Święta...
Takie se żałosne gdybanie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Po raz kolejny rzeczywistość za oknem spowiła ciemność, na ulicę wylewała się poświata rodzinnej atmosfery z każdego domu. Radość, szczęście, miłość emanowały z szarych postur osób widzianych z mego położenia. Rozmawiali, cieszyli się, podnosili dzieci na ręce inne wesoło biegały między nimi… cała ta tkliwa szopka, zaowocowała nawrotem wspomnień z rodzinnego domu. Mama krzątająca się w kuchni, szykująca gustowne specjały na wieczorny stół, ojciec przyozdabiający pogańskie drzewko, młodszy brat zawieszający dmuchane szklane kule, przyozdobione najróżniejszymi wzorami. Rodzina spraszająca się wzajemnie do wspólnej wieczerzy, poszerzająca tylko liczbę przybyłych gości. Wspólne kolędowanie, dzielenie się białą namiastką chleba, odpakowywanie prezentów. Radość płynąca z uświęcenia dwutysięcznych któryś narodzin dzieciątka. Między tym wszystkim ja, lekko oszołomiony i pełen niezrozumienia, dla tego wszystkiego co miało miejsce. Zbędna mi była cała uzurpowana boska łaska, iluzoryczne szczęście z narodzin faceta który za kilka miesięcy miał zawisnąć, cały ten mistycyzm i majestat boży. A mimo to odczuwałem szczęście, szczęście płynące z odwzajemnionej miłości mych bliskich. Szczęście, za które dzisiaj na sercu ciąży. Warren Zevon, ucichł… najwyraźniej skończyła się lista odtwarzania, szklanka stojąca przede mną jest już prawie pusta. Mimowolnie butelka Danielsa, stojąca obok również jest już na wyczerpaniu. Wlałem zawartość butelki i do szklanki, po czym wypiłem jednym tchem. Spojrzałem jeszcze raz w okno, gałęzie drzew nachodziły na księżyc w tle, niebo było czyste, najmniejszej chmurki co na tle warunków atmosferycznych w tym kraju…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Arcadio
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…