Święto Pimpusia
Właściwie to sam nie wiem jaki to gatunek. Czy to komedia, czy nie. Ale skoro trzeba zaznaczyć przy najmniej jedną kategorię, to zaznaczę komedię, bo lepiej się śmiać niż płakać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Okno. Ciemne okno stoi niewzruszone. Okno na parterze, które rośnie – odkrywa swoje sekrety. Było śmiałe, tak całkiem nagie, bez firanki. Żywiołowo migały w nim obrazy Pimpusia. Patrzył na nie człowiek z pilotem w spoconej dłoni. Zmarszczki człowieka marszczyły się bardziej. Twarz człowieka ułożona jakby w uśmiech, ale do śmiechu było mu daleko. Nie miał siły wyłączyć Pimpusia. Musiał Pimpusia wysłuchać. Potem weźmie tabletki. - Ty Pimpusiu! Ty głupi, niedobry Pimpusiu! – krzyczał na całe gardło, na cały pokój. Wreszcie Pimpusia zabrakło na ekranie. Człowiek myślał, że przepędził demona. Za dotknięciem niewidzialnej siły, odbierającej życie, upadł głęboko w czarny fotel. Twarz falowała mu teraz niczym spokojne morze. Miesiąc później zerwał się na równe nogi. Założył buty i pobiegł kupić nowy zegarek. Przeszedł ostrożnie na drugą stronę ulicy. Przeszedł brawurowo pomiędzy śmigającymi samochodami. Mieścił się tam sklep, w którym codziennie kupował głupie gazety. W środku zobaczył ufoluda. Ufolud przyglądał się mu uważnie swym nieziemskim wzrokiem. Ufolud zbudowany był tylko z dużych, czerwonych oczu. Na górnej półce stało włączone radio. Dźwięczną piosenkę, łatwo wpadającą w ucho, przerwał ochrypły, męski głos. Zakaszlał kilka razy, wydmuchał nos w chusteczkę i przemówił: - Moi drodzy słuchacze! Słuchajcie! Jesteście przemądrzali? Brak wam piątej klepki? Czujecie się wyalienowani? Lepiej trafić nie mogliście! Oferujemy wam amputację mózgu za jedyne dwa złote! Czyż można przegapić taką okazję? Moi drodzy słuchacze! Czekają was sukcesy zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Dziś mamy specjalną promocję – dwie amputacje w cenie jednej! Po co tracić czas na siłowni i miesiącami odchudzać mózg?... Ufolud nadal znacząco patrzył na człowieka. Z coraz bardziej drgających oczu zaczął lecieć dym. - Nigdy! – wrzasnął człowiek i wybiegł na ulicę. Był już na chodniku. Szedł chodnikiem. Chodnik przewijał mu się przed oczami. Wszędzie tylko chodnik. Nagle popsuła…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pluszak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…