nagle zakapturzony mężczyzna od początku siedzący w rogu sali. Widzę że niektórzy z was zapominają o pewnej istotnej rzeczy, kiedy doszło do zgromadzenia Kelona nie było wśród nas, to ja wspólnie z Norelem namówiliśmy go do przejęcia władzy na Krath Zang znieruchomiał słysząc imię byłego dowódcy rebelii. - Chcesz nam powiedzieć że nie powiedzieliście mu o nas? - zdziwił się jeden ze zgromadzonych - Oczywiście że nie - odparł kulejący mężczyzna ściągając kaptur - Norel? - niedowierzał Devane - jak to możliwe? - Wspólnie z moim przyjacielem postanowiliśmy zagrać w tą grę z ukrycia - Możemy mieć przez to problemy z usunięciem go kiedy będzie po wszystkim - skwitował ich Seph - Uwierz mi że wszystko jest pod kontrolą. Kelon nie ma pojęcia kto stoi za inwazją Zgromadzenie przerwało dwóch żołnierzy którzy wbiegli do pomieszczenia. - Mamy problem - krzyknął jeden z nich - ktoś zabił strażników przy wrotach - Więcej gości? - zastanowił się Seph - znajdźcie ich i zabijcie, mam gdzieś co mówi Andros, chyba najwyższy czas zakończyć spotkanie. To było wielkie ryzyko, możemy mieć przez to problemy Zang odwrócił się i ruszył w drogę powrotną. - Dość już widzieliśmy, czas się ulotnić - powiedział Zang przeładowując broń - A co z Tomem i Tifą? - Są dorośli poradzą sobie
W międzyczasie Andros zdążył podnieść swój statek z powierzchni planety. Kiedy wyprowadził go w przestrzeń, wszedł w hiperprzestrzeń i podszedł do Toma przywiązanego do krzesła. - Mogło się to dla was źle skończyć - powiedział rozwiązując mu ręce - musicie być bardziej ostrożni - Kim jesteś? - zdziwił się Tom - To nieistotne, wiem że współpracujecie z rebeliantami, musicie jednak wiedzieć że bierzecie udział w czymś znacznie większym niż przejmowanie władzy w układzie - Co masz na myśli? - zapytała Tifa - Szykuje się inwazja, nie mogę wam powiedzieć zbyt wiele to mogłoby doprowadzić do mojego zdemaskowania, jednak proponuję wam zacząć szukać innych planet. Siloni posiadają potężniejszą armię niż możecie sobie wyobrazić - Nie musisz nam tego mówić, ale potrzebujemy jakichś wskazówek - Musicie dostać się do ukrytego terminala na Agharcie, w magazynie znajduje się stanowisko treningowe, terminal znajduje się w komorze do treningu z materiałami wybuchowymi, sami dojdziecie do tego jak ją aktywować - Skąd o tym wiesz? - Już mówiłem to nieistotne, wysadzę was na Celest stamtąd wrócicie do siebie
Devane stanął przy jednym z budynków i rozejrzał się dookoła, nie widząc strażników ruszył w stronę wrót, kiedy dotarł na miejsce wybrał adres Agharty i dał znak Zangowi, jednak zanim zdążył do niego dobiec, żołnierze ostrzelali wrota. Devane zeskoczył z murowanej drogi prowadzącej do nich i ukrył się za blokami z których była zrobiona, Zang sięgnął po granat i rzucił nim w ich stronę, eksplozja odrzuciła ich dając mu czas na dobiegnięcie do wrót jednak zaalarmowała pozostałych żołnierzy. Zang podbiegł do Devanea i obaj przeszli przez wrota. Gdy tylko znaleźli się w bazie, ruszyli do centrum dowodzenia. Jorge zamknął wszystkie grodzie prowadzące do hangaru i przygotował się do wyłączenia pola siłowego. Po chwili kilku żołnierzy znalazło się w bazie, operator przesunął dźwignię i pole na bocznej ścianie hangaru zostało wyłączone wysysając tym samym żołnierzy na zewnątrz bazy. - Co tam się stało? - zapytał Jorge - Tom miał rację, mamy o wiele większy problem niż zniszczenie sojuszu - odparł Devane - Cudownie, biorąc pod uwagę fakt że nawet z nimi nie możemy sobie poradzić. Co się stało z Tomem i Tifą? - Nie wiemy, ktoś ich zabrał z planety zanim tam przybyliśmy - Doskonale, ich strata nie wyjdzie nam na dobre byli nam potrzebni - Odpuść sobie takie uwagi, to nie ja pozwoliłem im wyruszyć w nieznane w środku nocy
Kiedy w Agharcie usiłowano ustalić los zaginionych, na Celest wylądował statek Androsa, kiedy Tom i Tifa znaleźli się na powierzchni, prom odleciał w przestrzeń. Tifa podeszła do urządzenia sterującego i zaczęła wybierać adres bazy jednak Tom podszedł żeby ją zatrzymać. - Co ty robisz? - zapytała zdziwiona - Ja nie wracam z tobą - odparł spoglądając jej w oczy - Jak to nie? Co chcesz zrobić? - Nawet po tym co się wydarzyło Zang nie uwierzy w moje racje, zanim użyjemy komputera o którym mówił nam Andros muszę załatwić pewną sprawę - Chcesz po nią iść? - zapytała domyślając się jego planów - Dokładnie tak, rebelia ostatnio nie rusza się z bazy ile ma jeszcze minąć czasu? Musze to zrobić, mam nadzieję że mnie rozumiesz - Rozumiem i chcę iść z tobą - Nie mogę cię o to prosić, teraz to tylko i wyłącznie moja sprawa - Nie musisz prosić to moja decyzja, idę z tobą Tom podszedł do urządzenia sterującego, jednak zanim aktywował wrota, odwrócił się w stronę dziewczyny. - Tym razem nikt nie przyjdzie nam z pomocą - Nic nowego - odparła przeładowując broń Po okolicy rozniósł się dźwięk aktywowanych wrót, oboje odeszli w nieznanym kierunku, w tym samym czasie na Agharcie Devane postanowił podjąć próbę odnalezienia zaginionych towarzyszy i ruszył statkiem na Celest gdzie miał nadzieję uzyskać pomoc od ojca Tify.
