Wróć do katalogu

Stracone marzenia

To jest już mój piąty twór jakiego mi sie udało nagryzmolić palcami na klawiaturze :). Ehhh coraz beznadziejniejsze te opowiadania.

Dago83, opublikowano , 7 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszystko zaczęło się od tego, że kiedyś na pogrzebie mojej zmarłej ciotki odszedłem od rodziny i pod murem spotkałem płaczącą dziewczynę. Ubrana była na czarno, a jej kruczoczarne włosy zakrywały twarz. Podszedłem bliżej. Gdy usłyszała moje kroki zwróciła oczy w moją stronę. Od pierwszego spojrzenia na nią poczułem, że coś się we mnie zmienia. Odrodziła się we mnie wrażliwa cząstka, którą ostatnio tak skutecznie wszyscy we mnie zabijają. Podszedłem do niej i zapytałem co się stało. Odpowiedziała, że chłopak ją rzucił. Dowiedziałem się, że ma na imię Cecilia, ma dwadzieścia lat i mieszka, co mnie zadziwiło, w odległości stu kroków ode mnie. Nigdy wcześniej jej nie widziałem. Gdy spytałem o powód takiego przeoczenia odpowiedziała, że właśnie wczoraj się przeprowadziła i właśnie to było przyczyną zerwania z nią jej chłopaka. Po dłuższej rozmowie zadałem wreszcie nurtujące mnie od dawna pytanie. Musiałem się dowiedzieć dlaczego siedzi właśnie na cmentarzu i dlaczego właśnie tutaj stara się pogodzić ze stratą chłopaka. Wtedy usłyszałem słowa, które były mi zawsze bliskie a brzmiały one „Lubię być blisko końca”. Przesiedliśmy się na pobliski grób, który wyglądał tak, jakby miało leżeć w nim dwadzieścia osób, wysłałem mamie SMS-a, że nie idę na żadne uroczystości w domu wujka i rozmawialiśmy dalej. Gdy zrobiło się ciemno położyliśmy się na grobie i oglądaliśmy gwiazdy. Leżeliśmy tak do około pierwszej po północy i poszliśmy w stronę naszych domostw. Nie wiem czy to była miłość od pierwszego wejrzenia, ale poczułem się jakbym szybował w chmurach. Była idealna. Zbyt idealna. A idąc z nią w nocy po drodze czułem się jakbym płynął niesiony falami wrażliwości. Nagle usłyszałem pisk opon i mocne uderzenie. Gdy się budziłem nie wiedziałem czy to był sen czy nie, ale gdy otworzyłem oczy zobaczyłem nad sobą zakrwawioną twarz Ceclili. Zapytałem cicho co jej się stało, a ona odpowiedziała, że to nie jest jej krew tylko moja. Nie rozumiałem. Poprosiłem ją, żeby mi to wyjaśniła. Opowiedziała mi wtedy cała historię jak zostałem potrącony przez pijanego kierowcę czerwonego Opla Astry. Ona zadzwoniła po pogotowie i uratowała mi życie. Zrobiła mi sztuczne oddychanie i masaż serca. Zapytałem szeptem, bo inaczej odezwać się nie mogłem, czy zastosowała metodę usta-usta. Odpowiedziała z lekkim uśmiechem, że tak. Powiedziałem, że bardzo jej dziękuję, bo wreszcie mam dla kogo żyć i żałuje, że podczas sztucznego oddychania nie byłem przytomny. Powiedziała mi coś, co wtedy wpłynęło na mnie lepiej niż jakiekolwiek lekarstwo. Teraz chyba zacytuję, jeżeli dobrze pamiętam jej słowa, „Sztuczne oddychanie? Kiedy tylko zechcesz kotku” Po dziesięciu minutach przyszedł lekarz, który powiedział mi jak wyglądają moje obrażenia. Złamane kości obu nóg. Prawa w dwóch miejscach, a lewa w trzech. Złamane sześć żeber, obojczyk, naruszony krąg lędźwiowy, czterdzieści osiem szwów na całym ciele, przebite prawe płuco, zmiażdżona dwunastnica i jeszcze trochę mniejszych zadrapań. Powiedziałem mu, że chyba nie jest tak źle jeśli żyję, oddycham samodzielnie, myślę, i czuję wszystkie części ciała. Wtedy lekarz wypowiedział słowa,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych