Strącenie aniołów
moja krótka interpretacja utworu Jacka Kaczmarskiego o tym samym tytule. Enjoy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Chóry śpiewały chóry śpiewały chóry śpiewały milczał głos Który powinien wszystko wyjaśnić Szły tłumy białe szły tłumy białe Nad umowną krawędź przepaści
Nad Krawędzią od rana zbierały się tłumy. Dziś wszyscy buntownicy mieli zostać bezpowrotnie strąceni. Wśród śpiewu chórów, biały tłum wciąż napływał, i zajmował miejsca na specjalnie na tą okazję ustawionych trybunach. Była jeszcze jedna rzecz, na którą wszyscy czekali. Jednak stwórca milczał.
Tam stali oni tam stali oni tam stali oni i stał on Skrzydła im ścierpły w długiej niewoli A wokół skroni a wokół skroni Nie mają już aureoli
Za to był On. Jeden z najważniejszych, i najbardziej szanowanych archaniołów w całym niebiańskim królestwie. Gabriel. Mówiono, że jest On nawet prawą ręką samego Stwórcy! Ci co mieli lepsze miejsca i więcej widzieli, mówili nawet że zgromadzeni na placu Upadli zostali nawet pozbawieni złotych obręczy, a ich skrzydła okute są ciężkimi łańcuchami. Naprawdę nieprzyjemna sprawa.
Udowodniono udowodniono udowodniono wszystkim bunt I wszyscy dzisiaj będą strąceni W twarzach znajomych w twarzach znajomych Nie blask niebiański się mieni
Wszyscy byli winni swoich czynów. Nie było co do tego najmniejszych wątpliwości. Ich skrzydła były albo poplamione, jakby umaczane w czarnej farbie, a u niektórych nawet całkiem czarne. Jak smoła. W tłumie wciąż słychać było podniecone szepty i podszeptywania. Ci, którzy wśród skazanych rozpoznawali swoich dawnych znajomych, wydawali się tym faktem szczególnie zaskoczeni. Prawie nic prócz tych nieszczęsnych skrzydeł się w nich zmieniło, ale tylko na pierwszy rzut oka. Oczy też się zmieniły. Ten blask... był inny.
Niektórzy dumnie niektórzy dumnie niektórzy dumnie prężą kark Gdy w dół ich miecz ognisty spycha Tłumaczą w tłumie tłumaczą w tłumie Nie duma to lecz pycha
Gabriel przemówił. - Pora zaczynać! W powietrzu, dookoła skazanych, natychmiast pojawiły się ogniste bicze. Tłum jęknął przerażony, jednak ich krzyki niemal natychmiast utonęły wśród wrzasków strącanych. Niektórzy z nich wcale się nie bali. Stali wyprostowani dumnie, jakby ta kara mogła być najlepszym co ich spotkało. - Patrz, jacy oni dumni! - szepnął jeden z niebiańskich stażystów do drugiego. - Wcale się nie boją! - Odpowiedział mu tamten z przejęciem. - Głupi - skomentował to jeden ze starszych, który się przysłuchiwał całej rozmowie. - Głupi niedoświadczeni stażyści! Przecież gołym okiem widać że to czysta superbia*! - Wykrzyknął zirytowany. - Pycha! - dodał widząc niezrozumienie na jasnych twarzyczkach i pokręcił z dezaprobatą głową. - Naprawdę, nie wiem czego was teraz uczą w tej całej akademii! Za moich czasów...
Niektórzy płaczą niektórzy płaczą niektórzy płaczą krzyczą w głos Ich wrzask zagłusza chór anielski Niektórzy skaczą niektórzy skaczą Chcą być przeklęci pierwsi
Widowisko trwało nadal. Krzyki cierpienia mieszały się ze śpiewem tłumów. Część upadłych skakała w otchłań nie czekając na zbliżający się bicz. Właściwie nie wiadomo do końca po co, skoro ból związany z uderzeniem bicza był tylko słodkim muśnięciem w porównaniu do bólu samego upadku.
Ostatni spadnie ostatni spadnie ostatni spadnie pierwszy z nich Czerniejąc w locie po koronę Po nim zostanie po nim zostanie Biel tłumu głos stłumiony
W końcu został ostatni. Na znak archanioła bicze, które wciąż wiły się w powietrzu stanęły w miejscu. - Sam to zrobię - powiedział Gabriel głębokim, do bólu opanowanym głosem i ruszył w stronę krawędzi. Stanął nad ostatnim z upadłych i spojrzał na niego z nienawiścią. - Tracisz mój czas. - To chyba ty sam go teraz marnujesz. Jakbyś nie mógł mnie od razu tam zepchnąć, czy to aż takie trudne? A może po prostu brzydzisz się mnie dotknąć? - Drwił dalej Upadły. Tłum zgromadzony na trybunach milczał zaintrygowany tą wymianą zdań. Kim jest ten szatański pomiot, że śmie tak beztrosko zwracać się do najwyższego archanioła w królestwie? Na co on sobie pozwala? - Milczysz? Porozmawiaj ze mną, mamy przecież czas, całą wieczność prawda? Och przepraszam! Zapomniałem że ciebie się to nie dotyczy... To ile ci zostało? sto? dwieście? trzysta lat? Widać wieczność wcale nie jest taka wieczna jakby się zdawało, prawda? Mówiłem ci już o tym. - Kłamiesz! - Wycedził Gabriel przez zaciśnięte zęby. - Kłamiesz ze wszystkim i dobrze o
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil leniwa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…