the end
1x04 In the Web Na horyzoncie wybuchł wulkan wyrzucając z siebie ogromne ilości lawy, która utorowanym korytem zaczęła spływać do rzeki magmy płynącej w dole ogromnego kanionu. W powietrzu unosił się duszący opar, ograniczający widoczność, pośrodku niewielkiego sztucznie wyżłobionego placu ustawione były Gwiezdne Wrota, od których prowadziła droga do miasta. Niebo pokryte było czarnymi chmurami przez które prawie nie było widać słońca. Zza jednej ze skał wychylił się Tom rozglądając się po okolicy, kiedy zobaczył że wokoło nie ma śladu życia, chwycił Tifę za rękę i oboje pobiegli w stronę miasta. Gdy znaleźli się przy bramie weszli do środka korzystając z windy prowadzącej na szczyt muru otaczającego miasto. - I co teraz? - zapytała Tifa rozglądając się po mieście - Proponuję iść do największego budynku, Kelon na pewno tam zrobił swoją siedzibę W milczeniu zaczęli przemierzać kolejne uliczki ogromnego miasta święcącego pustkami, większość zabudowań wyglądała podobnie, wyróżniały się tylko miejsca zbiorowisk lub siedzib ważnych osobistości, pozostała część raziła swoją prostotą. - Coś mi się tu nie podoba - stwierdził Tom kiedy dotarli do największej budowli w mieście - nie spotkaliśmy ani jednego mieszkańca - Może powinniśmy zawrócić? - zawahała się Tifa - Za późno wejdziemy tam i odnajdziemy Angelę Wewnątrz panował chłód, gdzieniegdzie przemykały pojedyncze patrole żołnierzy Kelona, jednak dotarcie na wyższe poziomy nie sprawiło im problemów. Gdy w końcu znaleźli się w ogromnej sali na przedostatniej kondygnacji zauważyli Kelona rozmawiającego z Melgerem. - Nie wszystko wygląda tak jak myślisz - tłumaczył się Melger - Po co więc to zgromadzenie? Iryd pozostawała bezludna od czasu spotkania i nagle nie stąd ni zowąd dowiaduje się że doszło do największego w ostatnim czasie zgromadzenia i mnie na nim nie było - Twoje działania zaniepokoiły Sepha, martwi się że będą z tobą problem kiedy nadejdzie pora - Chyba nie wyjawiłeś im naszego planu? - dopytywał się Kelon - Oczywiście że nie - Jak idzie wydobycie phiroth? - Doskonale, mieszkańcy planety nie sprawiają problemów, rebelia nie ma pojęcia o naszych działaniach nie będą nam sprawiać problemów - Ostatnio mało o nich słychać - Nie ma czemu się dziwić zostali zdziesiątkowani, to tylko kwestia czasu kiedy uda nam się ich odnaleźć Tom nie przysłuchując się dalszej rozmowie ruszył dalej, przemierzając długi korytarz dotarł do pomieszczenia za salą w którym znajdowała się Angela. - Tom? - zdziwiła się widząc go w drzwiach - co ty tu robisz? - To co zwykle ratuję ci życie - Nie chciałabym was zniechęcać ale wybraliście sobie fatalny moment na ratowanie mnie - Co masz na myśli? - zdziwił się Tom - Pokaże wam - Angela podeszła do okna i wskazała na wejście do miasta Brama była otwarta a do środka wchodziły setki uzbrojonych żołnierzy. - Musi być jakieś wyjście - zaczęła się domyślać Tifa - I jest przez podziemia ale to dość daleko ale i tak nie będziemy mogli skorzystać z wrót - Nie mamy wyboru idziemy - powiedział Tom ruszając w stronę wyjścia Podążając za Angelą dotarli na najniższy poziom gmachu znajdujący się pod powierzchnią, droga do podziemi prowadziła przez wąski korytarz ciągnący się kilkaset metrów w głąb planety, kiedy zaczęli zbliżać się do wyjścia z niego zaczęło się robić coraz cieplej. Znaleźli się na kamiennym chodniku zbudowanym wiele lat wcześniej, kilkanaście metrów pod nimi płynęła rzeka lawy, która sprawiała że w okolicy powietrze było duszne i gorące. - Co to za miejsce? - zapytał Tom - To długa historia, może wam kiedyś opowiem na razie musimy wydostać się na powierzchnię
Tymczasem na Agharcie Devane rozmyślał nad słusznością decyzji Zanga o zawieszeniu poszukiwań. Kiedy wszedł do centrum dowodzenia zastał tam Jorgea. - Co tak patrzysz? - zapytał technik widząc dziwne spojrzenie swojego towarzysza - Zabieram jeden ze statków - oznajmił po chwili namysłu - Po co ci statek? - zdziwił się - Nie pozostawię ich na pewną śmierć, odszukam Toma i Tifę - W takim razie ja nic nie widziałem - powiedział Jorge wychodząc z pomieszczenia Devane zbiegł do hangaru i wsiadł do jednego z wahadłowców, kiedy wylatywał z bazy do centrum wszedł Zang, zaraz za nim pojawił się Jorge. - Kto leci tym statkiem? - zapytał zdziwiony samotnym statkiem wylatującym z bazy - Skąd mam wiedzieć dopiero wszedłem - odparł wymijająco Devane tymczasem odleciał kawałek od bazy i wszedł w hiperprzestrzeń.
Kiedy w końcu dotarł na Celest, wylądował na placu przed budynkiem w którym mieszkał Ratorn. Strażnicy podbiegli do niego i zastawili mu dalszą drogę, zostali jednak zatrzymani przez jednego ze swoich dowódców. - Masz dużo odwagi żeby tu wracać Devane - powiedział rozglądając się dookoła - Mam ważną sprawę, Tifa zaginęła chcę żeby Ratorn pomógł mi ją odnaleźć - Tifa? - zdziwił się mężczyzna - kilka godzin temu ktoś widział ją wysiadającą ze statku razem z jednym z waszych. Zanim zdążył ich zatrzymać odeszli przez wrota - Co takiego? - zdziwił się Devane - nic już z tego nie rozumiem. Dokąd odeszli? - Tego nie wiem - Dokąd oni mogli ... - Devane nagle zdał sobie sprawę gdzie udali się jego przyjaciele i ruszył biegiem w stronę statku Wahadłowiec wzbił się w powietrze i ruszył w przestrzeń, Devane obrał nowy kurs i ruszył na Krath gdzie miał nadzieję ich odnaleźć.
Przemierzając długie i kręte korytarze w podziemiach planety, trójka uciekinierów trafiła na wyżłobioną w skale ogromną komnatę będącą spuścizną po zaginionej rasie. Na środku stał kamienny ołtarz przypominający ten znajdujący się na Iryd. Na wszystkich ścianach znajdowały się inskrypcje opisujące całą historię planety. Na zewnątrz prowadziły trzy wyjścia, z których dwa prowadziły na niższe poziomy. Tifa podeszła do jednej ze ścian i zaczęła przyglądać się malunkom na ścianach. - Rozumiesz co tu jest napisane? - zapytał Tom - Jolel uczył mnie tego języka, tu jest spisana cała historia Krath. Pierwsza cywilizacja została zapoczątkowana kolonizacją blisko pięć milionów lat temu. Uciekinierzy z ginącego świata znaleźli planetę niepodobną do innych, strawiona ogniem jednak posiadająca atmosferę pozwalającą im przeżyć. Jednak ktoś się o nich dowiedział i doszło do wojny, która ciągnęła się wiele lat, kiedy w końcu udało im się zwyciężyć doszło do tragedii. Nie do końca to rozumiem ale doszło do buntu i ktoś wyłączył urządzenia podtrzymujące pole chroniące miasto przed lawą. Tego nie rozumiem, tu jest napisane że ostatni statek z ocalałymi mieszkańcami opuścił planetę pięć tysięcy lat temu - Wystarczający okres czasu żeby Kelon założył tu swoją bazę - stwierdziła Angela - Z tego co tu pisze powinniśmy się cieszyć z Silonów. Mieszkańcy planety odeszli jednak przedtem dokonali poważnych zniszczeń na kilkunastu planetach - wyjaśniła Tifa tłumacząc jedną z inskrypcji Nie dyskutując nad historią planety wszyscy ruszyli w głąb planety gdzie rozpościerało się miasto. Przemierzając ruiny, dotarli do miejsca w którym mieściła się siedziba władców Krath, wnętrze tego miejsca było niemalże nietknięte niszcząca potęgą lawy. Angela na jednej ze ścian zauważyła na wpół otwarty schowek, wewnątrz niego znajdowało się urządzenie przypominające nadgarstnik Tom założył je na rękę i niemal w tej samej chwili hologram w nim zamontowany wyświetlił mapę galaktyki. - Co to ma być - zdziwiła się Tifa - większości z tych planet nie ma na naszych mapach - Widać ktoś się nie postarał rozdając wam ofertę turystyczną Nagle okolicą wstrząsnęła erupcja wulkanu. - Myślę że wystarczy tego zwiedzania - stwierdził Tom - ruszamy na powierzchnię Przedostając się do komnaty w której znajdowało się wejście do miasta ruszyli dalej w kierunku powierzchni. Nie oglądając się za siebie biegli wąskim korytarzem, przedłużająca się erupcja sprawiała że całą okolicą wstrząsały coraz silniejsze wybuchy. - Musimy być blisko tego wulkanu - stwierdził Tom - Ta planeta to jeden wielki wulkan - odparła Angela Kiedy dotarli do wyjścia z podziemi, okazało się że znajdują się daleko od miasta w pobliżu wybuchającego właśnie wulkanu, z góry widać było że w okolicy wrót znajduje się kilkuset żołnierzy czekający na rozkazy Kelona. - Co teraz zrobimy? - zapytała Tifa siadając na kamieniu - Nie uda nam się dotrzeć nawet do placu na którym stoją, o powrocie do miasta tez nie mamy co myśleć - Więc co robimy? - Przecież nie będą tam stać wiecznie w końcu muszą się ruszyć - powiedział siadając obok Tify
Kelon zdenerwowany rozmową z Melgerem odprawił swojego podwładnego i stanął przy oknie, widok setek żołnierzy gotowych spełnić każdy jego rozkaz poprawił mu nieco humor. Po chwili odwrócił się i ruszył w stronę drzwi prowadzących do małego pomieszczenia obok sali, kiedy znalazł się w środku rozejrzał się nerwowo dookoła. - Angela? - powiedział mając nadzieję na odpowiedź jednak zamiast niej otaczała go tylko głucha cisza Wstrząsy spowodowane wybuchem wulkanu dotarły również do miasta jednak tutaj nie były one już tak silne, Kelon rozwścieczony ucieczką więźnia podbiegł do komunikatora i rozkazał wszystkim żołnierzom przeszukanie terenu wokół miasta. Posłuszni swojemu przywódcy wszyscy ruszyli w okoliczne tereny żeby odnaleźć Angelę. Melger widząc ruch wojsk ruszył biegiem do Kelona. - Co ty wyprawiasz? - krzyknął zdziwiony sytuacją - Angela uciekła - odparł starając się opanować gniew - I po to ruszyłeś całe wojsko? Przygotowujemy się do inwazji, nie możemy zajmować się głupotami Kelon bez słowa podszedł do niego i uderzył powalając jednocześnie na ziemię. - Nigdy więcej nie próbuj kwestionować mojego zdania - powiedział i ruszył w kierunku swojej komnaty Melger podniósł się z ziemi i wzruszył ramionami, w jego oczach widać było wściekłość jaką wywołało zachowanie Kelona jednak zanim nerwy wzięły nad nim górę uspokoił się i ruszył swoją drogą nie oglądając się na przywódcę.
