Wróć do katalogu

Świąteczne zakupy

Takie typowo nastolatkowe. Nie wiem czy dobre,ale liczę na wasze oceny w tej sprawie ;)

Pipulinka, opublikowano , 12 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Maaamooo! Idę do sklepu z Moni! Wrócę wieczorem!- krzyknęła Klara zbiegając po schodach. Kieszenie niebieskiej kurtki wypchane były całą zawartością jej skarbonki i dodatkowymi pieniędzmi braci. Czekały na wydanie od roku. - Szkoda, że nie mogę przeznaczyć ich na inny, bardziej samolubny cel- pomyślała. Święta są jednak raz w roku... -A po co idziesz do sklepu?- dało się słyszeć piskliwy głos mamy dobiegający z kuchni. Przygotowania do Bożego Narodzenia trwały już od tygodnia, przez co owa kobieta nie odchodziła od garów na krok. Przy każdym otwarciu lodówki, człowieka napawa duma z 'posiadania' tak magicznej kucharki, ale jednocześnie strach, że po okresie świątecznym nie obejdzie się bez diety. Rodzicielka ubrana w czarne spodnie, czerwony golf i przepasanym w pasie sznurkiem od fartuszka podeszła bliżej dziewczyny, bacznie ją obserwując. -No jak to po co? –spytała Klara- W każdym ze sklepów roi się od przecen i obniżek. Miałabym to przegapić? Ostatnimi czasy udało mi się troszkę zaoszczędzić – puściła oczko do mamuśki, po czym nałożyła swój mały, żółty plecak na ramię. – Nie musisz się obawiać mamo, przecież ja jeszcze nigdy nie zrobiłam nic nieodpowiedniego- zażartowała, spoglądając prosto w czarne oczy mamy. Ta tylko pokiwała pobłażliwie głową, poprawiając biało czarną arafatkę córeczki i pomachała jej na pożegnanie. Nie łatwo jest ustrzec nastolatkę przed niebezpieczeństwami, a już na pewno trudne jest przemówienie jej do rozsądku. W końcu człowiek uczy się na własnych błędach, więc i ona kiedyś zrozumie co nieodpowiedniego jest w jej decyzjach. Na dworze, mimo godziny piętnastej, robiło się ciemno, a temperatura z minuty na minutę spadała. Ciało Klary, nawet jeśli okryte okropnie ciepłym swetrem i kurtką, marzło niewyobrażalnie. – Takie uroki zimy- stwierdziła w duchu, ubierając na ręce szare rękawiczki i nasuwając na włosy czapkę koloru arafatki, przedstawiającą pandę. Okna w zwykle szarych, smutno wyglądających blokach mieniły się teraz wieloma kolorami. Lampki choinkowe robiły swoje. Na co poniektórych balkonach można było zobaczyć wspinającego się Mikołaja z większym, lub mniejszym workiem na plecach. Namnożyło się ich na osiedlu przez niezwykle niską cenę w Biedronce. Teraz dziewczyna zdała sobie sprawę z tego, że jej dom jeszcze nie jest odpowiednio przystrojony na zbliżające się święta. Malutka, łysa choinka stojąca u niej w pokoju niestety nie wygląda zbyt zachęcająco. Na tę myśl usta Klary skrzywiły się. -Trzeba będzie coś z tym zrobić. Po dwudziestu minutach drogi, dało się już zobaczyć dom Moniki. Niezwykle duży jak na tę okolicę i przyozdobiony chyba najpiękniej ze wszystkich. Na jego dwuspadowym dachu widniał ogromny, złoto-srebrny anioł, którego skrzydła ruszały się dzięki idealnie zgranym lampkom, a na drzwiach widniała plakietka : „Czekamy na niespodziewanego gościa”. –Dość odważne- stwierdziła, pukając do mahoniowych drzwi. -Witaj Klaro! Dawno Cię u nas nie było, wejdź proszę- powiedział dobrze zbudowany, przystojny mężczyzna z serdecznym uśmiechem na twarzy. Tata Moniki jakby bardzo polubił Klarę, chyba za tą jej wstydliwość i ciche usposobienie. Ściągnął dziewczynie kurtkę, wieszając ją na wieszaku w przedpokoju. –Monika jest u siebie, zdaje się, że szuka telefonu- orzekł, po czym wskazał ręką na schody, które prowadziły na poddasze. Dźwięk stąpania po schodach i cudowny zapach drewna w kominku sprawił, że Klara na dobre poczuła magię świąt. Nie pukając weszła do pokoju koleżanki i lekko zszokowana stanęła w rogu. Jej oczom ukazała się Moni leżąca na ziemi pośród sterty ciuchów i książek. Gorączkowo kręciła głową, jakby zestresowana brakiem telefonu komórkowego. Najwyraźniej nie zauważyła opierającej się o futrynę przyjaciółki, która już dzwoniła na poszukiwany przedmiot ze swojego telefonu. Nagle z biurka mocno słyszalna była piosenka Pitbull’a- Rain over me, którą Monika bardzo uwielbiała. Leżąca na ziemi dziewczyna aż się wzdrygnęła, po czym stanęła na równe nogi i w popłochu szukała zguby na meblu. Leżała pod książką z matematyki. - O, Klara, wiesz co? Ja już schodzę, tylko.. czegoś szukałam. Za pięć minut pod moim domem? – powiedziała do słuchawki, poprawiając skarpetę na lewej stopie. -Głupolu, ślepa jesteś? – koleżanka krzyknęła w jej stronę, przez co ta podskoczyła, mając minę jakby zobaczyła istotę pozaziemską. - Yyy.. a ty co tu robisz? – Powiedziała nie zmieniając miny i pozycji ochronnej. Zadziwiające było to jak wolno kapująca jest ta osoba. - Nie no, mnie też miło jest Cię widzieć – Klara stwierdziła z uśmiechem – Stoję tu już dziesięć minut i podziwiam twoje poszukiwania, no i … twój porządek – wskazała na stertę ubrań z miną diabełka. -Oj no, mogłaś chociaż powiedzieć, że tu jesteś, to nie robiłabym z siebie błazna – powiedziała machając w stroję koleżanki telefonem – Lepiej już chodźmy, bo czas ucieka. Po chwili były już na zewnątrz, machając wesoło w stronę ojca Moniki. Dziewczyna ubrana była w czarny, długi płaszczyk zakrywający pupę odzianą w zielone spodnie-rurki. Jej złote włosy okrywała wielka, biała, puchata czapa, a czerwony z zimna nos co chwilę wymykał się spod białego szalika. Niebieskie oczy skierowane były w stronę niegrzejącego słońca, które szybkim krokiem starało się zniknąć za stertą chmur i horyzontem. Szły szybkim, rozgrzewającym krokiem w kierunku centrum handlowego. Moni, jak zwykle najbardziej rozgadana, opowiadała o tym co ciekawego wydarzyło się przed przyjściem przyjaciółki. Mówiła tak emocjonalnie, że człowiek słuchał jej z uśmiechem na twarzy. Wymachując rękami starała się dodać swojej wypowiedzi bardzo dramatyczną postać. - I wiesz co? Ten bydlak dodał sobie na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych