Świąteczna opowieść
Wyjeżdżając za granicę na studia należy się liczyć z różnymi przejawami tęsknoty i samotności. W święta jest to szczególnie silne. Historia o pozytywnym ładunku emocjonalnym.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Początek grudnia to okres, w którym bardzo silnie zaczynamy odczuwać nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Choinki i lampki na ulicach, biały puch, który przykrywa okolice, a także wesołe sylwetki mikołajów w czerwonych kubraczkach, z dużym brzuchem i jeszcze większym workiem prezentów, tak bardzo oczekiwanym przez najmłodszych. Jest to również czas wyjątkowych smaków i zapachów: pieczonych pierników, woni goździków wbitych w świeżą pomarańczę, gorącego barszczu z uszkami, potraw rybnych, sałatek – prawdziwy raj dla zmysłów. Najważniejsze jest jednak to, że w czasie Świąt jesteśmy blisko tych, których kochamy. Okazujemy im najszczersze uczucia, z którymi nieraz nosimy się cały rok. Zajęci, zabiegani, znajdujemy wreszcie czas dla najbliższych. Nie zawsze jednak są oni w pobliżu…
Julia siedziała właśnie na łóżku, nad kubkiem gorącej herbaty, w całkowitej ciszy. Ciasny pokoik, z niewielkim oknem wychodzącym na wschód i paroma, nadgryzionymi zębem czasu meblami, był obecnie jej nowym domem. Rok temu opuściła swój kraj, żeby podjąć studia za granica i wciąż z trudem odnajdywała się w nowej rzeczywistości. Jej sny były niespokojne. Nieraz budziła się w nocy, a nie mogąc znów zasnąć, wstawała żeby popatrzeć na pustą i zupełnie obcą ulicę. Czasem ktoś, nieco chwiejnym krokiem, wracał do domu, innym razem przejechał samochód, ale chwile później okolica znów milkła.
Sącząc napar z dodatkiem konfitury wiśniowej, Julia rozmyślała. Miała gdzie mieszkać, pracowała, studiowała, a czasem nawet udawało jej się spotkać z jedną z koleżanek z uczelni. Cały czas jednak czuła w sercu pustkę. Czegoś jej brakowało. Spojrzała na kalendarz – plastikowe, ruchome okienko wskazywało 6 grudnia. "Mikołajki" - pomyślała w duchu - "W sumie, dzień, jak co dzień". Dodało jej to otuchy, choć w głębi serca wiedziała, że nie będzie miała komu podrzucić w nocy podarku, ani z rana nie będzie na nią żaden czekał, ale po tym jak zapomniano o jej urodzinach, nie oczekiwała tego dnia niczego wyjątkowego. Poniekąd pogodziła się już z samotnością.
Odstawiła kubek na szafkę, wstała z łóżka i podeszła do okna. Na szybie widoczne były pierwsze krople deszczu. "Oby ten dzień szybko zleciał" - myślała po cichu. Liczyła dni do powrotu do domu, a ponieważ każdy był podobny - ciągnęły się niemiłosiernie. Z zamyślenia wyrwał ją dopiero warkot silnika. Ujrzała przez okno pojazd, do złudzenia przypominający samochód pocztowy, który zatrzymał się po przeciwnej stronie ulicy. Z zaciekawieniem obserwowała, jak wysiadł z niego drobny, starszy człowiek, który następnie sięgnął po leżącą na przeciwległym siedzeniu, niewielką paczkę. Julia spojrzała na zegarek - wskazywał godzinę 18:43. „O tej godzinie nikt już nie rozwozi przesyłek !” – pomyślała. Postać, trzymająca w dłoniach niewielkie pudełko, rozłożyła parasol i udała się w kierunku domu, w którym mieszkała dziewczyna. Chwilę później Julia usłyszała dzwonek do drzwi, lecz nie poszła ich otworzyć. Nie spodziewała się, że mogło to być coś dla niej. „Zapewne dla Martina, albo Christine” – pomyślała. Jeden z jej współlokatorów otworzył drzwi i na dole dawała się słyszeć rozmowa. Julia rzuciła się z powrotem na łóżko, rozmyślając, jak miło by było, żeby ktoś pomyślał jednak tego dnia i o niej. W pewne chwili usłyszała wołanie z dołu – „Julia ! There’s a package for You !”. Znajomy głos Martina brzmiał tak, jakby sprawa nie cierpiała zwłoki. Julia szybko zbiegła na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wu.de
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…