Tom przeładowywał broń nie mogąc znieść bezczynności, Angela wstała z kamienia i spojrzała w dół w kierunku wrót. - O nie - stwierdziła spoglądając na pozostałych - Co się stało? - Kelon zorientował się że mnie nie ma, wysłał żołnierzy żeby mnie szukali - Ilu? Może damy im radę - zapytał Tom wstając z głazu - Obawiam się że wszystkich - odparła spoglądając na nich ponownie - No to może być pewien problem W ich stronę zmierzało kilkudziesięciu uzbrojonych żołnierzy gotowych zabić żeby wykonać rozkaz swojego przywódcy, Tom sięgnął po broń i rozejrzał się po terenie jaki rozpościerał się po drugiej stronie wzgórza, gdzie znajdowała się ogromna równina wypalona licznymi erupcjami. - Powinniśmy uciekać - stwierdziła Tifa - Nie mamy szans, na tej równinie wypatrzą nas jak tylko tu dotrą - Musimy coś zrobić, zabiją nas tak czy inaczej - Może najlepiej byłoby wrócić do podziemi - zaproponowała Angela - Nie możemy ryzykować Kelon mógł odkryć drogę ucieczki i wysłać tamtędy swoich ludzi. Niech się dzieje co chce ruszamy przez równinę, może uda nam się znaleźć jakieś schronienie Cała trójka biegiem ruszyła w dół, mając nadzieję na zmylenie przeciwnika, zanim jednak udało im się dotrzeć do najbliższego wzniesienia które dałoby im schronienie żołnierze dotarli na szczyt skąd doskonale było widać uciekinierów. Nie oglądając się na rozkazy rozpoczęli ostrzał, kiedy pozostali ludzie Kelona usłyszeli strzały ruszyli w ich kierunku. Tom dogonił Tifę i Angelę i przewrócił je na ziemię, wszyscy znaleźli się za niewielkim kamieniem, który osłonił ich przed ostrzałem. - To koniec nie uda nam się - stwierdziła Tifa - Nie byłbym tego taki pewien - odparł jej Tom spoglądając przed siebie Znad horyzontu z ogromną prędkością nadleciał wahadłowiec rebelii, który ostrzelał wzgórze zabijając żołnierzy, pozostali którzy zbliżali się do wzniesienia zaczęli do niego strzelać jednak ładunek zrzucony wprost na nich skutecznie powstrzymał większość z nich. Wahadłowiec wylądował na równinie tuż obok uciekinierów, którzy bez namysłu wbiegli na pokład. - Devane? Co ty tu robisz? - Nie myślałeś chyba że was zostawię? Najwyższy czas żeby dać im popalić - Masz wystarczająco dużo energii żeby zrzucić drugi ładunek? - Oczywiście - odparł podnosząc statek z ziemi Kiedy znaleźli się nad armią Kelona, kolejny ładunek eksplodował zabijając kolejnych żołnierzy. Nie oglądając się na pozostałych Devane uruchomił napęd i odleciał w przestrzeń. Kelon z wściekłością patrzył na zmasakrowane wojsko, które nie było w stanie dokonać kolejnej inwazji. Melger stanął zadowolony w drzwiach i patrzył na kolejną porażkę swojego przywódcy. - Następnym razem kiedy będę kwestionował twoje zdanie radzę ci mnie posłuchać - powiedział wychodząc na zewnątrz
the end
1x05 Origin Idąc za śladem wskazanym przez Androsa Tom odnalazł terminal ukryty w bazie Agharta. W jego wnętrzu znajdowało się kilkanaście nowych adresów wrót, o których wcześniej nikt nie miał pojęcia. Zang wiedząc że jedyną szansą na pokonanie Silonów jest pomoc z zewnątrz zgodził się stworzyć kilka oddziałów które miałyby odwiedzać kolejne światy w poszukiwaniu sojuszników i wkrótce rebelianci rozeszli się po nowych planetach. Przeglądając dane o planetach Tifa trafiła na jedną, która była oznaczona inaczej niż pozostałe. - Tom spójrz na to - powiedziała wskazując mu terminal - Interesujące - powiedział przyglądając się opisowi planety - powinniśmy to sprawdzić Nie zwlekając ze zwiadem, Tifa szybko sprowadziła do centrum dowodzenia Angelę i Zanga, który dołączył do pozostałych. - Dlaczego myślisz że coś tam jest? - zapytał Zang - Nie bez powodu właśnie ta planeta została oznaczona inaczej - odparł Tom - Przystanę na twoją prośbę - powiedział po chwili namysłu po czym zwrócił się do Jorgea - aktywuj wrota, wyruszymy tam natychmiast Chwile później wszyscy znaleźli się w hangarze, po czym przeszli przez wrota. Po drugiej stronie znaleźli się w dżungli u stóp starożytnych ruin. - Nawet jeżeli coś tu było dawno przepadło - stwierdził zrezygnowany Zang - Nie bądź tego taki pewien, nie zapomnij że w ruinach miasta na Krath znaleźliśmy mapę galaktyki, coś tu musi być - powiedział Tom zagłębiając się między zwalone bloki Angela i Tifa ruszyły za nim w milczeniu, Zang niezbyt zainteresowany zwiedzaniem ruin po chwili zastanowienia ruszył powoli ich śladem, rozglądając się po zniszczonych budowlach wzniesionych przez nieznaną cywilizację. Jak się szybko przekonali, znajdowali się w zrujnowanym mieście, w którym było wiele świątyń i podziemnych korytarzy prowadzących do coraz to dalszych części ruin. Kiedy w końcu dotarli na wielki otwarty teren Tom padł na ziemię, pozostali nie wiedząc o co chodzi poszli w jego ślady. - Co się dzieje? - zapytał Zang - Widziałem kogoś - odparł Tom wskazując na wejście po drugiej stronie placu - Może ci się wydawało - Raczej nie - dodał wskazując na człowieka wychodzącego na zewnątrz - Dlaczego od razu zakładasz że jest nieprzyjaźnie nastawiony? - Nigdy nic nie zakładam, jestem po prostu ostrożny Zang wstał i ruszył w stronę nieznajomego mężczyzny jednak gdy ten go zobaczył wbiegł z powrotem w kamienne wejście. - Widzisz boi się znaczy że nie stanowi zagrożenia - ucieszył się Zang Nagle na placu pojawiło się trzech rosłych mężczyzn z bronią w ręku. - Ups - powiedział Zang ruszając biegiem w drugą stronę Gdy dopadł do bloków za którymi się ukrywali w pobliżu nastąpiła eksplozja, wyrzucając w powietrze kilka mniejszych kamiennych bloków. - Ty i ta twoja tolerancja - powiedział ironicznie Tom wyciągając broń Wycofując się do tyłu ukryli się w podziemnym korytarzu skąd ostrzelali napastników. - Nie powinniśmy tu zostawać - stwierdziła Angela - Dlaczego? - Mogą nas zajść od drugiej strony - Ona ma rację - przytaknęła jej Tifa - musimy iść Podążając korytarzem dotarli do załamania, gdzie natknęli się na jednego z napotkanych intruzów mierzącego do nich z broni. Kiedy odpalił ładunek wszyscy instynktownie rzucili się na ziemię. Eksplozja naruszyła strukturę podłogi i Tom razem z Tifą zaczęli spadać w dół. Zang zastrzelił mężczyznę i dopadł do dziury. - Tom? - zapytała Angela wstając z ziemi jednak zobaczyła tylko Zanga spoglądającego w dziurę w ziemi - co ty robisz? Gdzie pozostali? - Obawiam się że spadli - Zrobimy linę - To może nie wystarczyć Angela spojrzała w dół i zobaczyła że dziura jest o wiele głębsza niż mogłoby się wydawać. - Musimy po nich iść - powiedziała wstając z ziemi - Gdzie? Ta dziura jest głębsza niż cały ten korytarz, nawet jeżeli przeżyli ... - Nawet nie próbuj tego mówić, oni nigdy by cię nie zostawili - Przejrzyj na oczy Angela, oni zginęli nikt nie przeżyłby takiego upadku - Muszę być pewna - odparła ruszając w stronę wrót Gdy dotarli na miejsce Zang doszedł do urządzenia sterującego i zaczął wybierać adres. - Co ty robisz? - zapytała zdziwiona - Wracamy do domu - Chyba żartujesz, ja idę ich szukać - Więc po co wracałaś do wrót? - To jedyne miejsce skąd można dostać się do dżungli. Dziura w którą wpadli pełniła rolę pułapki, podejrzewam że przesmyk doprowadził ich daleko od miejsca w którym się znajdowaliśmy, prawdopodobnie poza ruiny. Niedaleko stąd widziałam drogę prowadząca w dół, tam rozpoczniemy poszukiwania - Sama nie wiesz o czym mówisz - stwierdził Zang - Wiem ale widzę że udało mi się ciebie przekonać, ruszajmy zanim zacznie się ściemniać
Tifa ocknęła się na brzegu rzeki cała w błocie, kilka metrów od niej znajdował się ogromny klif z którego u dołu wychodziła rura, którą wylecieli na zewnątrz, rozglądając się dookoła zauważyła leżącego nieopodal nieprzytomnego Toma. Kiedy do niego podeszła zaczął powoli odzyskiwać świadomość. - Co się stało? - zapytał usiłując zorientować się w sytuacji - Obawiam się że wpadliśmy do kanalizacji - odparła wskazując rurę - Doskonale, gdzie reszta? - Wydaje mi się że zostali na górze Tom spojrzał na klif i złapał się za głowę. - Doskonale tylko tego nam brakowało, mam nadzieję że nie pomyślą że zginęliśmy. Musimy jak najszybciej dostać się do wrót - To nie będzie takie łatwe Tom wstał z ziemi i popatrzył po okolicy, niemal wszędzie rozpościerał się las, rzeka przebijała się między nim a klifem szerokim korytem. - Powinniśmy iść w górę rzeki musi być jakieś wejście na górę - powiedział ruszając przed siebie Zmierzając w kierunku wrót okazało się że droga przed nimi jest dłuższa niż mogłoby się wydawać. - Nie myślisz chyba że nas tu zostawią? - zapytała Tifa znużona długą wędrówką - Nie wiem. Ale musimy uważać ci którzy nas zaatakowali mogą być Silonami i ciągle mogą znajdować się gdzieś w pobliżu Zanim Tom dokończył co miał powiedzieć z pobliskich zarośli doszły ich strzały. Oboje rzucili się do ucieczki. Biegnąc ile sił w nogach w kierunku skał zza których mogli skutecznie przeprowadzić obronę zorientowali się jednak że ostrzał ustał. Tom zatrzymał się na chwilę i rozejrzał dookoła. - Widzisz coś? - zapytała Tifa widząc że coś jest nie tak - Nie widzę ale słyszę - odparł po czym nastała chwila milczenia - okrążają nas. Musimy jak najszybciej dostać się do tych skał Gdy w końcu oboje znaleźli się na miejscu Tom załadował dodatkową broń i położył się w pozycji dogodnej do strzału. - Jestem ciekawa co z pozostałymi - zaczęła się zastanawiać Tifa - Na pewno nic im nie jest i już nas szukają - Nie wydaje ci się że czekanie na pomoc jest marnowaniem okazji na dotarcie do wrót? - Raczej nie biorąc pod uwagę że jesteśmy otoczeni - odparł strzelając do żołnierza wyłaniającego się zza wzgórza
Tymczasem Zang i Angela słysząc strzały ruszyli w kierunku z którego dobiegały odgłosy walki. Opuszczając ruiny zauważyli nieopodal unoszący się w powietrzu krążownik Silonów. - Wiedziałem że to zbyt piękne żeby to byli zwykli łupieżcy - stwierdził Zang widząc statek - Ale takich oznaczeń jeszcze nie widziałam - stwierdziła Angela przyglądając się dokładniej - przebywając na Krath widziałam wiele statków ale na żadnym nie było symboli. Na tym są - Może to zbieg okoliczności, jakiś nadgorliwy dowódca - Może masz rację - odparła dziewczyna ruszając dalej w kierunku odgłosów walki Kiedy dotarli na miejsce zauważyli że Tom i Tifa są odcięci na niewielkim wzgórzu. Zang wyciągnął miotacz i posłał w kierunku nacierających na nich żołnierzy kilka wiązek energetycznych, które skutecznie zwróciły uwagę Silonów. Kiedy droga do wrót była czysta Tom i Tifa ruszyli biegiem w stronę przyjaciół, z którymi udali się w dalszą drogę w kierunku ruin. Po dotarciu w okolice wrót zauważyli Devanea, który czekał na nich obstawiając polanę. Nie czekając na przybycie Silońskiego niszczyciela Angela aktywowała wrota i wszyscy przeszli do bazy. - Interesujące doświadczenie - stwierdził Tom przerywając kilkuminutową ciszę - Następnym razem jak będziesz chciał sprawdzać inaczej oznaczone planety ... - zaczął Zang po czym popatrzył przez chwilę i ruszył w kierunku centrum dowodzenia
the end
1x06 Inside War Tom razem z Jolelem przybyli na Celest, jednak tym razem nie zamierzali spotykać się z Ratornem. W ukrytej w górach jaskini czekała na nich Tifa i jeszcze pięciu ludzi. - Więc udało ci się - ucieszył się jeden z nich - Tom to są członkowie jak to nazwałeś ruchu oporu. - No nie teraz dopiero rozumiem chcecie żebym był waszym szpiegiem? Nie ma mowy - Nie zrozumiałeś nas, chcemy tylko znać posunięcia rebelii - Jedyne co wiem to że chcą przeprowadzić na Alearn jakiś zamach podczas jakiegoś spotkania przygotowywali się do tego kiedy odchodziłem. - To niedobrze Siloni będą się mścić Kelon wysyła tam swojego brata. Tom musisz zapobiec zamachowi - Nie no nie wierzę w to teraz zlecacie mi misje? Spadam stąd nie będę walczył na nie swojej wojnie - Pamiętaj co ci powiedziałem Tom to nie były kłamstwa. Sam zdecyduj kto jest twoim wrogiem Tom bez słowa wyszedł z jaskini i ruszył w stronę wrót. Po chwili dogoniła go Tifa. - Poczekaj dlaczego nie chcesz nam pomóc? - Dlatego że to jest wasza wojna, powinniście opowiedzieć się po którejś stronie a nie wykorzystywać nieznajomych do swoich własnych celów. Odejdź już nie mam ochoty na tą rozmowę, ty też powinnaś się zdecydować kogo wspierasz - Ale nie wydasz nas chyba? - O to możecie być spokojni Tom dotarł do wrót i stanął na chwilę. Po krótkim namyśle wybrał kombinację i przeszedł przez wrota. Po powrocie do bazy na asteroidzie zobaczył że zebranie które się tu odbywało dobiegło końca i jego uczestnicy szykują się do odejścia. Tom udał się do centrum dowodzenia gdzie przebywał Zang. Baza przeszła w stan nocny, na nogach pozostało tylko kilku strażników i operator w centrum dowodzenia. Tom nie przyzwyczajony do trochę dłuższej doby jak zwykle nie mógł spać co zaprowadziło go do centrum dowodzenia. Kiedy tam dotarł usłyszał że wrota zostały aktywowane, wbiegł więc szybko na platformę gdzie siedział operator. - Co się dzieje? - Jak to co wysyłamy naszych ludzi na Alearn - Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział? - Myślałem że wiesz, podjęli decyzje tuż przed twoim powrotem - Coś mi tu nie gra, pójdę po sprzęt jak zobaczysz mnie w hangarze aktywuj wrota - Nie ma sprawy Po chwili kiedy Tom wszedł do hangaru, tunel był już aktywny. Zaraz za Tomem pojawił się Zang. - Tom gdzie ty się wybierasz? - Na Alearn, coś mi nie gra w tej waszej małej misji - Nie wtrącaj się do tego - Nie zamierzam przyjrzę się tylko temu z bliska Tom przeszedł przez wrota i już po chwili znalazł się na Alearn. Na planecie zapadał zmrok, w oddali było jeszcze widać oddział. Podążając ich tropem Tom dotarł do siedziby Silonów gdzie miało się odbyć spotkanie. Tom przekradając się do kanału prowadzącego do wnętrza zobaczył kilku żołnierzy zmierzających w kierunku budynku. W tym momencie usłyszał że ktoś się za nim skrada, usiłował uderzyć przeciwnika ale zobaczył za sobą Tifę. - Co ty tu robisz? - Jolel wysłał mnie żebym powstrzymała rebeliantów. - I jak zamierzałaś to zrobić? - Szłam na żywioł - Bardzo zabawne chodź ze mną tu się kroi coś większego Oboje zobaczyli kilku Silonów uciekających w stronę statku kosmicznego. - Co tu się dzieje? - zdziwił się Tom - to chyba nasi powinni stąd uciekać Tom wbiegł kanałem i szybko odnalazł rebeliantów montujących ładunki wybuchowe pod salą w której miało dojść do spotkania. - Zabierajcie się stąd - krzyknął w ich kierunku - Tom? Co ty tu robisz? Uciekaj mamy misję do wykonania - Nic nie rozumiecie widziałem Silonów prawdopodobnie podłożyli bombę pod gmachem. - To niemożliwe tu ma się odbyć ich spotkanie nie poświęciliby własnych ludzi - Nie pamiętacie co było kiedy chcieliśmy powstrzymać wysadzenie siedziby sojuszu? Też miało być bez komplikacji obawiam się że to kolejna pułapka Kiedy wydostali się na zewnątrz czekali na nich żołnierze. - Kelon miał rację, więc problem zostanie rozwiązany - ucieszył się jeden z nich - jeszcze nigdy nie widziałem tak naiwnych rebeliantów - To się skończy jak tylko zneutralizujemy waszego szpiega - odparła Tifa - To jest wojna, Kelon prędzej czy później odniesie zwycięstwo i rebelia zostanie zdławiona Tom wyciągnął szybko broń zabił jednego z nich. - Tifa biegnij do wrót - krzyknął oddając jeszcze dwa celne strzały W tym momencie pojawił się Melger który wytrącił mu broń i chwytając go rzucił kilka metrów dalej. - Jolel miał rację że jesteś tchórzem - powiedział usiłując zdenerwować przeciwnika Zanim Melger zdołał podejść do Toma został trafiony kamieniem, Tom podniósł się z ziemi i ruszył biegiem w stronę wrót. - A co z bombą? - krzyknęła Tifa - Nic nie możemy zrobić, miejmy nadzieję że bomba rebeliantów wybuchnie pierwsza i ostrzeże pozostałych. Nagle nad nimi pojawił się ogromny statek Silonów, promień który wystrzelił trafił w gmach osłabiając pole siłowe które go otaczało. Tom chwycił Tifę za rękę i zaczął ciągnąć ją w kierunku wrót. - Chodźmy nie mamy czasu Statek wystrzelił kolejny promień tym razem pozbawiając gmach osłony i niszcząc jego część. Tom zaczął wybierać kombinację bazy na asteroidzie, jednak Melger podbiegł i odepchnął go od DHD, w czasie kiedy obaj rozpoczęli walkę Tifa dokończyła wybieranie współrzędnych. Tom z trudem odpierał doskonale wyszkolonego przeciwnika, Melger stanął w końcu nad pokonanym przeciwnikiem, w tej chwili jednak statek Silonów oddał trzeci strzał powodując potężną eksplozję która zniszczyła budowlę. W zamieszaniu Tom zdołał powalić wroga na ziemię i wbiec w aktywowane wrota, by znaleźć się razem z Tifą w bazie rebeliantów. Zang podbiegł do nich niemal pewien że coś poszło nie tak. - Co się stało? - Jak zwykle miałem rację, Siloni zastawili kolejną pułapkę. Wysłałeś tych ludzi na śmierć - To koniec teraz jest już po nas - O czym ty mówisz? - O tym że nie możemy narażać więcej życia naszych żołnierzy - To była twoja decyzja. Wypadki się zdarzają ale nie dwukrotnie w tych samych okolicznościach. Kiedy zniszczona została siedziba sojuszu Siloni wiedzieli że nasi Nieoczekiwanie wrota zostały aktywowane i do bazy przeszedł Jolel razem z dwoma strażnikami. - O proszę kogo tu mamy - powiedział Tom - coś mi się wydaje że to ty jesteś za wszystko odpowiedzialny - Uspokój się. Nie walczysz na tej wojnie tak długo jak ja - Tak tylko zaczynam się zastanawiać po czyjej stronie stoisz - Nie będę się z tobą kłócił przybyłem jedynie żeby przekazać wam informacje. Macie w bazie szpiega to jedyne wyjaśnienie niepowodzenia misji na Alearn - Doprawdy? Co ty nie powiesz, jaki spostrzegawczy. Ciekawi mnie tylko skąd wiedziałeś o niepowodzeniu misji skoro to wydarzyło się dosłownie pół godziny temu. Może to ty masz szpiega w swoich szeregach Nagle w pomieszczeniu pojawiła się Angela, która odciągnęła Toma od Zanga i Jolela, którzy udali się do innego pomieszczenia żeby opracować nowy plan odparcia Silonów.
the end
1x07 Singularity Odkąd Zang objął dowództwo w bazie nastąpiły znaczące zmiany. Baza w dalszym ciągu wymagała napraw a nowy dowódca postanowił jak najszybciej ukończyć wszelkie prace żeby móc przejść do uzbrojenia bazy na wypadek ataku z zewnątrz. Tom usiłował wymyślić sposób na zamontowanie przesłony na wrotach korzystając ze sprzętu jaki posiadali w bazie, jednak było to trudniejsze niż mogłoby się wydawać. - Mam już tego dość - powiedział wchodząc do centrum dowodzenia - Co się stało? - Nigdy nie założymy tej przesłony jeżeli nie zdobędziemy odpowiedniego materiału - Jakiego materiału? - Myślę że phiroth nadał by się znakomicie, bez wzmocnienia tworzący się horyzont zdarzeń wytworzy w niej dziurę - Nie wystarczy nam pole siłowe Jorgea? - zapytał jeden z techników - Pewnie że by wystarczyło gdybyśmy mogli je odpowiednio skalibrować ostatnie testy wykazały że niektóre minerały mogły by się przedostać więc nie możemy ryzykować użycia jej - Widziałem takie urządzenie wiele lat temu na jednej z planet, podczas zwiadu trafiliśmy do podziemnych tuneli, wyglądały na opuszczone ale wewnątrz znaleźliśmy wiele urządzeń w tym wydaje mi się generator pola siłowego taki jakiego jeszcze nigdy nie widziałem - Wiesz co to była za planeta? - Tak znajdowała się w tym samym systemie co Alearn, pamiętam że były tam wrota ale nie mogliśmy znaleźć urządzenia sterującego - To nie problem, znajdziemy jakiś sposób ewentualnie po nas przylecicie Niespełna godzinę później Tom i Zang zeszli do pomieszczenia wrót, siódma klamra zaskoczyła wytwarzając tunel. Po drugiej stronie znaleźli się w wielkim pomieszczeniu z kilkoma wyjściami, po chwili przez wrota przeszedł jeszcze technik który opowiedział im o planecie. - A ty co tutaj robisz? - Po co macie błądzić zaprowadzę was do pomieszczenia z tymi urządzeniami Przemieszczając się ciemnymi korytarzami dotarli do pomieszczenia w którym porozstawiane były różne urządzenia nie przypominające żądnej znanej technologii - Myślę że moglibyśmy zabrać stąd nie tylko ten generator - Spójrz na to - powiedział Zang podnosząc z jednej ze skrzyń niewielkie urządzenie z wyświetlaczem - Poczekaj - powiedział Tom Okazało się że urządzenie pasuje do rękawicy jaką udało im się znaleźć, była to dodatkowa część mapy galaktyki z kilkoma dodatkowymi adresami wrót. - Skąd wiedziałeś? - To urządzenie ma jeszcze kilka innych miejsc na podobne dyski pamięci - Myślisz że kto zbudował ten kompleks? - zapytał Zang - Skąd mam wiedzieć to nie moja galaktyka. Niektóre inskrypcje przypominają te z Krath ale wątpię żeby to mieszkańcy tamtej planety byli odpowiedzialni za budowę tego kompleksu - Może Krath mieli tu swoją placówkę - Nie ktoś raczej ukradł te rzeczy i przyniósł je tutaj przez wrota. Ktoś jednak musiał wpaść na ich trop i najprawdopodobniej wszyscy zginęli a DHD zostało zniszczone albo zabrane - Właśnie jak wrócimy do bazy? - Coś się wymyśli nie denerwuj się Przeszukując dalej urządzenia znajdujące się wewnątrz pomieszczenia technik znalazł generator pola siłowego. - Doskonale musimy tu wrócić i zabrać kilka przydatnych rzeczy - Mam nadzieję że nikt się potem o to nie upomni - zakwestionował decyzję Zanga Tom - Wątpię te wszystkie rzeczy znalazł pewnie jakiś poszukiwacz. A co to jest? - zapytał sam siebie widząc zakurzone urządzenie - Co to jest? - powtórzył jego pytanie Zang - Nie mam pojęcia ale myślę że może nam się przydać. Zabierzemy kilka rzeczy i idziemy do wrót może uda się je aktywować ręcznie Kiedy dotarli na miejsce urządzenie które zabrał Tom aktywowało się. - Interesujące widać te ruiny mają w zanadrzu jeszcze kilka niespodzianek - Więc do czego to służy? - Nie jestem pewien ale to przypomina urządzenie ręki. Pewna rasa w mojej galaktyce używała tego ale niezbędny do tego był pewien pierwiastek we krwi. Ale sprawdźmy Tom przerwał i założył urządzenie na rękę, po czym skierował je na jedną ze skał i odepchnął kilka metrów dalej. - Tak jak myślałem, działanie podobne jednak nie wymaga naquada we krwi, Tom skierował urządzenie na wrota, po przełączeniu przycisku wewnętrzny pierścień zaczął się obracać. Klamry jedna po drugiej zaczęły się aktywować wytwarzając tunel. - Szybciej niż przy zwykłym DHD, to ma wbudowaną listę symboli - Znaczy że powstało w naszej galaktyce? - Niekoniecznie wygląda jakby było przystosowane do każdego rodzaju wrót - Co to znaczy? - To znaczy że może dostosować się do tych wrót tak samo jak do tych znajdujących się w mojej galaktyce, prawdopodobnie do każdych. Jorge dlaczego twoi dowódcy nie zabrali tych urządzeń? - Z tą planeta wiąże się taka sama historia jak niegdyś z Krath. Podobno na innych poziomach tej budowli nadal znajdują się mieszkańcy tej planety - Jeżeli to prawda może powinniśmy ich odnaleźć? - Raczej nie. Wystarczy nam kłopotów z Silonami - Właśnie wracajmy do bazy zanim tunel zaniknie Po powrocie do bazy Jorge wziął się za instalację generatora pola siłowego na wrotach. Urządzenie sterujące nim zostało zabrane do centrum dowodzenia gdzie zamontowano już odbiornik sygnału dzięki któremu możliwa będzie identyfikacja ludzi przybywających przez wrota. Kiedy generator znalazł się już na swoim miejscu przeprowadzono pierwszą próbę, pole siłowe wydawało się idealnie pasować do wrót wrót, co mogło oznaczać że starożytni również mogli obawiać się nieautoryzowanych przejść. Teraz kiedy wrota nie stanowiły już takiego zagrożenia pozostali mogli wziąć się za przygotowanie do instalacji systemów obronnych. - Teraz kiedy sojusz nie istnieje musimy znaleźć nowe źródło - Źródło? - zdziwił się Tom - Zapasy topnieją w szybkim tempie, oddziały które wysyłamy przez wrota coraz częściej trafiają na Silonów. Nie wiem czego szukają ale pojawiają się ostatnio na wielu planetach - A jak myślisz kogo mogą szukać? - Pewnie nas, jesteśmy dla nich ostatnim przeciwnikiem, po zniszczeniu sojuszu podejrzewam że większość planet ogłosiła bezwarunkową kapitulację w obliczu ewentualnej inwazji - Myślę też że to Norel może ich szybko sprowadzić na nasz trop, to tylko kwestia czasu zanim dojdzie do ostatecznej bitwy Rozmowę przerwał im nagły alarm, aktywacji wrót z zewnątrz, stojąc w hangarze Tom zobaczył że operator włączył pole siłowe, ruszył więc biegiem do centrum dowodzenia. - Wyłączcie pole Operator wyłączył pole na chwile przed pojawieniem się przybysza, którym był jeden z członków ruchu oporu którego liderem był Jolel. - Skąd wiedziałeś? - zapytał operator - Nie wiedziałem ale nie możemy jej nadużywać dopóki nie damy wszystkim sojusznikom urządzenia dezaktywującego przesłonę. Ktoś mógłby mieć z nią bliski kontakt. Siloni póki co nie znają naszej pozycji dlatego będziemy jej używać tylko w sytuacji realnego zagrożenia Zang przyprowadził wysłannika Jolela do centrum dowodzenia. - Jolel prosi żebyście obaj przybyli na Celest, odbędzie się tam spotkanie po upadku sojuszu musimy naradzić się co do dalszych działań. W sali zapadła cisza, wszyscy patrzyli z zaciekawieniem na Toma. - Co się tak gapicie Zang jest nowym dowódcą rebeliantów. On niech decyduje - Ale ja no dobra dajcie mi pomyśleć. Tom chodź ze mną na chwilę - Musicie się pospieszyć Ratorn zgodził się udzielić nam schronienia na czas spotkania - ponaglał go wysłannik - Ratorn? Nie ma mowy nie udam się na planetę tego zdrajcy. Rebelia nie będzie brała udziału w prywatnej wojnie człowieka który już raz wystawił nas Kelonowi. Odejdź stąd zanim stracę cierpliwość. Tom odprowadził wysłannika do wrót. - Skąd znałeś adres bazy? - Nie znałem Tifa wybrała go za mnie i kazała przekazać wiadomość. Może jednak go namówisz? - Nie Zang miał rację Ratorn jest zdrajcą, nie będziemy mu pomagać. Będą wam musiały wystarczyć działania które podejmiemy na własną rękę. I jeszcze jedno. To urządzenie ma trafić do rąk Tify, jeżeli będzie chciała tu przybyć musi go użyć inaczej nie zdejmiemy pola siłowego. Powiedz to jej i nikomu innemu, to informacja tylko dla was. Idź już Wysłannik odszedł przez wrota, Zang jednak pozostał w niepewności czy dobrze uczynił odprawiając go z niczym.
the end
1x08 Meridian Kilku ludzi przebywało w pobliżu wrót, które znajdowały się w centrum wielkiego zaawansowanego technologicznie miasta. Kiedy zobaczyli że wewnętrzny pierścień zaczął się obracać rozbiegli się po okolicznych budynkach. Tuż po aktywacji z tunelu wyszedł Zang, zaraz za nim pojawił się Tom, Devane i Angela - Tego jeszcze nie było, jakbym wrócił do domu - stwierdził Tom któremu budynki przypominały ziemskie budowle - wiecie jak nazywa się ta planeta? - Adosia - odpowiedział nagle ktoś stojący za nim - witam was jestem Azrael przywódca tutejszej społeczności - Witam jestem Zang - Używacie wrót? - zapytał Tom - Tak ale nie zdobywamy nowych światów korzystamy z nich raczej dla własnej przyjemności sprowadzając różne rzeczy z przyjaznych światów. Jeżeli mogę zapytać skąd przybywacie? - Pochodzimy z bazy kosmicznej nazywanej niegdyś Agharta - Jesteście z Agharty? Trzeba było tak od razu - Azrael kiwnął na swoich ludzi a ci od razu zaprowadzili ich do pałacu w którym mieszkał przywódca. - Nasze pokolenie osobiście nie miało styczności z wami, ale pamiętam że nasi przodkowie żyli w wielkiej przyjaźni - Właściwie to nie jesteśmy potomkami mieszkańców Agharty. Wybuchła wojna teraz baza jest kwaterą rebeliantów - Wojna? Nie dotarły do nas żądne wieści o wojnie. Z kim walczycie? - Od jakiegoś czasu nęka nas armia Silonów - odparł Zang - Siloni? Nic mi to nie mówi, mam nadzieję że nie przyprowadziliście tej waszej wojny ze sobą - W żadnym wypadku poszukujemy tylko kogoś kto wspomógłby nas zapasami dzięki którym moglibyśmy naprawić bazę i w razie potrzeby obronić ją przed atakiem - Cóż w zasadzie moglibyśmy wam udostępnić trochę naszych zapasów ale zdajecie sobie sprawę że przez wasze przybycie możecie zwrócić na nas uwagę tych waszych Silonów - Doceniamy to i rozumiemy ale jeżeli Siloni zjawią się na tej planecie będziecie mogli liczyć na naszą pomoc. Tom, Angela, Zang i Devane ruszyli z powrotem w stronę wrót kiedy byli już blisko nastąpiła eksplozja która przewróciła wrota frontem do ziemi. - Co jest - krzyknął Zang sięgając po broń Plac wypełnił się momentalnie strażnikami. Azrael podbiegł do nich żeby się wytłumaczyć. - Przepraszam przyjaciele, niedawno zakończyliśmy wojnę domową zdrajcy ciągle dybią na nasze życie - Tak tylko jak my się teraz stąd wydostaniemy - Nie można wskoczyć we wrota od tyłu? - Nie wiem, to chyba jakby wchodzić w nie gdy są otwarte od zewnątrz. Nigdy tego nie próbowałem - Nie obawiajcie się do wieczora wrota staną na swoim miejscu, do tego czasu bądźcie moimi gośćmi - Chyba nie mamy wyboru - odparł Tom ruszając z powrotem Po chwili przyszedł do nich Azrael. - Przyjaciele udaję się właśnie do sąsiedniego miasta na rozmowy pokojowe może zechcielibyście mi towarzyszyć? - Czemu nie i tak jesteśmy tu uziemieni Podróżując miejscowym środkiem transportu mieli okazję przyjrzeć się planecie, która wyglądała na wycieńczoną długą wojną. Kiedy dotarli do kolejnego miasta czekał już na nich przywódca, który nie miał w zamiarze odbywać rozmów tylko siłą zmusić swojego rywala do poddania miasta. Tym sposobem wszyscy trafili do więzienia. - Tak więc w końcu cię mam Azrael - ucieszył się przywódca miasta Tom podszedł do kraty i popatrzył na mężczyznę. - Posłuchaj, nie obchodzi mnie wasz konflikt ale popełniłeś już jeden błąd zamykając przywódcę rebeliantów. Nie wyobrażasz sobie nawet konsekwencji jakie poniesiesz jeżeli nasi ludzie przybędą tu zanim nas nie uwolnisz - Jakich znowu rebeliantów, takimi tanimi sztuczkami nie wydostaniecie się z mojej niewoli - To nie są tanie sztuczki tam trwa wojna a swoim postępowaniem wplątujesz się w nią mimo że nie wiesz kto stanie się twoim wrogiem - Mam to gdzieś dlaczego miałbym wam wierzyć. Zaraz wyślę ludzi do waszego miasta i przywiozę gwiezdne wrota tutaj - Popełniasz błąd - krzyknął do niego Azrael - Nie produkuj się chłopcze jeszcze wiele przed tobą Mężczyzna odszedł pełen szczęścia z uwięzienia swojego przeciwnika. Po kilku godzinach zjawił się jednak ponownie. - No dobra panowie zanim moi ludzie przywiozą wrota któryś z was musi mnie nauczyć ich obsługi. Może ten gaduła? Z tymi słowami wskazał na strażnika który złapał Toma i wyprowadził go z celi. Po chwili znaleźli się w sali obok gdzie przywiązali go do pochylonego stołu. - Elektryczność to wspaniały wynalazek, nie uważasz? Więc jak będzie? Wiesz jak one działają? - Pokaże ci jak je przywiozą osobiście przeprowadzę cię na drugą stronę - Drażni mnie twoja arogancja Mężczyzna pociągnął za dźwignię która poprowadziła prąd do stołu na którym leżał Tom. Zang słysząc co dzieje się w pomieszczeniu obok usiłował wyrwać kratę z drzwi ta jednak była niewzruszona. - Musimy mu jakoś pomóc - powiedziała Angela - Nie mamy szans ale jeżeli on wytrzyma jeszcze trochę moi ludzie zjawią się i nas uwolnią Po kilku godzinach strażnik przyniósł nieprzytomnego Toma z powrotem do celi. - Będziecie mieli przez to wiele kłopotów - powiedział Zang - Tak? Moi ludzie niedługo wrócą z wrotami, lepiej przygotuj się że będziesz następny Zanim mężczyzna zdążył wyjść z zewnątrz dało się słyszeć eksplozje. Po chwili do środka wpadło kilku strażników którzy zabili żołnierzy pilnujących więzienia. Kiedy Zang wydostał się z celi chwycił mężczyznę i powalił go na ziemię. - Nie proszę zostawcie mnie - zaczął się bronić powalony na ziemię przywódca miasta - Proszę jaki bohater, teraz kiedy przegrałeś nie jesteś już taki twardy - Tak ci się tylko wydaje - krzyknął wyciągając bron i strzelając do Zanga Strażnicy nie namyślając się zlikwidowali mężczyznę kończąc jednocześnie jego rządy. - Przepraszam was przyjaciele za to co was spotkało Wkrótce znaleźli się z powrotem w mieście, Tom widząc strach w oczach Azraela uspokoił go. - Spokojnie nie będziemy się przecież na tobie mścić. Nie mogłeś wiedzieć że tak się stanie. Przecież nic nam się nie stało, jestem tylko trochę obolały a Zang ma tylko niewielkie oparzenie, nie będzie nawet blizny - Dziękuję wam przyjaciele, jutro wyślę wam zaopatrzenie które obiecałem będziecie mogli naprawić swoją bazę - Zostawimy ci to urządzenie po otwarciu wrót wyślij sygnał będziemy wiedzieli że to wy Cała trójka odeszła przez wrota z powrotem do bazy. - Tom wszystko w porządku? - zapytał Zang widząc że coś jest nie tak z jego przyjacielem - Tak nie przejmuj się wszystko będzie dobrze - Devane zajmiesz się jutro odbiorem przesyłki? - Nie ma sprawy Zang, a na niego lepiej bym uważał, dziwnie się zachowuje od czasu kiedy mu to zrobili. - Też byś się dziwnie zachowywał jakby potraktowali cię prądem - odparł sarkastycznie Tom
Następnego dnia zgodnie z obietnicą Azrael przysłał zaopatrzenie, które zawierało o wiele więcej niż pierwotnie zostało ustalone. Tom podszedł do ładunku i popatrzył na niego z niezadowoleniem. - No tak zamiast pomagać ludziom zastraszamy ich - O czym ty mówisz? - Zobacz tylko na to wszystko, prawie dwa razy tyle niż nam obiecał. Wystraszył się że wrócimy i zniszczymy jego miasto. Nienawidzę sprawiać złego wrażenia. - Popatrz na to z dobrej strony będziemy mogli naprawić bazę Nagle zobaczyli zbliżający się do hangaru statek patrolowy który po chwili znalazł się wewnątrz przechodząc przez pole siłowe. - Zang znaleźliśmy nową planetę myślę że możemy tam założyć bazę operacyjną - Są na niej wrota? - zapytał Tom - Tak znajdują się w lesie pomiędzy ruinami - Ruinami? - zdziwił się Tom - mam złe wspomnienia z ruinami pośrodku lasu - dodał wspominając feralną misję na Vasin - Tak czy inaczej będzie ją trzeba odwiedzić. Może nam się przydać dodatkowy azyl
the end
1x09 The Resistance Wrota zaczęły się aktywować od zewnątrz, operator przygotował się do włączenia przesłony jednak tuż po ich uruchomieniu doszedł do niego sygnał rozpoznawczy. Wysłał więc wiadomość do kwatery Toma, który od razu ruszył do pomieszczenia wrót. Kiedy dotarł na miejsce zobaczył przechodzącego przez wrota Jolela. - Skąd miałeś nadajnik? - Tifa mnie tu przysłała, ale spokojnie tylko ja o nim wiem - To i tak o jedną osobę za dużo. Czego chcesz? - Mam do was prośbę, zaginął jeden z naszych szpiegów chcielibyśmy żebyś udał się na jego poszukiwania - Chyba sobie żartujesz, dobrze wiesz że nie współpracujemy z ruchem oporu - Właśnie - dodał wchodzący właśnie Zang - Nie rozumiesz chcę dać ci szansę. Jego ostatnia pozycja to Krath, będziecie mieli szansę na zlikwidowanie Kelona - To zabawne gdybyśmy uważali że to możliwe sami już dawno byśmy to zrobili bez pretekstu do ratowania twojego człowieka - Sytuacja się zmieniła, Kelon przeniósł wrota do miasta na powierzchni, sam założył sobie nową bazę na Alearn. Masz swoją szanse musisz sam zdecydować jak ją wykorzystasz. Teraz jeśli możecie odeślijcie mnie na Noisis - Poczekaj dlaczego ten twój szpieg jest taki ważny? - Cóż dla mnie jest wart tyle co każdy z moich uczniów. Ten jednak może się okazać waży dla was. To Tifa - Tifa? Jak mogłeś ją tam wysłać - To był jej wybór uznałem że jest gotowa. Jeżeli się zdecydujecie pamiętaj będziesz miał tylko jedną szansę żeby ją uwolnić - Nie mamy szans. Przy wrotach na pewno są strażnicy - zawahał się Zang - Mam pamiętasz urządzenie do uruchamiania wrót? - przypomniał sobie Tom - Co? - Wyzwalacz - No tak pamiętam - Z jego pomocą pozbędę się strażników przy wrotach. Idziecie ze mną? - Nie mogę pamiętasz że musze udać się na Narwie, potrzebni nam są ludzie - Ja z tobą pójdę - zaproponował Devane Tom odwrócił się w stronę operatora i krzyknął do niego. - Aktywuj wrota na Krath Operator popatrzył przez chwile w milczeniu na stojących na dole. - Słyszałeś - potwierdził rozkaz Zang Po chwili tunel był już ustanowiony, Tom wbiegł właśnie z urządzeniem przytwierdzając je do ręki. Dla pewności przesunął jeszcze stojącą w pobliżu wrót skrzynię żeby sprawdzić czy urządzenie na pewno działa. - Jak przejdę daj mi trzydzieści sekund i idź za mną - powiedział do Devanea przechodząc przez wrota Tom wbiegł w tunel, kiedy znalazł się na Krath strażnicy już na niego czekali, bez problemu odepchnął dwóch z nich kilkanaście metrów dalej. Pozostali dwaj usiłowali do niego strzelać jednak podzielili los swoich towarzyszy, jeden z nich usiłował się podnieść jednak został powstrzymany przez Toma. W tej chwili przez wrota przybył Devane. - Idziemy mamy mało czasu W mieście nie było zbyt wielu ludzi a ci którzy poruszali się między budynkami nie zwracali szczególnej uwagi na przybyszy, problemy miały się jednak zacząć w siedzibie Kelona. Kiedy dotarli do wejścia idąc wzdłuż muru odnaleźli wejście które przygotował członek ruchu oporu na wypadek gdyby musiał uciekać. Wewnątrz panował mrok, co jakiś czas przewijał się jakiś strażnik. - Myślę że będzie lepiej jak się rozdzielimy zaproponował Tom Tom ruszył schodami podczas gdy Devane udał się w głąb korytarza w którym się znajdowali. Przemierzając kolejne poziomy Tom trafił w końcu na pomieszczenia więzienne. Większość z nich była pusta co nie zdziwiło go zbytnio, Kelon z pomocą Melgera pozbywał się wszystkich niewygodnych przeciwników. Dopiero w ostatnim pomieszczeniu odnalazł leżącą na ziemi Tifę. Gdy udało mu się otworzyć kratę wszedł do środka i podszedł do dziewczyny. - Tifa? - zapytał niepewnie - Nic mi nie jest - odpowiedziała z trudem podnosząc głowę z ziemi - ktoś mnie zdradził Tom, czekali na mnie jak tylko przeszłam przez wrota - To nie mógł być nikt od nas, nie wiedzieliśmy o twojej misji - Wątpię też żeby to był ktoś z ruchu oporu W tym momencie pojawił się Devane. - Powinniśmy stąd uciekać, zaczyna się robić tłoczno - powiedział sięgając po broń Cała trójka ruszyła schodami na niższy poziom. Kiedy tam dotarli zobaczyli dwóch strażników. W takiej odległości od wrót wyzwalacz przestało działać dlatego zdani byli tylko na swoją broń. Po krótkiej wymianie ognia obaj żołnierze nie żyli. Po wejściu do wielkiego pomieszczenia zobaczyli Melgera siedzącego na schodach. - Wiedziałem że tu przyjdziecie - stwierdził zadowolony - Kim jest wasz szpieg. To niemożliwe żeby jednocześnie przekazywał wam informacje o ruchu oporu i rebelii - To byłoby zbyt proste gdybym ci powiedział, będziesz musiał sam się nad tym pogłowić, oczywiście jeżeli uda ci się wyjść stąd żywym Melger rzucił się na Toma i usiłował zadać kilka ciosów ten jednak zdołał ich uniknąć - Widzę że ćwiczyłeś, ale to ci nie pomoże - Devane zabierz Tifę do wrót - krzyknął unikając kolejnego uderzenia Kolejne ciosy wyprowadzone z ogromną siła coraz bardziej go osłabiały, Melger był jednak zbyt szybki żeby pozwolić wyprowadzić mu cios. Kiedy w końcu mu się to udało Melger wylądował na ziemi - Jesteś silny, kto by przypuszczał, gdybyś trochę poćwiczył moglibyśmy razem namieszać w szeregach Silonów - Sprzeciwiłbyś się Kelonowi? - Jestem tylko najemnikiem, walczę po stronie zwycięzców, już wkrótce ty i cała ta wasza śmieszna rebelia przestaniecie istnieć a wtedy to Siloni będą dyktować warunki w galaktyce - Nie wystarczy wam jedna planeta? - Gwiezdne Wrota dały nam potencjał który musimy wykorzystać. Masz rację że wystarczy nam jedna planeta, ale żeby stać się mocarstwem będziemy musieli zaczerpnąć nieco u innych. Niestety oni nie chcą poddać się bez walki, więc muszą zginąć. Kiedy Kelon sprowadzi nową broń, staniemy się potęgą której nikt nie będzie w stanie dorównać. Tom sięgnął po broń i strzelił w stronę Melgera, który jednak zdołał uskoczyć w stronę okna, usiłując uciec przed kolejnymi strzałami wyskoczył oknem upadając dwa poziomy niżej na platformę lądowniczą. Tom wbiegł do pomieszczenia obok sali w której walczył z Melgerem i rozejrzał się wokoło, w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Logan.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…